Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad tym, jak liczyć dni czyszczenia energetycznego domu. Robiłam to zawsze intuicyjnie, ale teraz chcę podejść do tego bardziej świadomie od strony numerologicznej. Czy ktoś oblicza te okresy na podstawie liczby wibracyjnej adresu czy może daty wprowadzenia się? Bo słyszałam, że powinny to być cykle 3, 7 albo 9-dniowe, ale chciałabym wiedzieć jak wyznaczacie ten konkretny okres dla siebie. I jeszcze jedno - czy używacie jakichś dwóch punktów zakotwiczenia, żeby wyznaczyć te bieguny w cyklu? Gdzieś czytałam, że czyszczenie ma dwa szczyty energetyczne i bez świadomego ich wyznaczenia cały rytuał traci równowagę.
Dobre pytanie o te dwa punkty, ale zanim odpowiem - powiedz mi, o jakim typie czyszczenia mówimy? Bo jeśli robimy to przy wchodzeniu do nowego miejsca, to liczymy zupełnie inaczej niż przy czyszczeniu po konflikcie czy chorobie kogoś z domowników. Numerologia adresu to jedno, ale data inicjacji rytuału to drugie i te dwie liczby mogą dać zupełnie różny wynik. Cykl mi zawsze dyktuje suma tych dwóch, zredukowana do jednocyfrej.
Też stosuję redukcję do jednocyfrej, ale nie sumę adresu i daty, tylko wyłącznie datę rozpoczęcia. Data adresu jest stała, więc mało elastyczna - dom ma swoją wibrację i ona nie mówi ci kiedy, tylko mówi ci jak. Terminy wyznaczam osobno. Ale wracając do tych dwóch punktów zakotwiczenia - masz na myśli moment wejścia energii i moment zamknięcia? Bo to faktycznie są dwa różne działania i można je traktować jako bieguny.
to rozróżnienie które opisujesz brzmi sensownie, ale żebyśmy byli precyzyjni - te dwa bieguny to nie to samo co dwa punkty w czasie. Biegunowość jest w samej strukturze rytuału, a punkty zakotwiczenia to kiedy zaczynasz i kiedy zamykasz. Ja redukuję pełną datę - wszystko razem, dzień plus miesiąc plus rok - i wychodzi mi liczba wibracyjna dnia. Potem patrzę, czy ta liczba harmonizuje z wibrację adresu. Jak nie - szukam kolejnego dnia który harmonizuje.
Trochę mnie bawi to podejście z zakazanymi datami, bo jeśli budujemy na intencji, to data jest wyłącznie sposóbm pomocniczym, nie determinantem. Ale rozumiem że dla niektórych ta rama numerologiczna pomaga skupić uwagę, więc ok. Moje pytanie do całej dyskusji jest inne - skąd w ogóle wziął się ten schemat 3-7-9 dni? Ktoś to skądś wyprowadza czy to po prostu tradycja powtarzana bez źródła?
Chcę dodać coś z własnego doświadczenia, bo czyszczenie robiłam w różnych domach i nigdy nie wychodziło mi to samo. Mam wrażenie, że liczba dni potrzebna do faktycznego oczyszczenia zależy też od tego co tam siedzi energetycznie, a nie tylko od numerologii adresu czy daty. Raz pracowałam z miejscem gdzie przez 5 dni czułam że nic się nie rusza - i dopiero szóstego dnia coś puściło. Liczbowo nie był to ani 3, ani 7, ani 9. Co z tym zrobić w ramach tych cykli?
Przepraszam że wchodzę, bo za bardzo tego nie rozumiem, ale chciałam zapytać - czy to znaczy, że jak czyszczę mieszkanie i liczę dni, to muszę najpierw obliczyć jakąś liczbę z adresu żeby wiedzieć ile dni robić? Jak w ogóle się oblicza tę liczbę adresu? Sumuje się numery ulic czy też nazwę ulicy?
Ja liczyłem zawsze sam numer mieszkania, bez klatki i piętra. Piętro ma znaczenie ale jako oddzielna informacja - wpływa na typ energii, nie na wibrację adresu jako takiego. Numer mieszkania to podstawa. Ale wracając do pytania które padło wcześniej o te dwa bieguny - mam wrażenie że w tej dyskusji mieszamy dwie rzeczy: rytm czyszczenia i strukturę rytuału wewnątrz jednego dnia. Bieguny to raczej to drugie.
Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie do wszystkich - czy ktoś próbował nałożyć te dwa punkty zakotwiczenia na konkretne liczby wibracyjne dni w cyklu? Czyli na przykład cykl siedmiodniowy i sprawdzić, który z tych siedmiu dni ma wibrację wskazującą na naturalny szczyt. Bo to by mogło rozwiązać spór o to czy bieguny są strukturą rytuału czy rytmem całego okresu.
Słyszę tę rozmowę i trochę mi się kręci w głowie, ale próbuję zrozumieć. Skoro te cykle mają znaczenie energetyczne, to czy miałoby sens łączyć to z pracą z czakrami? Pytam bo zastanawiam się czy czyszczenie domu w konkretnym dniu wpływa też na to, które czakry osoby mieszkającej w tym domu są bardziej otwarte podczas rytuału. Albo odwrotnie - czy stan czakr powinien wpływać na wybór daty czyszczenia?
Mam pytanie do Ninki - jak liczyłaś ten punkt w połowie przy nieparzystej liczbie dni? Przy 9 dniach środek to dzień 5, ale przy 7 środek to dzień 4. A czwórka podobno blokuje przepływ, więc czy punkt kulminacyjny nie wypada wtedy w złym miejscu?
Słucham i mam wrażenie, że szukacie bardzo ścisłego systemu, a praktyka jest bardziej płynna. Robiłam czyszczenia w domach, gdzie cykl się kompletnie nie trzymał żadnych liczb - po prostu czułam kiedy jest ten punkt przełomowy i kiedy można zamykać. Czy naprawdę wibracja dnia jest tu wiodąca, czy może to tylko pomoc dla tych, którzy nie ufają własnej percepcji?
Mam pytanie bo znowu się zgubiłam - czy to znaczy że można robić czyszczenie bez liczenia dni wcale i wtedy się po prostu czuje kiedy skończyć? Czy jednak te liczby są konieczne żeby w ogóle coś działało?
Wracając do pytania Indaphorosa sprzed chwili - punkt aktywności to dla mnie moment kiedy rytuał zaczyna dawać wyraźny opór albo wyraźne rozluźnienie. Nie jest to więc tylko odczucie, to jest konkretna zmiana w tym jak przestrzeń odpowiada na działanie. I przy czyszczeniu dziewięciodniowym zawsze miałem to w okolicach trzeciego i szóstego dnia, więc nie w połowie.
Ninka porusza coś bardzo konkretnego. Pracuję z kryształami przy czyszczeniach i rzeczywiście kierunki mają znaczenie - ale łączenie ich z numerologią dni to nie jest coś co robiłam świadomie. Czy to jest coś z konkretnej szkoły numerologicznej, czy własna interpretacja?
Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, może naiwne - jeśli te dwa punkty odpowiadają dwóm biegunowym energiom, to czy jeden z tych punktów zawsze musi być początkiem, a drugi końcem, czy oba mogą wypadać wewnątrz cyklu i cykl sam ma jeszcze osobne otwarcie i zamknięcie?
To co powiedział Kobalt o czterech punktach cyklu jest dla mnie bardzo ważnym spostrzeżeniem. Bo ja faktycznie myślałam o tym jako otwarcie i zamknięcie plus dwa bieguny wewnątrz - i właśnie dlatego szukałam odpowiedniej liczby dni, która to pomieści. Nie każda liczba ma tyle miejsca. Dziewięć ma, bo 1, 3, 6, 9 - to są cztery naturalne punkty. Ale czy trójka i szóstka to bieguny, czy tylko markery rytmu? Bo to chyba jest kluczowe pytanie.
To co opisuje Ninka pokrywa się z moim doświadczeniem. Dlatego nie ufam sztywnym przypisaniom. Trójka i szóstka to potencjalne punkty aktywności, ale czy staną się biegunami - to zależy od samego cyklu. I właśnie dlatego pytałem wcześniej o opór albo rozluźnienie przestrzeni, bo to jest sygnał że biegun faktycznie zaistniał, nie tylko że "minął trzeci dzień".
Słyszałam to z jednego źródła, które opisywało czyszczenie energetyczne domu w systemie opartym na liczbie 4 - cztery strony świata, cztery etapy. I tam bieguny były dosłownie kierunkami: jeden biegun to północ i południe, drugi to wschód i zachód. Ale potem próbowałam to przełożyć na numerologię dziewięciodniową i zaczęłam się gubić, bo dziewięć nie dzieli się na cztery. Może to był błąd że w ogóle te dwa systemy łączyłam.
To jest ważne wyznanie. System czwórkowy i dziewiątkowy mają inną geometrię wewnętrzną i nie należy ich mieszać bez świadomej decyzji o tym jak mają się łączyć. W systemie czwórkowym bieguny są przestrzenne, w dziewiątkowym - wibracyjne i czasowe. Próba nałożenia jednego na drugie to nie jest "rozbudowanie" tylko tworzenie hybrydy, która może nie mieć wewnętrznej spójności.
Oraklia, masz rację że to była literówka, przepraszam. Chodziło mi o "dwoistości" - napisałam to dziwnie. Dwa bieguny dwoistości, czyli dwa momenty w których przestrzeń pokazuje napięcie między tym co stare a tym co nowe. Nie wiem czy to "opór" w sensie blokady, czy raczej tarcie, które jest potrzebne żeby coś się faktycznie oczyściło.
To "tarcie" które opisuje Ninka - czy to jest odczuwalne fizycznie? Pytam bo zupełnie nie wiem jak bym miała je rozpoznać. Czy to jest coś jak napięcie w ciele, zmiana temperatury w pomieszczeniu, czy coś jeszcze innego?
Przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale czy to tarcie i te bieguny dotyczą każdego pokoju osobno czy całego domu? Bo mój dom jest duży i zastanawiam się czy robić to pokój po pokoju czy całość na raz.
Trochę się zgubiłam. Jeśli liczę wibrację domu i wychodzi mi np. szóstka, to znaczy że cykl czyszczenia powinien trwać sześć dni? Czy to jest ta logika?
Wracam do tego co mówił Indaphoros o harmonizacji cykli różnych pomieszczeń. Czy ktokolwiek faktycznie próbował numerologicznie "synchronizować" kilka pokoi? Mam na myśli świadome zaplanowanie tak żeby bieguny wypadały tego samego dnia w całym domu. Brzmi ambitnie, ale zastanawiam się czy to w ogóle wykonalne.
Ninka, a skąd założenie że synchronizacja jest pożądana? Może właśnie rozłożone bieguny w czasie dają domowi możliwość przeprocesowania energii etapami, zamiast jednego dużego uderzenia? Nie twierdzę że masz rację lub nie - po prostu zastanawiam się czy synchronizacja to cel sam w sobie.
Chcę zapytać o coś co chodzi mi po głowie od kilku postów. Jak w ogóle numerologicznie wylicza się wibrację konkretnego pokoju? Dom ma adres, ale pokój już nie. Czy bierze się pod uwagę jego położenie w domu, powierzchnię, czy może przeznaczenie?
