Wracając do pytania o czas - bo trochę zeszliśmy na temat systemów - czy ktoś tutaj faktycznie eksperymentował systematycznie z różnymi liczbami i porównywał? Nie raz, ale powiedzmy przez kilka tygodni? Bo dotąd mamy głównie pojedyncze doświadczenia.
Słucham tego wszystkiego i zaczynam myśleć że może nie ma jednej odpowiedzi na pytanie które zadałam na początku. Czyli nie ma jednej liczby minut która daje harmonię wszystkim, ale każdy ma swoją? A może to zależy też od momentu w życiu i tego co się aktualnie przepracowuje?
Karinka, to jest bardzo dojrzała konkluzja i myślę że trafiasz w sedno. Ale chcę dopytać - kiedy mówisz "zależy od momentu w życiu", to co teraz u ciebie się dzieje? Pytam bo to nie jest bez znaczenia dla wyboru liczby. Jak ktoś jest w środku jakiegoś przejścia, to inna liczba mu służy niż gdy jest w fazie stabilizacji.
Pelagiusza mozna obliczac samemu, w internecie sa kalkulatory, ale uwazaj bo rozne strony roznia sie metoda obliczen i mozesz dostac rozne wyniki. Lepiej obliczyc recznie z jednego zrodla ktore sobie wybierzesz i sie go trzymac. Karinka tak samo, wybierz jedno.
Słuchajcie, ale właśnie o to mi chodziło wcześniej. Eliksira sama mówi że nie wie czy to liczba czy długość. To jak możemy w ogóle rozdzielić te dwa czynniki? Bo bez tego cały eksperyment jest trochę... no, nierozstrzygający.
A ja mam inne pytanie do Karinki, bo napisała że teraz jest u niej jakieś przejście. Czy to przejście zaczęło się zanim zaczęłaś z tą 33, czy może medytacja z tą liczbą coś otworzyła? Pytam bo trochę zastanawiam się nad zależnością przyczynową.
To co Karinka opisuje - to że rzeczy stają się ostrzejsze - jest charakterystyczne dla aktywacji liczb mistrzowskich w ogóle, nie tylko 33. Ale przy 33 szczególnie, bo to jest liczba która łączy wizję z działaniem. Nie uspokaja, ona klaruje. Czy to jest wygodne? Nie zawsze. Czy to jest harmonijne? Na poziomie głębszym - tak.
Ja też tak rozumiałam jak Ilonka i teraz mam małą głowę. Bo medytuję właśnie po to żeby się wyciszyć, i jeśli liczby mistrzowskie działają odwrotnie, to może powinnam szukać zupełnie innych? Czy jest jakaś liczba minut która rzeczywiście daje ten spokój, bez tej klarowania i przyspieszania?
Teraz widzę że przez cały wątek zadawałam może złe pytanie. Nie "która liczba daje harmonię" w sensie jednej odpowiedzi, ale raczej - jak dobrać liczbę do rodzaju harmonii jakiej szukam. To jest inne pytanie i chyba bardziej użyteczne. Dziękuję wam, naprawdę, że mi to pomagacie poukładać.
Karinka, ale to co właśnie napisałaś w ostatnim poście - "jak dobrać liczbę do rodzaju harmonii" - to chyba klucz do całego tematu. Tylko ja nadal nie rozumiem jak się to robi w praktyce. Bo co, siadam, myślę sobie "chcę spokoju" i wybieram dziewiątkę? Czy jest jakiś sposób żeby to zweryfikować przed medytacją, nie po?
Pelagiusza wedlug mojego rozumienia liczba dziala niezaleznie od tego czy wiesz o niej czy nie, bo energetycznie i tak istnieje. Ale jak wiesz i masz intencje to ta energia jest ukierunkowana a nie rozproszona. Jak róznica miedzy latarką a reflektorem - swiatlo jest w obu ale sila skupienia inna.
Karinka, to co opisujesz to nie jest krok w tył. To jest czytanie sygnałów. Liczby mistrzowskie mają swoje fazy i jedną z nich jest właśnie przepracowanie - intensywność która poprzedza stabilizację. Ale jeśli ciało mówi że za dużo, to warto posłuchać. Może nie rezygnuj z 33, ale daj sobie jeden dzień przerwy i zaobserwuj co się zmieni.
Słucham was od dłuższego czasu i mam pytanie które mnie nurtuje. Czy ktoś próbował dopasowywać liczbę minut do bieżącego tranzytu albo fazy księżyca? Bo wydaje mi się że liczba sama w sobie to jedno, ale w połączeniu z tym co dzieje się kosmicznie mogłaby działać inaczej. Albo zupełnie inaczej.
Ale nawet chaos ma wartość - czy w tych chaotycznych notatkach widzisz jakieś powtarzające się tematy przy konkretnych liczbach? Nie muszą być daty, może być samo odczucie. Bo mnie ciekawi czy ta intensywność przy 33 pojawiła się od razu, czy narastała.
Narastało. Pierwsze sesje były spokojne, wręcz ładne. Gdzieś po trzeciej albo czwartej coś się zmieniło - jakby ta liczba powoli zdejmowała jakieś filtry. To jest moje najlepsze porównanie na teraz.
Zdejmowanie filtrów to bardzo trafny opis dla 33. Ta wibracja nie wchodzi z kopniakiem, ona pracuje warstwami. I stąd to zmęczenie które opisujesz - nie z samej medytacji, ale z ilości tego co nagle widzisz bez tych filtrów. Mam pytanie: czy ta ostrość dotyczy głównie ciebie samej, czy też ludzi i sytuacji na zewnątrz?
To co opisuje Karinka z tymi warstwami brzmi dokładnie jak Lilith w procesie. Nie mówię że to astrologia tu rządzi, ale numerologia 33 i Czarna Księżyc mają podobną mechanikę - obydwie pracują przez odsłanianie tego co zakopane, i obydwie potrafią być destrukcyjne zanim staną się budujące. Czy ktoś z was próbował pracować z tymi energiami równolegle?
Ja se mysle ze liczba minut to bardziej jak drzwi a nie motor. Otwierasz drzwi konkretna liczba, ale co jest po drugiej stronie to juz nie ty decydujesz. Wiec ten cien karinkowy bedzie czy minuty beda 33 czy 9 - ale moze przy wlasciwej liczbie szybciej sie z nim skonfrontujesz i szybciej przejdziesz.
A mi ciekawi jeszcze jedno - czy ktoś przechodził przez ten cień 33 i wyszedł po drugiej stronie? Chętnie bym posłuchał jak to wyglądało od środka, bo Karinka jest w tym teraz i warto mieć jakiś punkt odniesienia że to ma swój koniec.
Słucham tej rozmowy o zostawaniu kontra uciekaniu i myślę sobie że może to jest właśnie jeden z przejawów tego cienia 33 - ta wątpliwość czy zostać. Bo Lilith w tym procesie też robi dokładnie to samo, prawda? Czy mam iść dalej czy się wycofać. Znachorka, czy ta chęć ucieczki była najsilniejsza w konkretnym momencie sesji - na początku, w środku, na końcu?
Czytam o tym punkcie oporu w połowie i myślę że to jest coś o czym nikt wcześniej w tym wątku nie mówił wprost - że sama liczba minut może mieć wewnętrzną strukturę, nie tylko wartość globalną. Jakby każda sesja miała swój własny rytm i ten rytm jest różny zależnie od wybranej liczby. To zmienia dla mnie trochę całe pytanie z tytułu wątku. Nie tylko ile minut, ale co się dzieje wewnątrz tych minut.
