Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad tym, czy materiał, z którego zrobione jest wahadło, naprawdę ma znaczenie dla jakości odczytu. Mam kilka wahadełek — jedno mosiężne, jedno z kryształu górskiego i jedno z hebanu. Używam ich zamiennie i mam wrażenie, że to mosiężne jakoś inaczej reaguje niż drewniane. Ale czy to kwestia materiału, wagi, kształtu — zupełnie nie wiem jak to rozdzielić. Ktoś tu może ma doświadczenie z twardszymi materiałami, np. stalą hartowaną albo tytanem? Słyszałem że niektórzy radiesteci używają specjalnie hartowanych stopów i podobno daje to większą stabilność odczytu.
Mosiądz to klasyka, ale hartowany metal to już inna rozmowa. Sam przez lata korzystałem z wahadła ze stali nierdzewnej i faktycznie jest inaczej niż z kryształu. Pytanie tylko czy 'inaczej' znaczy 'lepiej'. Dla mnie stal daje twardszy, bardziej precyzyjny ruch — mniej takich miękkich oscylacji, bardziej wyraźne obroty lub kołysanie. Ale słyszałem od jednego starszego różdżkarza, że metal w ogóle nie powinien mieć kontaktu z dłonią bez rękawicy przy dłuższej pracy, bo 'ściąga energię'. Nie wiem co o tym myśleć, bo sam nie czuję żadnego negatywnego efektu.
Czekajcie, ale czy to w ogóle ma sens fizyczny? Mam na myśli — wahadło to przecież masa zawieszona na sznurku, i to ruch tego sznurka i mięśni nadgarstka decyduje o wyniku, nie? Nie rozumiem jak twardość materiału miałaby zmieniać odczyt energetyczny. Przepraszam za naiwne pytanie, ale naprawdę chcę zrozumieć, skąd te różnice.
Hm, ale skąd wiadomo że chodzi o 'twardość' materiału, a nie np. masę lub kształt? Bo hartowane wahadła są często też cięższe od kryształowych tej samej wielkości. Jak ktoś porównuje np. stalowe z kryształowym, to zmienia kilka zmiennych naraz, nie tylko jedną. Jasiek, czy próbowałeś kiedyś porównywać wahadła o tej samej wadze, tylko różnym materiale?
Dobrze że ten temat w końcu się pojawił, bo jest tu kilka rzeczy do rozdzielenia. Po pierwsze — są szkoły radiestezji, które w ogóle odrzucają metale jako materiał na wahadło do pracy z energią człowieka, bo twierdzą że metal 'zamraża' delikatne sygnały bioenergetyczne. Ale te same szkoły uważają metal za świetny przy szukaniu wody lub żył mineralnych, bo tutaj metal 'współdrgą' z sygnałami geofizycznymi. Po drugie — twardość materiału to nie to samo co gęstość, a gęstość to nie to samo co 'przewodnictwo energetyczne' w sensie radiestezyjnym. Tytan jest twardy ale lekki. Stal jest twarda i ciężka. Ołów jest miękki ale bardzo gęsty. I każdy z nich działa inaczej w praktyce. Widziałem opisy eksperymentów porównawczych w starszych publikacjach radiestezyjnych i wyniki nie były jednoznaczne. To naprawdę zależy też od operatora.
A co z biżuterią? Bo właśnie próbuję zrozumieć ten wątek — Jasiek wspomniał tytuł tematu jako pytanie o jakość energetyczną materiałów, i zastanawiam się czy pierścionek albo naszyjnik można badać wahadłem w ten sam sposób jak bada się wahadło jako takie? Mam na myśli — czy biżuteria sama z siebie ma jakiś odczyt i czy materiał np. srebro kontra złoto robi różnicę?
Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie do Ulci — jak właściwie zacząć badać przedmiot wahadłem? Mam stare wahadełko po mamie, ale nigdy nie próbowałam sprawdzić co to za materiał i czy jest 'sprawne' energetycznie. Czy to w ogóle możliwe żeby wahadło samo w sobie miało złą energię i nie działało poprawnie?
A jeśli chodzi o te hartowane metale — to gdzie w ogóle kupić coś takiego? Bo szukałem i albo są chińskie plastikowe podróbki, albo kryształy za fortunę. Nigdzie nie widziałem wahadła opisanego jako 'stal hartowana' w ofertach ezoterycznych.
Chcę wrócić do pytania Karinki, bo to jest naprawdę kluczowe. W klasycznej literaturze radiestezyjnej — np. u Wierza czy w starszych polskich przekładach prac Mermetów — temat materiału jest traktowany jako drugoplanowy względem operatora. Merce pisał wprost, że doświadczony radiesteta uzyska spójne wyniki niezależnie od tego, czy użyje wahadła z ołowiu, drewna czy nawet zwykłej nakrętki na sznurku. To co zmienia się z materiałem to głównie tzw. 'okres własny' wahadła, czyli czas jednego wahnięcia, który zależy od masy i długości sznurka. Różne materiały dają różne okresy i to może przekładać się na czułość przy konkretnych zadaniach — ale to geometria, nie 'jakość energetyczna'.
Słucham tej dyskusji i zastanawiam się — a co z kamieniami? Mam wahadło z czarnego turmalinu i od razu jak go dostałam, miałam wrażenie że odpowiedzi są bardziej stabilne niż przy moim starym krysztale górskim. Czy to może być kwestia ochronnych właściwości turmalinu? Bo wiem że turmalin blokuje pewne energie, i zastanawiam się czy nie blokuje też czegoś co powinno przez wahadło przejść.
Wracając do biżuterii, bo Tamarka o to pytała — ja robiłam coś takiego ze starym łańcuszkiem po babci. Dałam go na środek dłoni i powiesiłam wahadło nad nim. Dostałam bardzo wyraźny obrót w lewo, co dla mnie znaczy 'energia zablokowana' albo coś do oczyszczenia. Wsadziłam łańcuszek do miski z solą kamienną na noc i potem odczyt był zupełnie inny. Ale czy to miało związek z materiałem — złoto — czy z tym co babcia przeżyła i co zostawiła w tym przedmiocie? Tego nie wiem, ale wydaje mi się że raczej to drugie.
Czytam tę rozmowę od początku i mam wrażenie że wszyscy mówią trochę o czymś innym — jedni o materiale wahadła jako odbiornika, inni o materiale badanego przedmiotu, a jeszcze inni o operatorze. Może warto by rozdzielić te pytania? Bo to czy stal hartowana 'lepiej przewodzi' jako wahadło to zupełnie inne pytanie niż to czy srebrny pierścionek ma inną energię niż złoty.
Chcę dopowiedzieć do tego co napisałam wcześniej — wydaje mi się, że w tej dyskusji miesza się ze sobą trzy różne pytania i stąd trochę ten chaos. Pierwsze: czy materiał wahadła (twardość, gęstość, hartowanie) wpływa na jakość odbioru sygnału przez operatora? Drugie: czy materiał badanego przedmiotu (np. biżuteria) ma własną energetyczną jakość? Trzecie: czy te dwie rzeczy w ogóle się ze sobą wiążą? Jasiek zaczął od pierwszego, Tamarka i Krystynka poszły w drugie. Może zanim pójdziemy dalej, warto ustalić o co konkretnie pytamy?
Pytonissa ma rację, że tematy się trochę rozjechały, ale dla mnie są ze sobą powiązane — właśnie dlatego że jeśli materiał wahadła ma energetyczną jakość, to biżuteria też ją ma, i badamy jedno drugim. Więc odpowiedź na pytanie trzecie jest kluczem do obu pozostałych. Nie chciałem zawężać dyskusji, bo wątek o biżuterii wyszedł naturalnie i jest moim zdaniem sensowny. Ale okej — czy ktoś może odnieść się wprost do hartowania? Bo to był mój pierwotny punkt wyjścia i jakoś uciekł.
No to wracam do hartowania konkretnie. Hartowanie stali to proces zmiany struktury krystalicznej metalu — naprężenia wewnętrzne, zmiana gęstości upakowania atomów. I z punktu widzenia radiestezji jest pytanie: czy ta zmiana struktury wpływa na to, jak metal 'przepuszcza' lub 'wzmacnia' sygnał radiestezyjny? Jedni powiedzą że nie, bo sygnał jest subtelny i materiał fizyczny nie ma tu znaczenia. Drudzy — że owszem, bo hartowanie zmienia pole elektromagnetyczne samego metalu. Co ty na to czułeś w praktyce?
No właśnie, i to mnie ciekawi — czy ktokolwiek tutaj próbował naprawdę kontrolować jedną zmienną? Czyli np. dwa wahadła z tego samego materiału, ta sama waga, ale jedno hartowane a drugie nie? Bo to jedyny sposób żeby w ogóle powiedzieć coś pewnego o samym hartowaniu. Inaczej to jest bardziej odczucie niż porównanie.
Dorzucę coś do tego wątku metodycznego — w starszej literaturze jest pojęcie 'strojenia wahadła', czyli dobierania go do operatora jak instrument. I tam sugestia była taka: zanim ocenisz wahadło, pracuj z nim minimum kilka tygodni regularnie, bo pierwsza reakcja jest często reakcją na nowość, nie na sam materiał. Jasiek, jak długo pracujesz ze swoim stalowym?
Wracając chwilę do pytania o biżuterię — bo mi się to wiąże z wątkiem materiału — jak badacie pierścionek, to czy materiał oprawy (srebro, złoto, mosiądz) ma dla was inne znaczenie niż kamień w środku? Bo robiłam takie próby z moim pierścionkiem ze stali i turkusem i wahadło inaczej chodziło nad samą stalową obręczą a inaczej nad kamieniem.
A jak sprawdzić nowy pierścionek, który dopiero co kupiony — czy on już ma jakąś energię czy jest 'pusty'? Mam na myśli taki ze sklepu, masowo produkowany ze stali szlachetnej bez żadnego kamienia.
Dobra, ale wracam do podstaw bo mi to odpływa — jak w ogóle wiadomo co oznacza obrót wahadła nad biżuterią? Ulcia wspomniała wcześniej że obrót w lewo to 'zablokowana energia', ale czy to jest jakaś ogólna zasada czy każdy ma swoją konwencję? Bo Krystynka mówiła o swoim łańcuszku i obrocie w lewo. Skąd ona wiedziała co to znaczy?
A jeśli ktoś dopiero zaczyna i nie ma jeszcze ustalonej konwencji, to jak to kalibrować? Ulcia wcześniej pisała o pytaniach kontrolnych, ale jak konkretnie to wygląda przy pierwszym razie? Czy wahadło samo jakoś 'podpowiada' co znaczą jego ruchy, czy to operator decyduje?
I właśnie tu wracamy do materiału wahadła — bo od tego zaczął Jasiek. Jeśli operator jest kluczową zmienną i kalibracja to wielotygodniowy proces, to pytanie o 'twardość materiału' nabiera innego sensu. Może stalowe lepiej pracuje nie dlatego że stal jest 'twardsza energetycznie', ale dlatego że konkretny Jasiek po pół roku wyrobiał sobie z nim precyzyjniejszy kontakt niż z mosiądzem którego używa rzadziej. Jasiek, jak często używasz każdego z tych trzech?
Nie wiem, szczerze. I właśnie o to mi chodziło — że może to pytanie jest źle postawione. Zamiast pytać 'czy twardszy materiał lepiej przewodzi' może lepiej pytać 'z jakim materiałem dany operator lepiej pracuje'. To byłoby sprawdzalne.
I tu wychodzi fundamentalna różnica między podejściem instrumentalnym a operatorskim. W podejściu instrumentalnym wahadło jest detektorem, ma swoje właściwości niezależne od człowieka. W podejściu operatorskim wahadło to tylko przedłużenie układu nerwowego operatora i materiał ma wtórne znaczenie. Te dwie szkoły w radiestezji naprawdę się kłócą od dziesięcioleci.
Z mojego rozeznania literatura idzie w obie strony, zależy od autora i okresu. Ale mnie bardziej ciekawi coś innego — czy te dwie szkoły w ogóle się wykluczają? Może materiał ma swoją właściwość, ale ona ujawnia się tylko przez konkretnego operatora, który jest na nią 'otwarty'. Jak klucz i zamek.
Hmm, kształt jest niemal identyczny, jedno jest tylko minimalnie dłuższe na wrzecionie. Ale ciężar różni się może o gram, dwa. Czy to wystarczy żeby wahadło 'bełkotało'?
Gram dwa to niby nic, ale doliczyłem — to może być kilka procent całości przy lekkich wahadłach. Nie wiem, czy to ma znaczenie energetycznie, ale na pewno ma znaczenie dla bezwładu. Mam takie wrażenie że cięższe wahadła dają mi bardziej 'zdecydowane' ruchy po prostu dlatego że trudniej je przypadkowo poruszyć.
