Wracając do pytania o Harrisona i to, że jego liczba osobista pokrywała się z sumą zespołu - pracowałam z kręgiem, gdzie dokładnie taka sytuacja się zdarzyła i ta osoba była przez inne nieświadomie traktowana jak "głos grupy". Nie zawsze to było komfortowe dla niej. Tatarak, czy w danych muzycznych to też widać?
To jest bardzo niepokojąca myśl jeśli chodzi o kręgi rytualne. Jeżeli ktoś jest nośnikiem wibracji grupy, a nie jest tego świadomy, to czy pracuje wtedy na swoją energię, czy na grupową? I czy to w ogóle jest rozróżnialne z zewnątrz?
A co z Jacksons? Nie The Jackson 5, ale późniejszy skład rodzeństwa, bo ich było więcej. Jackie, Tito, Jermaine, Marlon, Michael, Randy i Rebbie to siódemka. Choć Rebbie rzadko była brana pod uwagę jako część zespołu, więc może to nie jest dobre.
Tatarak, a co z kręgami duchowymi, bo tytuł wątku mówi też o kręgach, nie tylko o zespołach muzycznych - czy tam zasada aktywności też obowiązuje, skoro w kręgu rytualnym nie ma "nagrywania razem"?
Przy kręgach pracuję głównie z tymi, o których mam relacje z pierwszej ręki - albo byłam częścią, albo ktoś mi opisał dokładny skład i historię. I tam stosuję kryterium zamiarowe - czy ktoś był zaproszony jako pełnoprawny uczestnik pracy. Ale to trudniejsze do weryfikacji niż skład koncertowy, masz rację.
A wracając do siódemki - czy siódemka jako forma w kręgu rytualnym ma jakąś tradycyjną podstawę? Słyszałem coś o siedmiu kierunkach w niektórych tradycjach, ale nie wiem czy to ma związek.
No i właśnie to jest sedno, które chciałam od jakiegoś czasu powiedzieć wprost. Model planetarny i model wibracyjny nie muszą się wykluczać - mogą działać na różnych poziomach opisu. Forma siedmiu może być opisana przez role planetarne, ale to, czy konkretna siódemka działa harmonijnie, zależy od tego, kto i z jaką sumą ją wypełnia. Pytanie jest raczej: co jest nadrzędne - rola przypisana miejscu, czy energia osoby, która je zajmuje?
To jest naprawdę dobre pytanie i nie mam na nie gotowej odpowiedzi. W praktyce rytualnej, którą znam, zakładano, że rola miejsca jest silniejsza - dobierało się osoby do ról, nie odwrotnie. Ale słyszałam też o podejściach odwrotnych. Tatarak, czy w twoich danych widać, który model daje lepiej spójne wyniki?
Dwójka w roli Marsa - to jest napięcie, które wyobrażam sobie jako próbę poproszenia kogoś, kto działa przez łączenie i dyplomację, żeby był siłą przebicia i konfrontacji. Ciekawe, czy ta osoba w ogóle wiedziała, jaką rolę jej przypisano.
Mnie bardziej interesuje pytanie ogólne - czy w ogóle da się porównywać krąg rytualny ze świadomie przyjętymi rolami do zespołu muzycznego, gdzie nikt ról nie przypisuje? To są chyba zupełnie różne mechanizmy działania, nawet jeśli liczby wychodzą podobnie.
Tatarak, ale wróćmy do Jacksonów, bo to jest naprawdę dobry przykład. Jeśli liczymy siedmioro rodzeństwa z Rebbie, mamy siódemkę. Ale Rebbie nigdy nie nagrywała z nimi jako stały członek. Więc według twojej zasady aktywności - to jest szóstka, nie siódemka. Inna wibracja i inna dynamika?
Też bym chciała to doprecyzować, bo jeśli to koncepcja autorska, to wymaga innej oceny niż gdyby opierała się na czymś wcześniejszym. Fraida, a ty w hermetycznej siódemce planetarnej jak traktowałabyś rodzinny krąg? Czy przypisanie ról planetarnych w rodzinie jest w ogóle możliwe bez analizy dat?
Czytam ten wątek od początku i mam takie wrażenie, że im głębiej, tym bardziej rozmywa się granica między analizą muzyczną a rytualną. To nie jest zarzut, po prostu - czy to naturalne, że te dwie rzeczy tak łatwo się mieszają, skoro wychodzi się od zupełnie różnych praktyk?
Odpowiadając na ostatnie pytanie Madzialeny - zaczęłam od obu równocześnie, bo obserwacja kręgów rytualnych i obserwacja składów muzycznych prowadziły mnie do tych samych wzorców. Nie miałam jednego punktu wyjścia. Ale masz rację, że te dwa konteksty działają inaczej - i właśnie to napięcie jest dla mnie źródłem pytań, nie odpowiedzi.
To jest uczciwa odpowiedź. Ale wróćmy do sumy rodowej, bo zostawiłaś moje pytanie bez odpowiedzi. Czy to pojęcie pochodzi z jakiegoś źródła, czy wypracowałaś je sama przez praktykę? To nie jest atak, tylko chcę wiedzieć, z czego to wynika, zanim zacznę to aplikować do czegokolwiek.
Przepraszam, że wrócę do podstaw, ale mam pytanie do całego kierunku tej dyskusji. Mówi się tu o wzorcach, sumach, dynamikach - ale jak właściwie wygląda weryfikacja? Czy gdzieś prowadzisz notatki z tych analiz, które można by porównać? Pytam serio, nie złośliwie.
Prowadzę notatki od wielu lat i mam opracowane kilkadziesiąt składów. Nie publikuję tego, bo to prywatna baza, ale wzorce, które opisuję, wynikają właśnie stamtąd. Czy to weryfikacja w sensie, który zadowoli Wiktor72 - prawdopodobnie nie. Ale to jest tyle, ile mogę zaproponować.
Earth, Wind and Fire to ciekawy wybór, bo ich muzyka miała wyraźny wymiar energetyczny, o którym sami mówili. Tatarak, czy przy analizie brałaś pod uwagę tylko skład sceniczny, czy też liczby osobiste lidera? Bo Philip Bailey i Maurice White to dwie bardzo różne energie i ciekawe, jak to się układa z siódemką jako całością.
Mam pytanie trochę z boku - czy w ogóle wiemy, że siódemka "chce" mieć centrum? Bo wszystkie przykłady, które tu padają, zakładają jakiś typ struktury. A siódemka w kartach czy w kabale to liczba duchowości i poszukiwania, nie hierarchii. Może siódemkowe grupy z natury nie mają wyraźnego centrum?
Słucham tej dyskusji o siódemce i nagle myślę - a co z zespołami, które zaczynają jako jeden skład, a kończą jako inny? Czy wibracja zmienia się przy każdej zmianie osoby, czy jest jakaś inercja poprzedniego wzorca? To chyba ważne przy długowiecznych grupach.
