Gnostyk, a jak je sprawdzić pod kątem spójności? Bo rozumiem że masz na myśli że fizyczne i numerologiczne powinny mówić to samo - i u mnie mówią, wnęka jest ciemna I wychodzi mi piątka w tym miejscu. Ale nie wiem czy to potwierdza metodę, czy to po prostu zbieżność.
Runomira, mam do ciebie pytanie trochę z boku - czy zanim zaczęłaś liczyć te pola i siatki, już czułaś że coś w tym mieszkaniu nie gra z twoim życiem uczuciowym? Zastanawia mnie czy numerologia to dla ciebie sposób do zrozumienia czegoś co już wiedziałaś, czy dopiero teraz zaczynasz to łączyć.
Szczere pytanie. Tak, czułam. Mam poczucie od kiedy tu mieszkam że coś jakby... hamuje. Ale nie wiedziałam co. Numerologia daje mi jakiś język do opisania tego, nawet jeśli nie jest doskonała metoda. Jalowcowa, a ty miałaś coś podobnego u siebie?
Miałam, dlatego pytam. U mnie to było śpiące miejsce w salonie - zawsze tam siadałam sama, nigdy z kimś bliskim. Jak zrobiłam siatkę wyszła mi czwórka w tym polu, a czwórka to izolacja według tego co czytałam. Przestawiłam sofę i zmieniłam oświetlenie. Nie wiem co zadziałało, ale coś się zmieniło. Runomira, czy ty masz możliwość cokolwiek przestawić w tej wnęce?
A można zapytać - co konkretnie zmieniło się u ciebie Jalowcowa po przestawieniu? Bo to jest chyba najważniejsza część, że coś realnie poczułaś. Tylko właśnie nie wiemy czy to numerologia, czy zmiana oświetlenia, czy placebo. To mnie zawsze zatrzymuje.
Gnostyk, naprzeciwko jest ściana, ale pod kątem są drzwi do łazienki. Czyli wchodzę i od razu mam łazienkę z boku. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale zawsze mi to trochę przeszkadzało estetycznie.
Łazienka przy wejściu to jest w ogóle osobny temat w numerologii przestrzeni. Łazienka to miejsce oczyszczenia, ale też odpływu - dlatego w niektórych podejściach mówi się że blisko wejścia może "odprowadzać" energię zanim zdąży osiąść w domu. Runomira, czy te drzwi do łazienki zazwyczaj są otwarte czy zamknięte?
Gnostyk, to ważne że to mówisz. Bo ja mam wrażenie że im więcej się tu czytam, tym bardziej te systemy się mieszają i robi się jeden wielki eklektyczny miks. Numerologia, geomancja, feng shui - każdy bierze kawałek. Czy to w ogóle jest spójne?
Klimcia_S, a może to nie musi być spójne żeby działać? Przepraszam że znowu wchodzę, ale u mnie na przykład pomogło mi kilka rzeczy naraz i nie wiem które. Runomira, wracając do twojego lustro - słyszałem że małe lustro boczne przy wejściu, nie naprzeciwko drzwi, jest mniej kontrowersyjne. Może to byłby kompromis?
Tadek, ale właśnie - co u ciebie "pomogło"? Konkretnie? Bo to jest pytanie które zadała Anetta wcześniej przy Jalowcowej i chyba nie padła pełna odpowiedź. Jak coś działa, to chciałoby się wiedzieć co dokładnie i jak to zmierzyłeś.
Tadek, to "zatrzymywać się przy wejściu" mnie ciekawi. To jest coś o czym czytałam - że samo zwrócenie uwagi na przestrzeń już coś zmienia, nawet bez numerologii. Może to jest właśnie ta granica której szukamy? Runomira, ty pisałaś że myślisz o lustrze - ale czy myślisz też o tym żeby po prostu zmienić coś w tym wejściu fizycznie, poza symboliką?
Joasia, tak naprawdę to mam to wejście trochę zaniedbane. Wieszaki pełne, ciemno, kartony od jakiegoś czasu stoją. Może najpierw od tego. Tylko mam teraz pytanie do wszystkich - czy porządek fizyczny w numerologii przestrzeni ma swoje przełożenie na liczby? Czy jak posprzątam, to liczba pola się nie zmienia, ale "czyści się" energetycznie?
Runomira, to dobre pytanie. Z tego co czytałam, liczba pola jest stała - wynika z układu i obliczeń, nie ze stanu przestrzeni. Ale stan fizyczny wpływa na to jak ta energia przepływa przez pole. Może to porównanie niezbyt eleganckie, ale jakby liczba to był charakter miejsca, a bałagan to był blok w przepływie. Nie zmienia charakteru, ale utrudnia mu działanie.
Runomira, to brzmi jak bardzo dobry punkt wyjścia. Ale teraz mam pytanie które chodzi mi po głowie od początku tego wątku - czy ktoś tu miał sytuację że zrobiło się wszystko co można z przestrzenią, posprzątało, przeliczyło, przestawiło, i nadal nic się nie zmieniło w życiu uczuciowym? Bo wszystkie przykłady tu są pozytywne i to mnie trochę zastanawia.
Anetta i Klimcia mają rację i to uczciwy punkt. Mogę powiedzieć że w żadnej tradycji którą znam zmiana przestrzeni nie była traktowana jako wystarczający warunek zmiany w życiu. To zawsze była jedna warstwa pracy, nie jedyna. Jeśli ktoś oczekuje że przestawi sofę i znajdzie partnera, to system nie jest za to odpowiedzialny - raczej oczekiwania wobec systemu są zbyt duże. Runomira, jak ty to widzisz u siebie - czego oczekujesz od tej pracy z przestrzenią?
