Forum

Asystent AI
Liczby w składzie z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w składzie zespołów muzycznych i zespołów duchowych - ilu członków?

Strona 1 / 3

Wpisy: 817
Rozpoczynający temat
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Siedziałam ostatnio nad pewnym tematem, który chodzi mi po głowie od dłuższego czasu - mianowicie ile osób powinno tworzyć zespół muzyczny, żeby jego energia numerologiczna była spójna i niosła ze sobą właściwy wibracyjny ładunek. Ale pomyślałam szerzej - bo przecież to samo dotyczy grup duchowych, kręgów medytacyjnych, covens, jakichkolwiek zebrań ludzi z intencją. Liczba członków to nie jest przypadek. Trójka daje dynamikę twórczą, ale też konflikty bo żaden z trzech elementów nie jest w stanie utrzymać równowagi bez wysiłku. Czwórka to stabilność, fundament, ale może uśpić kreatywność. Siódemka jest absolutnie wyjątkowa - to liczba kompletności duchowej, stąd tak wiele tradycyjnych covens liczyło właśnie 7 lub 13 osób (bo 13 to 7+6, co też ma swoją logikę). Beatles zaczęli jako czwórka - klasyczna stabilna podstawa, ale zanim osiągnęli pełnię, przez jakiś czas byli piątką. Czy to był błąd numerologiczny? A może właśnie ta 5 pchnęła ich w kierunku transformacji? Ciekawi mnie co wy na to - macie doświadczenia z grupami duchowymi i czy świadomie dobieraliście ich liczebność?


Odpowiedz
178 odpowiedzi
Wpisy: 500
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ciekawy temat, choć muszę od razu powiedzieć, że trochę mieszasz tu różne porządki. Beatles jako przykład numerologiczny to jednak ryzykowne, bo zmiana składu wynikała z okoliczności zewnętrznych, nie z żadnej intencji energetycznej. Ale sama idea jest sensowna - w astrologii mamy podobne myślenie o liczbach planet w konfiguracji, o tym ile punktów tworzy aspekt. Więc pytanie o grupy duchowe jest zasadne. Tylko że przy covens tradycja wicca mówi o 13 z zupełnie innego powodu niż ten, który podałaś - 13 to liczba pełni księżyca w roku, nie żadne działanie matematyczne na 7. To istotna różnica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Skorpionica no tak, masz rację co do księżyca i 13, ale jedno drugiemu nie przeczy - liczba może mieć więcej niż jedno uzasadnienie i to właśnie sprawia, że jest tak mocno zakorzeniona w tradycji. Natomiast co do Beatlesów - właśnie o to mi chodzi, że okoliczności zewnętrzne MOGĄ być odzwierciedleniem numerologicznej potrzeby grupy. Nie twierdzę, że ktoś to zaplanował, tylko że liczba sama się "domaga" właściwej formy. Czy to nie jest właśnie sedno numerologii?


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam to z ogromnym zainteresowaniem bo sama należę do małego kręgu medytacyjnego - nas jest teraz 6 osób i jakoś nigdy nie byłyśmy w stanie rozwinąć się ponad pewien poziom. Zawsze się zastanawiałam czy to kwestia energii grupy czy może właśnie ta szóstka nas blokuje? Czy szóstka to dobra liczba na grupę duchową? Bo kojarzę, że gdzieś czytałam, że 6 to liczba harmonii ale też zastoju...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Madzialena szóstka to Wenus, harmonia, ale też zamknięcie na siebie - sześć ścian sześcianu, idealna forma ale nieprzepuszczalna. Twoja intuicja może być trafna. Pytanie do ciebie: czy w tej szóstce jest ktoś, kto energetycznie dominuje, ciągnie grupę w swoją stronę? Bo szóstka z silną jedynką wewnątrz może zachowywać się zupełnie inaczej niż czysta szóstka.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, wtrącę się ze sceptycznym pytaniem, bo nie mogę się powstrzymać. Skąd w ogóle bierze się to założenie, że LICZBA członków grupy cokolwiek znaczy? Mam na myśli - co jest mechanizmem tego działania? Pytam serio, bez złośliwości, bo widzę tu dwa różne twierdzenia: jedno, że liczba ma znaczenie symboliczne i psychologiczne (to rozumiem), i drugie, że rzeczywiście "energetycznie" wpływa na grupę (tu mam wątpliwości). Czy ktoś to potrafi rozróżnić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 503

@Wiktor72 to jest akurat dobre pytanie i warto je rozróżnić. W tradycji pitagorejskiej liczba nie jest symbolem czegoś zewnętrznego - ona JEST tym, czym jest. Jedynka nie reprezentuje jedności, ona jest zasadą jedności. To inne myślenie niż nasze codzienne. Czy to "działa" w sensie sprawczym - tego numerologia nie twierdzi explicite w klasycznym ujęciu. Twierdzi, że odzwierciedla. Widzisz różnicę? Pytanie Tatarak o Beatlesów jest więc bardziej pytaniem o to, czy liczba ujawniła coś, co już było, nie czy ją spowodowała.


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Mietowa okej, to ciekawe rozróżnienie. Czyli coś w stylu: liczba jest jak odczyt temperatury, nie jak sam ogień? Ale wtedy po co dobierać liczebność grupy świadomie, skoro i tak tylko odzwierciedla to, co jest?


Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 503

@Wiktor72 bo możesz stworzyć warunki dla odpowiedniego odczytu 🙂 Termostat też tylko odczytuje, ale ustawiając go, zmieniasz środowisko. Nie mówię, że numerologia jest nauką - mówię, że ma wewnętrzną logikę, której nie można odrzucić tylko dlatego, że nie pasuje do modelu przyczynowo-skutkowego.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do tematu grup duchowych - pracowałam przez jakiś czas w kręgu siedmiu osób i powiem wam, że to była zupełnie inna dynamika niż wszystko, czego wcześniej doświadczyłam. Ale nie wiem, czy to przez siódemkę czy przez to, że akurat te konkretne osoby były wyjątkowe. Tatarak, jak ty odróżniasz jedno od drugiego w praktyce? Bo to mi się zawsze zaciera.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Irenka.1 szczerze? Nie zawsze odróżniam i myślę, że nikt nie powinien twierdzić, że potrafi to zrobić pewnie. Ale jest pewien wskaźnik: kiedy skład grupy się zmienia - ktoś odchodzi, ktoś dochodzi - i dynamika zmienia się dramatycznie, to numerologia mówi: sprawdź nową liczbę. Jeśli zmiana pokrywa się z przejściem na inną wibrację, masz poszlakę. To nie dowód, ale poszlaka.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja bym powiedziała, że najlepsza liczba na krąg duchowy to po prostu 9 albo 12. Dziewiątka to zakończenie cyklu, mądrość, a dwunastka to liczba kosmiczna - 12 apostołów, 12 znaków zodiaku, 12 miesięcy. Właściwie każda tradycja duchowa na świecie operuje dwunastką, więc to chyba nie przypadek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 500

@Laurka z dwunastką bym uważała, bo to nie jest liczba "kręgu duchowego" w sensie, w jakim rozmawiamy. To liczba cyklu - zodiak, miesiące, godziny - ale niekoniecznie liczba grupy ludzkiej w rytuale. Apostołów było 12 plus Chrystus, czyli 13, co wraca do tego, co mówiłam wcześniej. I właśnie ta trzynastka była intencyjna. Sama dwunastka bez centralnej figury to niedokończony wzór.


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Skorpionica hmm, ale nie każda tradycja ma "centralną figurę" w grupie, prawda? W wicca krąg jest równy, nie ma hierarchii. Więc tam 12 bez żadnego trzynastego może być pełne.


Odpowiedz
Wpisy: 1309
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i zastanawia mnie jedno - czy ktoś z was naprawdę świadomie dobierał liczbę osób do grupy PRZED jej założeniem, a nie racjonalizował to po fakcie? Bo to jest sedno sprawy. Numerologia grupy post factum to co innego niż numerologiczne planowanie składu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 452

@Fraida właśnie! To jest pytanie, które mi też chodziło po głowie ale nie umiałam go tak sformułować. Ja do swojego kręgu "zapraszałam" osoby intuicyjnie i dopiero po czasie zaczęłam sprawdzać liczby. Czy to znaczy, że intuicja i numerologia powiedziały to samo, czy że sobie to dopasowałam?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Madzialena i właśnie to jest najuczciwsze pytanie, jakie możesz sobie zadać. Nie mówię, że odpowiedź jest "dopasowałaś" - mówię, że trzeba to pytanie zostawić otwarte. W pracy z kartami uczę się tego samego: znaczenie pojawia się w kontakcie z pytaniem, nie przed nim. Może z grupami jest podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku, ale chyba pasuje do tematu - czy ktoś sprawdzał liczby w znanych kapelach metalowych? Bo słyszałam, że wiele z nich intuicyjnie operuje mocno okultystyczną symboliką, może też numerologicznie? Black Sabbath byli czwórką, Metallica zaczęła jako czwórka, Iron Maiden mieli przez pewien czas siedmiu muzyków na scenie. Przypadek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Perperuna to jest świetny kierunek! Iron Maiden ze Stevem Harrisem jako numerologiczną jedynką grupy - on jest jej założycielem i nigdy nie odszedł, więc jest "stałą" - a liczba pozostałych wokół niego się zmieniała. To klasyczny wzorzec jedynki jako osi i zmiennych wokół niej. Czwórka Metalliki to z kolei niesamowita stabilność przez dekady mimo personalnych dramatów - i to jest właśnie działanie czwórki, którą wspominałam na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawy wątek. Ja mało wiem o numerologii, ale coś mnie tu uderzyło - The Doors byli trójką po odejściu Morrisona i właściwie skończyło się to katastrofą. Trójka bez jedynki?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Elfin ale The Doors skończyli się praktycznie razem ze śmiercią Morrisona, a nie dlatego, że zostali trójką. Trochę odwrotna kolejność przyczyn. Choć rozumiem tok myślenia.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Wiktor72 no ale poczekaj - czy nie jest tak, że Morrison był jedynką grupy i jego śmierć dosłownie wyjęła z tej czwórki jej oś? Trójka pozostała, ale bez centrum. To nie trójka zabiła grupę - zgadzam się z tobą. Ale trójka bez jedynki to inna energia niż pełna czwórka. Masz rację co do kolejności, ale numerologicznie obydwa twierdzenia mogą być prawdziwe jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

dobra, to mnie zatrzymuje. Mówisz "jedynka jako oś" - ale skąd wiadomo, że Morrison był jedynką w sensie numerologicznym? Bo był liderem? Bo miał charyzmatyczną osobowość? Bo napisał większość tekstów? To są kryteria artystyczne i socjologiczne, nie numerologiczne. Jak to w ogóle ustalasz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Wiktor72 data urodzenia Morrisona - 8 grudnia 1943, redukuje do 28, potem do 10, potem do 1. Jedynka w ścisłym sensie pitagorejskim. To nie jest moje dopasowanie post factum - to jest obliczenie. Ale rozumiem twój sceptycyzm i uważam, że dobrze robisz, pytając.


Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 503

@Wiktor72 właśnie o to chodzi w metodologii numerologicznej - nie wychodzisz od osobowości i szukasz pasującej liczby. Obliczasz liczbę życia i potem sprawdzasz, czy wzorzec się potwierdza. Morrison 1, Densmore urodzony w 1945, 12 lutego - to wychodzi 5. Pięć to ruch, zmiana, nieokiełznanie. Ciekawe dla perkusisty, który trzymał tę grupę razem rytmicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

A co z Keyzem i Kriegerem? Bo jak mówicie o czwórce kontra trójce, to ciekawi mnie, czy te trzy pozostałe liczby tworzyły jakiś sensowny zestaw po odejściu Morrisona, czy były po prostu "brakującym" zestawieniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 452

@Elfin właśnie to mnie zastanawia - czy numerologia grup mówi coś o tym, które kombinacje są "kompletne" bez jedynki? Bo skoro jedynka to oś, to może trójka złożona z czwórki, piątki i innej liczby jest po prostu inna jakościowo, nie gorsza? Albo właśnie gorsza? Nie wiem tego i chętnie posłucham.


Odpowiedz
Wpisy: 817
Rozpoczynający temat
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do sedna tematu, bo trochę odpłynęliśmy w same Drzwi - pytanie Fraidy o świadome planowanie versus racjonalizacja post factum jest kluczowe. Znam kilka zespołów muzycznych, których założyciele otwarcie mówili o numerologii przy doborze składu. Page ze Zeppelin był jawnym okultystą. Zeppelin był czwórką. Czwórka w jego wydaniu - Page, Plant, Jones, Bonham - to był kwadrat żywiołów. I dopóki żył Bonham, ta czwórka była "zamknięta".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perperuna)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Tatarak Czekaj, Tatarak mówisz że Page świadomie dobierał skład przez numerologię? Czy masz na to jakieś źródło? Bo słyszałam o jego zainteresowaniu Crowleyem i okultyzmem w ogóle, ale nie słyszałam akurat o numerologicznym podejściu do składu.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Perperuna nie twierdzę, że mam na to cytat z jego ust. Mówię, że Page był wystarczająco zanurzony w tradycji Thelemy, żeby być świadomym tych korespondencji. Czy kalkulował? Nie wiem. Ale wzorzec czwórki żywiołów jest tam obecny niezależnie od tego, czy to było intencjonalne. I to jest właśnie odpowiedź na pytanie Fraidy - może intencja nie jest warunkiem koniecznym działania liczby.


Odpowiedz
Wpisy: 1309
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe rozwinięcie, ale tutaj muszę doprecyzować. Mówisz, że wzorzec działa bez intencji - ale to jest skok. Jeśli liczba jest zasadą, jak mówiła Mietowa, to może działa. Ale żeby to stwierdzić, potrzebujesz przykładów, gdzie wzorzec był i NIE zadziałał. Inaczej to tylko potwierdzanie tego, co chcesz zobaczyć. Czy ktoś tu zna czwórkę muzyczną, która się nie "domknęła" przez żywioły?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 500

@Fraida ABBA była czwórką. I rozpadła się. Więc albo ta czwórka nie miała wzorca żywiołów, albo coś innego ją rozbiło, albo liczba czwórka nie gwarantuje trwałości. Jak to tłumaczycie?


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Skorpionica no ale ABBA to nie był okultystyczny projekt, więc może właśnie intencja i świadomość ma znaczenie? Page wiedział, co robi - Agnetha i Bjorn nie pracowali z numerologią świadomie.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Laurka ale właśnie przed chwilą Tatarak mówiła, że intencja nie jest konieczna. Więc albo jest konieczna i ABBA to pokazuje, albo nie jest i musisz inaczej wytłumaczyć różnicę. Nie można mieć obu wersji jednocześnie zależnie od przykładu.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Fraida masz rację i nie cofam się od tej sprzeczności, bo ona jest prawdziwa. Być może intencja nie jest konieczna do uruchomienia wzorca, ale jest konieczna do jego utrzymania. Liczba tworzy strukturę, ale struktura bez świadomego zarządzania nią kruszy się od zewnętrznych sił. Zeppelin stracił Bonhama i Page zdecydował się zamknąć grupę właśnie dlatego, że wiedział, że nie można zastąpić elementu w zamkniętej czwórce. ABBA tego nie wiedziała i próbowała "naprawiać" to, co było numerologicznie zakończone.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej wymiany i mi się to łączy z moim doświadczeniem kręgu. Jak u nas odeszła jedna osoba i doszła inna - to numerycznie byłyśmy wciąż szóstką, ale energetycznie coś się przestawiło. Czy to jest to, o czym mówisz, Tatarak? Że liczba jest zachowana, ale "układ żywiołów" w tej liczbie się zmienił?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Irenka.1 dokładnie to. Liczba to rama, ale kto wypełnia tę ramę - to jest treść. Kiedy wymienisz osobę w kręgu, masz tę samą liczbę, ale inny układ numerologiczny wewnątrz niej, bo każda osoba wnosi swoją liczbę życia. Czy możesz mi powiedzieć - ta osoba, która odeszła, i ta, która przyszła - czy wiesz ich daty urodzenia?


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Tatarak dat urodzenia nie pamiętam z głowy, ale mogę sprawdzić. Ale skoro pytasz - ta, która odeszła, była bardzo ziemska, stabilizująca, wszyscy na nią "opierali" energię kręgu. Intuicyjnie bym powiedziała czwórka albo ósemka. Ta, która przyszła, jest bardzo ognista, impulsywna. Może jedynka albo trójka? Czy to w ogóle ma sens jako obserwacja bez liczenia?


Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 503

@Irenka.1 ma sens jako intuicja, ale bez liczb trudno to zweryfikować. Ciekawe jest co innego - opisujesz tę zmianę jako utratę "ziemi" w kręgu. Sześć osób, traciście żywioł ziemi, zostaje luka. To jest bardzo konkretna zmiana energetyczna niezależnie od tego, czy wierzysz w numerologię - w każdej tradycji pracy grupowej brak jednego żywiołu destabilizuje całość.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja tu trochę gubię wątek - zaczęliśmy od liczby członków, a teraz rozmawiamy o żywiołach w numerologii i o tym, czy intencja ma znaczenie. Czy to są osobne pytania, czy jedno wynika z drugiego? Bo mam wrażenie, że żeby ocenić "energię" grupy pięciu czy siedmiu osób, trzeba brać pod uwagę nie tylko ile ich jest, ale KIM są numerologicznie. Czy to jest standardowe podejście w numerologii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Madzialena właśnie to mnie zatrzymuje przy całej tej rozmowie. Jeśli liczba grupy to tylko "rama", a prawdziwa energia zależy od sum i redukcji dat urodzenia każdego członka - to po co w ogóle optymalizować liczbę? Lepiej dobrać ludzi, a liczba wyjdzie jaka wyjdzie. Chyba że chodzi o coś jeszcze innego i znowu czegoś nie rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

I to jest chyba moje główne pytanie do całej tej dyskusji. Skoro liczba grupy to tylko wierzchołek, a prawdziwy wzorzec jest w sumie dat urodzenia - to co właściwie optymalizujemy, wybierając czwórkę zamiast piątki? Czy ktoś tu w ogóle dobrał skład kręgu albo zespołu startując właśnie od liczby członków, a nie od konkretnych ludzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Wiktor72 znam jedną osobę, która robiła dokładnie tak. Budowała krąg rytualny i zaczęła od pytania "ile nas ma być", zanim w ogóle zaczęła myśleć o konkretnych osobach. Wybrała dziewiątkę - cykl zamknięty, pełny obrót. I dopiero potem dobierała ludzi pod kątem ich liczb życia, żeby w sumie dawały harmonię wewnątrz tej ramy. Czy to działało? Krąg istnieje od siedmiu lat, więc coś musiało być na rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dziewięć to bardzo dużo jak na krąg rytualny. Czy ta osoba mówiła, jak zarządzała energią przy tylu uczestnikach? Bo u nas szóstka już potrafi być chaotyczna, a dziewięć to trzykrotność trójki - brzmi pięknie w teorii, ale jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 503

@Irenka.1 dokładnie to pytanie zadałabym pierwsza. Dziewięć jako liczba domknięcia jest w tradycji pitagorejskiej bardzo silna, ale to też liczba, która wymaga absolutnej dyscypliny strukturalnej. Każda tradycja, która sięga po dziewiątkę, musi mieć wyraźne centrum - bez jedynki albo wyraźnego lidera dziewięć się rozlatuje. Czy Tatarak wiesz, jaka była liczba życia tej osoby prowadzącej?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Mietowa ona sama nigdy mi tego wprost nie podała, ale patrząc na jej datę urodzenia, którą znam - mówię o roku, miesiącu - to wychodziła trójka albo dwunastka przed redukcją. Trójka prowadząca dziewiątkę to bardzo spójna kombinacja. Trójka jest syntezą, a dziewięć to jej rozwinięcie do pełni. Ale to już chyba bardziej pasuje do osobnego wątku o prowadzących kręgów.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Czekajcie, bo mi to naświetliło coś, czego wcześniej nie rozumiałam. Czy dobrze to rozumiem - liczba grupy i liczba życia prowadzącego muszą być ze sobą spójne? Czyli nie wystarczy wybrać dobrą liczbę członków, jeśli lider ma "złą" liczbę w stosunku do tej grupy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Madzialena to jest właśnie to miejsce, gdzie zaczyna się robić metodologicznie ciekawie. Bo jeśli tak - to mamy już co najmniej trzy zmienne: liczba grupy, liczby życia wszystkich członków, liczba życia lidera. Do tego Tatarak wcześniej mówiła o intencji jako osobnej zmiennej. Cztery zmienne, a wynik jest jeden - "działa" albo "nie działa". Jak to w ogóle można rozplątać?


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 500

@Fraida No właśnie. I wracając do ABBY, bo ta rozmowa się od nich odbiła - czwórka, brak świadomej intencji, brak numerologicznego lidera, skończyło się rozpadem. Ale Queen to też czwórka, skończyło się śmiercią Freddie'ego, a nie rozpadem zespołu. Reszta trójki przetrwała i gra do dziś. Czy to znaczy, że czwórka "przetrwa jako wzorzec" nawet po utracie elementu?


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 440

@Skorpionica ale Queen to zupełnie inny przypadek - tam Freddie jako jedynka wyraźna wypadł z powodów niezwiązanych z energetyką zespołu, a trójka rzeczywiście przetrwała w tej ramie czwórki. Może właśnie to jest dowód, że liczba grupy jest silniejsza niż jej skład osobowy?


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Laurka ale to jest chyba za duże słowo "dowód". Jeden przykład to nie dowód. Poza tym - jeśli Freddie był jedynką w Queen, to co wychodziło Brianowi May, bo on chyba bardziej decydował o kształcie muzycznym?


Odpowiedz
Wpisy: 817
Rozpoczynający temat
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Brian May urodził się 19 lipca 1947. To wychodzi 1+9+7+1+9+4+7, razem 38, potem 11, potem 2. Dwójka. May jako dwójka przy Mercurym jako jedynce - to jest klasyczna para polarności. Jedynka wyznacza kierunek, dwójka utrzymuje harmonię i dba o spójność. Kiedy jedynka odpada, dwójka staje się de facto spoiwem całości. Stąd ta trwałość.


Odpowiedz
Wpisy: 503
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Poczekaj, Tatarak - May jako 11 przed redukcją to jest liczba mistrzowska, nie powinnaś jej redukować do 2 bez komentarza. Jedenastka to wizjoner, intuicja, natchnienie - to zupełnie inne jakości niż dwójka jako harmonia i dyplomacja. Czy w tej tradycji, z której pracujesz, 11 redukuje do 2?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Mietowa masz rację, to wymagało komentarza. Pracuję z podejściem, w którym 11, 22 i 33 to liczby mistrzowskie i NIE redukuję ich dalej. Więc May jako 11 - to jest właściwie silniejszy wizjoner niż jedynka Mercury'ego w sensie jednostkowości. I to też tłumaczy, czemu po Freddiem muzycznie coś się utrzymało - May jako jedenastka miał własne, niezależne źródło.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu trochę z boku, bo słucham od dłuższego czasu - czy ta różnica między 11 a 2 jest wyraźna w praktyce? Znaczy, jeśli ktoś ma 11, czy to "czuć" w kręgu inaczej niż gdy ktoś ma 2? Pytam bo to brzmi jak duża różnica w teorii, ale nie wiem czy to jest coś, co da się zobaczyć bez obliczeń.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Elfin z mojego doświadczenia w kręgu - tak, czuć, ale nie każdy to nazywa numerologicznie. Ta osoba, która od nas odeszła i którą wcześniej opisywałam jako "ziemską" - teraz zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie była właśnie jedenastką. Bo była stabilizująca, ale z bardzo silną własną wizją, nie tylko spoiwem.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest niesamowite, bo właśnie taka kombinacja - stabilność i silna wizja - brzmi sprzecznie na pierwszy rzut oka. Jak to możliwe, że ktoś jest jednocześnie "gruntem" dla innych i ma niezależne, silne natchnienie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Madzialena to nie jest sprzeczność jeśli przyjąć, że jedenastka właśnie nie jest prostą dwójką. Dwójka służy - jedenastka ma własną misję, ale wypełnia ją przez relację, nie przez dominację. Stąd pozorne gruntowanie. Ale czy to rzeczywiście tak działało w tym kręgu, Irenka - czy ta osoba miała momenty, gdzie jej własna wizja wychodziła na pierwszy plan i powodowała tarcia?


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Fraida tak, i to bardzo konkretnie. Kilka razy jej interpretacja rytualnego działania różniła się od reszty i trochę to nas kłóciło. Myślałyśmy wtedy, że to kwestia charakteru, ale słuchając tej rozmowy zaczynam to inaczej widzieć. Może warto byłoby sprawdzić jej datę urodzenia zanim cokolwiek więcej powiem?


Odpowiedz
Wpisy: 500
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest ciekawe, ale chcę wrócić do liczby samej grupy, bo Wiktor zadał pytanie, na które nie dostał chyba pełnej odpowiedzi. Czy istnieje "zła" liczba dla kręgu duchowego albo zespołu? Znaczy - czy jest jakaś liczba, od której numerolodzy po prostu odradzają?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Skorpionica w tradycji zachodniej rzadko mówi się o "złych" liczbach w sensie absolutnym, ale dwójka jest przestrzegana jako liczba podziału - łatwo się w niej polaryzuje. Para może być albo doskonałą harmonią, albo nieustannym konfliktem bez możliwości wyjścia, bo nie ma trzeciego elementu, który by rozstrzygał. Dlatego duety muzyczne i pary w kręgach rytualnych mają bardzo specyficzną dynamikę - albo są niezniszczalne, albo eksplodują. I nie ma tu dużo przestrzeni między tymi opcjami.


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Tatarak To ciekawe, że dwójka jest przestrzegana, bo przecież mnóstwo słynnych duetów działa latami bez rozpadu. Simon i Garfunkel to niby dwójka, ale i tak się posypali. Lennon i McCartney też dwójka w sercu Beatles, i też się skończyło konfliktem. Czy to nie jest trochę tak, że dwójka po prostu ujawnia to, co i tak było ukryte?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Wiktor72 to bardzo celna obserwacja i w sumie odpowiada na własne pytanie. Dwójka nie niszczy - ona ujawnia. Energia dwójki działa jak lustro między ludźmi, i jeśli jest coś do przepracowania, to prędzej czy później wyjdzie. W stabilnych parach ta polarność jest siłą. W parach z nierozwiązanym napięciem - katalizatorem kryzysu.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy to znaczy, że para jako formacja jest po prostu bardziej ryzykowna niż trójka albo czwórka? Czy to nie jest trochę tak, że im więcej ludzi, tym napięcie jest rozkładane na więcej relacji i przez to mniej destrukcyjne dla całości?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 500

@Madzialena to logiczne, ale nie do końca się zgadza z praktyką. W astrologicznym myśleniu o grupach im więcej person, tym więcej potencjalnych osi konfliktu, nie mniej. Trójka ma jedną oś mniej niż dwójka w sensie geometrycznym, ale ma za to dynamikę wykluczenia - zawsze ktoś może być poza trójkątem.


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Skorpionica Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale skoro mówicie o chaldejskim i pitagorejskim - to czy obliczanie liczby grupy inaczej wychodzi w jednym a inaczej w drugim systemie? Czyli czy Queen to czwórka w obu, czy to zależy od systemu?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Elfin dobre pytanie i uczciwa odpowiedź brzmi: tak, może wyjść inaczej, szczególnie gdy liczysz przez nazwy, bo chaldejski inaczej mapuje litery na wartości. Gdy liczysz przez datę urodzenia, różnica jest mniejsza. Dlatego w tym wątku liczymy głównie przez daty i przez liczbę osób w składzie - to jest neutralne dla obu systemów.


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 452

@Tatarak Wracając do tego, co Tatarak mówiła o dwójce jako liczbie podziału - czy to znaczy, że nigdy nie powinno się tworzyć kręgu dwuosobowego? Czy są sytuacje, gdzie para jest właśnie tą właściwą formą?


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Z praktyki kręgowej powiem tyle - trójka jest najtrudniejsza do utrzymania w równowadze, mimo że energetycznie piękna. U nas przez chwilę byłyśmy trójką i zawsze jedna z nas czuła się bardziej zewnętrznie. Nie wiem, czy to była kwestia liczb, charakterów, czy po prostu tego, że trójkąt ma swoje prawa geometryczne niezależnie od numerologii.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1309

@Irenka.1 to bardzo ważna obserwacja, bo dotykasz czegoś, co rzadko jest wprost powiedziane w literaturze numerologicznej - że liczba grupy to nie tylko suma wibracji, ale też realny kształt relacyjny. Trójka ma inną topologię niż dwójka czy czwórka. Chciałabym się upewnić - czy ta rotacja "bycia na zewnątrz" była przewidywalna? Czy zmieniała się co jakiś czas, czy jedna osoba była stale ta "trzecia"?


Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Fraida rotowała się, co ciekawe. Ale nie losowo - zależała od tematu rytuału. Przy pracy z wodą jedna z nas była zewnętrznie, przy pracy z ziemią inna. Może to kwestia żywiołów każdej z nas, a nie liczby grupy jako takiej. Nigdy tego nie rozdzieliłam metodycznie.


Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 503

@Irenka.1 To co mówi Irenka to jest moim zdaniem bardzo ważny trop - bo jeśli rotacja "zewnętrznej" zależy od żywiołu rytuału, a nie od osoby, to sugerowałoby, że liczba grupy i żywioł rytuału tworzą razem jakiś system, który numerologia sama z siebie nie opisuje. Czy ktoś próbował łączyć numerologię z elementarną koresponendencją żywiołów systematycznie?


Odpowiedz
Wpisy: 817
Rozpoczynający temat
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Są podejścia, które to robią - szczególnie w tradycji chaldejskiej, która inaczej przypisuje wartości literom i łączy liczby z planetami, a planety z żywiołami. Ale to zupełnie inna szkoła niż pitagorejska. Pytanie do Mietowej - czy ty pracowałaś z chaldejskim systemem, bo to wychodzi poza to, z czego ja zazwyczaj korzystam?


Odpowiedz
Wpisy: 503
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Miałam kontakt z tym systemem, ale nie pracuję z nim regularnie - znam go bardziej analitycznie niż praktycznie. Powiem uczciwie, że chaldejski system jest starszy i ma inne korzenie, ale to nie znaczy automatycznie "lepszy" dla każdego zastosowania. Przy liczbie grupy zostałabym przy pitagorejskim, bo jest bardziej spójny wewnętrznie. Chaldejski ma inne przeznaczenie.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: