Tadek, waleriana to dobry trop. Czakra korzenia przy pracy z dawnym lękiem ma sens, bo wzorzec emocjonalny z długiego związku zwykle siedzi głębiej niż serce. Ale mam pytanie do Kabalista albo Melania70 - czy przy miksturze uwalniającej lepiej mieć zioło na czakrę źródłową problemu, czy na tę którą chcemy wzmocnić po uwolnieniu?
To zależy od intencji, a dokładniej od tego na co kładziemy akcent. Jeśli rytuał ma uwolnić, to skład powinien pracować z miejscem gdzie wzorzec siedzi. Jeśli ma też otworzyć coś nowego, potrzeba co najmniej jednej rośliny w górę. U Tadka mam wrażenie że intencja jest jeszcze niepełna - powiedział że urywa się na uwalnianiu. Zanim ustalimy skład, chciałbym wiedzieć Tadku czy wiesz co chcesz zamiast tego wzorca?
Tadek, to że nie wiesz co ma przyjść jest ważną informacją, nie przeszkodą. Ale to właśnie zmienia skład. Rytuał otwierający przestrzeń na "nie wiem jeszcze co" jest inny niż rytuał kierunkowy. Przy tym pierwszym dziurawiec i melisa zostają, ale ja bym się zastanowiła czy nie potrzebujesz czegoś co pracuje z przestrzenią i otwarciem, a nie tylko z oczyszczaniem. Co u Ciebie wywołuje skojarzenie z otwartością?
Kabalista, kiedy to sobie wyobrażam to widzę... dużo miejsca. Jakby wolną przestrzeń w środku. To nie jest konkretny obraz, ale coś jakby spokój i luz. Czy to wystarczy żeby domknąć intencję? Bardzo jestem wdzięczny za to że mnie przez to prowadzisz.
Przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale skąd w ogóle wzięło się to że dziewięć ziół to dobra liczba? Czy to jest w numerologii opisane gdzieś konkretnie czy to tradycja która się przyjęła? Chcę to lepiej rozumieć zanim zacznę sama coś próbować.
Kabalista, tak, chcę to zapisać. Mogłoby brzmieć coś w stylu "uwalniam ten wzorzec i tworzę w sobie wolną przestrzeń na to co przyjdzie"? Czy to jest sensowne sformułowanie? I czy to zmienia coś w tym dziewiątym ziole do składu?
Tadek, to zdanie jest już znacznie bardziej kompletne niż wcześniej. "Na to co przyjdzie" jest otwierające bez wymuszania konkretnego kierunku, więc jest uczciwe wobec tego gdzie teraz jesteś. Co do dziewiątego zioła - jeśli intencja jest otwierająca, to ostatnie zioło też powinno mieć taką energię. Czy coś Ci przychodzi do głowy spontanicznie kiedy myślisz o otwartości i przestrzeni? Bez filtrowania.
Zastanawia mnie jedna rzecz - czy to dziewiąte zioło musi być "logicznie pasujące" do reszty, czy może być to coś zupełnie osobistego, które Tadek po prostu czuje? W tarocie też jest tak że karta która "nie pasuje" do kontekstu czasem jest najważniejsza. Czy w herbalistyce magicznej jest podobnie?
Słucham tej rozmowy od dawna i mam pytanie, bo mnie to zaczyna kręcić. Czy taki rytuał z dziewięcioma ziołami można zrobić szybko, w jeden wieczór, czy to jest coś co się rozciąga na kilka dni? Pytam bo nie zawsze mam czas na długie ceremonie i chciałbym wiedzieć czy skrócona wersja ma w ogóle sens.
Wróćmy do kwestii dziewiątego zioła, bo trochę zeszliśmy z tematu. Tadek powiedział że widzi "wolną przestrzeń w środku". Kinsia pytała wcześniej czy to zioło musi logicznie pasować. Tadek, co pojawia się u Ciebie spontanicznie, jak zamykasz oczy i myślisz o tym dziewiątym? Jakiś zapach, kolor, cokolwiek?
Ninka_73, szczerze to pierwsze co mi przyszło to rumianek. Nie wiem dlaczego, bo wcześniej nikt go tu nie wymieniał. Może dlatego że moja mama go parzyła? Czy to jest za bardzo osobiste, za "ludzkie" żeby działało w rytuале? Czy intuicja powinna być bardziej... mistyczna?
Tadek, rumianek to nie jest za ludzkie. U mnie w rytuałe najbardziej zadziałało właśnie zioło z dzieciństwa, bo miało najsilniejsze zakorzeniene emocjonalne. Zreszrą mama, bezpieczeństwo, ciepło - to brzmi jak coś co mogłoby wspierać tworzenie tej pustej przestrzeni bez lęku przed nią.
Mogę zapytać czy rumianek ma jakieś numerologiczne przypisanie? Próbowałam szukać i znalazłam różne systemy, w jednym jest pod trójką, w innym pod szóstką. Czy to ma znaczenie przy układaniu składu, żeby liczby ziół i liczby roślin do siebie pasowały?
Melania70, brzmi prawdziwie, ale jedno słowo mnie niepokoi - "wzorzec". Nie wiem czy dobrze rozumiem co uwalniam. Czy to jest jakaś myśl o sobie? Zachowanie? Emocja? Bardzo chciałbym to mieć bardziej konkretne zanim zacznę. Czy to ważne żeby wiedzieć co dokładnie?
Tadek, mam wrażenie że to pytanie jest kluczowe i chyba nie tylko dla Ciebie. Czy przy rytuałach uwalniania zawsze musi być konkretna nazwa tego co się uwalnia? W tarocie interpretacja bywa otwarta celowo. Czy tu podobnie można zostawić pewne "nie wiem co konkretnie, ale czuję że to" jako intencję?
Słucham tej rozmowy i zastanawia mnie jedna rzecz od strony energetycznej. Przy czakrach mówi się że uwalnianie bez zakorzenienia może zostawić człowieka w stanie rozedrgania. Czy przy tych dziewięciu ziołach jest jakieś zioło które pełni funkcję zakorzenienia, żeby to zwolnienie nie było zbyt gwałtowne?
Larkis, to co opisujesz bardzo mi pomaga, bo właśnie tego się trochę obawiam. To poczucie rozmycia przez kilka dni brzmi nieprzyjemnie. Melania70 pytała mnie o rytuał zamknięcia - szczerze mówiąc nie mam żadnego wypracowanego. Robiłem kiedyś jedno proste ćwiczenie z wizualizacją ale nie wiem czy to wystarczy przy czymś takim jak uwalnianie. Czy mogłabyś opisać co się zmieniło kiedy zaczęłaś coś robić na zamknięcie?
Larkis, to co opisujesz to klasyczny objaw niedokończonego cyklu. Nie chodzi o to że rytuał "nie zadziałał" - on zadziałał, tylko nie było klamry. Tadek, wracając do Twojego pytania: rytuał zamknięcia nie musi być skomplikowany, ale musi być świadomy. Czy masz jakiś gest albo słowo którego używasz intuicyjnie na koniec czegokolwiek, niekoniecznie w kontekście magicznym?
Zatrzymuję się przy tym rozróżnieniu Kabalisty bo to jest ważne. Intencja przy zamknięciu to nie jest drobiazg. Sam miałem kiedyś sytuację gdzie "kończyłem" rytuał bo byłem zmęczony, a nie dlatego że naprawdę czułem że jest skończony. I następne dni były dziwne. Tadek, czy masz jakiś moment w ciągu dnia kiedy naturalnie czujesz że coś się kończy? Niekoniecznie magicznie - może wieczorny rytuał mycia, herbata, cokolwiek?
Ninka_73, Kabalista - bardzo wam dziękuję za tę różnicę między świadomym a przypadkowym zamknięciem, tego mi brakowało. Co do wizualizacji - robiłem coś prostego, wyobrażałem sobie że zamykam drzwi. Ale nie wiem czy to wystarczy. Naturalne zamknięcie dnia? Chyba herbata wieczorem, taka rutynowa. Czy to w ogóle można przekształcić w coś co działa jako klamra po rytuale?
Tadek, ta herbata wieczorna to może być właśnie to. W tarocie jest podobny princyp - karta zamknięcia czytania pełni funkcję "wyjścia" ze stanu skupienia. Nie musi być ozdobna, ważne żeby była świadoma. Ale mam pytanie do Kabalisty i Melanii70 - czy przy rytuale uwalniania zamknięcie powinno być bardziej sformalizowane niż przy innych rytuałach? Czy to jest inna waga?
Słucham tej rozmowy o zamknięciu i mam wrażenie że u mnie brakowało tego samego. Ale chcę wrócić do pytania które Kabalista zadał wcześniej - o tę konkretność intencji. Bo ja dalej nie wiem jak nazwać to co chcę uwolnić. Melania70, czy jest jakiś sposób żeby to "wyłowić" zanim się zacznie? Nie chcę robić rytuału na ślepo.
Przepraszam że wchodzę, bo śledziłem ten wątek od jakiegoś czasu. Mam pytanie może naiwne - czy nie można po prostu zrobić tego rytuału i zobaczyć co się stanie? Tyle się tu mówi o przygotowaniu, intencji, zamknięciu. Czy to nie blokuje w pewnym momencie? Bo jak długo można się przygotowywać.
Wróćmy może na chwilę do samego składu, bo trochę odpłynęliśmy. Tadek zdecydował na rumianek jako dziewiąte zioło. Czy ktoś może podsumować cały skład? Bo zgubiłam się w tej rozmowie i nie wiem czy dziewięć zostało ostatecznie potwierdzone czy dalej jest wątpliwość co do tej liczby.
Laurka54, dziękuję że wróciłaś do składu, bo faktycznie trochę mi się to rozmyło. Ninka_73, szczerze - jak siedzę z tą myślą o rumiankу to mam poczucie że coś się zamknęło. Nie logicznie, ale tak jakoś spokojniej. Ale boję się że to tylko dlatego że chcę żeby bylo zamknięte, nie że naprawdę jest. Czy można odróżnić te dwa stany?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i jedno mnie zastanawia. Mówicie dużo o składzie, intencji, zamknięciu - ale sama liczba dziewięć jako rama dla tego wszystkiego nigdy nie była do końca wyjaśniona. Dlaczego akurat dziewięć jest właściwe przy uwalnianiu? Czy to jest umowne czy jest za tym jakaś konkretna zasada numerologiczna?
