Siedzę od dłuższego czasu nad starymi zielnikami i jedno mnie nurtuje - czy liczba roślin w miksturze ma jakieś znaczenie numerologiczne? Czytałem, że trójka to jedność, trojaka moc, ale inne źródła mówią o siódemce jako liczbie zielarskiej. Ktoś to praktykuje? Bo nie chcę robić czegoś na oślep.
To zależy od tego, czemu mikstura ma służyć. Trójka jest liczbą syntezy, tak, ale nie jest jedyną słuszną. Przy miksturach oczyszczających pracuję z czwórką albo z dziewiątką. Czwórka stabilizuje, dziewiątka zamyka cykl. Muszę zapytać - do czego konkretnie chcesz tej mikstury?
Mam to zapisane w notatniku - różne tradycje różnie podchodzą do tej kwestii. W części europejskich zielników magicznych pojawiała się trójka i dziewiątka jako wielokrotność trójki. Ale też siedem ziół na odczynnienie uroku - to dość powszechne. Melania70 mam pytanie bo chcę dobrze rozumieć: czy dobierasz liczbę roślin DO celu, czy najpierw patrzysz na liczbę osobową osoby, dla której robisz miksturę?
Moim zdaniem trójka jest podstawą i tyle. Reszta to już nadinterpretacje. Każda stara wiedźma z każdej tradycji pracowała na trójkach - trzy ziela, trzy okrążenia, trzy słowa. To nie jest przypadek, to fundament.
A kiedy w ogóle widać efekty takiej mikstury? Pytam bo przy rytuałach ze snami zawsze muszę czekać tygodniami i nie wiem czy coś poszło nie tak, czy po prostu tak ma być.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, bo jestem ciekawa - czy ta zasada działa tak samo jak przy tarocie, gdzie liczby arcyn mają konkretne wibracje? Bo jeśli tak, to dobór roślin byłby trochę jak dobór kart do spreadu, nie?
przy siódemce i oczyszczeniu po trudnym czasie - nie polecałabym siedmiu roślin. Siódemka to liczba wewnętrzna, kontemplacyjna, wchodzi w głąb, nie wyprowadza na zewnątrz. Dziewiątka tu będzie lepiej pracować, bo zamknięcie cyklu to jest dokładnie to, czego potrzebujesz. Ewentualnie cztery, jeśli chcesz najpierw ustabilizować, a dopiero potem zacząć oczyszczenie.
A ja mam taki dylemat - miałam napisać miksture dla koleżanki ale nie znam jej dokłanje daty urodzenia, tylko rok. Czy bez pełnej daty to w ogole wychodzi jakaś liczba? Czy lepiej wtedy iść po samej intencji?
Przy rytuałach miłosnych zawsze słyszałam o piątce, bo Wenus i liczba pięć idą razem. Ale to jest inna kategoria. Ciekawe czy przy oczyszczeniu jakaś planeta też gra rolę i czy to zmienia liczbę roślin.
Zanim pójdziemy dalej, powiem wprost - mieszanie numerologii pitagorejskiej z zielarstwem magicznym to dość nowoczesna konwencja. Stare zielniki, np. z tradycji greckiej czy arabskiej, nie opierały doboru liczby roślin na liczbie życiowej człowieka. Opierały się na liczbach przypisanych planetom: trójka - Jowisz, czwórka - Słońce, pięć - Merkury, siedem - Księżyc. Franek sprawdź, czy w twoich notatkach nie ma właśnie tego rozróżnienia, bo to zmienia całe podejście.
Słucham i mam wrażenie, że te dwa systemy, numerologia osobowa i system planetarny, mogą ze sobą współgrać albo się kłócić. Jak to jest przy czakrach to wiem, każda czakra ma swoją liczbę płatków i to jest dosyć stałe. Ale tu jakby masz zmienną z dwóch stron - człowiek i cel. Czy ktoś to kiedyś próbował połączyć i miał konkretny wynik?
Przepraszam że się wtrącę ale kompletnie nie rozumiem jednej rzeczy - jeśli roślina ma swoją przypisaną planetę, to co wtedy z roślinami, których nikt nigdy nie przypisał? Nowe gatunki, egzotyczne zioła? One nie mają liczby?
To trochę przypomina mi sytuację z czakrami, gdzie jeden kolor może pasować do dwóch czakr w zależności od odcienia i kontekstu. Nigdy nie wiedziałem jak to rozstrzygać. Franek - a jak Agryppa radził sobie z taką wieloznacznością? Była jakaś metoda hierarchii cech?
Słuchajcie, ale wracamy coraz dalej od pytania Tadka. On pyta o miksturę oczyszczającą i ile roślin. To jest konkretna sytuacja. Agryppa jest świetny, ale nie każdy będzie robił tabele porównawcze zanim zrobi kąpiel ziołową.
Ta lista jest naprawdę nieźle dobrana intuicyjnie. Melisa, lipa i rumianek to Księżyc - kojące, miękkie, związane z odpuszczaniem. Lawenda jest często przypisywana Merkuremu albo Wenus zależnie od systemu. Bylica to Księżyc, ale z ostrzejszą stroną - ona wchodzi w głąb i wyciąga to, co ukryte. Szałwia bywa Jowiszem. Tylko krwawnik i mięta mogą ci tu wprowadzić nieco inną energię - krwawnik to często Mars, mięta bywa Merkurym lub Wenus. Pytanie do ciebie, Tadku - czy chcesz tylko łagodne oczyszczenie, czy chcesz też coś przepracować, zmierzyć się z czymś trudnym?
Chyba bardziej to drugie. Ten rok był ciężki przez relacje i decyzje których żałuję. Więc może właśnie chodzi o zmierzenie się, nie tylko o odpuszczenie? Jeśli bylica wchodzi głębiej i wyciąga ukryte - może to dobrze, że jest na liście?
Słucham tego i myślę, że to brzmi jak karta Sądu albo Księżyca w tarocie - właśnie to wychodzenie z głębi, konfrontacja z tym co było. Czy w numerologii też jest coś takiego, że niektóre liczby zamiast po prostu "czyścić" zmuszają do pracy z cieniem? Bo dziewiątka mi się z tym kojarzy.
A czy ktoś wie jak ta bylica działa przy takich głębszych oczyszczeniach? Bo słyszałam, że do pracy ze snami jest dobra, ale nigdy nie wiązałam jej z oczyszczaniem po trudnych relacjach. Melania70, czy bylica nadaje się do czegoś takiego?
Przy snach z bylic mam różne doświadczenia i powiem wam - ona rzeczywiście coś robi, ale efekty przyszły dopiero po kilku tygodniach regularnego stosowania. Nie wiem czy przy jednorazowej miksturze oczyszczającej będzie tak samo skuteczna. Jak to jest przy rytuałach zielnych, jednorazowa dawka coś daje czy to bardziej kwestia powtarzalności?
A wracając do mojego pytania sprzed chwili - jeśli nie znam dokładnej daty urodzenia koleżanki, tylko rok, to chyba i tak nie wyjdzie mi jej liczba życiowa. Czy w takim razie powinam dobierać liczbę roślin tylko przez intencję i może przez jej imię? Czytałam że imię też ma wartość.
Mam pytanie trochę z innej strony - czy przy tej miksturze którą opisuje Tadek, ma znaczenie kiedy się ją przygotowuje? Chodzi mi o fazę księżyca. Bo rozumiem, że liczba roślin jest ważna, ale czy pora nie wpływa na to którą liczbę wybrać albo wzmocnić?
Bardzo dziękuję za tę odpowiedź Kabalista! Czyli rozumiem, że ubywający księżyc to ten właściwy moment dla mnie? Mam teraz nów za kilka dni, a potem zacznie ubywać. Ale mam pytanie do całej rozmowy - czy ktoś próbował łączyć moment księżycowy z liczbą roślin? Czyli np. dobierać liczbę pod aktualną fazę, nie pod siebie?
To jest ciekawe pytanie, ale chyba odwrotnie niż myślisz. Faza nie zmienia liczby - ona wzmacnia intencję. Dziewiątka zostaje dziewiątką bez względu na to czy księżyc przybywa czy ubywa. Zmienia się tylko to, czy pracujesz na "wyrzuceniu" czy "sprowadzeniu". Przy oczyszczeniu relacyjnym ubywający ma sens, bo idziesz z energią.
Nie spotkałem tego w żadnym poważniejszym źródle, ale mam notatki z pewnej starej angielskiej książki o zielnikach astrologicznych gdzie była wzmianka o "numbers of the Moon" - chodziło raczej o trzynaście jako liczbę cykli księżycowych w roku, nie o fazy. Dziewiątka tam nie figuruje. Ninka_73 masz jakieś źródło do tego zestawienia faz z liczbami?
Trzynaście jako liczba księżycowa ma sens, bo to naprawdę tyle pełnych cykli mieści się w roku słonecznym. Ale czy to znaczy, że ktoś robi mikstury z trzynastu roślin? To by było bardzo dużo jak na jedną kąpiel. Melania70 czy stosowałaś kiedyś tak dużą liczbę?
To mnie zastanawia, bo jak słyszę o tej spójności intencji - to jak właściwie wiadomo, że jest zachowana? Czy to jest kwestia odczucia podczas przygotowania, czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić? Pytam bo sama chciałam kiedyś zrobić mieszankę z kilku ziół i nie wiedziałam jak ocenić czy to ma "trzymać się razem".
O kurczę, to teraz mnie trochę niepokoi moja lista. Mam melisę, lipę i rumianek jako wodę i księżyc, ale mam też szałwię i krwawnik - co to jest żywiołowo? Nie chcę żeby moja mikstura "niszczyła" zamiast czyścić. Ogromnie dziękuję że to podnieśliście, bo sam bym na to nie wpadł.
