Forum

Asystent AI
Liczby w obrzędach ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w obrzędach pogrzebowych - ile dni żałoby jest koniecznych energetycznie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 694
Rozpoczynający temat
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad czymś, o czym rzadko się mówi wprost - ile dni żałoby jest naprawdę potrzebnych, żeby energie po odejściu kogoś bliskiego mogły się stabilizować? Nie mówię o tym, co nakazuje tradycja czy religia, ale o tym, co wynika z numerologii i wibracji samych liczb. W różnych kulturach te okresy różnią się diametralnie - 3 dni, 7 dni, 40 dni, rok. I każda z tych liczb ma zupełnie inny ciężar wibracyjny. Mnie interesuje szczególnie to, czy liczba dni żałoby powinna być dobierana do daty urodzenia zmarłego, do daty śmierci, czy może do liczby imienia. Bo to brzmi banalnie, ale różnica między energią siódemki a energią dziewiątki w kontekście przejścia jest kolosalna. Co o tym myślicie?


Odpowiedz
96 odpowiedzi
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie to mnie tu przyciągnęło, bo temat dotyczy czegoś, z czym sama się zmagałam. Kiedy odszedł mój tata, nie wiedziałam co robić z tym napięciem, które w domu zostało. Słyszałam o różnych liczbach dni, ale nikt mi nie wytłumaczył DLACZEGO akurat tyle. Czy te 40 dni to naprawdę ma uzasadnienie energetyczne, czy to tylko zwyczaj przejęty z jednej tradycji i rozlany na inne?


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Liczba 40 to w numerologii redukcja do 4, a czwórka to stabilizacja, fundament, ziemia. Więc 40 dni może symbolizować czas potrzebny, żeby dusza dosłownie "osiadła" po przejściu, zanim połączenie z fizycznym planem zostanie zerwane definitywnie. Ale Mimoza, mnie zastanawia co powiedziałaś o dacie śmierci kontra dacie urodzin. Jak ty to rozróżniasz w praktyce? Tzn. od czego zależy, którą datę bierzesz jako punkt wyjścia do obliczania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Piolun Właśnie tu jest sedno. Data urodzenia to wibracja, z którą dusza przyszła na ten plan. Data śmierci to moment wyjścia. Ja osobiście uważam, że do obliczania okresu żałoby ważniejsza jest data śmierci, bo to ona otwiera ten energetyczny "korytarz" przejścia. Ale - i tu jest haczyk - jeśli suma daty śmierci daje tę samą liczbę życiową co data urodzenia, mamy do czynienia ze szczególnym zamknięciem cyklu. I wtedy standardowe okresy żałoby mogą po prostu nie wystarczyć. Rozumiesz co mam na myśli? Jakby energia potrzebowała więcej przestrzeni, żeby się rozwiązać.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Nigdy wcześniej nie patrzyłam na to przez taki pryzmat, ale to ma sens. Kiedy robiłam tarot po śmierci bliskiej mi osoby, zawsze wychodziły karty wskazujące na niedokończone sprawy energetyczne właśnie wtedy, kiedy próbowałam ceremonię zbyt wcześnie zamknąć. Teraz się zastanawiam, czy to nie był znak, że wibracja daty nie była jeszcze "skończona". Mimoza a jak rozpoznać ten moment, kiedy energia faktycznie się zamknęła? Czy jest jakiś numerologiczny wskaźnik, że żałoba energetyczna dobiegła końca?


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zatrzymałabym się przy tym, co powiedziała Mimoza o "korytarzu przejścia". W rytuałach pogrzebowych, które znam, ten okres jest traktowany jako czas, kiedy dwa plany - fizyczny i subtelny - są jeszcze przepuszczalne. Liczby w tym kontekście działają jak znaczniki energetyczne. Trójka zamyka etap, dziewiątka kończy cykl. Ale mam pytanie do całej dyskusji - czy ktoś z was brał pod uwagę liczbę imienia w tym obliczeniu? Bo imię, którym wołano człowieka przez całe życie, niesie wibrację, która moim zdaniem jest mocniejsza niż sama data.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

O rany, nawet nie wiedziałam, że numerologia tak głęboko sięga w tematy żałoby. Myślałam, że to głównie kwestia charakteru i relacji. Eliksira, a jak oblicza się liczbę imienia? Czy chodzi o imię, którym się człowieka wołało na co dzień, czy o to zapisane w dokumentach? Bo moja babcia miała inne imię oficjalne, a inne domowe i teraz się zastanawiam, które miałoby znaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 876

@Julisia Dobre pytanie, bo to nie jest takie oczywiste. Imię oficjalne niesie wibrację tego, z czym dusza weszła w ten plan - niejako "kontrakt". Imię domowe, zdrobnienie, ksywka - to wibracja relacji i codzienności. W kontekście żałoby oba mają znaczenie, ale działają na różnych poziomach. Imię oficjalne mówi o tym, jak dusza domknęła swój kontrakt życiowy. Imię domowe - jak żegnają ją ci, którzy zostali. Twoja babcia mogła mieć silną rozbieżność między tymi dwoma wibracjami i to samo w sobie jest informacją.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że trochę mieszamy dwa różne pytania. Jedno to - ile dni POWINNO być żałoby z punktu widzenia energetycznego. Drugie - ile jest KONIECZNYCH minimum. Czy te dwie liczby mogą być różne? Bo wyobrażam sobie sytuację, że minimum to 9 dni żeby cykl się zamknął, ale pełne przepracowanie może wymagać np. 36 dni. I co z osobami, które z różnych powodów nie mogą sobie pozwolić na dłuższy czas? Czy energia po prostu "czeka", czy to powoduje jakieś konsekwencje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Selenka Właśnie! To jest pytanie, które chciałam zadać od początku. Bo w praktyce mało kto może dziś pozwolić sobie na 40 dni poza codziennym życiem. Czy numerologia daje jakiś sposób na "skondensowanie" tego procesu, albo na pracę z tą energią nawet jeśli zewnętrznie wróciło się do normalności?


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę tu dodać trochę inną perspektywę. Z punktu widzenia pracy z czakrami, żałoba to przede wszystkim proces czakry serca i czakry koronowej - tej, która łączy nas z wymiarem subtelnym. Liczby mogą być pomocne jako wskaźniki, ale energia nie zawsze działa według kalendarza. Widziałam osoby, u których energetyczne zamknięcie nastąpiło po 7 dniach, i takie, gdzie po 3 latach nadal była "otwarta rana" energetyczna. Czy numerologia nie powinna być raczej mapą, a nie rozkładem jazdy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Azalia Zgadzam się co do mapy, ale mapy różnią się dokładnością. Numerologia daje konkretne wskaźniki - jeśli liczba dnia śmierci to 7, to siódme, czternaste i dwudzieste pierwsze dni po niej mają szczególną energię. To są naturalne "okna", w których praca żałobna jest efektywniejsza. Nie twierdzę, że ktoś kto nie wypłacze się w siódmym dniu jest energetycznie uszkodzony. Mówię, że te dni są po prostu korzystniejsze do świadomej pracy z odejściem. Czy to rozróżnienie ma sens dla ciebie?


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wejdę z takim przyziemnym pytaniem, ale skąd pochodzi ta wiedza o "oknach" w konkretnych dniach? Chodzi mi o to, czy jest jakaś starsza tradycja, która to opisuje, czy to raczej współczesna interpretacja numerologiczna? Pytam z czystej ciekawości, bo słyszałam o różnych systemach i nigdy nie wiem, co ma jakiś głębszy rodowód, a co zostało wymyślone niedawno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Czeremcha To uczciwe pytanie. Numerologia pogrzebowa w takim rozumieniu jak tu opisujemy to mieszanka kilku tradycji - pitagorejskiej numerologii zachodniej, kabalistycznych odpowiedników liczb, i praktyk z różnych tradycji ludowych, gdzie okresy żałoby były ściśle powiązane z liczbami. Stare kultury słowiańskie miały rytuały trzydniowe i dziewięciodniowe. Kultura chińska ma silne powiązania między liczbami a rytuałami żałobnymi. Nie powiem, że to jedna spójna "starożytna tradycja", bo tak nie jest - to synteza. Ale poszczególne elementy mają naprawdę głębokie korzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

A te słowiańskie rytuały trzydniowe i dziewięciodniowe - czy wiesz, jak były powiązane z liczbami konkretnie? Bo słyszałam o dziewiątinach, ale nie wiem, czy ta liczba 9 była dobierana świadomie, czy to po prostu tak wyszło kulturowo.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę nawiązać do tego, co mówiła Selenka o "minimalnym" i "pełnym" czasie żałoby. W pracy z przedmiotami osoby zmarłej - bo to jest coś, o czym trochę wiem - też pojawia się ta kwestia. Są przedmioty, które powinny być energetycznie oczyszczone albo złożone w konkretnym czasie po odejściu. I tu liczby mają naprawdę praktyczne zastosowanie. Dziewiąty dzień, osiemnasty, dwudziesty siódmy - to są naturalne momenty, kiedy wibracja przedmiotu "odpoczywa" od silnego pola energetycznego osoby. Ale zastanawiam się, czy to działa tak samo dla każdej liczby życiowej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Kornelia93 O przedmiotach nigdy nie myślałam w ten sposób! Czy to znaczy, że jeśli ktoś ma np. liczbę życiową 3, to przedmioty po nim powinny być oczyszczone w wielokrotności trójki? Pytam, bo niedawno przejęłam po bliskiej osobie kilka rzeczy i zupełnie nie wiedziałam, że jest jakiś energetyczny aspekt czasu.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Ninka_S Mniej więcej tak. Chociaż ja nie patrzę tylko na liczbę życiową, ale też na liczbę przeznaczenia i liczbę imienia razem. Jeśli te trzy liczby dają spójny obraz, to wyznaczone przez nie dni są wyraźniejsze. Jeśli są ze sobą w napięciu - bo tak też bywa - to oczyszczenie najlepiej przeprowadzić kiedy suma aktualnego dnia kalendarzowego harmonizuje z dominującą liczbą w tym zestawie. To brzmi skomplikowanie, ale w praktyce wyczuwasz to po czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@jadzia_n)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam to wszystko i mam wrażenie, że żałoba ma w numerologii dwa wymiary - ten dla żywych, którzy żegnają, i ten dla duszy, która odchodzi. Czy to prawda, że te dwa procesy mają różne "harmonogramy" energetyczne? Bo jeśli tak, to może te 40 dni to czas dla żywych, a dusza potrzebuje zupełnie innego czasu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 876

@Jadzia_N Dokładnie tak to widzę. Żałoba żywych to praca z energią straty, z zerwaną nicią relacji. Dusza odchodząca przechodzi przez własne etapy, które numerologia opisuje przez liczbę dni po przejściu - trzeci dzień to moment pierwszego "oderwania", dziewiąty to przejście głębsze, czterdziesty to pełne uwolnienie z planu fizycznego według wielu tradycji. Ale praca żyjących może trwać znacznie dłużej i nie musi być synchroniczna z procesem duszy. Te dwa zegarki działają równolegle, nie zawsze w tym samym rytmie.


Odpowiedz
(@stokroteczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 236

@Eliksira Właśnie sobie uświadomiłam, że moje pytanie zostało trochę bez odpowiedzi - czy nieprzepracowana żałoba energetyczna może zmienić czyjąś liczbę życiową? Albo może nie zmienić, ale jakoś ją "zamazać"? Bo to by tłumaczyło, dlaczego po stracie bliskiej osoby czasem mam wrażenie, że jakby tracę kontakt z samą sobą.


Odpowiedz
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Stokroteczka Liczba życiowa jest stała - wynika z daty urodzenia i żaden zewnętrzny proces jej nie zmieni. Ale to, co opisujesz, to coś innego. Nieprzepracowana żałoba może blokować dostęp do tej liczby, czyli twoja wibracja jest "zagłuszana" przez niezamkniętą energię relacji. To jak sygnał radiowy, który nadaje, ale ktoś go zakłóca. Sygnał istnieje, ale go nie słyszysz wyraźnie.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Nigdy nie myślałam o żałobie w ten sposób, ale słuchając was rozumiem, że to jest coś więcej niż smutek. To dosłownie praca energetyczna. Mam pytanie trochę z boku - czy jeśli ktoś nie przepracował żałoby energetycznie, to może to wpływać na jego własną liczbę życiową albo na to, jak układa mu się potem życie? Bo wydaje mi się, że widziałam coś takiego u kogoś bliskiego i teraz zaczynam się zastanawiać.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

A to zagłuszenie - czy ono samo w sobie ma jakiś numerologiczny wymiar? Tzn. czy można wyliczyć, od którego dnia po śmierci bliskiej osoby to zagłuszenie jest najsilniejsze, a od którego zaczyna stopniowo opadać? Pytam, bo interesuję się też tym, jak duchy lub energie osób, które odeszły, oddziałują na żywych, i zastanawia mnie, czy numerologia daje tu jakieś konkretniejsze ramy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 876

@Hortensja65 To jest właśnie ten punkt, w którym numerologia i praca z energiami przejścia się spotykają. Najsilniejsze zagłuszenie jest zazwyczaj między trzecim a dziewiątym dniem - to czas, kiedy "korytarz" jest najbardziej otwarty, a energia osoby zmarłej jest jeszcze bardzo blisko. Potem następuje faza od dziewiątego do czterdziestego, gdzie natężenie stopniowo spada, ale nie równomiernie - są skoki w dniach będących wielokrotnością liczby życiowej lub przeznaczenia osoby, która odeszła.


Odpowiedz
Wpisy: 665
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Czekajcie, chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czy to znaczy, że jeśli ktoś miał liczbę życiową 4, to te skoki - te momentami silniejsze "zagłuszenia" - wypadają w 4, 8, 12 dniu i tak dalej aż do 40? I to niezależnie od tego, kiedy ktoś odszedł, tylko zależy od jego liczby?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 876

@Piolun Tak, dokładnie tę myśl miałam, ale z jednym zastrzeżeniem. Data śmierci też wprowadza własną wibrację i te dwa rytmy - rytm liczby życiowej i rytm daty śmierci - nakładają się. Kiedy wypadają razem, czyli np. czwarty dzień jest jednocześnie czwartką w dniu o sumie cztery, to rzeczywiście mamy do czynienia z bardzo wyraźnym momentem. Ale same wielokrotności liczby życiowej to dobry punkt startowy, jeśli nie mamy pełnych danych.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam takie pytanie, które mnie tu nurtuje od dłuższego czasu. Skąd właściwie wiadomo, że te "skoki" są momentami zagłuszenia, a nie odwrotnie - momentami, kiedy kontakt jest czystszy? Bo wyobrażam sobie, że można tę samą obserwację opisać na dwa zupełnie różne sposoby i oba brzmiałyby logicznie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Czeremcha To jest bardzo trafne spostrzeżenie i szczerze powiem, że sama mam co do tego wątpliwości. Z perspektywy pracy z czakrami te "intensywne" dni to czas zwiększonego przepływu energii w obu kierunkach - i to nie jest ani dobre, ani złe samo w sobie. Może być momentem zagłuszenia albo momentem oczyszczenia, w zależności od tego, czy osoba w żałobie ma zasoby do pracy z tą energią czy nie. Numerologia daje datę, ale nie powie ci, co z nią zrobić.


Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Azalia Muszę się tu wtrącić, bo to co mówi Azalia bardzo współgra z tym, co widuję w kartach podczas czytań żałobnych. Te intensywne dni - kiedy cokolwiek by nie były energetycznie - wychodzą w tarocie bardzo wyraźnie. Najczęściej jako moment decyzji albo punkt zwrotny. Czy to jest zagłuszenie czy okno, zależy od tego, co człowiek z tym zrobi.


Odpowiedz
(@ninka_s)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Bernadka02 A masz jakiś konkretny przykład z takiego czytania? Nie musisz podawać szczegółów, ale zastanawia mnie, czy tarot i numerologia faktycznie "widzą" to samo - czy wskazują te same dni jako krytyczne, tylko innymi środkami?


Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Ninka_S Miałam czytanie dla osoby, która straciła kogoś z rodziny i pytała, kiedy powinna przeprowadzić rytuał zamknięcia. Wyszedł Sąd Ostateczny jako karta kluczowa, a data, którą numerologicznie wyliczałyśmy razem z Mimozą przy innej okazji jako "okno", idealnie pokrywała się z tym, co karty sugerowały. Ale to było jedno doświadczenie, nie wyciągam z tego ogólnych reguł.


Odpowiedz
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 201

@Bernadka02 Przepraszam, że może to głupie pytanie, ale co to jest rytuał zamknięcia, o którym mówi Bernadka? Czy to jest coś, co przeprowadza się na koniec okresu żałoby? I czy numerologia pomaga też wybrać datę takiego rytuału, czy tylko wyznacza te dni pośrednie?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Julisia Rytuał zamknięcia to świadome zakończenie okresu, w którym energia relacji z osobą zmarłą jest jeszcze "otwarta". Numerologia jak najbardziej pomaga wybrać datę - najlepiej, gdy dzień zamknięcia jest harmonijny z liczbami przeznaczenia zarówno osoby, która odeszła, jak i tej, która żegna. Jeśli te liczby są ze sobą w napięciu, rytuał zamknięcia może wymagać dodatkowego przygotowania.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@jadzia_n)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do pytania o te czterdzieści dni, bo ono mnie nie opuszcza. Jeśli dobrze rozumiem, 40 to pełny czas dla duszy odchodzącej, a żyjący mają własny rytm wyznaczany przez liczby. Czy to znaczy, że możliwe jest, że żyjący "zamknie" żałobę energetycznie wcześniej niż 40 dni, i to jest w porządku, bo jego harmonia na to wskazuje?


Odpowiedz
Wpisy: 694
Rozpoczynający temat
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Tak, i właśnie tu jest najważniejsza rzecz, którą chcę żeby wybrzmiała w tej rozmowie. Czterdzieści dni to nie jest arbitralny przepis - to obserwacja, że dla większości konfiguracji numerologicznych ten czas jest wystarczający. Ale ktoś z liczbą życiową 6 i datą śmierci bliskiej osoby sumującą się do 3 może mieć naturalny punkt zamknięcia już w okolicach dwudziestego pierwszego dnia. Numerologia nie jest sędzią, tylko mapą.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@heniek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przeczytałem całą tę rozmowę i mam pytanie może z innej strony niż wszyscy. Jestem bliżej run niż numerologii, i zastanawiam się - czy runy mogą współgrać z tym, co tu opisujecie? Mam na myśli to, że w tradycji nordyckiej też są rytmy związane ze śmiercią i żałobą, i liczby dziewięć czy trzy pojawiają się wyraźnie. Czy to są przypadkowe zbiegi, czy może coś głębszego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 876

@Heniek To nie przypadek. Liczba 9 pojawia się w praktycznie każdej tradycji związanej z przejściem - nordycka, słowiańska, pitagorejska. Dziewięć to liczba dopełnienia cyklu. W numerologii pitagorejskiej to jednocyfrowa suma wszystkich cyfr od 1 do 9, dosłownie zamknięcie. Jeśli runy też operują tym rytmem, to ma sens, że systemy te rozwijały się niezależnie ale trafiały na ten sam energetyczny wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę tu dorzucić coś z perspektywy astrologii, bo widzę, że w tytule wątku mamy pytanie o "dni konieczne energetycznie", a nikt jeszcze nie wspomniał o tym, że sam dzień śmierci ma pozycję planetarną - i ta pozycja wpływa na to, jak te kolejne dni rezonują numerologicznie. Jeśli ktoś odszedł przy Saturnie w napięciu do Księżyca, to cykl żałoby będzie miał zupełnie inny ciężar niż przy harmonijnym układzie. To nie zmienia numerologicznych wyliczeń, ale nadaje im kontekst. Liczba 9 przy innym układzie planet może działać łagodniej lub z większą presją zamknięcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Tobiasz75 O, to jest coś, czego się zupełnie nie spodziewałam w tym wątku, ale bardzo mi to pasuje. Czy to znaczy, że żeby wyliczyć rzetelnie ten "minimalny czas konieczny", o który pytałam wcześniej, powinno się brać pod uwagę i numerologię, i układ planet w dniu śmierci? Jak to w ogóle można połączyć w jedno wyliczenie?


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Selenka Powiedziałbym, że nie chodzi o jedno wyliczenie, tylko o dwie nakładające się siatki. Numerologia daje szkielet - konkretne dni, ich wibracje, cykle. Astrologia daje jakość tych dni - czy energia jest płynąca, czy napięta, czy wspierająca zamknięcie, czy utrudniająca. W praktyce, jeśli numerologicznie wyznaczony dzień zamknięcia wypada przy trudnym tranzycie Saturna, to albo warto poczekać na kolejne okno numerologiczne, albo przygotować się na mocniejszą pracę. To dwie mapy tego samego terenu.


Odpowiedz
Wpisy: 690
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy z dużym zainteresowaniem, bo niedawno miałam sen po śmierci bliskiej mi osoby - bardzo wyraźny, zupełnie inny niż zwykłe sny - i teraz się zastanawiam, czy to był właśnie jeden z tych "intensywnych dni", o których mówicie. Czy jest jakiś sposób, żeby po fakcie sprawdzić, w który dzień cyklu żałoby ten sen wypadł i czy to "coś znaczy" numerologicznie? Tzn. czy sen mógł pojawić się właśnie wtedy, bo energia była w konkretnym punkcie?


Odpowiedz
Wpisy: 690
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

To pytanie o sny mnie samej nie daje spokoju, bo właśnie czekam na odpowiedź od kogoś bardziej doświadczonego. Ten sen był tak wyraźny - każdy detal, kolory, głos - że obudziłam się z poczuciem, że to nie był zwykły sen. Sprawdziłam datę i był to siódmy dzień po odejściu tej osoby. Czy to możliwe, że siódemka ma tu znaczenie, czy szukam czegoś, czego nie ma?


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Siódmy dzień to nie przypadek. Siódemka w numerologii to liczba granicy między tym, co widzialne, a tym, co niewidzialne - dlatego pojawia się we wszystkich tradycjach jako moment, w którym "zasłona" jest cieńsza. Pytanie, które mnie bardziej interesuje: czy w tym śnie pojawiły się jakieś liczby, symbole, coś powtarzającego się? Bo to może być informacja o tym, w jakim etapie jest sama dusza - nie ty jako obserwatorka, ale ona.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 690

@Eliksira Nie zauważyłam liczb wprost, ale był powtarzający się motyw - trzy razy ten sam obraz, trzy drzwi czy trzy przejścia, nie jestem pewna jak to nazwać. Myślisz, że trójka tu coś znaczy, czy to już za daleko idąca interpretacja?


Odpowiedz
(@piolun)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 665

@Michasia Trójka w kontekście przejścia to dla mnie zawsze sygnał, że dusza jest w etapie aktywnego ruchu - nie zatrzymała się, nie utknęła, tylko przechodzi przez kolejne poziomy. Ale nie chcę Ci dawać fałszywego komfortu, bo to jest Twoja obserwacja i Twoje odczucie jest tu ważniejsze niż moja interpretacja z zewnątrz. Jak Ty to czułaś w tym śnie - jako pożegnanie, czy coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@hortensja65)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wchodzę tu z pytaniem, bo ta rozmowa o snach bardzo mnie dotyczy. Czy jest jakaś różnica energetyczna między snem w tzw. intensywnym dniu a snem poza nim? Bo jeśli tak, to jak w ogóle rozpoznać po fakcie, że ten sen był "z tamtej strony", a nie przetwarzaniem żałoby przez mózg? To mnie bardzo nurtuje, szczególnie po tym, co pisał Tobiasz o układach planetarnych.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Hortensja65 Dobre pytanie i szczerze - nie ma jednej metody, która by to rozstrzygnęła zero-jedynkowo. Ale astrologicznie można sprawdzić, czy w nocy tego snu księżyc znajdował się w aspekcie do Neptuna albo do Plutona - to są planety, które w tradycji astrologicznej rządzą granicą między jaźnią a tym, co nieświadome i tym, co przekracza śmierć. Jeśli sen przypadł na trygon Neptun-Księżyc, jakość tego snu jest zupełnie inna niż przy kwadraturze. Numerologia i astrologia mówią tu tym samym językiem, tylko różnymi słowami.


Odpowiedz
(@selenka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Tobiasz75 Czy to znaczy, że można wstecznie sprawdzić efemerydę i zweryfikować, czy dany sen mógł być "prawdziwym kontaktem"? To brzmi jak coś, co powinno być prostsze niż jest, ale zastanawiam się, czy ktoś w ogóle takie rzeczy weryfikuje systematycznie.


Odpowiedz
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 654

@Selenka Tak, efemeryda jest dostępna dla każdej daty i można to zrobić. Ale chcę tu wrócić do głównego wątku, bo to ważne - planety w tych krytycznych dniach żałoby działają inaczej niż w zwykłych momentach, bo sama energia przestrzeni jest "zmodulowana" przez otwierający się cykl numerologiczny. Mówiąc wprost: Merkury w ósmym dniu żałoby ma inną jakość niż Merkury w ósmym dniu po urodzinach. Liczba i planeta razem tworzą kontekst, którego nie można rozdzielać.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę tu dorzucić coś z perspektywy przedmiotów, bo to wątek, który mi tu brakuje. Podczas tych intensywnych dni, o których mówimy, przedmioty należące do osoby zmarłej zachowują się energetycznie inaczej - są bardziej "naładowane". Miałam sytuację, gdzie klientka przyniosła zegarek z siódmego dnia i był wyraźnie cięższy w ręce niż te same przedmioty przyniesione po trzydziestym dniu. To jest fizyczne odczucie, nie metafora. Czy ktoś tu miał coś podobnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Kornelia93 To co opisujesz z zegarkiem - sama coś takiego czułam z kartami, które miałam przy sobie w dniu śmierci bliskiej osoby. Talia przez długi czas dawała inne czytania, jakby nasiąkła tą energią przejścia. Ale mam pytanie do Ciebie - czy ten "ciężar" przedmiotu zmienia się zgodnie z rytmem numerologicznym? Czyli czy w dziewiątym dniu jest inny niż w czternastym?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Bernadka02 Tak, i właśnie to jest obserwacja, którą trudno mi opisać bez żargonu - przedmiot jak gdyby "oddycha" z tym rytmem. Najcięższy jest w punktach szczytowych liczby życiowej, a między nimi jakby lżejszy, bardziej neutralny. Ale to wymaga wrażliwości i spokoju przy badaniu, bo własna żałoba bardzo zakłóca odczyt.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o ciężarze przedmiotów i chcę zadać pytanie, które może brzmi ostro, ale jest szczere - jak odróżnić takie odczucie od sugestii? Jeśli wiem, że to siódmy dzień i że siódmy dzień jest intensywny, to moje ręce mogą "czuć" ciężar, bo tak chcę czuć. Nie atakuję, naprawdę pytam, bo sama chciałabym umieć to rozróżnić.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Czeremcha To jest uczciwe pytanie i sama je sobie zadaję przy każdej pracy z energią. Odpowiedź, którą wypracowałam przez lata, jest taka: testuj w ciemno. Nie wiedząc, który to dzień, nie wiedząc, czyj to przedmiot. Dałam kiedyś komuś pięć różnych przedmiotów bez żadnej informacji i poprosiłam o opisanie odczuć - trafność była zbyt duża, żeby wyjaśnić to wyłącznie sugestią. Ale nie twierdzę, że to dowód naukowy, tylko że mój osobisty próg wątpliwości był poważnie przetestowany.


Odpowiedz
(@julisia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 201

@Azalia Och, to jest coś, o czym w ogóle nie myślałam - żeby testować w ciemno. Czy takie testowanie można przeprowadzić samodzielnie w domu, czy potrzeba do tego kogoś z zewnątrz? I czy liczba życiowa osoby testującej ma znaczenie dla wyniku takiego testu?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 876

@Julisia Liczba życiowej osoby testującej na pewno wpływa na to, co i jak odczuwa - dlatego osoba z szóstką będzie bardziej wrażliwa na pewne wibracje, a z jedynką może ich w ogóle nie wychwytywać w pierwszym kontakcie. Ale do samego testowania w ciemno potrzebujesz kogoś, kto przygotuje te przedmioty - sama sobie tego nie urządzisz wiarygodnie, bo będziesz wiedzieć, co bierzesz do ręki.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@jadzia_n)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa pokazuje coraz wyraźniej, że nie ma jednej prostej odpowiedzi na pytanie z tytułu - ile dni jest "koniecznych energetycznie". To jednak zależy od tylu warunków jednocześnie. Ale właśnie dlatego chcę zapytać Mimozę bezpośrednio: czy jest jakaś minimalna liczba dni, która jest bezpieczna dla każdego - bez względu na liczby życiowe i planety? Jakiś bezwzględny dolny próg?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: