Od jakiegoś czasu eksperymentuję z dodawaniem śpiewu do pracy z przedmiotami i chciałem zapytać, czy ktoś ma podobne doświadczenia. Chodzi mi konkretnie o to, że zacząłem śpiewać zaklęcia nad kryształami podczas ich ładowania i mam wrażenie, że coś się zmienia w jakości tej pracy. Nie wiem, czy to sugestia, czy faktycznie dźwięk robi coś z energią kamienia. Ktoś próbował łączyć śpiew z przedmiotami, talizmany, wahadełka, cokolwiek?
To stary temat, dużo starszy niż większość myśli. W tradycjach nordyckich galdr to właśnie śpiewane runy, nie recytowane. Snorri Sturluson opisuje to dość wyraźnie. W tradycji wedyjskiej mantry mają ściśle określone tony, bo uważano, że właśnie dźwięk jest nośnikiem intencji, nie słowo jako takie. Pytanie do ciebie, Wolchw, jak konstruujesz te śpiewane zaklęcia? Improwizujesz melodię czy masz jakiś ustalony schemat?
O matko, właśnie szukałam czegoś na ten temat! Jurek, to znaczy, że jak śpiewam coś do swojego kryształu to działa inaczej niż jak tylko mówię? Bo ja ostatnio przy rytuale miłosnym nuciłam coś pod nosem i zastanawiałam się, czy to ma sens, czy może przeszkadza. Przepraszam, że od razu o rytuałach miłosnych, ale to był mój kontekst.
Trochę inaczej bym to ujął niż Jurek. Dźwięk ma własną wibrację, niezależną od intencji śpiewającego. Wystarczy zaśpiewać odpowiednią częstotliwość nad kamieniem i on się aktywuje, bo kamienie mają swoje własne częstotliwości rezonansowe. To fizyka, nie psychologia. Wolchw, jakie kamienie ładujesz? Bo do różnych kamieni pasują różne tony.
Ja chcę wiedzieć jedno: czy da się to w ogóle zrobić szybko, czy to wymaga lat praktyki? Bo nie mam czasu na śpiewanie godzinami, szukam czegoś, co da efekt w rozsądnym czasie.
No tabele z internetu są różne, niektóre są bzdurą, ale bazowe zasady można wywieść z podziałów czakr i dźwięków bija. To nie jest mój wymysł. Dla kwarcu zazwyczaj podaje się dźwięk SA albo wysokie C, dla lapis lazuli bardziej basowe dźwięki związane z czakrą gardła. Tylko że trzeba to poczuć, nie ma jednego przepisu.
Czytam to z ciekawością, bo jestem sceptyczny z natury, ale mam pytanie: jeśli to ma działać przez skupienie intencji, jak mówił Jurek, to czy w ogóle ma znaczenie, czy śpiewasz, czy recytujesz, czy myślisz w skupieniu? Co daje sam dźwięk ponad to, co daje cisza i koncentracja?
A czy ktoś próbował łączyć śpiewane zaklęcia z tarotem? Pytam, bo zastanawiam się, czy śpiewanie podczas rozkładania kart coś zmienia, czy raczej przeszkadza skupieniu.
A nie jest tak, że dźwięk jest ważny głównie dlatego, że wibruje powietrze wokół przedmiotu i to powietrze przenosi intencję? Tzn. że to nie chodzi o to, co słyszysz, ale o fizyczne falowanie w przestrzeni? Bo czytałam coś takiego i wydało mi się sensowne.
Hej, wchodzę do wątku bo mam talizmany i zastanawiam się nad tym samym co Wolchw. Jak dokładnie śpiewasz nad kwarcem? Znaczy, czy to jakieś konkretne słowa, czy bardziej dźwięki bez sensu, takie mantropodobne?
To jak to jest z tymi runami spiewanymi, bo Jurek wspomniał o galdr i to mnie zainteresowało. Czy mozna spiewac runy na talizmanie runiczne i czy to wzmacnia ten talizamn czy trzeba do tego jakies specjalne warunki? Przepraszam za literówki.
Bardzo dziękuję za tę całą dyskusję, naprawdę dużo rozumiem już lepiej! Mam jeszcze jedno pytanie, może głupie, ale czy śpiewać można po cichu, takim półgłosem, czy musi być głośno żeby cokolwiek "dotarło" do przedmiotu? Bo mieszkam z rodziną i czuję się głupio śpiewając głośno.
Och, tak się cieszę, że to pytanie w ogóle padło, bo też mieszkam z rodziną i dokładnie to samo mnie blokuje! Boję się, że będę śpiewać głośno i ktoś wejdzie do pokoju. Bardzo proszę kogoś o odpowiedź, bo to naprawdę ważne dla mnie!
Przepraszam że wejdę z boku, ale to pytanie Hani wywołało u mnie inny wątek. Jeśli półgłos wystarczy, to co z samym myśleniem melodii bez wydobycia dźwięku? Tzn. wyobrażam sobie, że śpiewam, intensywnie, z intencją, ale żaden dźwięk nie wychodzi. Czy to wciąż liczy się jako śpiewanie zaklęcia, czy to już tylko wizualizacja?
Swietowit, to ciekawy eksperyment myślowy, ale mam wrażenie, że gubisz w tym coś podstawowego. Fizyczny akt wydobycia dźwięku angażuje przeponę, gardło, rezonatory w czaszce. To jest inne cielesne doświadczenie niż wizualizacja. Intencja może być identyczna, ale ciało jest inaczej zaangażowane. Dla mnie właśnie to zaangażowanie ciała jest punktem, w którym zaklęcie przestaje być myślą, a zaczyna być czynem.
Okej, ale jak to przekłada się na ładowanie konkretnego przedmiotu? Bo słucham tej dyskusji i wciąż nie wiem, czy kiedy śpiewam nad kwarcem, to trzymam go w dłoniach, kładę przed sobą, czy co? I czy pozycja kamienia względem ust w ogóle ma znaczenie?
A czy próbowałeś porównywać, tzn. raz z kontaktem, raz bez? Bo jestem ciekawa, czy byłeś w stanie w ogóle poczuć jakąś różnicę między tymi dwoma podejściami, czy to bardziej intuicja bez weryfikacji?
A co z tym co mowil Jurek o galdr dla run? Bo mam talizman z Algiz i chcialbym sprobowac, ale nie wiem ile razy powtarzac ten dzwiek i czy jest jakas konkretna ilosc powtorzen, czy raczej na wyczucie?
No właśnie, o to mi chodziło wcześniej. Tylko teraz pytam inaczej: jeśli ktoś ma mało czasu i chce zaśpiewać galdr nad runą, to ile to realistycznie trwa, pięć minut, dziesięć? Bo "do utraty skupienia" to dla mnie wciąż niekonkretna odpowiedź.
Mam inne pytanie do tego, co Zaklinaczka mówiła wcześniej o nastrajaniu talii przed sesją. Czy to znaczy, że śpiewanie nad przedmiotem zmienia jego stan na jakiś czas, i ten stan potem mija? Bo jeśli tak, to jak długo taki naładowany kamień albo karta utrzymuje ten efekt? Czy to się rozładowuje samo?
Ten wątek z ładowaniem przez śpiew i sprawdzaniem wahadełkiem to mnie zastanawia z innej strony. Jeśli wahadełko potwierdzało stan naładowania, to kto prowadził wahadełko, ten sam człowiek który ładował? Bo wtedy jest ten sam problem co z kwestią Jurka, czyli oczekiwanie może kierować odpowiedzią.
Wracając do wątku głównego, bo ta dyskusja o weryfikacji jest ważna, ale trochę odeszliśmy od śpiewu jako takiego. Jasminka pytała wcześniej jak długo utrzymuje się ten stan po naładowaniu. U mnie z kartami jest tak, że po nastrojeniu głosem sesja przebiega wyraźnie inaczej, ale nie sprawdzałam, czy coś zostaje w kartach na kolejny dzień. Po prostu za każdym razem robię to od nowa.
To jest bardzo dobre pytanie, Jasminka. Myślę, że intencja w momencie śpiewu może rzeczywiście określać, czy ładujesz przedmiot trwale, czy nastrajasz przestrzeń wokół pracy. Robiłem to obu tymi sposobami i subiektywnie czuć różnicę w tym, jak do tego podchodzę, choć nie mam dowodu, że efekt w kamieniu jest różny.
Och, to jest naprawdę coś, o czym nie myślałam. Czyli przed śpiewaniem powinnam zdecydować, czy chcę naładować sam przedmiot, czy przygotować siebie na sesję? A jeśli chcę obydwu naraz, to czy to się nie miesza?
A ja wciąż siedzę przy tym pytaniu o runy, bo nie dostałam konkretnej odpowiedzi. Powiedźcie mi wprost: mam Algiz, chcę zaśpiewać galdr rano przed wyjściem, pięć minut, i tyle. Czy taki skrócony rytuał w ogóle ma sens, czy to strata czasu bez przygotowania i dłuższej pracy?
Słuchałam tego wątku i zastanawia mnie jedno. Mówicie o galdr, o mantrach, o śpiewaniu nad kartami, ale czy ktoś próbował śpiewać coś własnego, tzn. nie żadną tradycyjną formułę, tylko melodię którą sam sobie wymyślił dla konkretnego przedmiotu? I czy to w ogóle może działać tak samo?
A jak się ma do tego wszystkiego faza księżyca? Bo czy nie powinno sie ladowac kamienie śpiewem w konkretnych fazach, bo nie wiem inaczje to odpada? Słyszałem że pełnia wzmacnia
