Ostatnio siedzę mocno w temacie liczb karmicznych i wyszło mi coś, co trochę mnie zatrzymało. Zaczęłam przeliczać drzewa genealogiczne przez pryzmat numerologii - nie chodzi mi o zwykłe liczby życia, ale o coś głębszego. Każda dusza ma swój "numer wcielenia" wynikający z sumy liczb karmicznych całej linii przodków. Moje wyliczenia wskazują, że dusze w moim drzewie powtarzają pewne wzorce co 9 wcieleń. Zastanawia mnie jedno - czy ktoś z was kiedykolwiek próbował przeliczyć własne drzewo pod tym kątem? I drugie pytanie, bo to mnie nurtuje bardziej: czy według was liczba wcieleń ma bezpośredni wpływ na intensywność relacji z konkretnymi osobami z naszego życia? Mam tu na myśli te związki, gdzie od pierwszego spotkania czujesz jakieś silne napięcie, jakbyście się znali z poprzedniego życia.
Też się tym ostatnio zajmuję i muszę powiedzieć, że coś w tym jest. U mnie liczba karmiczna całej linii matczynej wychodzi 16, a to przecież karta Wieży w tarocie - same przewroty i nagłe zerwania. I faktycznie, we wszystkich pokoleniach od prababci wzwyż były jakieś dramatyczne rozstania, nagłe śmierci partnerów. Ale właśnie - jak ty to liczysz dokładnie? Sumujesz daty urodzenia wszystkich przodków których znasz, czy tylko po linii prostej? Bo tu mam wątpliwość, bo nie wiem, jak daleko sięgać.
Ten wątek o napięciu w relacjach bardzo mnie zainteresował. Pracuję ze snami od kilku lat i nieraz widziałam w snach klientów twarze, które później okazywały się być twarzami przodków z fotografii - bez wcześniejszego oglądania tych zdjęć. Jakby dusza "nosiła" w sobie pamięć linii. Co do liczby wcieleń - spotkałam teorię, że dusza przechodzi przez cykle 7, 9 albo 12 wcieleń zanim zamknie dany krąg karmiczny. Ale to, co mówisz o napięciu w relacjach - czy to napięcie czujesz do osób z podobną liczbą karmiczną, czy właśnie do tych, które mają liczbę przeciwstawną?
A można dodać do liczby urodzenia kolor oczu przodków? Bo czytałem gdzieś, że pigmentacja ma związek z duszą i jej wiekiem. Mój dziadek miał niebieskie oczy i podobno to oznacza starą duszę, więc myślę że to ważne przy liczeniu.
Przepraszam ze wchodze nie pytana ale mam pytanie bo mnie to nurtuje od dawna. Czy te wzorce ktore wychod ze drzewa genealogicznego to widac tez we snach? Bo mi sie czesto sni stara kobieta ktorej nie znam i zastanawiam sie czy to moze byc jakas przdkini. Moze she ma zwiazek z moją liczbą kariczną?
Dzięki Baska84 za wyjaśnienie metody. Spróbuję przelicz po linii prostej, bo wcześniej próbowałam wszystko wrzucać do jednego i wychodziły mi głupoty. Ale mam kolejne pytanie - co robisz, kiedy nie znasz daty urodzenia któregoś z przodków? Bo u mnie pradziadek to kompletna zagadka, wiem tylko że żył "gdzieś przed wojną". Czy wtedy pomijasz całą gałąź?
Czytam ten wątek i zastanawiam się - skąd właściwie wiemy że dusza w ogóle ma jakiś "numer wcielenia"? Mam na myśli, to jest ciekawy system, ale jakoś nie rozumiem mechanizmu. Skąd ta liczba pochodzi? Czy to jest coś co dusza sama wybiera zanim się urodzi, czy raczej wynika z jakichś praw wyższych? Pytam serio, bo chcę zrozumieć założenie tej całej numerologii genealogicznej, zanim zacznę cokolwiek liczyć.
Słucham tej rozmowy i mam takie przeczucie, że brakuje tu jednego elementu. Kamienie, które dana osoba intuicyjnie wybiera przez całe życie, często odpowiadają energii jej numeru karmicznego. Ale to co mnie bardziej zastanawia w kontekście tego wątku - czy ktoś z was sprawdzał, czy u osób w tym samym drzewie genealogicznym powtarzają się te same liczby mistrzostwa? Mówię o 11, 22, 33. Bo w rodzinach z silnym ładunkiem karmicznym widzę je nieproporcjonalnie często i to nie może być przypadek.
Ojej, to bardzo skomplikowane. Ja znam tylko to że moja liczba urodzenia to 7 i że to oznacza że jestem uduchowiona, ale o żadnym drzewie nigdy nie słyszałam. Czy to jest tak, że jeśli moja mama i ja mamy podobne liczby, to znaczy że byłyśmy razem w poprzednim wcieleniu? Czy to tak działa?
Wracam do pytania z początku wątku, bo mi to chodzi po głowie. Ile wcieleń nosi dusza - to pytanie jest chyba ważniejsze niż się wydaje. Bo jeśli założymy że dusza przechodzi przez cykle 9 wcieleń jak jedna ze szkół mówi, to drzewo genealogiczne pokazuje nam de facto poprzednie rundy tego samego cyklu. Ale jest szkoła która mówi o setkach wcieleń i wtedy drzewo to tylko okruch. Baska84, do której teorii ty się skłaniasz pracując tą metodą?
Konkretnie - mój tata był adoptowany i nigdy nie znał biologicznego ojca. Więc zastanawiam się czy moje drzewo ma jakąś "dziurę". Ale też nie rozumiem - skoro numerologia opiera się na liczbach z dat, to te daty albo są, albo ich nie ma. Jak dusza "wypełnia" brak daty, której fizycznie nie znamy?
Wracam do tego co mówiła Baska84 o liczbie linii. Próbowałem to policzyć dla siebie i utknąłem na samym początku - jak dokładnie redukujesz datę urodzenia przodka? Tak samo jak standardową liczbę życia, czyli wszystko do jednej cyfry? Czy zostawiasz liczby mistrzowskie 11 i 22 bez redukcji?
Haha, przyłapałaś mnie. Ale serio - przy numerze linii 7 który wyszedł babci Leontyny, obsydianu nie polecam, bo 7 i tak już wyciąga na powierzchnię to co zakopane. Ale to naprawdę dygresja. Chciałam zapytać - czy ktoś z was przy liczeniu drzewa natrafił na sytuację, gdzie ta sama liczba powtarza się w kilku pokoleniach po sobie? Co wtedy?
A czy kolor oczu tej babci od Leontyny coś mówi o jej liczbie? Bo wcześniej mi powiedziano że to inny system, ale jak czytam o tej 7 to pasuje mi bo moja sąsiadka ma 7 i też ma szare oczy i też jest bardzo mądra. Może nie kolor sam ale odcień?
No dobra, ale wróćmy do tego co powiedziała Baska84 wcześniej o liczbie wcielań. Bo mi się kręci w głowie jedno pytanie - skąd właściwie ta metoda wie ile wcielań "nosi" dusza? To znaczy, co konkretnie w liczbach z drzewa genealogicznego ma wskazywać na liczbę poprzednich żyć? Rozumiem wzorce karmiczne, ale tu chodzi mi o mechanizm.
To nie jest tak że z samej liczby linii odczytujesz konkretną cyfrę wcielań jak z kalkulatora. Raczej chodzi o to że pewne konfiguracje liczb w drzewie wskazują na "wiek" duszy - ile cykli przeszła. Dusza młoda to linia z dużą rozmaitością liczb, wiele 1, 2, 3. Dusza starsza - powtarzające się wyższe liczby, 7, 8, 9, często z liczbami mistrzowskimi. Ale serio, zanim pójdziemy dalej - Kuba_R88, co wyszło ci z tych dat które masz? Bo bez konkretnego przykładu to jest trudne do pokazania.
A co jeśli ktoś ma w linii i bardzo niskie i bardzo wysokie liczby naraz? U mnie po linii taty jest masa jedynek i dwójek, a po linii mamy te 8 które opisywałam. Czy to w ogóle można jakoś razem interpretować czy to są dwie oddzielne "opowieści"?
To co opisuje Rozalinka to jeden z najczytelniejszych sygnałów konfliktu karmicznego w obrębie jednej inkarnacji. Dwie sprzeczne linie w drzewie to jakby dwie nici które jeszcze nie zostały splecione. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem metodę Baska84 - czy ta "liczba linii" obliczana jest tylko z linii prostej, tzn. rodzice, dziadkowie, pradziadkowie? Czy wchodzi też rodzeństwo przodków?
A ja mam głupie pytanie. Wszyscy mówicie o wzorcach i karmieniu i wcielaniach, ale skoro to jest drzewo genealogiczne duszy - to czy dusza mojej babci i moja dusza to są różne dusze, czy ta sama która się wciela? Bo jeśli moja babcia to ktoś zupełnie inny, to dlaczego jej data urodzenia ma cokolwiek wpływać na moje wcielanie? Nie rozumiem tej logiki.
Och, to jest niesamowite to co piszecie. Więc moja babcia z tą 7 w dacie - to znaczy że moja dusza wybrała tę linię właśnie z powodu tej energii siódemki? I to może wyjaśniać dlaczego od zawsze ciągnie mnie do spraw ukrytych i duchowych? Przepraszam że pytam takie podstawowe rzeczy, ale to mnie naprawdę porusza.
Przy braku pełnej daty można pracować z samym rokiem - to nie jest pełna informacja, ale rok niesie swoją energię liczbową. To trochę jak praca z częściową mapą, widzisz ogólny kierunek ale nie każdy szczegół. Przy interpretacji po prostu zaznaczasz że ten węzeł jest niepewny. Baska84, czy ty też tak podchodzisz do niekompletnych dat?
Ja właśnie próbowałam coś takiego zrobić ostatnio. U mnie po linii mamy wychodzi dużo czwórek i ósemek na przemian, i faktycznie wszystkie moje poważniejsze związki były albo bardzo stabilne i duszące, albo intensywne i chaotyczne. Żadnego środka. Nie wiem czy to zbieżność, ale jakoś to pasuje. Czy ta naprzemienność liczb coś szczególnego oznacza?
Dwie ósemki z rzędu po linii żeńskiej to już jest sygnał, niekoniecznie trzeba mieć więcej pokoleń żeby to zauważyć. Ale zgadzam się że przy niepewnych danych lepiej nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Co mnie jednak zastanawia w tym wszystkim - wracając do tematu wątku - czy ktoś z was obliczał nie tylko wzorzec linii, ale też próbował szacować na tej podstawie ile ta dusza "ma za sobą" wcielań? Bo o tym właściwie jest ten temat i trochę odpłynęliśmy.
Wracając do pytania które zadałam wcześniej - czy ktoś próbował porównać swój wzorzec liczbowy z wzorcem osoby, z którą miał intensywny związek? Bo jeśli te drzewa się "nakładają" na siebie i mają wspólne liczby, to czy to oznacza że dusze są na podobnym etapie, czy raczej że mają do przepracowania ten sam temat?
To jest właśnie moje pytanie od dawna. Byłam w związku z kimś, kto miał podobną dominantę w swoim drzewie co ja po linii mamy - ta sama ósemka wychodziła u niego po linii ojca. I ten związek był... no właśnie. Bardzo intensywny. Ale nie wiem czy to był dobry znak czy zły.
To jest sedno tego co chciałam powiedzieć wcześniej o związkach przy rozbieżnych liniach. Jak dwie osoby mają w swoich drzewach tę samą dominującą liczbę, to niekoniecznie jest harmonia - to może być zetknięcie dwóch takich samych ran. I wtedy związek jest jak echo. Rozalinka, mam pytanie - jak wyglądały linie u tej osoby, czy miałaś dostęp do jej drzewa?
Nie liczyłam wtedy jeszcze drzewa, uczyłam się tej metody już po rozstaniu. Ale mam daty urodzenia jego rodziców, bo to był długi związek i pamiętam. Tylko nie wiem czy etycznie jest liczyć komuś drzewo bez wiedzy.
