Ostatnio mocno wchodzę w temat energetyki przestrzeni i natknęłam się na coś, co mnie totalnie zatrzymało - mianowicie na koncepcję słabych miejsc energetycznych w domu powiązanych z numerologią. Chodzi mi o to, że podobno każde mieszkanie ma pewne punkty, gdzie energia jest osłabiona albo wręcz negatywna, i że ich liczba oraz rozmieszczenie można wyliczyć z numerologii adresu lub daty wprowadzenia się. Czy ktoś w ogóle to praktykuje? Jak się do tego zabrać? I drugie pytanie, które mnie bardzo nurtuje - czytałam gdzieś, że osoby z tzw. liczbą życia 4 lub 7 szczególnie odczuwają te miejsca i że to może przekładać się na opóźnienia w życiu uczuciowym. Czy ktoś z tym się zetknął na własnej skórze?
Temat mnie złapał, bo sama przez jakiś czas analizowałam swoje mieszkanie właśnie pod tym kątem. Najpierw pytanie - skąd masz info o tej liczbie słabych miejsc? Bo ja spotkałam się z metodą opartą na sumowaniu cyfr adresu, ale nigdy nie słyszałam żeby sama LICZBA tych miejsc była z tego wyliczana. Może mówisz o czymś innym niż ja myślę?
Śledzę ten wątek z zainteresowaniem. Sam pracuję z numerologią adresu od jakiegoś czasu i przyznam szczerze - nie spotkałem się z metodą liczenia ILOŚCI słabych stref z liczby adresu. Znam metodę Pythagorejską i Chaldejską do analizy wibracji mieszkania jako całości. Możliwe że artykuł który czytałaś łączył numerologię z feng shui albo geomancją - tam faktycznie wyznacza się strefy. Czy pamiętasz może gdzie to było?
Numerologia adresu to podstawa, każda cyfra od 1 do 9 daje mieszkaniu inny charakter i słabe strefy wynikają bezpośrednio z tej wibracji. Przy liczbie 4 masz ściany i blokady, przy 7 izolację - nic dziwnego że uczucia stoją w miejscu. To jest dość oczywiste dla kogoś kto pracuje z tymi energiami.
Wchodzę bo to przypomina mi trochę szukanie miejsc paranormalnych w domu, o których czytałam osobno. Ale tam szło się bardziej przez odczucia i termometr, nie przez liczby. Czy w numerologii jest w ogóle sposób żeby to ZWERYFIKOWAĆ po fakcie? Znaczy - wyliczyć gdzie jest słaba strefa, potem tam pójść i sprawdzić czy faktycznie czujesz coś innego?
Ciekawa dyskusja. Chcę tylko rzucić kontekst - koncepcja "miejsc osłabionej energii" w przestrzeni łączy kilka tradycji naraz: Vastu Shastra z Indii, chińskie feng shui, europejską geomancję. Numerologia jako taka nie wychodzi oryginalnie od lokalizowania punktów w przestrzeni - to raczej system opisujący wibrację całości. Pytanie do Runomiry: czy w tym artykule był wymieniony konkretny system z nazwy? Bo podejrzewam że to hybryda, a nie klasyczna numerologia.
Czytam i też mam podobne pytanie jak Runomira bo w moim mieszkaniu jest jeden kąt, dosłownie jeden konkretny róg w sypialni, gdzie zawsze jest mi jakoś dziwnie. Nie chodzi o zimno ani nic fizycznego. Zastanawiałam się czy to ma związek z numerologią domu czy raczej z czymś innym. Jak to w ogóle odróżnić?
Ja mam siódemkę w ścieżce życia i to co mówisz to dosłownie moje życie. Ale nigdy nie myślałam żeby to łączyć z miejscem zamieszkania. Czy to znaczy że jak zmienię mieszkanie na inne to mogę to jakoś odblokować? Czy wibracja miejsca i liczba życia działają razem czy niezależnie?
Dziękuję bardzo wszystkim za tę rozmowę, czytam z otwartą buzią bo sam jestem z siódemką i mieszkam w mieszkaniu z sumą adresu wychodzącą na 7 i teraz zastanawiam się czy to dobrze czy źle. Ktoś wie czy takie podwojenie to wzmocnienie czy raczej pułapka energetyczna?
Weszłam w ten wątek przez przypadek i siedzę już od dłuższego czasu. Mam takie podstawowe pytanie które trochę cofnie dyskusję - jak w ogóle obliczacie wibrację adresu? Czy liczycie sam numer ulicy, czy razem z nazwą ulicy, czy z numerem mieszkania też? Bo czytałam różne wersje i każda dawała mi inny wynik.
Metodologia jest, tylko trzeba wybrać jedną szkołę i się jej trzymać. Mieszanie Pitagorasa z Chaldejczykami to przepis na chaos. Ja zawsze polecam Pitagorejską bo jest najprostsza i najbardziej spójna jeśli chodzi o mieszkania. I przy tej metodzie te osie kierunkowe o których wcześniej mówiłam jak najbardziej wynikają z logiki systemu.
A może zamiast szukać tej konkretnej metody spróbować podejść do tego od drugiej strony? Znaczy - zamiast wyliczać ile jest słabych miejsc, po prostu przejść przez mieszkanie i zobaczyć gdzie się odczuwa coś nieprzyjemnego, a potem sprawdzić czy to ma potwierdzenie w numerologii? Trochę jak weryfikacja, o którą pytałam wcześniej.
Słucham tej rozmowy i mam takie sceptyczne pytanie, ale zadaję je szczerze bo mnie to ciekawi - czy ktokolwiek z was próbował jakoś przetestować czy te wyliczone lub odczute słabe strefy pokrywają się ze sobą? Żeby np. dwie niezależne osoby przeszły przez to samo mieszkanie i zobaczyć czy wskazały te same miejsca?
Wracając do pytania Runomiry o opóźnienia uczuciowe - mam wrażenie że zgubiłyśmy ten wątek. Jeśli mieszkanie z wibrację 7 naprawdę sprzyja izolacji, to czy jest jakiś sposób żeby to złagodzić nie zmieniając adresu? Pytam bo sama mam w horoskopie Saturna w siódmym domu i to trochę podobna energia, i tam są konkretne sugestie jak z tym pracować.
Weszłam właśnie do wątku i patrzę - dużo tu o samej numerologii a mało o tym co z tymi słabymi strefami zrobić jak już się je znajdzie. Czy są jakieś rytuały które się robi żeby je wzmocnić albo zneutralizować? Pytam z ciekawości bo to połączenie miejsca i energii bardzo mnie interesuje.
Bo właśnie o to mi chodzi - skoro już wiemy gdzie jest słaba strefa, to co potem? Czy wbijamy tam kryształ, zapalamy świecę, czy jest jakiś konkretny rytuał numerologiczny który dotyczy właśnie tej liczby?
Do neutralizacji słabych stref przy wibracji 7 najlepiej sprawdza się lapis lazuli albo ametyst, ustawiony dokładnie w punkcie który wyznaczyłaś. Ale to już bardziej krystaloterapia niż czysta numerologia. Jeśli chcesz zostać w numerologii, to możesz użyć afirmacji z liczbą 7 ale odwróconą - tzn. pracujesz z 16 czyli 1+6=7 tylko w kierunku wychodzenia, nie wchodzenia w energię.
Ja rozumiem frustrację ale może zamiast szukać źródła wróćmy do Joasi i Emilki które pytały co z tą wibrację 7 zrobić praktycznie? Bo to jest konkretny problem do rozwiązania. Czy ktoś próbował cokolwiek i widział efekt?
O, to podobnie jak u mnie. Łóżko w narożniku północno-wschodnim. Też mam wrażenie że sen tam jest inny niż powinien, jakby płytszy. Joasiu, a ty jak śpisz? Masz problemy ze snem czy bardziej chodzi ci o tę uczuciową stronę?
A może to nie jest kwestia słabej strefy tylko aktywnej strefy? Znaczy - nie każde nieprzyjemne miejsce musi być "słabe". Niektóre miejsca są bardzo aktywne energetycznie i to też może dawać taki efekt - płytki sen, napięcie, niemożność się rozluźnienia.
Czytam to wszystko i mam pytanie do Tymianka i Kenta - te odczucia które opisujecie, ta "gęstość" powietrza czy płytki sen, czy one pojawiły się od razu jak się wprowadziliście czy stopniowo? Bo zastanawiam się czy to może być kwestia akumulacji z czasem, a nie stałej cechy miejsca.
Szczerze to nie pamiętam żebym od razu coś czuła. Może po roku, może dwóch. Ale to może też być tak że po prostu wcześniej nie zwracałam uwagi.
Ja się trochę wtrącę bo miałam podobną sytuację i próbowałam różnych rzeczy. Robiłam rytuał oczyszczenia szałwią i sól w rogach, klasyka. Nie powiem że na pewno pomogło, ale jakoś po tym zrobiło mi się w tym miejscu lżej. Może placebo, może nie.
A mnie zastanawia jedno - czy jeśli to łóżko stoi w złym miejscu od lat, to zmiana jego pozycji cokolwiek da? Znaczy, czy energia już tam jest "zakorzeniona" i sama zmiana mebla nie wystarczy, czy jednak przestrzeń się "resetuje" jak usuniesz źródło problemu?
To jest właśnie miejsce gdzie różne systemy się rozchodzą. Numerologia klasyczna - Pitagoras, Cheiro, system kabalistyczny - nie operuje pojęciem "śladu energetycznego" w przestrzeni. To jest kategoria z geomancji lub pewnych tradycji feng shui. Jeśli ktoś łączy te systemy w jedno, powinien przynajmniej zaznaczyć, że to jego własna synteza, a nie skodyfikowana metoda.
Słuchajcie, bo właśnie czytam tę wymianę i mam pytanie - czy ktoś z was w ogóle sprawdzał te metody na konkretnym przykładzie? Znaczy, obliczył wibrację pomieszczenia, zidentyfikował słabe miejsce, zmienił coś i zaobserwował efekt który można by przypisać tej zmianie? Bo bez takiego przykładu to wszystko jest teorią.
Wracając do tej wibracji 7 w sypialni - bo mi się wydaje że w tym wątku trochę od tego odpłynęliśmy - czy ktoś próbował konkretnie pracować z tą liczbą? Np. przez kolor, przez liczbę przedmiotów w pomieszczeniu, przez cokolwiek?
