ale żeby sprawdzić daty urodzenia tych osób, musiałabyś ich poprosić o te dane. Czy w ogóle są gotowe to podać? I czy to nie zmienia trochę charakteru twoich zbiorów - bo wtedy analizujesz już nie tylko miejsce, ale też coś w rodzaju profilu odwiedzającego?
To jest właściwie dwa osobne pytania badawcze. Pierwsze: czy daty anomalii mają wspólny wzorzec? Drugie: czy ludzie, którzy anomalie relacjonują, mają podobny wzorzec urodzeniowy? Można by tu sprawdzić, czy te dwa zestawy się pokrywają. Michasia, nawet jedna pełna data urodzenia od kogoś z twoich relacji dałaby punkt wyjścia.
Przepraszam że znowu wchodzę z runi, ale ta myśl Huberta o selekcji odwiedzających - to mnie uderzyło, bo w Elderfuthark jest runiczna koncepcja att. To są grupy po osiem run, każda pod innym patronem. Zastanawiam się, czy osoby bez "ósemkowego" wzorca są może pod innym att i dlatego czują rezonans... ej, nie, miałam nie używać tego słowa. Dlatego czują przyciąganie do takich miejsc?
Moment, bo to jest bardzo ważne co Michasia właśnie powiedziała. Cluster 3-6-9 to jest coś, co wielu numerologów uważa za liczby przejścia, transformacji. Nie stabilności, nie budowania - właśnie przejścia. I to dotyczy opisywanego lasu? Bo to by bylo spójne z tym, że to miejsce działa jak portal.
To jest ważne rozróżnienie. W relacjach, które czytałem - i Michasia, popraw mnie jeśli się mylę - dominuje motyw zagubienia w czasie, nie w przestrzeni. Ludzie wiedzą gdzie są, ale nie kiedy są. To jest inne niż typowe opisy portali w sensie miejsca przejścia do "gdzieś indziej".
Hubert, tak, to jest dokładnie to. Żadna z osób nie pisała, że trafiła w inne miejsce. Pisały o czasie - że było inaczej, za długo, za krótko, że coś się przestawiło. Jedna osoba napisała, że wyszła z lasu z poczuciem, że straciła godzinę, ale zegar w telefonie pokazywał, że minęły tylko piętnaście minut.
To zdanie o zegarze i odczuciu godziny - mam podobne z pewnego miejsca, ale to był sen, nie rzeczywistość. Albo myślałam, że sen. W każdym razie, ta rozbieżność między odczuwanym a mierzonym czasem - czy numerologia ma jakiś odpowiednik dla tego? Jakąś liczbę, która rządzi właśnie tą szczeliną?
To jest metodologiczne pytanie, które naprawdę ma znaczenie dla całej analizy. Jeśli zredukujesz jedenastkę do dwójki, stracisz informację o tym, że to była liczba mistrza. Ale jeśli nie redukujesz, to masz dwa systemy w jednym zbiorze. Michasia, czy w ogóle masz zasadę, kiedy redukujesz, a kiedy nie?
To bylo by jak gdyby przeliczać jeszcze raz cały materiał od zera. Michasia, dasz rade? Bo jesli wyjednastki były zaszyte w datach i je zgubialas, to obraz może wyglądać kompletnie inaczej niż to co masz teraz w notatkach.
I to by też odpowiedziało na pytanie o dwa bieguny, które było gdzieś na początku tego wątku. Dwójka jako redukcja jedenastki a jedenastka jako liczba mistrza - to są dwa różne rodzaje dualności. Jedna jest spokojna, druga jest napięta. Miejsca anomalii raczej nie opisałbym jako spokojne.
Hubert, czyli mówisz, że jedenastka w datach zdarzeń to napięta dualność, a dwójka jako jej redukcja to spokojna - i że miejsca anomalii powinny mieć tę napiętą wersję. To by znaczyło, że moja metoda redukcji dosłownie wygaszała sygnał, który szukałam. Muszę to przepracować od nowa.
Michasia, jak duży jest ten zbiór dat? Bo jeśli mówimy o kilkunastu zdarzeniach, to ręczne przejrzenie i wyciągnięcie jedenastek przed redukcją zajmie ci może godzinę. Jeśli to kilkadziesiąt - to już inne zadanie. Mówię praktycznie, bo warto wiedzieć, czy to jest w ogóle wykonalne teraz.
Ale te co masz kompletne, mogą wystarczyć do wstepnego wzorca. Trzydzieści jeden dat to sporo jak na jedno miejsce - to ile lat zbierasz te relacje?
To jest ważna informacja o metodzie. Relacje bezpośrednie i relacje przez sieć mogą mieć różną jakość pamiętania daty. Ktoś, kto pisze ci o doświadczeniu sprzed dwóch lat, może pamiętać "był październik" albo nawet "chyba jesień" - i wtedy masz problem z precyzją, której numerologia wymaga. Jak weryfikowałaś daty w tych nadesłanych relacjach?
A może da się to jakoś odratować? Michasia, czy te osoby nadal są dostępne - można by do nich napisać i poprosić o sprawdzenie? Część pewnie odpowie, część nie - ale nawet jeśli potwierdzisz połowę dat, masz solidniejszy podzbiór do pracy.
Zastanawiam się nad czymś innym. Jeśli to miejsce naprawdę działa na czas - a relacje, które opisywała Michasia, są dość spójne - to czy data zdarzenia jest datą wejścia, wyjścia, czy tego momentu, kiedy coś się poczuło? Bo to może być trzy różne liczby.
Nagietka, ale czy osoby, które relacjonowały, w ogóle wiedziały kiedy anomalia się zaczęła? Michasia pisała, że jedna osoba nie wiedziała ile czasu minęło - to znaczy, że granica między "przed" i "w trakcie" mogła być niewidoczna. Jak w takim razie określić datę samego zdarzenia?
Teodozja, właśnie - większość osób podawała datę całej wizyty, nie datę konkretnego momentu. Tylko dwie osoby napisały, że pamiętają godzinę wejścia, bo sprawdzały telefon przed wejściem do lasu. Czyli te dwie daty są precyzyjne do dnia i godziny, reszta to daty wizyt. To jest kolejna niejednorodność w zbiorze.
Michasia, a te dwie precyzyjne daty - czy wchodzą w jedenastkę jak je przeliczysz? Bo to by bylo znaczace, ze właśnie te dwie są kompletne.
To jest moment, w którym chciałbym zapytać o te dwie relacje z charakteru. Jedna napięta jedenastka, jedna spokojna dwójka - a jak wyglądały same doświadczenia? Czy były różne jakościowo? Bo w astrologii różnica między napiętym aspektem a łagodnym to często różnica między zdarzeniem burzliwym a subtelnym.
Dobra, odpowiadam na pytanie Ewuni i Mistrala naraz, bo się zazębiają. Ta precyzyjna jedenastka - to była relacja kobiety, która opisywała silne uczucie dezorientacji, wrażenie że las "oddycha", i moment, w którym straciła orientację w kierunkach na jakieś dwadzieścia minut. Wróciła bardzo poruszona. Ta dwójka - mężczyzna, który opisał ciepło i spokój, jakby miejsce "zaprosiło" go do zatrzymania się. Siedział tam może godzinę i wyszedł z poczuciem oczyszczenia. Dwa zupełnie różne doświadczenia jakościowo.
To jest naprawdę coś. Jedenastka jako napięcie, dezorientacja, utrata gruntu - i dwójka jako spokój, przyjęcie, harmonia. W astrologii Neptun w napiętym aspekcie robi dokładnie to, co opisała ta kobieta z jedenastką. A Neptun w łagodnym aspekcie to właśnie to ciepłe rozpuszczenie, które opisał mężczyzna z dwójką. Michasia, czy te dwie osoby wchodziły w to samo miejsce w lesie, czy w różne punkty?
Zatrzymuję się przy tym podziale. Jedenastka jako napięcie to jedna interpretacja, ale jest też inna - jedenastka to liczba przesłania, kontaktu z czymś poza zwykłym poziomem. Dezorientacja nie musi być negatywnym aspektem tej liczby, może być po prostu efektem ubocznym kontaktu z czymś, co przekracza zwykłe postrzeganie. Michasia, czy ta kobieta opisywała to jako nieprzyjemne, czy raczej jako przytłaczające mimo że nie złe?
To jest ważna różnica - napięcie wewnętrzne versus napięcie zewnętrzne. W runach Hagalaz działa podobnie - nie jest zła, ale wprowadza chaos, który pochodzi z zewnątrz i wymusza przegrupowanie wewnątrz. Ale to co mnie teraz bardziej ciekawi to ta kwestia różnych punktów w lesie. Michasia, czy macie jakiekolwiek dane o tym, gdzie dokładnie w lesie ludzie doświadczali tych anomalii? Czy to jest rozrzucone czy skupione?
A moze to jest wlasnie dlaczego wzorzec sie nie klei do końca - bo miesza się w jednym zbiorze kilka różnych miejsc o różnych energiach? Michasia, czy masz w ogóle jakieś informacje o trasach od tych osób, chocby orientacyjnie?
Kilka osób opisywało jakieś orientacyjne punkty - przy starych dębach, przy strumieniu, przy kamieniu który ludzie tam nazywają "siodłem". Ale nigdy o to nie pytałam systematycznie. Znowu - nie myślałam wtedy, że to będzie potrzebne. Te trzy punkty pojawiały się w relacjach najczęściej, ale nie wiem, czy to dlatego że tam coś się dzieje, czy dlatego że to są charakterystyczne miejsca, przy których ludzie naturalnie się zatrzymują.
Siodło brzmi jak coś, co mogło być miejscem kultu albo przynajmniej miejscem zapamiętanym przez zbiorowość lokalną. Michasia, czy cokolwiek wiesz o historii tego terenu? Czasem stare nazwy miejscowe trzymają pamięć o czymś, co ludzie przestali rozumieć wprost.
