Zaczęłam ostatnio zagłębiać się w temat świątyń i ich proporcji i nie mogę wyjść z podziwu. Piszę tu bo chyba numerologia to najlepsza kategoria na taki temat. Chodzi mi o to, że kiedy patrzy się na Partenon, na piramidy, na świątynię w Karnak - wszędzie te same stosunki liczbowe, te same powtarzające się wartości. Liczba 7, 12, 9, phi czyli złota liczba 1,618... Czy to przypadek że budowniczowie sprzed tysięcy lat używali dokładnie tych samych liczb co kabaliści? Mnie to nie daje spokoju. Czy ktoś z was drążył ten temat głębiej?
Dokładnie to samo mnie uderzyło kiedy byłam w Egipcie kilka lat temu. Stoję przed Karnaki i czuję że te proporcje coś robią z człowiekiem, dosłownie fizycznie. Ale właśnie chciałam zapytać - czy myślisz że budowniczowie świadomie używali numerologii jako systemu, czy może odkryli te liczby empirycznie, przez obserwację natury?
W numerologii pitagorejskiej liczba 9 to liczba duchowego spełnienia i zamknięcia cyklu. I właśnie 9 pojawia się w egipskich enneadach, w dziewięciu niebach babilońskich, w dziewięciu światach nordyckich. Dla mnie to nie jest zbieżność, to jest język. Język zakodowany w kamieniu przez kogoś kto wiedział dokładnie co robi.
Zatrzymajcie się chwilę. Złota liczba phi faktycznie pojawia się w przyrodzie, w muszlach, kwiatach, proporcjach ciała. Ale czy na pewno pojawia się w piramidach? To jest jeden z tych mitów które się powtarzają. Stosunek podstawy do wysokości w Wielkiej Piramidzie wychodzi bliski phi, ale margines błędu pomiarowego jest na tyle duży że można to kwestionować. Skąd bierzecie pewność że to był zamierzone, a nie dopasowane post factum?
A te 7 czakr to też jest powiązane z architekturą jakoś? Pytam bo słyszałem że w hinduskich świątyniach też były konkretne poziomy odpowiadające czakrom.
Vastu shastra to akurat dobrze udokumentowany system, masz rację. Ale wróćmy do pytania które zadałem wcześniej - czy ktoś potrafi wskazać konkretny zapis, manuskrypt, inskrypcję gdzie starożytni budowniczowie MÓWIĄ że celowo używali konkretnej liczby dla jej numerologicznego znaczenia? Bo bez tego to jesteśmy na poziomie interpretacji.
Znam Kybalion i muszę powiedzieć że jest tam mowa o zasadzie rytmu i wibracji, ale niekoniecznie o konkretnych liczbach architektonicznych. Mam wrażenie że trochę mieszamy różne systemy. Numerologia pitagorejska, hermetyzm, vastu shastra i egipska geometria sakralna to są jednak różne tradycje. Czy nie jest tak że my szukamy jednego klucza tam gdzie było wiele różnych kluczy?
Słucham tej dyskusji i mam takie odczucie że wy wszyscy zakładacie że te tradycje były od siebie odizolowane. A co jeśli nie były? Jest coraz więcej badań które sugerują że Egipt, Mezopotamia, dolina Indusu i dawna Europa miały ze sobą kontakty handlowe, a przez to może też wymianę wiedzy. Może ta zbieżność liczb między tradycjami wynika właśnie z tego?
Czytam ten wątek i mam głupie pytanie - czy jak odwiedzamy teraz takie miejsca jak Stonehenge albo egipskie świątynie, to czy te liczby nadal działają? Tzn. czy to jest wciąż aktywne energetycznie? Bo słyszałam od kogoś że Stonehenge jest ustawione na skrzyżowaniu linii leyowych i że to nie jest przypadek.
Różne źródła podają różne liczby, od 7 do 14 linii przechodzących przez Stonehenge. I właśnie tu jest problem - nie ma jednej odpowiedzi. Ale mnie bardziej zastanawia sam rytm tego miejsca, bo Stonehenge ma 30 kamieni w zewnętrznym kręgu i 30 otworów Aubrey'a... To nie jest przypadkowe podzielenie przestrzeni.
Dobra ale ja wciąż nie wiem czy jak się tam teraz jedzie, to się coś czuje. Pytam poważnie. Bo znam osoby które były i mówią że kompletnie nic, a inne że to było niesamowite przeżycie. Skąd ta różnica?
To jest pytanie które numerologia powinna sobie zadać i odpowiedzieć wprost. Czy liczby w architekturze mają działać obiektywnie, na każdego, niezależnie od wiedzy i intencji - czy tylko na tych, którzy wiedzą co tam jest? Bo jeśli to drugie, to co tak naprawdę "działa" - geometria czy przekonanie?
Wracając do samej architektury - mnie zawsze zastanawiał ten podział na 3 i 4 w różnych tradycjach. Trójka to Trójca, trimurti, trójkąt. Czwórka to cztery strony świata, cztery żywioły. I teraz w budowlach sakralnych też to widać - bazyliki chrześcijańskie mają plan krzyża, czyli cztery ramiona, a wcześniejsze świątynie często były trójdzielne. Czy ktoś to kiedyś analizował pod kątem numerologii?
A ta trójka w świątyniach ma związek z tymi trzema niższymi czakrami i czterema wyższymi? Pytam bo liczyłem ostatnio i jest jakaś symetria w tym podziale 3-4 że tak się składa na 7.
Ale Wajdelota właśnie to jest interesujące - dlaczego akurat ta forma przetrwała i stała się kanonem? Mogło być sto innych układów przestrzennych. Może forma krzyża - czwórka, cztery kierunki, centrum - po prostu lepiej "trzyma" energię sakralną i dlatego się utrzymała w tradycji, nawet jeśli nikt tego wprost nie nazwał numerologią?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może naiwne. Mówicie o liczbach w architekturze jakby to był kod. Ale czy nie jest tak, że po prostu niektóre proporcje są po prostu estetycznie przyjemne dla ludzkiego oka i dlatego się powtarzają? I my potem szukamy w tym głębszego sensu?
A co jeśli to nie jest albo/albo? Może biologia i mistyka opisują to samo różnymi językami. Pitagoras mówił że liczba jest zasadą wszystkich rzeczy - i dzisiaj fizycy mówią że wszechświat jest matematyczny. Może starożytni budowniczowie po prostu wcześniej doszli do wniosku że matematyczne proporcje są czymś świętym bo są fundamentem rzeczywistości?
A czy ktoś wie coś o Angkor Wat? Bo słyszałem że tam mierzono czas przez architekturę, że samo wejście do świątyni o odpowiedniej porze roku i dnia rzucało cień na konkretny punkt. Jak to się ma do liczb?
Baska84 zadała tu właściwe pytanie - kto i po co to zaprojektował. Bo mamy dwa różne problemy. Pierwsze: czy liczby i proporcje były świadomie wbudowane. To jest prawie pewne, mamy na to teksty, kanony, instrukcje dla budowniczych. Drugie: czy te liczby "działają" niezależnie od wiedzy obserwatora. I tu wchodzimy na bardzo grząski grunt, bo nie ma na to żadnego materiału poza subiektywnymi relacjami. Więc zanim pójdziemy dalej - o które pytanie nam tu naprawdę chodzi?
A czy te kanoniczne liczby w świątyniach były kiedyś dostępne dla zwykłych ludzi, czy to była wiedza tajemna? Bo jeśli kapłani to ukrywali, to może numerologia jako popularna praktyka to jest jakiś wyciek z tych systemów?
Jak słucham tego o wiedzy tajemnej to zastanawiam się - czy budynki zaprojektowane bez tej wiedzy, np. zwykłe domy, też mają jakiś numerologiczny charakter, tylko nieświadomy? Czy liczba jest tylko wtedy gdy ktoś ją świadomie wpisuje?
Leopold78 zadaje tu pytanie które jest uczciwe i ja go nie odrzucam. Ale chcę powiedzieć jedno: budowniczowie Karnaku nie byli matematykami w naszym sensie. Nie mieli abstrakcyjnej matematyki dla samej matematyki. Dla nich liczba była zawsze jednocześnie metafizyką. Oddzielenie tych dwóch rzeczy to nasz wynalazek, nie ich.
A wiesz co jest w tym ironiczne? Część z tych pomiarów była robiona przez samych entuzjastów świętej geometrii, którzy mieli już tezę. To nie znaczy że teza jest fałszywa, ale to znaczy że mamy problem z wiarygodnością źródła. Nie wiem jak to rozwiązać, szczerze mówiąc.
Ale chwila, bo chcę wrócić do czegoś co powiedział wcześniej Czarodziej o wycieku wiedzy. Mnie to mocno uderzyło. Jeśli kapłańskie systemy liczbowe były tajne, a potem te tradycje zanikły - to skąd mamy pewność że to co dziś nazywamy numerologią w ogóle pochodzi z tego samego źródła? Może to dwie zupełnie różne rzeczy które tylko używają podobnych słów?
A mnie wraca pytanie o dostępność tej wiedzy. Wajdelota pisał o podwójnym nauczaniu u pitagorejczyków. Czy w świątyniach egipskich też był taki podział? Znaczy - zwykły lud widział świątynię jako budynek, a kapłani widzieli go jako coś innego?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie które może jest naiwne: czy w ogóle możemy mieć pewność co budowniczowie "myśleli" o liczbach? Bo jedno to fakt że precyzja jest ogromna. Drugie to przypisywanie im intencji metafizycznych. Może po prostu byli bardzo dobrzy w geometrii i tyle.
Leopold78 wraca z tym samym pytaniem i rozumiem skąd to pochodzi. Ale mam kontrpytanie: mamy inskrypcje, mamy teksty rytualne, mamy kapłańskie podręczniki z Egiptu - i wszystkie one mówią wprost że proporcje świątyni są "odwzorowaniem nieba". To nie jest nasza interpretacja. To jest ich własna deklaracja.
