Forum

Asystent AI
Śpiewanie zaklęć - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Śpiewanie zaklęć - połączenie dźwięku z intencją i przedmiotami

Strona 1 / 3

Wpisy: 891
Rozpoczynający temat
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Od jakiegoś czasu eksperymentuję z dodawaniem śpiewu do pracy z przedmiotami i chciałem zapytać, czy ktoś ma podobne doświadczenia. Chodzi mi konkretnie o to, że zacząłem śpiewać zaklęcia nad kryształami podczas ich ładowania i mam wrażenie, że coś się zmienia w jakości tej pracy. Nie wiem, czy to sugestia, czy faktycznie dźwięk robi coś z energią kamienia. Ktoś próbował łączyć śpiew z przedmiotami, talizmany, wahadełka, cokolwiek?


Odpowiedz
153 odpowiedzi
Wpisy: 560
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

To stary temat, dużo starszy niż większość myśli. W tradycjach nordyckich galdr to właśnie śpiewane runy, nie recytowane. Snorri Sturluson opisuje to dość wyraźnie. W tradycji wedyjskiej mantry mają ściśle określone tony, bo uważano, że właśnie dźwięk jest nośnikiem intencji, nie słowo jako takie. Pytanie do ciebie, Wolchw, jak konstruujesz te śpiewane zaklęcia? Improwizujesz melodię czy masz jakiś ustalony schemat?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

O matko, właśnie szukałam czegoś na ten temat! Jurek, to znaczy, że jak śpiewam coś do swojego kryształu to działa inaczej niż jak tylko mówię? Bo ja ostatnio przy rytuale miłosnym nuciłam coś pod nosem i zastanawiałam się, czy to ma sens, czy może przeszkadza. Przepraszam, że od razu o rytuałach miłosnych, ale to był mój kontekst.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Hania Nie chodzi o to, że samo nucenie cokolwiek robi automatycznie. Mechanizm jest taki, że dźwięk wymaga od ciebie skupienia oddechu i rytmu, a to z kolei pomaga utrzymać intencję. To nie magia dźwięku samego w sobie, to magia tego, co dźwięk robi z twoją uwagą i ciałem. Ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie: nucenie bez świadomości prawdopodobnie nic nie zmienia. Klucz jest w tym, żeby dźwięk był celowy.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Trochę inaczej bym to ujął niż Jurek. Dźwięk ma własną wibrację, niezależną od intencji śpiewającego. Wystarczy zaśpiewać odpowiednią częstotliwość nad kamieniem i on się aktywuje, bo kamienie mają swoje własne częstotliwości rezonansowe. To fizyka, nie psychologia. Wolchw, jakie kamienie ładujesz? Bo do różnych kamieni pasują różne tony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Tomir A skąd wiesz, jakie częstotliwości są "odpowiednie" dla danego kamienia? Bo to brzmi jak coś, co powinno być gdzieś udokumentowane, a ja szczerze nie znalazłem nic pewnego. Mam wrażenie, że większość tabel "dźwięk-kryształ" w internecie to po prostu ktoś to wymyślił. Pracuję głównie z kwarcem, agatem i lapislazuli.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@elzunia)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja chcę wiedzieć jedno: czy da się to w ogóle zrobić szybko, czy to wymaga lat praktyki? Bo nie mam czasu na śpiewanie godzinami, szukam czegoś, co da efekt w rozsądnym czasie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Elzunia To zależy, co rozumiesz przez efekt. Możesz mi powiedzieć, do czego chcesz to zastosować? Bo jeśli chodzi o naładowanie przedmiotu, to nawet kilka minut skupionego śpiewu może zrobić coś innego niż sama cisza. Ale jeśli oczekujesz mierzalnej zmiany, to nie wiem, jak byś to zmierzyła.


Odpowiedz
Wpisy: 694
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

No tabele z internetu są różne, niektóre są bzdurą, ale bazowe zasady można wywieść z podziałów czakr i dźwięków bija. To nie jest mój wymysł. Dla kwarcu zazwyczaj podaje się dźwięk SA albo wysokie C, dla lapis lazuli bardziej basowe dźwięki związane z czakrą gardła. Tylko że trzeba to poczuć, nie ma jednego przepisu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Tomir Czakry i bija mantry to tradycja wedyjska, a przypisywanie ich konkretnym kamieniom to współczesna synkretyczna mieszanka z lat 80-90, nie starożytna wiedza. Nie mówię, że nie działa, mówię, że warto wiedzieć, skąd to pochodzi, zanim się to traktuje jak fakt. Masz jakieś źródło sprzed lat 80 dla tych przypisań?


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam to z ciekawością, bo jestem sceptyczny z natury, ale mam pytanie: jeśli to ma działać przez skupienie intencji, jak mówił Jurek, to czy w ogóle ma znaczenie, czy śpiewasz, czy recytujesz, czy myślisz w skupieniu? Co daje sam dźwięk ponad to, co daje cisza i koncentracja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Swietowit To dobre pytanie i szczerze nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia różnica jest w tym, że śpiewanie angażuje ciało inaczej, masz oddech, napięcie w klatce, czas trwania dźwięku jako coś namacalnego. Skupienie w ciszy jest inne, bardziej intelektualne. Ale czy to zmienia coś w kamieniu, czy tylko we mnie, naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś próbował łączyć śpiewane zaklęcia z tarotem? Pytam, bo zastanawiam się, czy śpiewanie podczas rozkładania kart coś zmienia, czy raczej przeszkadza skupieniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Kinsia Próbowałam czegoś podobnego, ale nie śpiewałam podczas rozkładania, tylko przed sesją śpiewałam coś nad talią, żeby ją nastroić. Nie wiem, czy to zmieniło odczyty, ale zmieniło mój stan przed czytaniem, byłam spokojniejsza. Czy to liczy?


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

A nie jest tak, że dźwięk jest ważny głównie dlatego, że wibruje powietrze wokół przedmiotu i to powietrze przenosi intencję? Tzn. że to nie chodzi o to, co słyszysz, ale o fizyczne falowanie w przestrzeni? Bo czytałam coś takiego i wydało mi się sensowne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Jasminka Skąd pochodzi to, co czytałaś? Bo ta teoria brzmi jak coś z nurtu "fale dźwiękowe zmieniają strukturę wody", co spopularyzował Masaru Emoto, a jego eksperymenty nie były powtarzalne w kontrolowanych warunkach. To nie znaczy, że dźwięk nic nie robi, ale mechanizm jest prawdopodobnie inny niż fizyczne falowanie powietrza wokół kamienia.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Hej, wchodzę do wątku bo mam talizmany i zastanawiam się nad tym samym co Wolchw. Jak dokładnie śpiewasz nad kwarcem? Znaczy, czy to jakieś konkretne słowa, czy bardziej dźwięki bez sensu, takie mantropodobne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Rysiek82 U mnie to hybrydowo wygląda. Zaczynam od kilku przedłużonych dźwięków, coś w stylu długiego "aum" albo "oooh", żeby poczuć wibrację w ciele, a potem wchodzę w słowa, ale śpiewane, nie mówione. Słowa są albo po polsku, albo używam starszych form. Nie mam jednego wzoru, raczej daję się prowadzić przez to, co czuję w danej chwili. Ale jestem ciekaw, czy to nie jest zbyt chaotyczne podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@talizman)
Połączone: 4 miesiące temu

To jak to jest z tymi runami spiewanymi, bo Jurek wspomniał o galdr i to mnie zainteresowało. Czy mozna spiewac runy na talizmanie runiczne i czy to wzmacnia ten talizamn czy trzeba do tego jakies specjalne warunki? Przepraszam za literówki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Talizman Galdr to właśnie to. W praktyce nordyckiej po wyrzeźbieniu runy na przedmiocie śpiewało się jej dźwięk, żeby ją ożywić. Każda runa ma swój dźwięk, np. Fehu to przedłużone "feeeee", Uruz to "uuuurr". To nie są przepisy z internetu, to jest udokumentowane w Eddach i w manuskryptach runicznych. Warunki? Skupienie i znajomość runy, którą śpiewasz. Nie śpiewaj czegoś, czego nie rozumiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo dziękuję za tę całą dyskusję, naprawdę dużo rozumiem już lepiej! Mam jeszcze jedno pytanie, może głupie, ale czy śpiewać można po cichu, takim półgłosem, czy musi być głośno żeby cokolwiek "dotarło" do przedmiotu? Bo mieszkam z rodziną i czuję się głupio śpiewając głośno.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Och, tak się cieszę, że to pytanie w ogóle padło, bo też mieszkam z rodziną i dokładnie to samo mnie blokuje! Boję się, że będę śpiewać głośno i ktoś wejdzie do pokoju. Bardzo proszę kogoś o odpowiedź, bo to naprawdę ważne dla mnie!


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Hania Szczerze? Półgłos wystarczy. Wibracja powstaje już wtedy, kiedy czujesz ją w klatce piersiowej, nie musisz wypełniać nią całego pokoju. Ważniejsze jest to, że słyszysz siebie sama, że dźwięk wychodzi z ciebie na zewnątrz, a nie zostaje tylko w głowie. Nucenie pod nosem to w zupełności osobna praktyka od krzyku na cały regulator.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 694

@Zaklinaczka Nie do końca się z tym zgodzę. Jeśli dźwięk ma dosłownie fizycznie oddziaływać na przedmiot przez falowanie powietrza, to półgłos generuje po prostu mniejszą amplitudę. Logicznie rzecz biorąc, cicha wibracja robi mniej niż głośna. To nie jest kwestia odczucia, to fizyka.


Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Tomir Ale tu masz założenie, że mechanizm jest czysto fizyczny, a to jest właśnie serce tego sporu. Jeśli przyjmiesz, że chodzi o skupienie praktykującego, to argument o amplitudzie odpada. Półgłos może być głębiej skupiony niż krzyk. Sam galdr zresztą nie był rykiem, były różne techniki wokalne i nie wszystkie wymagały dużej głośności.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam że wejdę z boku, ale to pytanie Hani wywołało u mnie inny wątek. Jeśli półgłos wystarczy, to co z samym myśleniem melodii bez wydobycia dźwięku? Tzn. wyobrażam sobie, że śpiewam, intensywnie, z intencją, ale żaden dźwięk nie wychodzi. Czy to wciąż liczy się jako śpiewanie zaklęcia, czy to już tylko wizualizacja?


Odpowiedz
Wpisy: 891
Rozpoczynający temat
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Swietowit, to ciekawy eksperyment myślowy, ale mam wrażenie, że gubisz w tym coś podstawowego. Fizyczny akt wydobycia dźwięku angażuje przeponę, gardło, rezonatory w czaszce. To jest inne cielesne doświadczenie niż wizualizacja. Intencja może być identyczna, ale ciało jest inaczej zaangażowane. Dla mnie właśnie to zaangażowanie ciała jest punktem, w którym zaklęcie przestaje być myślą, a zaczyna być czynem.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Okej, ale jak to przekłada się na ładowanie konkretnego przedmiotu? Bo słucham tej dyskusji i wciąż nie wiem, czy kiedy śpiewam nad kwarcem, to trzymam go w dłoniach, kładę przed sobą, czy co? I czy pozycja kamienia względem ust w ogóle ma znaczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Rysiek82 U mnie kamień leży na dłoni albo trzymam go palcami tak, żeby czuć go bezpośrednio przez skórę. Śpiewam na wprost, niedaleko nad nim, dosłownie kilkanaście centymetrów. Nie wiem, czy to odległość robi różnicę, ale intuicyjnie wydaje mi się, że kontakt fizyczny z przedmiotem podczas śpiewania daje inny efekt niż śpiewanie z kamienia leżącego na stole po drugiej stronie pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

A czy próbowałeś porównywać, tzn. raz z kontaktem, raz bez? Bo jestem ciekawa, czy byłeś w stanie w ogóle poczuć jakąś różnicę między tymi dwoma podejściami, czy to bardziej intuicja bez weryfikacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Kenta_88 Nie robiłem z tego żadnego eksperymentu z prawdziwego zdarzenia, żeby być szczerym. To bardziej wynikało z tego, że jeden sposób czuł się naturalniej. Ale to uczciwe pytanie i nie mam na nie twardej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@talizman)
Połączone: 4 miesiące temu

A co z tym co mowil Jurek o galdr dla run? Bo mam talizman z Algiz i chcialbym sprobowac, ale nie wiem ile razy powtarzac ten dzwiek i czy jest jakas konkretna ilosc powtorzen, czy raczej na wyczucie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Talizman W źródłach nie ma jednej liczby, bo galdr nie był tak usztywniony jak na przykład mantra wedyjska z konkretną liczbą powtórzeń. Często pojawia się zasada trzykrotności albo dziewięciokrotności, bo to liczby mające znaczenie w tradycji nordyckiej, ale szczerze mówiąc, to raczej wskazówka niż reguła. Ważniejsze pytanie: czy czujesz, kiedy skończyć, czy próbujesz trafić w jakąś konkretną liczbę?


Odpowiedz
(@talizman)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 348

@Jurek02 Szczerze to nie wiem jak poznac ze koniec, nigdy tego nie robilem. Po prostu sie zatrzymam jak zacznę sie mecyzc albo jak strace skupienie? Tak to bedzie wygladac?


Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Talizman To całkiem dobre kryterium, tak naprawdę. Utrata skupienia to sygnał. Lepiej zakończyć krótko i z intencją niż ciągnąć przez dwadzieścia minut na autopilocie.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@elzunia)
Połączone: 3 miesiące temu

No właśnie, o to mi chodziło wcześniej. Tylko teraz pytam inaczej: jeśli ktoś ma mało czasu i chce zaśpiewać galdr nad runą, to ile to realistycznie trwa, pięć minut, dziesięć? Bo "do utraty skupienia" to dla mnie wciąż niekonkretna odpowiedź.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Elzunia Kilka minut to zupełnie realna długość dla jednorazowej pracy nad przedmiotem. Pięć minut skupionego śpiewu to naprawdę nie jest mało. Problem z pytaniem o czas jest taki, że skupienie nie jest liniowe, dwie minuty pełnej koncentracji mogą być więcej warte niż kwadrans mechanicznego powtarzania.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam inne pytanie do tego, co Zaklinaczka mówiła wcześniej o nastrajaniu talii przed sesją. Czy to znaczy, że śpiewanie nad przedmiotem zmienia jego stan na jakiś czas, i ten stan potem mija? Bo jeśli tak, to jak długo taki naładowany kamień albo karta utrzymuje ten efekt? Czy to się rozładowuje samo?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Jasminka To mnie też zastanawia, bo czytałam różne sprzeczne rzeczy na ten temat. Jedni mówią, że kamień trzeba "czyścić" po każdym użyciu, inni że naładowanie trwa bardzo długo. Ale w kontekście śpiewania jeszcze się nad tym nie zastanawiałam, czy śpiewanie "naładowuje" w inny sposób niż np. intencja bez dźwięku.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 694

@Kinsia Logicznie kamień po naładowaniu utrzymuje energię do momentu, kiedy ją odda lub ktoś ją zakłóci. To podobne do baterii. Śpiewanie daje silniejszy impuls niż sama myśl, więc efekt powinien trwać dłużej. Ja swoje kamienie ładuję śpiewem raz na kilka tygodni i nie czuję, żeby się rozładowywały.


Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Tomir Skąd wiesz, że się nie rozładowują? Na podstawie czego to oceniasz? Bo porównanie do baterii brzmi prosto, ale to jednak metafora, a nie udokumentowany mechanizm. Nie atakuję twojej praktyki, naprawdę, ale chciałbym wiedzieć, jak weryfikujesz ten efekt.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 694

@Jurek02 Na podstawie tego, jak reaguje moje ciało w kontakcie z kamieniem. Jak jest naładowany, czuję ciepło w dłoni szybciej. Jak jest rozładowany, tego nie ma. To subiektywne, jasne, ale co innego mam do dyspozycji? Wahadełko potwierdza mi to samo.


Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Tomir A to ciekawe z tym ciepłem w dłoni. Bo ja próbowałem z kwarcem i też coś czułem, ale nie byłem pewny czy to nie po prostu temperatura od trzymania w rękach przez kilka minut. Jak rozróżniasz jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 694

@Rysiek82 Temperatura od trzymania wchodzi stopniowo, równomiernie. To co czuję po śpiewaniu to szybszy impuls, jakby od środka. Trudno to opisać, ale po pewnym czasie różnica staje się wyraźna. Przynajmniej dla mnie.


Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Tomir Rozumiem, że to twoje doświadczenie i nie podważam go jako przeżycia. Ale mam pytanie: czy próbowałeś kiedyś zrobić to w ciemno, tzn. nie wiedząc wcześniej, który kamień był śpiewaniem ładowany, a który nie? Bez tej kontroli trudno stwierdzić, czy to nie jest efekt oczekiwania.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten wątek z ładowaniem przez śpiew i sprawdzaniem wahadełkiem to mnie zastanawia z innej strony. Jeśli wahadełko potwierdzało stan naładowania, to kto prowadził wahadełko, ten sam człowiek który ładował? Bo wtedy jest ten sam problem co z kwestią Jurka, czyli oczekiwanie może kierować odpowiedzią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 694

@Swietowit No tak, to byłem ja. Rozumiem, co mówisz. Ale co proponujesz zamiast tego, bo nie mam laboratorium?


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracając do wątku głównego, bo ta dyskusja o weryfikacji jest ważna, ale trochę odeszliśmy od śpiewu jako takiego. Jasminka pytała wcześniej jak długo utrzymuje się ten stan po naładowaniu. U mnie z kartami jest tak, że po nastrojeniu głosem sesja przebiega wyraźnie inaczej, ale nie sprawdzałam, czy coś zostaje w kartach na kolejny dzień. Po prostu za każdym razem robię to od nowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 374

@Zaklinaczka Czyli ty podchodzisz do tego jak do jednorazowego przygotowania przed sesją, nie jak do trwałego naładowania? To ciekawe, bo ja myślałam o śpiewaniu bardziej jako o czymś, co zostawia ślad w przedmiocie na dłużej. Czy to dwie różne intencje dają dwa różne efekty?


Odpowiedz
Wpisy: 891
Rozpoczynający temat
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest bardzo dobre pytanie, Jasminka. Myślę, że intencja w momencie śpiewu może rzeczywiście określać, czy ładujesz przedmiot trwale, czy nastrajasz przestrzeń wokół pracy. Robiłem to obu tymi sposobami i subiektywnie czuć różnicę w tym, jak do tego podchodzę, choć nie mam dowodu, że efekt w kamieniu jest różny.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@hania)
Połączone: 2 miesiące temu

Och, to jest naprawdę coś, o czym nie myślałam. Czyli przed śpiewaniem powinnam zdecydować, czy chcę naładować sam przedmiot, czy przygotować siebie na sesję? A jeśli chcę obydwu naraz, to czy to się nie miesza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 439

@Hania Dobre pytanie. Ja nie wiem, czy można to rozdzielić tak ostro. W praktyce kiedy śpiewam nad talią, nie robię tego z myślą "teraz ładuję karty na stałe". Skupiam się na tym, co za chwilę będę pytać. Może te dwa efekty po prostu się nakładają i nie ma sensu ich sztucznie dzielić?


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@elzunia)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja wciąż siedzę przy tym pytaniu o runy, bo nie dostałam konkretnej odpowiedzi. Powiedźcie mi wprost: mam Algiz, chcę zaśpiewać galdr rano przed wyjściem, pięć minut, i tyle. Czy taki skrócony rytuał w ogóle ma sens, czy to strata czasu bez przygotowania i dłuższej pracy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Elzunia Sens ma, pod warunkiem że te pięć minut jest naprawdę skupione. Galdr dla Algiz to nie jest melodia, którą musisz śpiewać godzinami. Pytanie tylko, czy wiesz jak wymawiać tę runę, bo to nie jest neutralne, zależy od tradycji i rekonstrukcji.


Odpowiedz
(@talizman)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 348

@Jurek02 Czyli jest wiecej sposobow wymawiania? Bo ja myslalem ze Algiz to po prostu "algiz" wyciagniete. Jak mam wiedziec ktory jest prawidlowy?


Odpowiedz
(@jurek02)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 560

@Talizman Nie ma jednego "prawidłowego", bo nie mamy nagrań ze Skandynawii sprzed tysiąca lat. Najczęściej spotykane w praktyce galdr to wydłużone "aaalgiiiiz" albo sam dźwięk "aaaaz". Część praktyków pracuje tylko z samogłoską rdzenną. Ważniejsze od wymawiania jest to, czy łączysz z tym konkretną intencję i czy czujesz związek z runą, którą trzymasz.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Słuchałam tego wątku i zastanawia mnie jedno. Mówicie o galdr, o mantrach, o śpiewaniu nad kartami, ale czy ktoś próbował śpiewać coś własnego, tzn. nie żadną tradycyjną formułę, tylko melodię którą sam sobie wymyślił dla konkretnego przedmiotu? I czy to w ogóle może działać tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 891

@Kenta_88 Robiłem to. Dla mnie własna melodia z silną intencją działa nie gorzej. Tradycyjne formuły mają tę zaletę, że ktoś je wypracował przez lata i jest pewna sprawdzona ścieżka. Własna melodia wymaga więcej od ciebie, bo musisz tę ścieżkę zbudować samodzielnie. Ale nie uważam, że jedna jest lepsza od drugiej z założenia.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@grymuar)
Połączone: 3 miesiące temu

A jak się ma do tego wszystkiego faza księżyca? Bo czy nie powinno sie ladowac kamienie śpiewem w konkretnych fazach, bo nie wiem inaczje to odpada? Słyszałem że pełnia wzmacnia


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 694

@Grymuar Pełnia to klasyczny czas ładowania, zgadza się. Ale śpiewanie nad kamieniem działa przez intencję i dźwięk, nie zależy od kalendarza. Można przy pełni, ale nie musisz czekać.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 374

@Grymuar To ciekawe pytanie, bo skoro galdr czy śpiewanie mają przenosić energię do przedmiotu, to czy faza księżyca zmienia ilość tej energii, czy tylko ją ukierunkowuje? Bo to dwie różne rzeczy i chciałabym wiedzieć, jak to rozumieć.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: