To jest bardzo ważna informacja. Jeśli obciążenie geopatyczne jest w miejscu, to drukarka mogła je tylko wzmocnić, ale nie była jego przyczyną. Gdy przestawili drukarkę, problem przyszedł razem z nią, czy może był w nowym miejscu niezależnie? Tego nie sprawdzisz retrospektywnie, ale warto zapytać starszych pracowników, czy przy oknie też to czuli.
Ale skąd starszy pracownik miałby pamiętać, kto gdzie siedział kilka lat temu i jak się czuł? Ludzie nie zapamiętują takich rzeczy w taki sposób. Natomiast mogą pamiętać, czy przy tamtym starym biurku też była duża rotacja osób.
Mam koleżankę, która pracuje tam od dawna. Mogę ją zapytać dyskretnie. Choć nie wiem, jak jej wytłumaczyć, po co mi to. Ona raczej nie jest z tych, którzy wierzą w takie sprawy.
Mozna jej powiedziec ze robisz jakies badanie ergonomii albo cos w tym stylu, nie trzeba od razu mowic o radiestezji. Efekt bedzie ten sam, bo ty uzyskasz informacje jakie chcesz.
Dobrze, że macie ten trop z historią, ale nie zapominajcie, że Lalik wciąż nie ma biometru. Wróćmy do tego na chwilę, bo cały temat od tego się zaczął. Lalik, czy po tej rozmowie masz już jakoś zawężone, którego modelu szukasz?
Mam może głupie pytanie, ale czy do samego mapowania siatki Hartmanna w biurze naprawdę potrzebne są oba pręty L, czy wystarczy jeden? Bo gdzieś słyszałam, że niektórzy pracują tylko z jednym.
A wracając do tego, co Marchewka mówiła wcześniej o nakładaniu się EM i siatki, czy biometr w ogóle rozróżnia te dwa rodzaje obciążenia? Czy wskazuje tylko łączny wynik i nie wiadomo, co na co się składa?
można zmierzyć rano, przed otwarciem biura, kiedy urządzenia są wyłączone. Jeśli masz w ogóle dostęp do budynku o takiej porze. Wtedy masz czysty odczyt z miejsca bez wpływu EM i możesz potem powtórzyć to samo w ciągu dnia przy pełnym obciążeniu elektrycznym. Różnica między tymi dwoma wynikami dużo powie.
A co, jeśli dostęp przed godzinami pracy jest niemożliwy? Lalik, czy masz w ogóle taką opcję, żeby wejść do biura zanim zaczną się ludzie schodzić?
Mam kartę dostępu, więc technicznie tak. Ale przychodząc o świcie do biura tylko po to, żeby pomachać prętem L, będę wyglądał dość dziwnie, gdyby ktoś to zobaczył.
No to mozesz powiedziec ze miales wczesne spotkanie albo cos odebrac. Nikt cie nie bedzie przepytywal dlaczego przyszedłes wczesniej.
Albo po prostu po godzinach, jeśli inni wychodzą wcześniej. Lalik, jak wygląda sytuacja wieczorem? Zostajesz czasem jako jeden z ostatnich?
to jest właściwe pytanie. Wieczorny pomiar po całym dniu ma swój sens, bo widzisz, co to miejsce zbiera przy pełnym obciążeniu. Ale jeśli chcesz wiedzieć, co jest strukturalne, czyli co wynika z samego miejsca, a nie z aktywności ludzkiej, to potrzebujesz pomiaru w pustym budynku. Oba mają wartość, ale odpowiadają na inne pytania.
Czyli de facto Lalik powinien zrobić dwa pomiary i porównać je. Jeden w pustym biurze, drugi w godzinach szczytu. Różnica pokaże, ile dokłada emocjonalne obciążenie pracowników, a ile zostaje bez nich.
Ale żeby porównać dwa pomiary, to trzeba mierzyć dokładnie ten sam punkt, prawda? Jak Lalik ma zapewnić, że stanie w identycznym miejscu za każdym razem, skoro to duże otwarte biuro bez stałych punktów odniesienia?
Ale czy wahadło przy pomiarze Bovisa nie jest wrażliwe na stan samego mierzącego? Lalik, jeśli przyjdziesz rano wypoczęty, a wieczorem zmęczony po całym dniu, czy wynik nie będzie po prostu odzwierciedlał twojego stanu, a nie miejsca?
Trochę ćwiczyłem w domu, ale nie powiem, że mam dużą wprawę. Na razie ustalanie tak i nie działa dość stabilnie, ale do pomiaru na skali Bovisa jeszcze mi daleko.
To może zanim kupisz biometr, faktycznie lepiej najpierw popracować trochę więcej z wahadłem na skali? Bo chyba nie ma sensu kupować biometru, jeśli odczyty i tak będą niepewne przez brak praktyki.
Ciekawi mnie, czy przy takim uczeniu się na biometrze wyniki z pierwszych tygodni w ogóle mają jakąś wartość informacyjną, czy to jest po prostu etap kalibrowania samego siebie?
Dokładnie tak. Przy biurku po lewej siedzi Krzysiek od kilku miesięcy i nie narzeka na nic szczególnego. Przy tej drukarce co chwila ktoś inny, i każdy w końcu się przenosi. Myślałem, że to kwestia hałasu drukarki, ale ona właściwie rzadko pracuje.
To już jest konkretna przesłanka. Dwa stanowiska, ta sama przestrzeń, zupełnie różna rotacja użytkowników. To klasyczny przykład strefy obciążonej kontra neutralna lub korzystna. Lalik, a wiesz, ile mniej więcej metrów dzieli to biurko od biurka Krzyśka?
A da się to w ogóle sprawdzić bez przychodzenia z kompasem? Bo wyobrażam sobie, że Lalik wchodzi do biura z kompasem i prętem L jednocześnie i to dopiero byłby widok.
Aplikacja z kompasem w telefonie wystarczy przeciez, nie? Nie trzeba fizycznego kompasu, kazdy smartfon ma żyrokoskop czy cos takiego.
Wróćmy na chwilę do sedna, bo zaczynamy się gubić w szczegółach. Lalik ma obserwację behawioralną, która już teraz pokazuje coś konkretnego. Niezależnie od kompasu i kierunków — czy nie byłoby sensu najpierw po prostu zmierzyć wahadłem te dwa punkty i zobaczyć, jak reaguje, zanim kupi biometr?
To pytanie wracało już kilka razy w tym wątku i myślę, że odpowiedź jest zawsze taka sama: oba te pomiary mają wartość, tylko musisz wiedzieć, co mierzysz w danym momencie. Lalik, sformułuj pytanie przed pomiarem bardzo precyzyjnie. Nie pytaj ogólnie o energię miejsca, ale zapytaj o energię strukturalną tego punktu, niezależnie od obecnych osób.
Ale czy wahadło naprawdę rozróżnia, co pytasz? Znaczy, czy intencja pytania faktycznie filtruje to, co odbiera? Mam z tym problem, bo jak ćwiczę w domu, to mam wrażenie, że wahadło raczej odpowiada na mój stan, a nie na treść pytania.
Ciekawi mnie, czy ci, którzy mają duże doświadczenie z wahadłem, zawsze wiedzą w trakcie pomiaru, że coś poszło nie tak? Czy zdarzają się sytuacje, że dopiero po czasie okazuje się, że wynik był zaburzony własnym stanem?
