Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, o czym nie widziałam żeby ktoś pisał - mianowicie czy długość medytacji ma swoje numerologiczne znaczenie? Chodzi mi konkretnie o liczbę minut. Medytuję od jakiegoś czasu i zawsze ustawiałam sobie timer na 20 minut bo gdzieś przeczytałam że to "dobra długość". Ale potem weszłam głębiej w numerologię i zaczęłam się zastanawiać - 20 to 2+0=2, dwójka to relacje, harmonia, równowaga... czy to przypadek że właśnie tyle czuję się najlepiej po medytacji? Czy ktoś z Was liczy minuty pod kątem numerologicznym? Albo może macie swoje sprawdzone liczby?
To ciekawy trop, bo ja od lat medytuję przy liczbach, które redukują się do 7 albo 11. Siódemka to dla mnie połączenie z wyższą wiedzą, a 11 to mistrzostwo - liczba mistrzowska, nie redukujemy jej dalej. Czyli 33 minuty, 44 minuty, albo właśnie 11, 22... Ale mam pytanie do Ciebie - jak obliczasz datę urodzenia i co wychodzi Ci jako Twoja liczba życia? Bo to może mieć związek z tym, dlaczego 20 minut działa akurat na Ciebie.
Ja się wtrącę bo to mnie bardzo ciekawi, sama mam problem z medytacją - zawsze po 15 minutach zaczynam myśleć o zakupach albo o tym co zrobić na obiad 🙂 Ale 15 to 1+5=6, szóstka to dom i troska, może dlatego myśli uciekają w tym kierunku? Czy to ma jakiś sens według numerologii?
Zatrzymajcie się chwilę - czy ktoś sprawdzał, czy ta konkretna liczba minut powinna być liczona w odniesieniu do liczby osobistej, liczby duszy czy może liczby ścieżki życia? Bo to nie jest bez znaczenia. Dla Lwa z Liczba Ścieżki 3 idealne 21 minut (2+1=3) może być zupełnie inne od tego, co potrzebuje Byk z Piątką. Nie mówię, że ogólne zasady nie mają sensu, ale jakaś spójność metody by tu pomogła.
Macie w ogóle świadomość, że liczby mistrzowskie 11, 22, 33 mają zupełnie inną wibrację podczas medytacji niż zwykłe redukcje? Pracowałam z tym długo i 33 minuty to zupełnie inne doświadczenie niż 6 (3+3). Trzydzieści trzy to liczba mistrzowska Chrystusa, wejście w nią podczas medytacji to jak świadome otwarcie się na wyższe oktawy. Ale mam pytanie - czy Wy czujecie różnicę, czy liczycie to tylko teoretycznie?
Dobra, ja tu mało co rozumiem z tej całej numerologii, ale jedno pytanie mi chodzi po głowie - czy to w ogóle ma znaczenie czy medytuję 11 minut z zegarkiem w ręku czy bez? Jak ktoś medytuje "tyle ile trzeba" bez timera i wychodzi mu 11, to jest różnica względem kogoś kto celowo nastawia timer na 11? Wydaje mi się że intencja to jedno a liczba to drugie, ale może się mylę.
Klimcia, dziękuję za to wytłumaczenie, naprawdę świetnie to ujęłaś! Mnie się przydarzyło raz coś podobnego - nastawiłem sobie alarm na 20 minut, ale on nie zadziałał (wyłączyłem bez wiedzy), a i tak wyszedłem z medytacji po jakimś czasie i było dokładnie 33 minuty na zegarku. Wtedy nie wiedziałem co to znaczy, ale teraz widzę że chyba coś tam pracowało.
A czy ktoś próbował liczyć minuty w odniesieniu do aktualnego roku numerologicznego albo miesiąca? Bo jeśli jesteśmy w roku osobistym 5 (zmiany, ruch), to może medytacja przez 5 albo 14 albo 23 minuty pasuje inaczej z tym co się dzieje w życiu? Albo odwrotnie - może 4 (stabilizacja) byłaby wtedy potrzebna jako równoważenie?
Zgubiłam się trochę w tych obliczeniach - jak obliczyć rok osobisty? Dodaje się dzień i miesiąc urodzenia do bieżącego roku? Czy inaczej? I czy to się zmienia co roku kalendarzowy czy od urodzin?
dodajesz dzien urodzenia + miesiac urodzenia + biezacy rok i redukujesz do jednej cyfry (chyba ze wyjdzie 11, 22 lub 33 to zostawiasz). Np jesli urodzona 15 marca to 1+5+3+2+0+2+5 = 16, potem 1+6=7, wiec jestes w roku osobistym 7. Rok zaczyna sie 1 stycznia a nie od urodzin, choc niektórzy numerolodzy licza od urodzin - tu sa rozne szkoly 🙂
Dziękuję Wikusia66! Właśnie policzyłam - wychodzi mi rok osobisty 3. Trójka to komunikacja, ekspresja, twórczość. A moja liczba ścieżki życia to 7. Czyli mam teraz coś w rodzaju napięcia między moją wewnętrzną naturą (skupienie, głębia, samotność) a energią roku (ekspresja, bycie wśród ludzi). Jak wy byście podeszli do doboru czasu medytacji w takiej sytuacji - szukać liczby, która harmonizuje z siódemką, czy z trójką?
Do dyskusji o roku osobistym kontra ścieżka życia - ja bym się tu zatrzymała. Te dwie liczby nie są sobie równe. Ścieżka życia to kto jesteś, rok osobisty to co się dzieje wokół. Pytanie o czas medytacji powinno więc brzmieć: czy medytujesz, żeby wzmocnić siebie, czy żeby przepracować to co przynosi rok? Cel zmienia wszystko.
Eliksira podnosi coś ważnego, ale chciałbym dodać jeszcze jeden element. W astrologii mamy podobny dylemat - czy pracować z energią tranzytu, czy z naturą natalną. I odpowiedź często brzmi: to zależy od fazy. Na początku roku osobistego sens ma praca z jego wibrącją, żeby wejść w nią świadomie. Bliżej końca - powrót do natury, żeby podsumować. Czy numerologia ma coś analogicznego do tej dynamiki?
Zostawię to pytanie o miesiące osobiste, bo to bardzo złożona materia. Ale chcę wrócić do czegoś, co powiedziała Karinka - to napięcie między 7 a 3 jest bardzo konkretne energetycznie. Siódemka potrzebuje ciszy, trójka krzyczy. Kiedy sama przechodziłam przez podobny rok, medytacja w liczbie będącej mostem - czyli takiej, co łączy obie energie - dawała mi więcej spokoju niż wybór jednej strony. Jaką liczbą jest 3+7?
Medytuję 20 minut, bo tak mi powiedziano na początku nauki. Nigdy nie liczyłam ile to wynosi numerologicznie - 2+0=2, dwójka, dualność, relacje. Może dlatego w medytacji mam poczucie jakiegoś rozdwojenia, jakbym była w dwóch miejscach naraz? Choć może to normalne dla medytacji i nic wspólnego z liczbą...
A to ciekawe bo ja też zaczynałem od 20 minut i miałem dokładnie to samo poczucie rozdwojenia! Myślałem że coś robię źle, ale może to właśnie ta dwójka? Przeszedłem na 21 minut (2+1=3) i jakoś zrobiło się lżej. Może to zbieżność, może nie, ale chętnie bym wiedział co inni o tym myślą.
Pelagiusza, zanim zaczniesz zmieniać czas - powiedz mi, czy te 18 minut działa? Czujesz się po nich spokojna, wycentrowana? Bo jeśli tak, to nie ma co naprawiać. Numerologia powinna potwierdzać doświadczenie, nie zastępować go. Dziewiątka jako czas zamknięcia jest sensowna dla szóstki - sześćka troszczy się, dziewiątka domyka. Pytanie co czujesz, nie co teoria mówi.
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad czymś. Czy ktoś próbował zmieniać czas medytacji przez kilka tygodni według numerologii i prowadził jakieś notatki? Nie chodzi mi o jedno doświadczenie, tylko o dłuższą obserwację - np. przez miesiąc medytuję tyle minut co moja liczba ścieżki, przez kolejny tyle co rok osobisty, i porównuję?
Wchodzę tu pierwszy raz w ten wątek i trochę kręci mi się w głowie od tych wyliczeń. Mam jedno proste pytanie - jeśli ktoś medytuje 33 minuty jak wcześniej pisała Eliksira, ale jest zdenerwowany i myślami lata po całym pokoju, to ta trzydziestka trójka mu cokolwiek daje? Czy liczba działa niezależnie od jakości medytacji?
Klimcia, ale to jest tak trochę bez sensu, przepraszam za szczerość. Bo skoro i tak trzeba "wejść przez drzwi", to te drzwi po co? Równie dobrze mogę medytować 17 minut z pełnym skupieniem i to da mi więcej niż 33 minuty błądzenia myślami. Wydaje mi się, że ta cała numerologia minut to tylko element psychologiczny - żeby mieć jakiś rytuał, żeby się skupić.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i wreszcie się odzywam, bo mam konkretne pytanie do osób z doświadczeniem. Ja mam liczbę ścieżki życia 8. Ósemka to materiał, sukces, siła. Jak w ogóle połączyć to z medytacją, która z natury jest o oderwaniu od materialności? Czy medytować przez czas rezonujący z ósemką, żeby ją zrównoważyć, czy żeby ją wzmocnić?
Sióstka dla ósemki to ciekawe zestawienie. Sześć to harmonia, rodzina, troska - trochę miękkie dla energii ósmej. Ale nie powiedziałabym od razu, że złe. Może właśnie tego Bronek potrzebuje - żeby medytacja była balansem dla tej mocnej ósemkowej siły, a nie jej wzmocnieniem? Choć ciekawi mnie co sam czujesz po tych 15 minutach - wychodząc czujesz się spokojniejszy czy raczej niecierpliwy, jakbyś chciał zaraz wstać i coś zrobić?
Rysiek, obie opcje mają sens i nie wykluczają się - tyle że działają na różnych poziomach. Medytowanie w swojej liczbie to jak rozmowa z samym sobą, pogłębiasz to kim jesteś. Medytowanie w liczbie dopełniającej to bardziej praca nad tym czego ci brakuje. Pytanie zawsze powinno brzmieć: czego szukasz w medytacji? Bo to zmienia odpowiedź o minutach.
Wchodzę tu bo to pytanie Karinki mnie zatrzymało. Intencja przed medytacją to coś co słyszałam w kontekście czakr - że jeśli otwierasz czakrę serca bez intencji to możesz ściągnąć co popadnie. Czy w numerologii jest podobnie? Że liczba bez intencji to jak pusty pojemnik?
Pelagiusza, zatrzymam cię trochę bo to pytanie o ustawianie intencji pod liczbę jest szersze niż się wydaje. Zanim ktoś da ci gotową formułkę - co rozumiesz przez intencję? Bo jedni wchodzą w medytację z konkretnym pytaniem, inni z prośbą o spokój, inni po prostu z decyzją że będą obecni. I każde z tych podejść inaczej współgra z liczbą.
Słucham tej dyskusji o intencji i mam pytanie może trochę z boku, ale jednak - skąd w ogóle pochodzi to powiązanie między minutami a wibracją liczby? Rozumiem numerologię imion i daty urodzenia, tam jest jakaś tradycja. Ale liczba minut medytacji to brzmi jak coś nowszego. Czy ktoś wie skąd to się wzięło?
Wróćmy może do czegoś konkretnego bo trochę nam uciekło. Karinka pisała że ma 7 w ścieżce życia i 3 w roku osobistym, i medytuje 20 minut co daje 2. Trzy różne liczby, trzy różne energie działające jednocześnie. Czy ktoś pracuje z takim zestawieniem i wie jak w ogóle czytać który z tych poziomów jest dominujący podczas medytacji?
