@Kasieczka Nie ma jednego tekstu który by to zbierał, bo tradycje są różne i często sprzeczne. Polecam zacząć od podstaw Pitagorejskiej numerologii, a potem nałożyć na to taoistyczne podejście do seksualności. Tantra zachodnia ma swoje opracowania, ale większość jest po angielsku. Jeśli chcesz coś konkretnego po polsku, to szczerze - forum i rozmowy z ludźmi którzy praktykują dają więcej niż książki.
Właściwie to wracam do pytania Bolka sprzed kilku postów, bo mi ono nie daje spokoju. Jak rozpoznać w trakcie czy jesteś w cieniu dwójki czy w jej sile? Nasturcja odpowiedziała na to już częściowo, ale w praktyce - czy to w ogóle możliwe żeby to rozróżnić bez dystansu czasowego?
No ale to znowu wraca do mojego pytania o granicę między psychologią a numerologią. Jeśli każde odczucie fizyczne może być "jednocześnie energetyczne", to jak w ogóle falsyfikować jakiekolwiek twierdzenie w tym systemie?
Wracam do tego co pisałem o wglądzie który odpłynął. Słucham teraz o tym napięciu w mostku i... tak, coś takiego było. Nie nazwałem tego wcześniej, ale teraz jak to czytam to pasuje. Czy to znaczy że byłem w polu cienia dwójki?
A ten impuls wycofania to może być wskaźnik sam w sobie. Czytałam że w numerologii tantrycznej impuls ucieczki w środku rytuału często wiąże się z aktywnością czwórki, która jest liczbą granicy i struktury. Niekoniecznie z dwójką. Marcel, jaki to był akt z kolei?
A mnie sie wydaje ze ten imuls wycofania u Marcela brzmni troche jak to co opisywałam - ta uwaga ktora lata. Może to nie jest konkretna liczba tylko po prostu reagacja na napięcie w relacji, nie na pole numerologiczne?
Gabrysia dotknęła czegoś ważnego. Impuls wycofania i rozproszenie uwagi mogą mieć to samo źródło - jakiś nierozwiązany ładunek między partnerami który wychodzi właśnie dlatego, że rytuał otwiera przestrzeń. I tu numerologia wchodzi nie jako przyczyna, ale jako mapa. Pole czwórki albo szóstki może ujawnić coś co już było.
Mam wrażenie że ta rozmowa zaczyna się kręcić wokół pojedynczego doświadczenia Marcela i każdy dopasowuje do niego inną liczbę. Może wróćmy do pytania które postawiła Kalinowa kilka postów wcześniej - ta mapa ma działać z góry na dół czy z dołu do góry? Bo to jest chyba ważniejsze niż to co konkretnie przeżył Marcel.
A wracając do tematu wątku - bo mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy - czy ktoś ma praktyczne doświadczenie z intencjonalnym zatrzymaniem się na konkretnej liczbie? To znaczy, weszliście w rytuał z planem że dochodzimy do piątego aktu i tam zamykamy, bo chcemy pracować z energią piątki? I jak to wyglądało?
Czytałam ten wątek od początku i nie zabierałam głosu, ale to pytanie Bolka mnie poruszyło bo właśnie coś takiego próbowałam. Nie z pełną świadomością numerologiczną, ale zatrzymałam się na siódmym z intencją że siódemka jest liczbą zamknięcia cyklu. Nie wiem czy to był efekt tej intencji, ale coś w tym zatrzymaniu było inne niż zwykle.
To co Nasturcja opisała na końcu - że nigdy nie dotarła do dziewiątego - mnie bardzo zastanawia. Bo czy to było świadome zatrzymanie czy ciało samo dawało sygnał? I czy w ogóle rozróżniasz te dwa typy zatrzymań przy mapowaniu numerologicznym?
A można to jakoś przetestować? Mam na myśli - wejść w rytuał bez żadnej wiedzy o numerologii, nie wiedzieć na którym akcie się jest, i sprawdzić czy mimo to pojawia się jakieś naturalne zamknięcie przy konkretnej liczbie? To brzmi jak eksperyment który dałby jakiś sygnał w którą stronę idzie kauzalność.
szczerze to myślę że nawet bez wiedzy ludzie naturalnie sie zatrzymują przy pewnych liczbach bo kultura jest przesiąknieta numerologią. nikt kto dorastał w europie nie jest wolny od symboliki trójki, siódemki czy dwunastki. to jest gdzieś głębiej niz swiadoma wiedza
Eteria, ale to w takim razie czy numerologia rytualna w ogóle wnosi coś nowego? Jeśli to co ona opisuje to tylko zakodowana kultura, to gdzie jest ta ezoteryczna warstwa? Pytam serio bo próbuję zrozumieć gdzie się kończy psychologia a zaczyna coś więcej.
Kornelia zadaje to samo pytanie co Kalinowa wcześniej o mapę z góry na dół i nadal nie mamy na nie odpowiedzi. Może wróćmy do tego bo wydaje mi się że to jest właśnie ta oś całej dyskusji. Nasturcja, ty pracujesz z mapą z góry na dół - czyli najpierw ustalasz pole numerologiczne a potem wchodzisz w rytuał?
Mnie ciekawi coś innego w tym co Nasturcja powiedziała o ósemce i pętli. Czy ta pętla w rytuale była nieprzyjemna? Pytam bo zakładam że zamknięta pętla może być albo stagnacją albo doskonałością zależnie od kontekstu. I to chyba zmienia co ósemka oznacza energetycznie.
To jest naprawdę ciekawy trop. Czyli według tej logiki różne liczby wymagają różnego poziomu gotowości, i może to właśnie jest ta "mapa" - nie rozkład znaczeń symbolicznych ale rozkład wymagań energetycznych? Piątka wymaga świadomego przekroczenia, ósemka może uwięzić, dziewiątka wymaga zgody na rozpad. Eteria, czy tak mniej więcej rozumiałaś to na początku wątku?
Czekajcie, to teraz mam pytanie praktyczne. Jeśli ta mapa wymagań istnieje, to czy są liczby które są bezpieczne dla kogoś kto dopiero zaczyna pracę rytualną z seksualnością? Bo słuchając tej rozmowy trochę się zastanawiam czy moje doświadczenia były dla mnie w ogóle odpowiednie na tym etapie.
Eteria, nie tyle niepokój co... dezorientacja. Jakby coś zostało ruszone i nie wróciło na swoje miejsce. Nie byłem świadomy żadnych liczb wtedy, to się działo naturalnie. I teraz retrospektywnie próbuję zrozumieć czy to miało jakiś porządek czy po prostu byłem nieświadomy i to mnie kosztowało energetycznie.
Trójka i czwórka to bardzo różne energie jeśli chodzi o to zamknięcie. Trójka jak mówiłam wcześniej - domyka. Czwórka to liczba struktury, fundamentu, ale też uwięzienia w tej strukturze. Jeśli zatrzymałeś się na czwórce, to może właśnie to - poczucie że coś zostało zbudowane ale bez wyjścia z tej budowli.
Czekajcie - czwórka jako uwięzienie to jest dla mnie nowe. Ja znałem czwórkę tylko jako stabilność z podstawowych opisów. Skąd pochodzi ta interpretacja uwięzienia? Pytam bo to zmienia dużo w tym co rozumiałem.
Kornelia trafia w coś co chcę rozwinąć bo to wraca do sedna całej naszej rozmowy. Mapa przed wejściem jest możliwa tylko wtedy kiedy znasz swoje ciało energetyczne na tyle żeby wiedzieć przy której liczbie naturalnie zwalniasz. To nie jest wiedza z książki. Ja wiedziałam że ósemka będzie problemem bo byłam w tym konkretnym miejscu cyklu życiowego w którym pętle były moim wzorcem. Liczba odzwierciedlała mnie, nie dictowała mi.
Mnie też ciekawi to co Nasturcja powiedziała ale z innej strony - skoro liczba odzwierciedla a nie dyktuje, to czy można ją w ogóle zmienić świadomą intencją? Czy jeśli wiem że jestem w fazie pętli i mam wejść w ósemkę, mogę postanowić że ósemka tym razem będzie czymś innym?
To brzmi jak bardzo konkretna technika. Nasturcja, a czy to nazywanie wzorca przed rytuałem jest zawsze głośne? Mam na myśli dosłownie wypowiedziane czy może być tylko w głowie?
Głośne nazywanie ma inną jakość niż myślenie. Kiedy wypowiadasz słowa, angażujesz ciało - oddech, wibrację, dźwięk. To nie jest wymóg bezwzględny, ale w praktyce zauważyłam że wzorzec nazwany głosem jest precyzyjniej "słyszany" przez energię liczby. Jakby dawał jej wyraźniejszy adres. Ciche intencje też działają, ale wymagają znacznie głębszej koncentracji żeby osiągnąć ten sam efekt. Slawek, a skąd pytanie - próbujesz czegoś właśnie w tej chwili czy to teoria?
Wracając trochę do liczb, bo schodziliśmy w stronę etyki - czy ktoś miał doświadczenie z numerologicznie świadomym planowaniem od samego początku, nie retrospektywnie? Mam na myśli - weszłam w taki układ z wiedzą jaką liczbę chcę osiągnąć i z ustawioną intencją. Ciekawi mnie czy ktoś próbował tego podejścia i co z niego wyszło.
