Ja bym powiedziala ze trzy to minimum ale siedem to juz na pewno cos mówi. Choc nie wiem czemu, tak mam po prostu. A wy jak to czujecie? Czy macie jakis próg?
Ja tu wejdę z czymś może kontrowersyjnym - w numerologii zawsze słyszałem, że trójka to minimum dla wzorca, ale to dotyczy znaków na jawie. Sny to inny kanał i być może jeden bardzo intensywny sen waży tyle co pięć spokojniejszych powtórzeń. Czy ktoś myślał o tym, żeby ważyć sny emocjonalnie a nie tylko liczyć?
Ale czy nie robimy tu koła i nie wracamy do tego, od czego zaczęłyśmy? Bo Ilonka65 na początku pytała kiedy liczba powtórzeń oznacza wiadomość, i teraz mamy tyle warstw - liczba, daty, intensywność, treść, emocja - że nie wiem od czego zacząć. Czy ktoś może powiedzieć po prostu: zacznij od tego?
Heniu, rozumiem to poczucie chaosu, ale może właśnie te warstwy razem są odpowiedzią? Ja bym zaproponowała tak: zacznij od liczby, bo ona jest zakotwiczeniem. Potem sprawdzasz treść. Potem daty. Każda warstwa może potwierdzić albo zaprzeczyć poprzedniej. Jeśli trzy warstwy mówią to samo, masz coś konkretnego. Czy taki sposób warstwowy ma dla ciebie sens, czy to nadal za dużo naraz?
Sorka że może trochę nie na temat ale chciałam sie upewnić - jak liczycie to "ile razy" w przypadku snów podobnych ale nie identyczych? Bo mój sen o ogniu wrócił chyba szesc razy ale dwa razy był bez dymu i dwa z jakimiś ludźmi w tle. Czy to nadal jedna seria czy juz rozne sny?
To co Martynka_W i Bolek76 właśnie obgadali - to jest chyba najważniejsza rzecz, jaka padła w tym wątku. Bo wróćmy do tytułu: kiedy liczba powtórzeń oznacza wiadomość? Może odpowiedź brzmi: wtedy, kiedy śniący sam rozpoznaje motyw jako spójny. Liczba tylko potwierdza wagę, ale to my wyznaczamy granicę serii. Czy ktoś się z tym nie zgadza?
Oj, tak bardzo dziękuję Heni za to podsumowanie, bo właśnie mi się coś poukładało! Mój sen z czterema powtórzeniami - teraz rozumiem, że najpierw powinnam ustalić czy to naprawdę ta sama seria. Bo on był podobny ale raz była noc, raz dzień. To czy to cztery czy może dwa plus dwa? Jak wy byście to rozstrzygnęli?
Wracając do tego co Henia próbowała podsumować - jestem prawie z tym zgodna, ale zostaje mi jedno "ale". Jeśli to śniący wyznacza granicę serii i śniący decyduje co jest motywem, to czy nie ma ryzyka, że liczba powtórzeń staje się tylko lustrem dla tego, w co już wierzymy? I czy to nie sprawia, że pytanie z tytułu wątku nigdy nie ma jednej odpowiedzi, tylko tyle odpowiedzi ile śniących?
Ale to jest właśnie coś, co chciałam powiedzieć - czy zapis snu zrobiony natychmiast po przebudzeniu nie jest właśnie tym "obiektywnym" punktem, o który nam chodzi? Zanim umysł zacznie dopasowywać do oczekiwań? Może liczba powtórzeń ma sens tylko wtedy, gdy każdy sen jest zapisany zanim zaczniemy go analizować.
Ja piszę zawsze w pierwszych minutach po przebudzeniu, ale szczerze mówiąc nie wiem czy to robi różnicę dla samej liczby powtórzeń. Liczba to liczba - czy zapiszesz sen od razu czy po godzinie, trzy powtórzenia to nadal trzy. Ale interpretacja może być różna, to prawda.
O, tak bardzo dziękuję Heni i Ilonce za to! Bo właśnie się zastanawiałam nad swoimi czterema snami i teraz wiem, że dwa z nich zapisałam tego samego dnia wieczorem, bo rano nie miałam czasu. Czy to znaczy, że te dwa są mniej pewne jako elementy serii? To trochę mnie niepokoi.
Ja mam gdzies gdzies zapisne ze spałam dobrze albo ze byłam przbudzona z lękiem i teraz zastanawiam sie czy nastrój po przebudzeniu tez powinien być brany pod uwage przy liczeniu. Bo moje sny o wodzie przy tej osobie miały różne przebudzenia - raz spokój, raz niepokój. Czy to zmienia cos w numerologii?
Może to działa tak, że emocja po przebudzeniu służy do weryfikacji, a nie do liczenia. Czyli liczysz normalnie powtórzenia i daty, ale dopiero jeśli emocja była spójna przez całą serię, uznajesz wiadomość za wiarygodną. Inaczej to tylko hałas. Przynajmniej tak ja to teraz widzę po tej rozmowie.
Ale czym jest "spójna emocja"? Bo moje sny z duchami - przepraszam że wchodzę z innym tematem - były raz przerażające, raz spokojne, a jednak czułam że to ta sama seria. Czy spójność emocjonalna to musi być jeden rodzaj emocji, czy może to być ta sama intensywność?
Miałam raz serię o wodze i przy każdym przebudzeniu było to samo uczuci - jakby ktoś patrzył na mnie. Ani strach ani spokój, po prostu takie obserwowanie. I to wlaśnie bylo to co łaczyło te sny, nie ogień czy woda. Moze uczucie po przebudzeniu jest motywem seri równie mocno jak obraz?
Tak, pisałam że dla mnie seria to poczucie że to ta sama rozmowa, nie te same obrazy. I właśnie to co Wandalena opisuje - to uczucie obserwowania - to jest dokładnie ten rodzaj spójności, który ja uznaję za kryterium. Nie treść, tylko klimat.
No ale to znowu wraca do tego samego problemu - każde kryterium jest subiektywne. Klimat, emocja, obraz, data. Wszystko decydujesz sam. Czy jest w ogóle jakaś część numerologii snów, która jest obiektywna? Bo jeśli nie ma, to po co to liczyć? Serio pytam, nie złośliwie.
No to żeby nie zostawić swojego pytania bez odpowiedzi - bo widzę że nikt nie podjął - chodzi mi o to: daty są obiektywne, tak? Masz zapisane że śniłeś trzy razy w konkretnych odstępach. To jest twarde. Ale wszystko co wokół - emocja, klimat, motyw, seria czy nie seria - to już ty decydujesz. Więc co właściwie numerologia snów liczy? Bo mam wrażenie że każdy tu liczy coś innego.
To co Prokop opisuje - różne obrazy, ten sam problem - to jest dokładnie to, o czym rozmawiałyśmy kilka postów wcześniej z Wandaleną. Czyli seria może być zbudowana na motywie funkcjonalnym, nie wizualnym. I wtedy liczba pięć jest pełnoprawna jako liczba serii, prawda? Ilonka, czy tak to rozumiałaś?
Tak, dokładnie tak. Motyw "zamknięcia bez wyjścia" to jest spójny motyw niezależnie od scenerii. I pięć to naprawdę znacząca liczba - w numerologii piątka to zmiana, przełom, potrzeba ruchu. Prokop, w jakich okolicznościach życiowych miałeś te sny? Bo piątka jako seria może wskazywać na moment, w którym coś musi się odmienić.
A czy piątka jako liczba serii i piątka jako liczba dnia to to samo pod względem numerologicznym? Bo mam wrażenie że my tu mieszamy dwie rzeczy - liczbę powtórzeń i daty powtórzeń. Co ważniejsze przy interpretacji?
Och, bardzo dziękuję Ilonce za tę szczerość! Bo ja myślałam że istnieje jakiś konkretny system i że po prostu go nie znam. A tu się okazuje że to trochę bardziej otwarte. Ale wracając do moich czterech snów - to czy w takim razie mogę sama zdecydować którą warstwę traktuję jako główną? Datę czy liczbę powtórzeń?
A ja mam pytanie bo przy moich snach o wodzie tez bylo tak ze raz były bliżej a potem przerwa. Czy ta przerwa w serii cos znaczy? Czy moze to był po prosty koniec jednej seri i potem nowa? Bo liczyłam to jako jedną serię ale teraz nie jestem pewna.
O to wlasnie chciałam zapytac! Bo mam wrażenie ze moje sny o tej osobie tez mogły być w dwóch falach a nie jednej serii i wtedy liczba jest zuepłnie inna. Ale jak odróżnić dwie serie od jedej z przerwą? Jest jakaś zasada?
Dobra, to powiedzcie mi konkretnie - jeśli mam pięć snów i daty tych snów, to od czego zaczynam? Bo z jednej strony słyszę że liczę powtórzenia, z drugiej że daty, z trzeciej że przerwy między nimi. Mam wrażenie że im dłużej czytam ten wątek, tym mniej wiem.
To co Prokop opisuje - jednolita emocja przez pięć snów - to jest właśnie ten element który w tradycji onirycznej traktuje się jako potwierdzenie że seria jest zamknięta i spójna. Panika jako stała odpowiedź emocjonalna sugeruje że przekaz nie zmienił się między snami. To nie jest seria w toku, to seria ukształtowana. I wtedy liczba pięć jest pełna.
A to znaczy ze jak ktos miał serię i po dlugiej przerwie znowu ten sam sen, to już nie liczy do tamtej serii? Pytam bo mam wrażenie ze moje sny o tej osobe właśnie tak działają - przerwa i znowu. Myslałam że to jedna wielka seria ale moze są dwie?
