Przepraszam że się wtrącę z pytaniem może naiwnym, ale jak się liczy tę wibrację pomieszczenia? Od numeru pokoju, od numeru mieszkania, od powierzchni? Bo czytałam kilka różnych wersji i każda daje inny wynik.
Joasiu, a możesz powiedzieć jak dokładnie policzyłaś te 7? Bo może liczysz z adresem łącznie z miastem albo z samym numerem domu i dlatego wychodzą różne wyniki. Na tym kursie uczyłam się że liczy się numer domu plus numer mieszkania, bez ulicy i miasta.
Niesamowite jak dużo podejść tu jest. Dzięki wszystkim za tę dyskusję, naprawdę otworzyło mi to oczy na to jak skomplikowany jest ten temat. Ja też liczę swój adres i wychodzi mi 6 - czy ktoś mógłby powiedzieć co to znaczy w kontekście stref energetycznych domu?
Ale może nie chodzi o to żeby znaleźć tę jedną metodę, tylko żeby wybrać jedną i konsekwentnie z niej korzystać? Przynajmniej tak mi się wydaje po tej dyskusji. Ja policzyłam mieszkanie metodą "sam numer mieszkania" i wyszło mi 3. Znaczy to ma być przestrzeń twórcza i komunikatywna. I jakoś... pasuje. Chociaż wracając do pytania Runomiry o słabe miejsca - jak w tej trójce szukać stref problematycznych?
Runomiro, ja liczyłam oddzielnie dla każdego pomieszczenia, ale tylko tam gdzie znałam numer pokoju. W bloku masz numer mieszkania, ale pokoje już nie mają numerów. Stosowałam więc układ - czyli ile ten pokój jest z kolei w mieszkaniu licząc od wejścia. To może być kompletnie wymyślone przeze mnie, nie znalazłam tego nigdzie, ale jakoś wewnętrznie mi pasowało.
Dziękuję wszystkim za tę dyskusję, niesamowite ile tu informacji! Ale wracając do tematu Runomiry - czy oprócz numeracji pomieszczeń ktoś próbował identyfikować słabe miejsca przez obserwację? Znaczy nie przez obliczenia, tylko przez to gdzie w domu czujesz się gorzej, gdzie częściej coś się psuje, gdzie np. rośliny nie chcą rosnąć? I potem to konfrontować z obliczeniami?
Tak, mam takie miejsce w korytarzu. Zawsze tam jest jakoś... zatrzymanie. Nie wiem jak inaczej to nazwać. Przedmioty tam gubię, przez chwilę zapominam co miałam zrobić. Policzyłam korytarz jako pierwsze pomieszczenie od wejścia i wyszła mi 4 - czyli liczba ograniczeń i blokad podobno. Zastanawiam się czy to może wpływać na to opóźnienie w życiu uczuciowym, bo przez korytarz wchodzę i wychodzę, to taka brama.
Runomiro, to co mówisz o korytarzu jako "bramie" jest naprawdę interesujące w kontekście tematu. W feng shui wejście i przedpokój to obszar gdzie energia wchodzi do domu - jeśli tam jest blokada, to może wpływać na to co wpuszczasz do życia. Czy 4 w numerologii ma też ten aspekt blokowania nowych wejść, czy tylko ograniczenia w sensie generalnym?
Emilko, to zależy od tego w co wierzysz w tym systemie. Jeśli przyjmujesz że każda przestrzeń ma wibrację i że wibracja wpływa na ciebie, to logicznie konsekwentne jest że korytarz też to robi. Problem polega na tym że nie ma jak tego sprawdzić niezależnie od interpretacji. Ale wracam do pytania Runomiry o metodę - czy ktoś ma jakiś bardziej ugruntowany opis tej metody z numerem pokoju plus numer mieszkania? Bo nigdzie tego nie widziałem.
Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie, bo trochę zgubiłam wątek - czy w ogóle istnieje jakaś metoda żeby sprawdzić, że słabe miejsce energetyczne które znalazłaś przez obliczenia, to to samo które czujesz cieleśnie? Bo mam wrażenie że te dwie ścieżki - obliczeniowa i odczuciowa - mogą prowadzić do różnych miejsc w mieszkaniu i wtedy co?
To jest właśnie serce problemu który mam z całym tym podejściem. Jeśli dwie metody dają różne wyniki i możemy je obie uznać za "poprawne" pod warunkiem że nadamy im inne znaczenie, to nie ma jak czegokolwiek obalić. Co sprawia że ta metoda jest różna od np. wskazywania palcem losowego miejsca w mieszkaniu?
Runomiro, a próbowałaś połączyć kilka podejść i zobaczyć gdzie się pokrywają? Tzn. policzyć numerologicznie, potem przejść po mieszkaniu z wahadełkiem, a potem zanotować gdzie czujesz się gorzej i zobaczyć czy jest jakaś część wspólna? Może miejsce które wyjdzie we wszystkich trzech jest tym "prawdziwym" słabym punktem.
Jacek, to brzmi sensownie, ale mam pytanie - jeśli żadne miejsce nie wyjdzie we wszystkich trzech metodach, co wtedy? Uśredniasz? Wybierasz tę metodę której bardziej ufasz? Bo to już jest decyzja subiektywna.
Ja właśnie to robiłam - przechodziłam z wahadełkiem - i wyszły mi dwa miejsca. Ale w numerologii wyszło tylko jedno. I nie wiedziałam co zrobić z tym że wahadełko "widzi" więcej. Czy wahadełko jest dokładniejsze bo nie wymaga obliczeń, czy odwrotnie?
To co Joasia opisuje jest naprawdę zbliżone do tego co czyta się w literaturze o geomancji! Progi i drzwi to klasyczne miejsca przejścia energetycznego. Bardzo dziękuję że się tym podzieliłaś bo teraz zaczynam rozumieć że może numerologia i wahadełko mówią o tym samym ale różnymi językami. Czy ktoś jeszcze miał podobne doświadczenie przy drzwiach?
Ja miałam coś dziwnego przy drzwiach balkonowych, ale myślałam że to przeciąg. Nigdy nie przyszło mi do głowy żeby to policzyć numerologicznie. Jak byś obliczała coś takiego - wejście balkonowe liczy się jako osobne "przejście" czy jako część pokoju?
Runomiro, ja właśnie czekałam aż ktoś do tego wróci! Bo mnie od początku interesuje ten wątek uczuciowy. Słyszałam że 5 przy wejściu to właśnie chaos w relacjach - nic nie może się ustabilizować, ludzie przychodzą i odchodzą, trudno coś zakorzenić. Ty masz takie doświadczenia?
A ja mam pytanie trochę z boku - czy jeśli ktoś mieszka w domu, nie w bloku, to te obliczenia są inne? Bo słyszałam że numer domu kontra numer mieszkania to duże różnice energetyczne. Przepraszam że trochę zmieniuję temat, ale ciekawi mnie to w kontekście własnej sytuacji.
Dobra, to rozumiem że dom i blok to inne obliczenia, ale wracając do tematu - Runomiro, czy jak liczyłaś te słabe miejsca, to brałaś pod uwagę tylko korytarz czy całe mieszkanie? Bo mnie zastanawia czy to jest kwestia jednego punktu czy siatki takich miejsc rozłożonych po całym domu.
Hortensja, liczyłam całe mieszkanie, pokój po pokoju, ale korytarz wyszedł najbardziej "obciążony" numerologicznie. W sypialni wyszła trójka, w kuchni ósemka, tylko ten korytarz wyskoczył z piątką i to bodajże jedyne miejsce gdzie widziałam od razu tę negatywną interpretację. Chociaż szczerze to nie wiem czy dobrze stosowałam metodę do każdego pomieszczenia z osobna czy powinnam liczyć całość jako jedno.
To ważne pytanie które Runomira podnosi, bo właśnie tu jest rozbieżność między szkołami. Jedne liczą każde pomieszczenie osobno i zestawiają potem wyniki, inne traktują mieszkanie jako jeden organizm i liczą jeden wynik zbiorczy. Sama stosowałam obie metody i powiem szczerze - wyniki były zupełnie różne i nie wiedziałam któremu bardziej ufać.
Dziękuję Martynce za tę szczerość, bo to naprawdę pomaga mi zrozumieć w czym tkwi problem! Ale mam pytanie do Runomiry - jeśli korytarz ma tę piątkę, to czy próbowałaś już coś z tym zrobić praktycznie? Jakieś kryształy, lustro, symboliczne oczyszczenie? Bardzo chciałbym wiedzieć czy coś przyniosło efekt.
Tadek, jeszcze nie, bo najpierw chciałam mieć pewność że dobrze zidentyfikowałam miejsce. Ale myślę o tym żeby postawić tam kwarce dymne, bo czytałam że pochłaniają chaotyczne energie. Tylko nie wiem czy to ma sens jeśli nie jestem pewna co do samego obliczenia. I wracając do wątku z Anettą - tak, mam wrażenie że życie uczuciowe jest u mnie jakby "zawieszone", ale nie wiem czy to ta piątka w korytarzu czy moje własne blokady.
To co Klimcia podnosi jest ważne - błąd potwierdzenia jest tu bardzo prawdopodobny. Pamiętamy przypadki które pasują do teorii, a zapominamy te które nie pasują. To nie jest zarzut wobec ludzi tu zebranych, to jest ogólna właściwość ludzkiego umysłu. Pytanie do Runomiry jest takie - czy przed tym jak zaczęłaś liczyć numerologię, miałaś wrażenie że w korytarzu jest problem, czy to pojawiło się dopiero po obliczeniu?
Gnostyk, szczerze - to pojawiło się po obliczeniu. Znaczy, te rzeczy które opisywałam, gubienie kluczy, wypadanie z myśli, zawsze gdzieś z tyłu były, ale nigdy nie myślałam o nich jako o "miejscu". Dopiero jak policzyłam i zobaczyłam piątkę, zaczęłam je lokalizować. I teraz nie wiem czy to uczciwa obserwacja.
U mnie było odwrotnie - najpierw czułam coś dziwnego przy tym rogu, a potem sprawdziłam numerologicznie i się potwierdziło. Czy to zmienia coś w ocenie? Pytam bo jak to u mnie przyszło od ciała a nie od głowy, to myślałam że jest bardziej wiarygodne.
Wracam do tego co mówiła Runomira o kwarcach dymnych - czy ktoś wie jak je ustawić w stosunku do miejsca które wyszło w obliczeniach? Bo słyszałam że powinny być w narożnikach a nie w środku, ale też że powinny być skierowane ku ścianie zewnętrznej. Nie wiem co z tym zrobić praktycznie i boję się że zle ustawione nic nie zmienią albo co gorsza zakłócą.
