Siedzę ostatnio nad różnymi materiałami o numerologii cywilizacji i wpadłem na coś, co nie daje mi spokoju. Atlantyda - jeśli przyjmiemy, że istniała jako realna cywilizacja, to czy można jej upadek wpisać w jakiś cykl numerologiczny? Chodzi mi o to, że wiele kultur mówi o wielkich cyklach czasu - Majowie mieli swoje, Hindusi mają jugi, a Pitagoras podobno twierdził, że liczby rządzą porządkiem wszechrzeczy. Czy ktoś próbował kiedyś zbudować oś czasu Atlantydy w oparciu o numerologię? Nie mówię że to nauka, ale może jest jakiś klucz numeryczny w datach podawanych przez Platona albo w ezoterycznych tradycjach, który coś pokazuje.
Platon podaje bardzo konkretne liczby - 9000 lat przed Solonem, czyli orientacyjnie 9600 p.n.e. Jeśli zredukujemy to do cyfry bazowej: 9+6+0+0 = 15, a potem 1+5 = 6. Szóstka w numerologii to liczba harmonii, ale też jej utraty. To może być przypadek, ale w tradycji pitagorejskiej szóstka była postrzegana jako liczba doskonała i zarazem liczba upadku, gdy harmonia zostaje zachwiana przez pychę. Interesujące jest też to, że Krantor z Soloi, jeden z pierwszych komentatorów Platona, pisał o tym jako o historii dosłownej, a nie alegorycznej. Pytanie jest takie - jaką metodą numerologiczną chcesz to liczyć? Bo różne szkoły dają różne wyniki.
Zanim pójdziemy za daleko - skąd bierzemy datę urodzenia cywilizacji? To jest kluczowe pytanie, bo numerologia bez punktu zakotwiczenia to trochę strzelanie w ciemno. Dla osoby mamy datę urodzenia, dla państwa - akt założenia albo pierwszą koronację. A Atlantyda? Platon podaje datę upadku, ale nie założenia. Czy liczymy cykl od jej powstania do końca? I jeśli tak, to ile trwała według różnych tradycji?
A te cykle - można je jakoś zastosować do teraz? Bo historia Atlantydy jest ciekawa, ale bardziej mnie interesuje czy numerologia cywilizacji mówi coś o naszych czasach. Piątka, szóstka, piąta rasa... czy my jesteśmy na tym samym etapie co Atlantydczycy przed końcem?
Zgubiłam się trochę w tych systemach. Czy ktoś może mi powiedzieć wprost - czy w którymś z tych podejść jest jakaś metoda, żeby sprawdzić numerologicznie, czy cywilizacja jest "na końcu"? Jak to w ogóle wygląda w praktyce, nie w teorii?
Czytam ten wątek od początku i mam takie naiwne pytanie - a co jeśli to nie chodzi o konkretne daty, tylko o wzorzec samego upadku? Znaczy: może każda cywilizacja upada wtedy, kiedy jej zbiorowa energia dochodzi do dziewiątki i nie przechodzi przez nią do kolejnego cyklu, tylko się zatrzymuje? Atlantyda, Rzym, Majowie... wszystkie te upadki mają coś wspólnego, jakiś rodzaj duchowej ślepoty. Dziewiątka to zakończenie, ale też opór przed zakończeniem.
to jest kluczowe pytanie, ale zanim podam wyliczenie, chcę się upewnić, że rozumiemy co mierzymy. Chaldejska numerologia planetarna przypisuje liczby tak: 1 to Słońce, 2 to Księżyc, 3 to Jowisz, 4 to Uran, 5 to Merkury, 6 to Wenus, 7 to Neptun, 8 to Saturn, 9 to Mars. Teraz pytanie: od jakiego momentu liczymy "naszą cywilizację"? Bo jeśli od Chrystusa, to wychodzi co innego niż od Sumerów, a jeszcze co innego od Renesansu.
Jest tu jednak fundamentalna różnica, o której się zapomina. Człowiek rodzi się w jednym momencie i w tym momencie wchodzi w pole czasu. Cywilizacja nie ma takiego punktu wejścia - ona jest jak rzeka, nie jak kamień wrzucony do wody. Dlatego analogia do numerologii osobistej jest kusząca, ale może być zwodnicza.
W Tajnej Doktrynie Bławatskiej jest coś o 850 tysiącach lat, ale to liczba tak duża, że praktycznie niemożliwa do przelożenia na normalną numerologię. Chyba że rozkładamy ją inaczej? 850 000 - to 8+5+0+0+0+0 = 13, dalej 1+3 = 4. Czwórka to Uran w systemie chaldejskim. Czy to coś znaczy?
a czwórka to też w numerologii liczba struktury, fundamentów, tego co stałe. Ironicznie, jeśli Atlantyda "rodziła się" pod czwórką, to może właśnie ta obsesja na punkcie stałości i materii ją zniszczyła? Zbyt mocno przywiązani do tego co zbudowali?
Mam pytanie do całej dyskusji - czy ktoś próbował podejść do tego od drugiej strony? Tzn. nie liczyć daty upadku Atlantydy, tylko sprawdzić, jakie wzorce numerologiczne powtarzają się przy upadkach cywilizacji, które historycznie potwierdzamy? Rzym, Majowie, Mezopotamia - może tam widać jakiś powtarzający się wzorzec, zanim przejdziemy do Atlantydy?
Dobra, a Majowie? Ich kalendarz skończył się w 2012, ale ich cywilizacja klasyczna upadła około IX wieku. Ktoś wie dokładniej, żeby można było policzyć?
Przepraszam że wchodzę - czytam ten wątek od dłuższego czasu i bardzo dużo się nauczyłam, dziękuję wszystkim za te wyjaśnienia! Chciałam tylko zapytać - czy poza datami można w ogóle liczyć coś innego dla cywilizacji? Na przykład liczbę z nazwy, tak jak liczy się liczbę imienia dla człowieka?
No i właśnie, Szafranka - ale może nie ma jednej "właściwej" liczby, tylko różne liczby opisują różne aspekty tej cywilizacji? Tak jak człowiek ma liczbę drogi życia, liczbę wyrazu, liczbę duszy - każda mówi co innego. Może Atlantyda miała swój zestaw liczb, które razem tworzyły jej "profil numerologiczny"?
To mi się podoba jako koncepcja. Jeśli traktujemy cywilizację jak zbiorowy byt z własną duszą - a czakry zbiorowe to sugerują - to może rzeczywiście powinna mieć pełny profil numerologiczny, nie jedną liczbę. Pytanie tylko, kto i kiedy ten profil mógłby policzyć, skoro nie znamy podstawowych danych.
To, co powiedział Domowik o pełnym profilu numerologicznym cywilizacji - to może być klucz do całej tej dyskusji. Bo jeśli Atlantyda miała "duszę zbiorową", to musiała mieć i liczbę duszy, i liczbę wyrazu, i liczbę drogi. Tylko że żeby to policzyć dla nazwy, potrzebujemy jakiejś ustalonej wersji tej nazwy. Czy ktoś w ogóle wie, skąd Platon wziął słowo "Atlantis"? Czy to była transkrypcja czegoś egipskiego?
Platon podaje w "Timajosie", że historia Atlantydy dotarła do Aten przez Solona, który usłyszał ją od egipskich kapłanów w Sais. Nie mamy oryginalnego egipskiego zapisu, więc "Atlantis" to najprawdopodobniej grecka adaptacja, może kalka znaczeniowa albo fonetyczne przybliżenie. Dla numerologii to jest poważny problem - liczymy wtłumaczenie tłumaczenia, nie oryginalną wibrację nazwy.
Ale czekajcie - Bławatska pisała że Atlantydczycy mieli swój własny język i własne pismo, które przechowali adepci Bractwa Wschodu. Może gdzieś jest orginalna nazwa? W Stanzach Dzyana są fragmenty, które ponoć pochodzą z tych pierwotnych źródeł. Nie znam na pamięc tych fragmetów ale może ktoś z was wie więcej?
Stanzy Dzyana to temat na osobny wątek, bo to naprawdę głęboka woda. Ale wracając do sedna - nawet jeśli istniałaby oryginalna nazwa atlantydzkiego kontynentu, to jakiego systemu numerologicznego byśmy użyli? Pitagorejski jest grecki. Chaldejski - mezopotamski. Żaden z nich nie był stworzony do dekodowania języka cywilizacji sprzed dziesiątek tysięcy lat.
To jest piękna spekulacja, ale spekulacja. Nie mamy żadnego dowodu na istnienie "proto-numerologii". Mamy natomiast dowody na to, że systemy liczbowe rozwijały się niezależnie w różnych kulturach. Sumerowie, Egipcjanie, Chińczycy - każdy szedł własną drogą. Skąd pewność, że zbiegają się w jakimś jednym prapoczątku?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mnie bardziej ciekawi co mówi numerologia o samym momencie katastrofy niż o założeniu. Chodzi mi o to - jeśli upadek Atlantydy to był nagły kataklizm, to może ta data jest ważniejsza niż data "urodzin"? Tak jak w astrologii patrzymy na moment śmierci, nie tylko urodzin?
9600 p.n.e. - to akurat ciekawe, bo to pokrywa się ze końcem ostatniego zlodowacenia i wielkimi powodziami geologicznymi. Czy ktoś liczył już tę datę? 9+6+0+0 = 15, 1+5 = 6. Co znaczy szóstka w kontekście upadku?
Pytanie z mojej strony, bo dopiero uczę się numerologii - skąd w ogóle wiadomo, że przy liczeniu dat historycznych powinniśmy używać chaldejskiego a nie pitagorejskiego? Czy jedno jest lepsze do historii, a drugie do osobistej numerologii?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam jedno obserwację od siebie. Pracuję z kamieniami i wiem, że każdy minerał ma swoją "liczbę wibracyjną". Atlantyda w tradycji ezoterycznej jest mocno wiązana z kryształami - ponoć używali ich jako źródeł energii. Czy ktoś próbował podejść do tematu przez numerologię kryształów, nie dat?
Wracając do głównego pytania wątku - bo trochę odpłynęliśmy. Czy liczby "przewidywały" upadek Atlantydy? Moim zdaniem samo postawienie tego pytania jest pułapką. Przewidywały - komu? Jeśli Atlantyda istniała i miała zaawansowaną wiedzę, to może numerolodzy atlantydcy sami obliczyli swój koniec. Ale to jest już science fiction, nie ezoteryka.
Dziękuję wszystkim za tę rozmowę, naprawdę wiele mi dała! Mam jeszcze jedno małe pytanie do Wega - jeśli liczby opisują wzorzec a nie los, to czy w takim razie jakakolwiek cywilizacja mogłaby "przepracować" swoją trudną liczbę i uniknąć upadku? I czy znamy historyczny przykład takiej cywilizacji, która jakby "przezwyciężyła" swój numerologiczny wzorzec?
sam pomysł jest ciekawy, ale mam wątpliwość metodologiczną. Jak chcesz potwierdzić, że energia jest "ta sama"? Bo jeśli policzysz datę założenia Starego Królestwa i wyjdzie ci ta sama liczba mistrzowska co z "Atlantydy", to czy to jest potwierdzenie ciągłości, czy przypadkowa zbieżność? W numerologii osobistej mamy punkt odniesienia - osobę, jej życie, jej charakter. Tutaj nie mamy żadnego kontrolnego punktu.
