Wracajac do tego co mowil Wolchw o własnej melodii, to mam pytanie bo mnie to nie daje spokoju. Czy jak śpiewam coś własnego, to ta melodia za każdym razem musi byc taka sama, żeby miała moc, czy moge ją zmieniać? Bo nie jestem muzykiem i za każdym razem wychodzi mi troche inaaczej.
No wlasnie, bo jak mam melodie ktora za kazdym razem mi wychodz troche inaczej, to sie zastanawiam czy to jeszcze ta sama inkantacja czy juz cos innego. Wolchw mowil ze wlasna melodia wymaga budowania sciezki, ale jak ta sciezka wyglada jesli za kazdym razem idze troche innym sladem?
Hmm, nie mysłam o tym tak. Chyba... tak naprawde czuje sie podobnie, bo wiem co śpiewam dla. Ale co jesli melodia sama w sobie ma znaczenie, nie tylko intencja? Bo gdzies czytałam ze dźwiek konkretnej czestotliwości cos robi z materialem. Wtendy zmiana melodii zmieniałaby efekt?
Ale to nie musi być albo albo. Dźwięk i intencja mogą działać jednocześnie na dwóch poziomach, fizycznym i energetycznym. Znane są przecież przypadki, że śpiew tybetański faktycznie wpływa na stan umysłu słuchacza, i to da się zmierzyć przez fale mózgowe. Więc dlaczego nie miałby też wpływać na energię przedmiotu?
Też chciałam zapytać o to dobieranie, bo czytam cały ten wątek i mam tarot, mam kamienie, i zupełnie nie wiem od czego zacząć. Czy śpiew do kamienia to coś innego niż śpiew do kart? Czy w ogóle nie powinnam mieszać tych dwóch rzeczy i pracować z nimi oddzielnie? Nie chcę zrobić czegoś źle.
A wracając do mojego Algiz, bo dostałam odpowiedź od Jurka i Talizmana, ale mam kolejne pytanie. Śpiewam galdr rano, dobrze. Ale czy mam tę runę trzymać w dłoni podczas śpiewu, czy kłaść przed sobą, czy może nie ma to znaczenia? Bo nikt mi tego nie powiedział wprost i nie chcę strącić całego efektu przez głupie trzymanie.
Czytam odpowiedź Jurka i mam wrażenie, że w sumie to samo można powiedzieć o każdym przedmiocie, że kontakt fizyczny wzmacnia, ale nie jest konieczny. Czy to znaczy, że można śpiewać do przedmiotu z odległości, na przykład do talizmanu, który wisi na ścianie? Bo nie zawsze mam możliwość wziąć go do ręki.
Ja w ogóle mam inny problem i może ktoś mi powie czy to normalne. Śpiewam, skupiam się, ale po kilku minutach zaczynam myśleć o innych rzeczach i melodia jakoś leci sama bez mojej głowy. Czy to w ogóle wtedy działa, czy powinienem przerywać i zaczynać od nowa za każdym razem jak się rozproszę?
Czytam ten wątek i mam pytanei, czy to ważne w jakei godzinie sie śpiewa? Bo gdzies widziałem ze planety mają wpływ i ze trzeba patrzeć na godziny planetarne jak się coś aktywuej. Przy obsydyanie to chyba Saturn albo Mars?
Źródła przy runach to naprawdę kluczowa sprawa, bo mnóstwo funkcjonujących informacji pochodzi z New Age lat 80-90, a nie z faktycznych przekazów historycznych. Algiz jako runa ochronna to relatywnie późna interpretacja, historyczne zapisy są skromne. Nie mówię, że praktyka jest zła, ale warto wiedzieć, z jakiej warstwy tradycji czerpiemy.
To mnie zawsze trochę dezorientuje. Jak mam pracować z runą na podstawie przekazów historycznych, skoro tych przekazów jest mało, a większość dostępnych książek to właśnie ta warstwa z lat 80? Skąd w ogóle wziąć coś bardziej pierwotnego?
Ja właściwie nie śpiewałam galdr, słyszałam o tym, ale nie próbowałam. Głównie pracuję z talizmanami przez trzymanie i oddech. Ale teraz słucham tej dyskusji i zastanawiam się, czy dodanie śpiewu zmieniłoby coś przy moim talizmanie. Tylko że nie wiem jak zacząć, bo mój głos jest słaby i wydaje mi się, że nic z tego nie wyjdzie.
O, właśnie mam to samo co Kenta, boję się, że mój głos jest nieodpowiedni. Ale jak słyszę, że nawet szept działa, to chyba mogę spróbować z tym kwarcem różowym. Tylko mam jeszcze pytanie, czy śpiewać jakieś konkretne słowa do kamienia, czy wystarczy po prostu tona, coś humować?
Wracam jeszcze do swojego obsydianu. Powiedziałem sobie bardziej konkretnie, że chodzi mi o ochronę przed negatywnym wpływem w pracy. Czy to jest wystarczająco konkretne, żeby zbudować na tym śpiew? Bo ciągle nie wiem, czy powinienem śpiewać jakieś słowa, czy bardziej skupić się na obrazie tej sytuacji w głowie podczas śpiewu.
Dobra, spróbuję z tą konkretną intencją. Ale nadal nie wiem, czy śpiewać słowa, czy tylko hum. Wolchw, co byś polecił dla kogoś, kto nigdy nie śpiewał przy rytuałach? Zacząć od humming i zobaczyć co się dzieje, czy od razu próbować coś powiedzieć przy kamieniu?
Noszę go w kieszeni. Myślałem, że tak lepiej, żeby był blisko. Ale może powinienem go gdzieś postawić w miejscu pracy zamiast taszczyć przy sobie?
Noszenie przy sobie to klasyczna metoda talizmanów ochronnych. Kamień tworzy wtedy pole ochronne bezpośrednio wokół ciebie. Stawianie w miejscu chroni raczej przestrzeń, a nie osobę. Więc do ochrony przed wpływem konkretnych ludzi lepiej mieć przy sobie.
A wracając do śpiewu, bo mnie to ciekawi najbardziej, czy to znaczy, że przy talizmanie noszonym przy sobie śpiewasz go jakby podczas ładowania, a potem on działa sam? Czy trzeba to powtarzać regularnie?
O, to jest bardzo ciekawe ujęcie, bo ja właśnie myślałam czy mój kwarcyk wymaga doładowania czy nie. Zaklinaczka, a jak często wracasz do tego śpiewu przy kartach? Raz w tygodniu, raz w miesiącu?
Ale jak rozpoznać, że stępiło się? Ja przy runach nie wiem czy coś jest nie tak z runą czy ze mną. Czy jak nie czuję nic przy trzymaniu, to znaczy, że runa potrzebuje ładowania?
Czyli właściwie śpiew przy przedmiotach to jest bardziej technika na siebie niż na przedmiot? Pytam, bo to zmienia mi całą perspektywę tej dyskusji.
Hej, a czy to ma znaczenie jakim glosem śpiewasz, mam na myśli czy nizki głos jest lepszy niz wysoki? Bo słyszałem ze niskie dźwięki "wchodzą głębiej" w materię. Czy to jakis system?
Ja mam pytanie, bo czytam i myśle o swoim taroczeniu. Wolchw pisał wcześnie o konkretności intencji przed śpiewem. Ale co jeśli robię tarot i nie wiem czego szukam, po prostu otwieram się na to co karty pokażą? Wtedy nie mam konkretnej intencji, więc jak śpiewać?
Przy tarocie zawsze mi mówili, żeby przed rozkładem chwilę pobyć z taliami w rękach. Ale nikt nie wspominał o śpiewaniu. Czy to robi tę samą rzecz co siedzenie w ciszy, tylko głośniej? Albo to jest coś zupełnie innego?
A wróćmy do tych run, bo mnie to denerwuje, że dalej nie wiem co z nimi robić. Jurek02 napisał, żeby patrzeć na swoje skupienie, ale jak mam oceniać skupienie, skoro nie wiem jak powinno wyglądać dobre skupienie? Czy jest jakiś test albo coś konkretnego?
Wtrącę się, bo Elzunia pyta o konkretny problem, a w tradycji nordyckiej runy traktuje się jako żywe symbole. Tam śpiew czyli galdr był właśnie po to, żeby je obudzić. Więc może problem nie jest ze skupieniem, tylko z tym, że runy potrzebują właśnie dźwięku, żeby odpowiedzieć.
Tomir ma rację, że galdr to ważna technika w pracy z runami, i to akurat dobry przykład dla całego wątku, bo galdr to nie jest śpiewanie obok runy, tylko śpiewanie samej runy, wymawianie jej nazwy z odpowiednią wibracją. Fehu brzmi inaczej niż Isa i ta różnica jest celowa. Jurek02 ma też rację, że to nie jedyna metoda, ale w kontekście tego wątku to chyba najlepiej udokumentowany przykład łączenia dźwięku z konkretnym przedmiotem.
