Forum

Asystent AI
Śpiewanie zaklęć - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Śpiewanie zaklęć - połączenie dźwięku z intencją i przedmiotami

Strona 2 / 3

Wpisy: 354
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracajac do tego co mowil Wolchw o własnej melodii, to mam pytanie bo mnie to nie daje spokoju. Czy jak śpiewam coś własnego, to ta melodia za każdym razem musi byc taka sama, żeby miała moc, czy moge ją zmieniać? Bo nie jestem muzykiem i za każdym razem wychodzi mi troche inaaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

No wlasnie, bo jak mam melodie ktora za kazdym razem mi wychodz troche inaczej, to sie zastanawiam czy to jeszcze ta sama inkantacja czy juz cos innego. Wolchw mowil ze wlasna melodia wymaga budowania sciezki, ale jak ta sciezka wyglada jesli za kazdym razem idze troche innym sladem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Inkantacja To jest serce tego pytania. Myślę, że w tradycjach, które nie wymagają precyzji muzycznej, nie chodzi o odtworzenie melodii co do nuty, tylko o powrót do tej samej intencji i stanu wewnętrznego. Melodia może być nośnikiem, ale przewozi ładunek, którym jest twoje skupienie. Czy jak śpiewasz w różnych wersjach, to czujesz się tak samo wewnętrznie, czy każda wersja daje inny stan?


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Hmm, nie mysłam o tym tak. Chyba... tak naprawde czuje sie podobnie, bo wiem co śpiewam dla. Ale co jesli melodia sama w sobie ma znaczenie, nie tylko intencja? Bo gdzies czytałam ze dźwiek konkretnej czestotliwości cos robi z materialem. Wtendy zmiana melodii zmieniałaby efekt?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Inkantacja To zależy, z czyjej perspektywy patrzysz. Jeśli mówisz o cymantyce czy efektach Chladniego, to tak, konkretne częstotliwości tworzą różne wzorce w materiale. Ale to fizyka, nie magia. Problem polega na tym, że śpiewanie głosem nie jest instrumentem strojonym co do herca, więc te wzorce i tak będą się różnić za każdym razem. Pytanie do ciebie: czy uważasz, że efekt magiczny jest fizyczny, czy raczej symboliczny?


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 502

@Jurek02 A właśnie, bo mnie to pytanie zawsze zatrzymuje. Jak ktoś mówi, że dźwięk "robi coś z materiałem", to chciałbym wiedzieć, co konkretnie ma na myśli. Czy chodzi o wibracje fizyczne, które można zmierzyć, czy o coś, co działa tylko wtedy, gdy ty wierzysz, że działa? Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy i wiele osób miesza je w tym wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale to nie musi być albo albo. Dźwięk i intencja mogą działać jednocześnie na dwóch poziomach, fizycznym i energetycznym. Znane są przecież przypadki, że śpiew tybetański faktycznie wpływa na stan umysłu słuchacza, i to da się zmierzyć przez fale mózgowe. Więc dlaczego nie miałby też wpływać na energię przedmiotu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Tomir Wpływ na fale mózgowe słuchacza to nie to samo co "energetyczne naładowanie kamienia". Pierwsze mamy udokumentowane, drugie nie. Nie możesz używać pierwszego jako dowodu na drugie, to zupełnie różne twierdzenia.


Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Tomir Nie chcę się wtrącać w spór, ale muszę powiedzieć coś od siebie praktycznego. Kiedy śpiewam przed sesją, mój stan faktycznie się zmienia i ta zmiana przekłada się na jakość czytania. Czy to fizyka, fale, energia przedmiotu, czy po prostu skupienie, nie wiem. Ale mnie to w pracy nad kartami nie przeszkadza. Czy możemy wrócić do tego, jak dobierać to, co się śpiewa, do konkretnego przedmiotu?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Też chciałam zapytać o to dobieranie, bo czytam cały ten wątek i mam tarot, mam kamienie, i zupełnie nie wiem od czego zacząć. Czy śpiew do kamienia to coś innego niż śpiew do kart? Czy w ogóle nie powinnam mieszać tych dwóch rzeczy i pracować z nimi oddzielnie? Nie chcę zrobić czegoś źle.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Hania Spokojnie. Karty i kamienie to różne obiekty, ale zasada śpiewu jako intencji i skupienia jest ta sama. Różni się to, czego od nich oczekujesz. Kamień to przedmiot, który ma trwać przy tobie, karty to sposób pracy z pytaniem. Zacznij od jednego, żeby zobaczyć jak w ogóle na to reagujesz. Co bardziej cię przyciąga, karty czy kamień?


Odpowiedz
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 161

@Zaklinaczka Chyba kamień, bo mam kwarc różowy i czytałam, że jest na miłość i chciałam go aktywować. Ale teraz się zastanawiam, czy aktywowanie śpiewem to to samo co ładowanie, o którym mówiliście wcześniej, czy to dwie różne rzeczy?


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Hania Aktywowanie i ładowanie to pojęcia, które różni praktycy używają różnie, więc nie ma jednej definicji. W moim rozumieniu aktywowanie to pierwsze połączenie z przedmiotem, rodzaj nawiązania kontaktu i ustawienia intencji. Ładowanie to późniejsze, cykliczne wzmacnianie tej relacji. Śpiew może służyć obydwu, zależy co masz w głowie kiedy to robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@elzunia)
Połączone: 3 miesiące temu

A wracając do mojego Algiz, bo dostałam odpowiedź od Jurka i Talizmana, ale mam kolejne pytanie. Śpiewam galdr rano, dobrze. Ale czy mam tę runę trzymać w dłoni podczas śpiewu, czy kłaść przed sobą, czy może nie ma to znaczenia? Bo nikt mi tego nie powiedział wprost i nie chcę strącić całego efektu przez głupie trzymanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@talizman)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 348

@Elzunia Ja zawsze trzymam w dłoni jak śpiewam, bo tak wyczytałem że kontakt fizyczny wzmacnia przepływ. Ale nie wiem czy to musi tak być czy tak mi po prostu wygodniej. Ktoś wie czy to ma znaczenie?


Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Talizman W tradycji galdr kontakt fizyczny z runą podczas śpiewu jest opisywany jako wzmocnienie przekazu, ale nie jako warunek konieczny. Są praktyki, gdzie runę kładzie się przed sobą i skupia na niej wzrok. Najważniejsze to utrzymać uwagę na runicze, nie rozpraszać się. Elzunia, spróbuj obu sposobów i sprawdź, który daje ci silniejsze skupienie.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Czytam odpowiedź Jurka i mam wrażenie, że w sumie to samo można powiedzieć o każdym przedmiocie, że kontakt fizyczny wzmacnia, ale nie jest konieczny. Czy to znaczy, że można śpiewać do przedmiotu z odległości, na przykład do talizmanu, który wisi na ścianie? Bo nie zawsze mam możliwość wziąć go do ręki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Kenta_88 Robiłem próby z obu pozycji i subiektywnie powiem, że skupienie jest silniejsze gdy mam przedmiot blisko. Ale nie twierdzę, że z odległości nie działa, bo nie mam jak tego porównać obiektywnie. Pytanie jest też takie, czy talizman na ścianie ma za każdym razem być miejscem skupienia twojego śpiewu, czy śpiewasz bardziej do siebie i on po prostu jest w tym przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja w ogóle mam inny problem i może ktoś mi powie czy to normalne. Śpiewam, skupiam się, ale po kilku minutach zaczynam myśleć o innych rzeczach i melodia jakoś leci sama bez mojej głowy. Czy to w ogóle wtedy działa, czy powinienem przerywać i zaczynać od nowa za każdym razem jak się rozproszę?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Rysiek82 To jest bardzo częste i nie oznacza, że zepsułeś rytuał. Wiele tradycji mówi, że kiedy zauważasz rozproszenie i wracasz do intencji, to ten powrót sam w sobie jest częścią praktyki. Pytanie, które bym ci zadała: czy rozpraszasz się dlatego, że melodia ci się nudzi, czy dlatego, że nie masz jeszcze ustawionej intencji zanim zaczniesz?


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Zaklinaczka Chyba raczej to drugie, bo siadam i zaczynam śpiewać bez za dużego zastanowienia. Może powinienem najpierw chwilę posiedzieć i pomyśleć, co właściwie chcę osiągnąć. Ale jak długo się tak skupiać przed śpiewem, żeby to wystarczyło?


Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Rysiek82 Nie ma jednej odpowiedzi na to, ile czasu. Jak zaczynam sesję z kartami, to czasem wystarczy mi minuta ciszy, czasem siedzę dłużej. Chodzi o to, żebyś poczuł, że wiesz, po co to robisz, zanim zaczniesz śpiewać. Czy masz jakiś konkretny cel z tym talizmanem, nad którym pracujesz, czy to bardziej ogólne ładowanie?


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Zaklinaczka Mam obsydian, który chciałem aktywować na ochronę. Ale faktycznie siadałem i po prostu zaczynałem, bez jasnego obrazu tego, co właściwie ma mnie chronić i przed czym. Może to jest ten problem.


Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Rysiek82 To co mówisz, Rysiek, jest ważnym punktem dla całej rozmowy o śpiewie i intencji. Bo można mieć piękną melodię, silny głos, właściwy kamień, a i tak to nie zadziała, jeśli intencja jest rozmyta. Obsydian na ochronę to szerokie pojęcie. Ochrona przed czym, od kogo, w jakich okolicznościach? Im bardziej konkretna odpowiedź, tym śpiew ma coś do niesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@grymuar)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek i mam pytanei, czy to ważne w jakei godzinie sie śpiewa? Bo gdzies widziałem ze planety mają wpływ i ze trzeba patrzeć na godziny planetarne jak się coś aktywuej. Przy obsydyanie to chyba Saturn albo Mars?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Grymuar Godziny planetarne to tradycja astrologiczno-magiczna, która ma swoje korzenie w hermetyzmie. Przy kamieniach ochronnych takich jak obsydian część praktyków przypisuje go Saturnowi, część Plutonowi, zależnie od systemu. Natomiast jeśli mówimy konkretnie o galdr i runach, tam czas odgrywa inną rolę niż w astrologii. Mieszasz dwa różne systemy, co nie jest błędem, ale warto wiedzieć, że się to miesza.


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 331

@Jurek02 No właśnie, bo ja też chciałam zapytać czy przy Algiz czas ma znaczenie. Słyszałam, że rano jest lepiej dla run ochronnych, bo energia wschodu słońca działa inaczej. Ale to chyba nie jest warunek konieczny, tak? Bo nie zawsze mogę rano.


Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Elzunia W tradycyjnych przekazach o galdr czas wschodu bywa wymieniany jako sprzyjający, ale nie jako wymóg. Ásatrú i współczesna rekonstrukcja nordycka nie stawiają tego jako zasady bez wyjątku. Ważniejsze jest twoje skupienie niż pora. Pytanie do ciebie praktyczne: kiedy masz naturalne skupienie, rano czy wieczorem?


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 331

@Jurek02 Szczerze to wieczorem, ale myślałam że rano jest lepiej, więc wstawałam wcześniej. Teraz nie wiem co robić.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 694

@Elzunia Moim zdaniem rób wieczorem, jeśli wtedy masz skupienie. Energia, którą wnosisz w praktykę, jest ważniejsza niż pora astronomiczna. Poza tym Algiz kojarzy się z granicą między światami, a zmierzch i wieczór to naturalny czas graniczny. Więc masz nawet argument tradycyjny za wieczorem.


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 502

@Tomir Poczekaj, skąd ta informacja o Algiz i granicy między światami? Bo znam rune jako rune ochronną i tyle. Czy to twoja interpretacja, czy jest jakieś konkretne źródło, bo pierwsze słyszę o tym powiązaniu z czasem granicznym.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 694

@Swietowit Czytałem o tym w kilku miejscach w kontekście germańskich wyobrażeń o czasie, ten czas pomiędzy dniem a nocą był uznawany za szczególny. Nie mam teraz konkretnego tytułu pod ręką, ale to nie jest mój wymysł.


Odpowiedz
Wpisy: 560
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Źródła przy runach to naprawdę kluczowa sprawa, bo mnóstwo funkcjonujących informacji pochodzi z New Age lat 80-90, a nie z faktycznych przekazów historycznych. Algiz jako runa ochronna to relatywnie późna interpretacja, historyczne zapisy są skromne. Nie mówię, że praktyka jest zła, ale warto wiedzieć, z jakiej warstwy tradycji czerpiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

To mnie zawsze trochę dezorientuje. Jak mam pracować z runą na podstawie przekazów historycznych, skoro tych przekazów jest mało, a większość dostępnych książek to właśnie ta warstwa z lat 80? Skąd w ogóle wziąć coś bardziej pierwotnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Kenta_88 To jest dobre pytanie, ale też warto zaznaczyć, że brak obfitych źródeł historycznych nie czyni praktyki bezużyteczną. Wiele tradycji żyło w przekazie ustnym. Problem zaczyna się, gdy traktujemy rekonstrukcję lat 80 jako odwieczną prawdę. A wracając do wątku głównego, bo trochę odpłynęliśmy, to dla śpiewania run ważniejsze niż autentyczność historyczna jest to, czy twój głos i intencja są spójne. Co ty czujesz śpiewając galdr, Kenta_88, bo jeszcze nie mówiłaś o własnym doświadczeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Ja właściwie nie śpiewałam galdr, słyszałam o tym, ale nie próbowałam. Głównie pracuję z talizmanami przez trzymanie i oddech. Ale teraz słucham tej dyskusji i zastanawiam się, czy dodanie śpiewu zmieniłoby coś przy moim talizmanie. Tylko że nie wiem jak zacząć, bo mój głos jest słaby i wydaje mi się, że nic z tego nie wyjdzie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Kenta_88 Słaby głos to nie jest bariera. Naprawdę. Kiedy zaczynałam z mantrami przy kartach, śpiewałam bardzo cicho i bez pewności siebie. To, co się liczy, to nie jakość wokalna, tylko to, że twój głos jest twój. Jakość dźwięku w sensie muzycznym nie jest tym samym, co intencja w nim zawarta.


Odpowiedz
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Kenta_88 Ja tez myslalam ze mam za słaby glos i ze to bedzie śmieszne. A potem zaczełam śpiewac przy taroczeniu bardzo cicho, prawie szeptem, i to naprawde cos zmienilo w skupieniu. Wiec nie boj sie zacząc.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

O, właśnie mam to samo co Kenta, boję się, że mój głos jest nieodpowiedni. Ale jak słyszę, że nawet szept działa, to chyba mogę spróbować z tym kwarcem różowym. Tylko mam jeszcze pytanie, czy śpiewać jakieś konkretne słowa do kamienia, czy wystarczy po prostu tona, coś humować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Hania To zależy, czym chcesz pracować. Humming, czyli śpiewanie bez słów, działa dobrze, jeśli chcesz głównie wytworzyć wibrację i stan skupienia. Słowa lub intencja wypowiedziana głośno dodają konkretność kierunkom, które chcesz nadać kamieniowi. Przy kwarcu różowym i intencji miłosnej możesz spróbować obu i sprawdzić, co bardziej do ciebie przemawia. Nie musisz wybierać jednej metody na zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam jeszcze do swojego obsydianu. Powiedziałem sobie bardziej konkretnie, że chodzi mi o ochronę przed negatywnym wpływem w pracy. Czy to jest wystarczająco konkretne, żeby zbudować na tym śpiew? Bo ciągle nie wiem, czy powinienem śpiewać jakieś słowa, czy bardziej skupić się na obrazie tej sytuacji w głowie podczas śpiewu.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, spróbuję z tą konkretną intencją. Ale nadal nie wiem, czy śpiewać słowa, czy tylko hum. Wolchw, co byś polecił dla kogoś, kto nigdy nie śpiewał przy rytuałach? Zacząć od humming i zobaczyć co się dzieje, czy od razu próbować coś powiedzieć przy kamieniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Rysiek82 Przy obsydianie i ochronie przed konkretnym wpływem w pracy powiedziałbym, że warto zacząć od humming, żeby poczuć jak dźwięk i kamień w ogóle ze sobą współgrają. Humming daje ci możliwość skupienia się na odczuciu bez rozpraszania się szukaniem słów. Potem, jak już masz ten stan, możesz powiedzieć na głos jednym zdaniem co chcesz osiągnąć. Nie musi być żadna rymowana formuła. Zdanie w stylu: ten kamień chroni mnie przed destrukcyjną energią mojego środowiska pracy, wystarczy. I tu pytanie do ciebie, Rysiek, czy trzymasz obsydian przy sobie w tej pracy, czy zostawiasz go w domu?


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Noszę go w kieszeni. Myślałem, że tak lepiej, żeby był blisko. Ale może powinienem go gdzieś postawić w miejscu pracy zamiast taszczyć przy sobie?


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Noszenie przy sobie to klasyczna metoda talizmanów ochronnych. Kamień tworzy wtedy pole ochronne bezpośrednio wokół ciebie. Stawianie w miejscu chroni raczej przestrzeń, a nie osobę. Więc do ochrony przed wpływem konkretnych ludzi lepiej mieć przy sobie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Tomir Skąd ten podział na ochronę przestrzeni versus osoby? Pytam serio, bo nie kojarzę tego jako ustalonej zasady. Wiele tradycji używa kamieni stacjonarnych właśnie jako ochrony osoby, która w tej przestrzeni przebywa. Przy obsydianie decyzja o miejscu to raczej kwestia praktyczna i twojej własnej relacji z kamieniem niż reguła.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 694

@Jurek02 Czytałem o tym w kontekście magii talizmanu versus magii miejsca. Może to nie jest zasada powszechna, ale logika mi się wydaje sensowna.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do śpiewu, bo mnie to ciekawi najbardziej, czy to znaczy, że przy talizmanie noszonym przy sobie śpiewasz go jakby podczas ładowania, a potem on działa sam? Czy trzeba to powtarzać regularnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Kenta_88 Przy kartach robię to tak, że śpiewam przy ładowaniu, ale też wracam do tego regularnie, jakby odświeżenie. Nie dlatego, że kamień czy karta zapomina, ale dlatego, że moja własna intencja z czasem się rozmywa. Regularne wracanie do śpiewu to bardziej przypomnienie sobie co chcę, niż cokolwiek z samym przedmiotem.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

O, to jest bardzo ciekawe ujęcie, bo ja właśnie myślałam czy mój kwarcyk wymaga doładowania czy nie. Zaklinaczka, a jak często wracasz do tego śpiewu przy kartach? Raz w tygodniu, raz w miesiącu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Hania Nie mam stałego rytmu, szczerze mówiąc. Wracam kiedy czuję, że coś w praktyce stępiło się albo że rozpraszam się podczas wróżby. To jest dla mnie sygnał, żeby znowu usiąść, zaśpiewać przy kartach i przypomnieć sobie intencję. Nie traktuję tego jak obowiązek z kalendarza.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@elzunia)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jak rozpoznać, że stępiło się? Ja przy runach nie wiem czy coś jest nie tak z runą czy ze mną. Czy jak nie czuję nic przy trzymaniu, to znaczy, że runa potrzebuje ładowania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Elzunia To pytanie o odczuwanie energii jest ogólnie trudne, bo jest bardzo subiektywne i różne osoby opisują to inaczej. Zamiast szukać zewnętrznego sygnału od runy, zapytałbym: czy twoje skupienie podczas pracy z nią jest takie samo jak wcześniej, czy coś się zmieniło w tobie? Często to nie runa potrzebuje ładowania, tylko praktykujący potrzebuje reset.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli właściwie śpiew przy przedmiotach to jest bardziej technika na siebie niż na przedmiot? Pytam, bo to zmienia mi całą perspektywę tej dyskusji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Swietowit To nie jest albo-albo. Śpiew i dźwięk robią dwie rzeczy jednocześnie: wprowadzają ciebie w stan skupienia i intencji, a także faktycznie oddziałują na materię przez wibrację. Strojenie kamertonowe na kryształy to nie mit, dźwięk fizycznie wpływa na strukturę. Więc efekt jest po obu stronach, tylko zależy co w danym momencie jest ważniejsze dla twojej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@grymuar)
Połączone: 3 miesiące temu

Hej, a czy to ma znaczenie jakim glosem śpiewasz, mam na myśli czy nizki głos jest lepszy niz wysoki? Bo słyszałem ze niskie dźwięki "wchodzą głębiej" w materię. Czy to jakis system?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Grymuar W systemach takich jak sonics czy praca z czakrami różne częstotliwości są przypisywane różnym poziomom czy celom. Niskie dźwięki mają większą długość fali i faktycznie głębiej przenikają materiały, to jest fizyka. Ale w kontekście magicznym nie powiedziałbym, że niski głos jest obiektywnie lepszy. Przy kryształach dźwiękowych pracuje się różnymi oktawami. Pytanie jest raczej jaki dźwięk pasuje z danym kamieniem lub intencją, a to możesz sprawdzić tylko przez praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam pytanie, bo czytam i myśle o swoim taroczeniu. Wolchw pisał wcześnie o konkretności intencji przed śpiewem. Ale co jeśli robię tarot i nie wiem czego szukam, po prostu otwieram się na to co karty pokażą? Wtedy nie mam konkretnej intencji, więc jak śpiewać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Inkantacja To jest dobry przypadek, bo otwarte czytanie różni się od kierunkowego. Przy otwartym tarotu śpiew lub humming może mieć inną funkcję: zamiast nadawać kierunek, tworzy stan gotowości i ciszy wewnętrznej. Intencją może być samo otwarcie, coś w stylu: jestem gotowa na to co chcę zobaczyć. To też jest intencja, choć nie konkretny cel.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Przy tarocie zawsze mi mówili, żeby przed rozkładem chwilę pobyć z taliami w rękach. Ale nikt nie wspominał o śpiewaniu. Czy to robi tę samą rzecz co siedzenie w ciszy, tylko głośniej? Albo to jest coś zupełnie innego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Kinsia Dla mnie to nie jest to samo, choć zaczynają się w podobnym miejscu. Cisza i trzymanie kart to pasywna forma kontaktu. Śpiew angażuje oddech, ciało i głos, więc jest aktywny. Sama różnica w tym, że robisz coś, sprawia, że inaczej wchodzisz w stan skupienia. Nie powiem, że lepiej, po prostu inaczej. Dla mnie śpiew bardziej wyostrza intencję, niż samo siedzenie.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Zaklinaczka Czyli jak dobrze rozumiem Zaklinaczkę, to śpiew przy kartach to jest bardziej jak uruchamianie siebie, a nie kart? Bo z tym trzymaniem talii w rękach to się zgadzam, że coś się dzieje, ale zawsze myślałam, że karty wchłaniają coś ze mnie. A teraz nie wiem co tak naprawdę.


Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Kinsia Nie powiedziałabym, że jedno wyklucza drugie. Myślę, że i ty się uruchamiasz, i karty wchłaniają, i te dwa procesy się nakładają. Rozdzielanie tego na osobne mechanizmy to może być uproszczenie. Przynajmniej u mnie nie czuję, żeby jedno działo się bez drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@elzunia)
Połączone: 3 miesiące temu

A wróćmy do tych run, bo mnie to denerwuje, że dalej nie wiem co z nimi robić. Jurek02 napisał, żeby patrzeć na swoje skupienie, ale jak mam oceniać skupienie, skoro nie wiem jak powinno wyglądać dobre skupienie? Czy jest jakiś test albo coś konkretnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Elzunia Rozumiem frustrację, ale naprawdę nie ma tu testu, który mógłbym ci podać. Zapytam inaczej: czy pamiętasz moment, kiedy praca z runami szła ci dobrze i miałaś poczucie, że coś trafia? Co wtedy robiłaś inaczej niż teraz?


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wtrącę się, bo Elzunia pyta o konkretny problem, a w tradycji nordyckiej runy traktuje się jako żywe symbole. Tam śpiew czyli galdr był właśnie po to, żeby je obudzić. Więc może problem nie jest ze skupieniem, tylko z tym, że runy potrzebują właśnie dźwięku, żeby odpowiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Tomir Galdr to rzeczywiście element pracy z runami, to się zgadza. Ale nie powiedziałbym, że runy nie działają bez śpiewu albo że problem zawsze leży po stronie przedmiotu. Galdr to jedna z technik, nie warunek konieczny. Mieszasz trochę różne poziomy.


Odpowiedz
Wpisy: 891
Rozpoczynający temat
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tomir ma rację, że galdr to ważna technika w pracy z runami, i to akurat dobry przykład dla całego wątku, bo galdr to nie jest śpiewanie obok runy, tylko śpiewanie samej runy, wymawianie jej nazwy z odpowiednią wibracją. Fehu brzmi inaczej niż Isa i ta różnica jest celowa. Jurek02 ma też rację, że to nie jedyna metoda, ale w kontekście tego wątku to chyba najlepiej udokumentowany przykład łączenia dźwięku z konkretnym przedmiotem.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: