Wracam tu do swojego pytania z początku bo w sumie przez całą rozmowę krążymy blisko - jak wy, ci co mają doświadczenie, łączycie wynik numerologiczny z konkretnym działaniem w przestrzeni? Bo wydaje mi się że brakuje mi tego ogniwa - wiem że piątka, wiem gdzie, ale co teraz z tym zrobić żeby to "odblokować", szczególnie jeśli liczyłam na zmianę w kwestii uczuciowej.
Runomira, to ogniwo którego szukasz to według mnie intencja połączona z konkretnym działaniem rytualnym. U mnie wyglądało to tak - obliczałam numer miejsca, potem przez kilka dni obserwowałam jak się w nim czuję o różnych porach, a dopiero potem podejmowałam decyzję co tam postawić albo zmienić. Nie wchodziłam od razu z kryształem i nadzieją. Ale czy ty czujesz w tym korytarzu coś co możesz opisać? Bo to by pomogło zdecydować czy kwarc dymny to właściwy kierunek.
I do twojego pytania o ogniwo - słyszałam że niektórzy robią tak, że po obliczeniu siedzą w tym miejscu z zamkniętymi oczami i po prostu "pytają" przestrzeń co potrzebuje. Brzmi abstrakcyjnie, ale mi kiedyś przyszedł bardzo wyraźny obraz i na tej podstawie zdecydowałam co tam umieścić. Nie wiem czy to numerologia czy intuicja, ale zadziałało w moim odczuciu.
Jadzia podniosła ważną kwestię, ale chcę ją trochę odwrócić. Nie chodzi o protokół badawczy, chodzi o to że jeśli nie rozróżniamy przyczyny od efektu, to nie wiemy co właściwie ćwiczymy. Czy ćwiczymy numerologię miejsca, czy ćwiczymy skupienie uwagi na przestrzeni? Bo drugie ma udokumentowane efekty psychologiczne. To nie jest taka sama rzecz.
Ale wróćmy na chwilę do tego co pisał Tadek wcześniej i do tego czego szuka Runomira - czy ktoś tu konkretnie miał przypadek że praca z miejscem slabym numerologicznie faktycznie poprawiła sytuację uczuciową? Bo to jest chyba sedno tego wątku i ciągle od tego odpływamy.
Larkis, to jest pierwsze wytłumaczenie które brzmi dla mnie uczciwie i jednocześnie nie odbiera tej praktyce sensu. Że to może być mechanizm uwagi i intencji a nie "wibracji" w ściśle dosłownym sensie. Ale wtedy pytanie jest - czy kwarc dymny w korytarzu faktycznie coś zmienia, czy zmieniam ja, bo wiem że go tam postawiłam?
Martynka, jesteś tu dla mnie jak latarnia w tej dyskusji, serio! A mam do ciebie pytanie - czy kiedy ty obserwowałaś miejsce i potem działałaś, notowałaś to gdzieś? Bo myślę sobie że bez notatek trudno cokolwiek porównać po kilku tygodniach.
Przy okazji chcę wrócić do kwestii technicznej z początku, bo Runomira pytała o identyfikację miejsc i jeszcze nie dostała pełnej odpowiedzi. Czy ktoś tu stosował metodę nakładania siatki numerologicznej na plan mieszkania? Bo słyszałem o takim podejściu gdzie dzielisz rzut poziomy na dziewięć pól i każdemu przypisujesz liczbę z magicznego kwadratu. Czy to jest inna szkoła niż ta którą stosuje Martynka?
Olaf, właśnie o to chciałam zapytać od początku i jakoś nam uciekało! Znam tę metodę z siatką dziewięciu pól, to chyba pochodzi z feng shui, nie? Ale nie wiem jak ją połączyć z obliczeniami czysto numerologicznymi. Czy to są dwie oddzielne rzeczy czy można je nakładać na siebie?
Runomira, tak, siatka dziewięciu pól to bagua z feng shui, ale jest też czysto numerologiczne podejście które nie ma z tym bezpośrednio nic wspólnego. W tym co znam, nakłada się plan mieszkania na siatkę gdzie każde pole odpowiada cyfrze od 1 do 9, i potem oblicza się liczbę wibracyjną każdego pomieszczenia przez dodanie jego pozycji do liczby osobistej mieszkańca. Czy to jest "poprawna" metoda - nie wiem, ale czy próbowałaś czegoś takiego?
Martynka, mam, nawet zrobiłam prosty szkic ołówkiem. Ale właśnie - jak podzielić nieregularne mieszkanie na dziewięć równych pól? Moje nie jest prostokątem, jest trochę nieregularne przez tę wnękę w przedpokoju i to już na starcie mnie blokuje.
O właśnie to pytanie mnie też nurtowało, Martynka masz może jakiś sposób na nieregularne kształty? Bo u mnie podobnie, jest jakiś wyrostek przy kuchni i nie wiem co z nim zrobić przy siatce. Jakbyś mogła to wyjaśnić to byłoby absolutnie super!
Przy zewnętrznej ścianie, to taki wgłębiony fragment przy drzwiach wejściowych. I właśnie tam czuję tę "szorstkość" o której pisałam Olafowi. Teraz zastanawiam się czy ta nieregularność kształtu nie jest sama w sobie informacją, czy to przypadek architektoniczny.
Runomira, czytam i myślę sobie że ta wnęka przy wejściu to może być coś. W tym co wiem o numerologii wejście do mieszkania jest bardzo ważnym miejscem, to punkt gdzie energia wchodzi do przestrzeni. Jeśli tam jest nieregularność i ty tam czujesz coś nieprzyjemnego, to może warto zacząć właśnie od tego miejsca a nie szukać słabego miejsca po całym planie?
Klimcia stawia dobre pytanie, ale chcę dodać jeden wątek. W tradycji geomancji, która jest starsza niż numerologia w obecnej formie, wejście do domu było traktowane jako "usta" budynku. Nie chodziło o wibracje, ale o przepływ - dosłownie powietrza, światła, ruchu. Runomira, czy ta wnęka ma okno lub jest jakoś powiązana z wentylacją?
Gnostyk, nie ma okna, jest dość ciemna. Ale wróćmy do pytania technicznego bo chcę rozumieć metodę - jeśli ta wnęka jest przy zewnętrznej ścianie, to czy przy metodzie prostokąta opisanego ją wliczam, czy traktuję jako "nieistniejącą"? Bo to zmienia podział siatki.
Poczekaj, jak ty obliczasz liczbę osobistą? Bo ja znam metodę z daty urodzenia, ale słyszałam że jest też metoda z imienia i one mogą dawać różne wyniki. Jeśli liczysz z imienia a powinnaś z daty, to cała siatka może być przesunięta.
Używam daty urodzenia, dodaję wszystkie cyfry do jednej. Ale teraz jestem ciekawa tej metody z imienia - czy to daje inną liczbę osobistą dla przestrzeni? Nigdy nie słyszałam żeby imię wpływało na odczyt miejsca, myślałam że imię to osobowość a data to ścieżka życia.
Runomira, to zależy od szkoły. W numerologii pitagorejskiej imię daje liczbę wyrażenia, która mówi o tym jak się manifestujesz na zewnątrz. Niektórzy praktycy twierdzą że przy pracy z przestrzenią ważniejsza jest właśnie liczba wyrażenia, bo mieszkanie to też jest coś zewnętrznego wobec ciebie. Ale to nie jest jeden standard, każdy robi trochę inaczej.
Kenta dotyka czegoś co mnie też niepokoi w tej dyskusji. Ale z drugiej strony - różne metody mogą dawać różne warstwy informacji, nie koniecznie sprzeczne. Tak jak karty mają wiele systemów symboli i każdy coś wnosi. Runomira, a co wychodzi ci jak policzysz tę liczbę wyrażenia z imienia - czy suma też prowadzi do piątki?
Ja tylko chcę zapytać jedno - bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu i nikt nie powiedział wprost: jeśli Runomira ma tę piątkę w miejscu przy wejściu, to co to konkretnie znaczy dla jej życia uczuciowego? Czy piątka w siatce miejsca to samo co piątka w dacie urodzenia?
Dobra, to wracam z konkretami bo właśnie liczyłam na nowo. Mam liczbę osobistą 7 z daty urodzenia. Pola 1 i 4 w siatce to dla mnie korytarz z wnęką. Zsumowałam numery pól i wyszło mi 5. Martynka, czy dobrze rozumiem że ta piątka to charakter przestrzeni, nie mój? Bo jeśli tak, to co to w ogóle oznacza że w miejscu wejścia siedzi piątka jeśli moja siódemka jest tak różna energetycznie?
Tak, dobrze rozumiesz. Piątka to charakter przestrzeni. I właśnie to napięcie między siódemką a piątką jest ciekawe - siódemka szuka głębi, wyciszenia, analizy, a piątka w tym miejscu wpycha ciągły ruch i zmianę zanim jeszcze wejdziesz do środka. Jakbyś codziennie musiała walczyć z wejściem w swój własny rytm. Ale mam pytanie - czy ty w ogóle czujesz się dobrze w tym przedpokoju? Chodzi mi o to czy lubisz tam przebywać czy zawsze szybko z niego uciekasz.
Ja bym raczej powiedział że to nie jest automatyczny efekt, tylko pewien wzorzec który możesz albo wzmacniać albo osłabiać. Runomira, to ważne - czy ty traktujesz to jako diagnozę tego co jest, czy jako sygnał do pracy z przestrzenią? Bo to zmienia co dalej z tym robić.
Wielkie dzięki że to wyjaśniasz Olaf, naprawdę! Mam podobne pytanie do swojej sytuacji - u mnie ten "wyrostek" przy kuchni wpada w pole 6, a moja liczba to 3. Czy ktoś może mi powiedzieć czy 6 i 3 to napięcie czy raczej harmonia? Przepraszam że wchodzę z własnym przykładem ale to bardzo pasuje do rozmowy.
Słucham tej rozmowy i mam pewien opór. Tadek - to co opisujesz, że zaczynasz i nie kończysz - czy to nie jest coś co robisz od zawsze, niezależnie od miejsca? Pytam serio, bo zastanawiam się czy nie przykładamy liczb do rzeczy które już wiemy o sobie.
To jest właściwie centralne pytanie tej dyskusji i dobrze że Klimcia i Kenta je postawiły. W tradycjach geomantycznych nie próbowano oddzielać fizycznego od symbolicznego, bo zakładano że to jedno. Ciemna wnęka przy wejściu jest informacją samą w sobie - fizycznie i energetycznie. Numerologia nakłada na to kolejną warstwę interpretacji. Pytanie brzmi czy te warstwy muszą być spójne, żeby odczyt był wiarygodny.
