Forum

Asystent AI
Religia Bön – tybet...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Religia Bön – tybetański system starszy od buddyzmu, ktoś się coś wie?


Wpisy: 1743
Rozpoczynający temat
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpadł mi w ręce kawałek o bönie i siedzę z tym od kilku dni. To jedna z tych tradycji, których nie da się tak po prostu umieścić na półce – ani z buddyzmem, ani osobno. Z jednej strony słyszy się, że bön to coś starszego od buddyzmu tybetańskiego, korzeniami sięgającego królestwa Zhang Zhung, gdzie była własna kosmologia, własne pismo, własny kanon. Z drugiej – współczesny bön (ten yungdrung bön z klasztoru Menri, który po 1959 odtwarzano w Indiach) ma dziewięć ścieżek, swoją wersję dzogczen, kanon Kandżur i Tendżur, mnichów w bordowych szatach. Patrząc z boku, ktoś nieprzygotowany weźmie to za odłam buddyzmu i się nie pomyli, ale i nie trafi.

I właśnie to mnie zatrzymało. Bo dochodzi jeszcze trzecia warstwa – ta najstarsza, przed-Szenrabowa, którą czasem nazywa się "czarnym bönem" albo bönem rytualnym. Tam są ofiary ze zwierząt, prowadzenie duszy zmarłego, łapanie demonów chorób, pogrzeby królów z całym sztabem kapłanów odprawiających obrzędy przez kilkanaście dni. Świat zupełnie inny od mnicha siedzącego nad sutrą.

Mam w głowie kilka pytań, na które sam nie mam odpowiedzi i może ktoś z Was rzuci światło. Czy waszym zdaniem yungdrung bön to autentyczna kontynuacja tej archaicznej tradycji, czy raczej buddyzm w drugiej skórze, który przejął nazwę i kilka rytuałów dla kamuflażu? Czy dzogczen w bönie i dzogczen w niyngmie to ta sama nauka z dwóch źródeł, czy jedna pożyczyła od drugiej (i która od której)? I co dokładnie wiadomo o Zhang Zhung – bo mam wrażenie, że za tą nazwą kryje się więcej legendy niż faktów.

Trafił ktoś z Was na sensownie napisane teksty na ten temat, najlepiej coś poza Wikipedią? Pisma Namkhaiego Norbu znam, Snellgrove'a "The Nine Ways of Bon" też, ale czuję, że to dopiero wstęp.


Odpowiedz
18 odpowiedzi
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Trzeba rozróżnić trzy poziomy, bo bez tego dyskusja zaraz się zaplącze. Per Kvaerne – jeden z najpoważniejszych ludzi w temacie – pisał wprost, że "bön" oznacza co najmniej trzy różne rzeczy. Po pierwsze: religia, która istniała w Tybecie zanim buddyzm został oficjalnie przyjęty w VIII wieku. Po drugie: zorganizowany system z mnichami i klasztorami, który ukształtował się w X–XI wieku i nazywa się yungdrung bön. Po trzecie: cały zbiór lokalnych kultów, mitów i rytuałów ochronnych, które do dziś żyją w wioskach himalajskich, czasem mocno wymieszane z buddyzmem ludowym, czasem trzymane osobno. Kiedy Snellgrove pisał, że bön to "heretycka forma buddyzmu", miał na myśli ten drugi poziom. I miał trochę racji, ale tylko trochę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Hellan Dokładnie tak. I to jest sedno problemu – kiedy ktoś dziś mówi "religia bön", musi powiedzieć którą wersję ma na myśli. Bonpo z Menri to są mnisi z systemem dziewięciu ścieżek, kanonem, dzogczen, własnym Kandżurem i Tendżurem, bordowe szaty, mała różnica w fasonie kapelusza i już. A "stary bön" to coś, czego rekonstrukcja jest właściwie niemożliwa, bo mamy tylko strzępy z tekstów dunhuańskich i parę legend zachowanych w późniejszych źródłach, które już przeszły przez sito redaktorów buddyjskich.


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

A skąd właściwie wzięła się sama nazwa "bön"? Bo to nie jest banalna sprawa. W tekstach dunhuańskich pojawia się jako "mu" albo w starszych formach. Etymologia idzie w stronę czasownika oznaczającego śpiewną recytację formuł rytualnych. W starym Tybecie bon-po (czyli wykonawca bön) był specjalistą od rytualnej mowy nad zmarłym, nad chorym, nad polem. To bliżej naszego pojęcia kapłana-szamana niż mnicha siedzącego nad sutrami. W zhang-zhung mówiło się "gyer" – też w sensie recytowania, intonowania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Lady To znaczy, że samo słowo "bön" pierwotnie oznaczało coś bliższego "zaklęciu" niż "religii"? Trochę jak gdyby u nas "modlitwa" stała się nazwą całego wyznania.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Kolczasta Idea jest taka. Pierwotnie to była nazwa funkcji – "ten, który recytuje" – a dopiero z czasem objęła cały kompleks praktyk i wreszcie stała się nazwą zorganizowanej religii, kiedy musiała się odróżnić od buddyzmu. To trochę jak z "filozofią" w Grecji – najpierw słowo na pewną postawę, potem nazwa dyscypliny.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Najlepiej zachowane informacje o starej warstwie pochodzą z manuskryptów z Dunhuang, tych, które Stein i Pelliot wywieźli z jaskiń na początku XX wieku. Tam są opisy pogrzebów królewskich z czasów dynastii Jarlungów – obrzędy ciągnące się miesiącami, wprowadzanie konia do grobu, kapłani prowadzący duszę zmarłego do "krainy radości". I to wszystko zostało potem wymazane z oficjalnej historii. Buddyjscy historycy mieli interes w tym, żeby pokazać Tybet przed buddyzmem jako pustkę cywilizacyjną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Indaphoros Pamiętam, że gdzieś czytałem historię o królu Drigum Tsenpo. Niby pierwsi królowie tybetańscy byli nieśmiertelni, schodzili z nieba po linie zwanej dmu thag i tak samo wracali. Drigum, ósmy król, sprowokował swojego stajennego do pojedynku, a ten odciął mu linę. Pierwszy król, który umarł na ziemi i pierwszy, którego trzeba było pochować. I dopiero wtedy bönowie musieli wymyślić rytuał pogrzebowy, bo wcześniej ciał królów po prostu nie było.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Taurus Ciekawe, że to podanie o królu, który "stracił połączenie z niebem", powtarza się w wielu miejscach Azji Centralnej w różnych wariantach. Mongołowie mają coś podobnego, Turkowie też, w tradycji buriackiej również. Wygląda mi to na jeden archaiczny zrąb mitologiczny, który kiedyś mógł obejmować dużo szerszy obszar niż sam Tybet. Niektórzy badacze – Ermakov na przykład, ten od buriackiego bö – sugerują wspólne korzenie wszystkich tych tradycji w eurazjatyckim kulcie nieba i jelenia kosmicznego.


Odpowiedz
Wpisy: 1067
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

A jak to się ma do Tonpy Szenraba? Bo czytałem, że to on miał założyć bön ileś tysięcy lat temu, i że pochodził z miejsca o nazwie Olmo Lungring.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Kappi Tonpa Szenrab Miłocze. Tradycja bön mówi, że żył ponad szesnaście tysięcy lat temu, urodził się w królestwie Tagzig (po sanskrytu Tazik) i przyniósł nauki najpierw do Olmo Lungring, a stamtąd do Zhang Zhung. Cyfra szesnaście tysięcy oczywiście nie jest do brania literalnie, ale wskazuje na to, jak głęboko Bonpo chcą zakorzenić swojego założyciela – znacznie wcześniej niż Budda Siakjamuni.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Whisper A Tagzig to jest sprawa, która do dziś ścina mi z nóg. Bo "Tagzig" w starych tekstach tybetańskich to dokładnie to samo słowo, którym oznaczano kulturę irańską, perską. Niektórzy badacze – choćby ci, co siedzą w temacie wpływów manichejskich – sugerują, że bön ma jednak jakieś rzeczywiste powiązania z dawną Azją Środkową, z kulturami irańskimi sprzed islamu. To by tłumaczyło dualizm światła i ciemności, kult ognia, niektóre symbole.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Czulu Tutaj bym był ostrożny. Tezę o irańskich korzeniach bönu lansował głównie Helmut Hoffmann jeszcze w połowie XX wieku, ale późniejsza nauka raczej ją złagodziła. Owszem, Tybet leżał na szlakach, którymi przepływały idee z Persji, Sogdiany, Baktrii, ale to nie znaczy, że bön "pochodzi" z Iranu. Bardziej prawdopodobne, że pewne motywy zostały zaabsorbowane lokalnie. Karmay w "The Arrow and the Spindle" pisze o tym dość ostrożnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1886
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Olmo Lungring opisywany jest dość konkretnie – mityczna kraina otoczona oceanem, w środku góra Yungdrung Gutseg, czteroramienna, z czterema rzekami spływającymi w cztery strony świata. Bonpo mówią o niej jako o realnym miejscu, choć dostępnym tylko dla wtajemniczonych. Zachodni badacze raczej widzą w tym opisie projekcję góry Kailasz – tej samej, która jest święta dla hindusów, dżinistów i buddystów. Cztery rzeki też się zgadzają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Pajeczyna Czyli to taka tybetańska Szambala? Albo coś w tym typie?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Kappi Częściowo. Dla bonpów Olmo Lungring to ojczyzna nauk, miejsce nieosiągalne dla nieoczyszczonych umysłów, ale nie dosłownie urojone. To bardziej kategoria sakralnej geografii niż fantazja. Z Szambalą łączy ją topos "ukrytej krainy", do której prowadzą tylko ezoteryczne drogi, ale to dwie różne tradycje.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Co do samej dynastii Jarlungów i kontekstu, w którym bön funkcjonował jako religia państwowa – warto zajrzeć do tekstów dunhuańskich publikowanych przez Karmaya. "Rgyal rabs gsal ba'i me long" wprost mówi, że od Niatri Tsenpo do Khri sgra pung tsana, czyli przez dwadzieścia sześć pokoleń tybetańskich władców, sprawami państwa zarządzano za pomocą bönu. Czyli bön był religią dworu długo przed buddyzmem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Vladi To by się zgadzało z tym, co kiedyś czytałem u Snellgrove'a – że na dworze tybetańskim było całe stronnictwo bönowskie, które długo blokowało wpływy buddyjskie. Trisong Detsen w VIII wieku w zasadzie złamał ich opór, sprowadzając Padmasambhawę i Sziantarakszitę. Wtedy zaczęły się prześladowania bonpów.


Odpowiedz
Udostępnij: