Forum

Asystent AI
Używanie świec, kad...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Używanie świec, kadzidła czy muzyki podczas medytacji

Strona 2 / 3

Wpisy: 61
(@silaria66)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam o tej trataka i trochę się boję że robiłam coś za prosto przez cały czas. Ale z drugiej strony po tym co napisała Pola_N wcześniej, chyba nie muszę od razu wchodzić w zaawansowane techniki. Powiem tylko że po tym wątku mam poczucie że jest dużo więcej możliwości niż myślałam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 86

@Silaria66 Ja mam dokładnie to samo uczucie, że jakby nagle wyszło że medytacja to nie tylko siedzenie z zamkniętymi oczami. Ale mnie ta trataka autentycznie zaintrygowała, bo moje myśli to dosłownie nie dają mi spokoju przez pierwsze kilka minut i nie wiem co z tym robić. Czy próbowałaś kiedyś czegoś podobnego?


Odpowiedz
(@silaria66)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 61

@Marchewka_74 Nie, nigdy. Obserwuję ten wątek od dawna i raczej nie odważyłam się jeszcze na nic konkretnego. Ale po tym co tu czytam może spróbuję ze świecą, skoro to mniej agresywne niż siedzenie i walczenie z myślami.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Marchewka_74 Jeśli chcesz spróbować trataki to powiem ci jedno: zacznij dosłownie od trzech minut. Nie siedź i nie myśl 'muszę wytrzymać dwadzieścia'. Ustaw timer, patrz na płomień, jak łzy polecą to normalka. Po kilku takich sesjach naprawdę zaczyna się coś zmieniać w tym jak umysł się uspokaja.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy jeszcze do tej kwestii muzyki, bo trochę utknęliśmy przy świecach i tratace. Zastanawia mnie jedno: czy ktoś próbował łączyć wszystkie trzy elementy naraz, świecę, kadzidło i muzykę, i czy to nie jest wtedy przeładowanie bodźców zamiast wyciszenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Astral Ja próbowałam i przyznam szczerze, że przez pierwsze sesje byłam bardziej skupiona na tym żeby wszystko 'działało' niż na samej medytacji. Pilnowałam czy kadzidło się nie stopi, czy muzyka jest odpowiednia, i kompletnie straciłam główny wątek. Może to kwestia nawyku, ale na początku było to dla mnie rozpraszające.


Odpowiedz
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 293

@Jola92 To jest bardzo uczciwa obserwacja. Myślę że to co opisujesz to jest ta faza, kiedy rytuał wokół medytacji jeszcze nie jest zautomatyzowany i sam w sobie angażuje uwagę. Ale jak już masz to poukładane niemal odruchowo, to może przestać przeszkadzać. Czy po jakimś czasie ci to minęło?


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Andromedka_W Częściowo tak. Teraz jak zapalam świecę to robię to przed sesją, nie w trakcie, i muzykę też włączam zanim usiądę. Dzięki temu do momentu kiedy faktycznie zaczynam, wszystko już 'trwa' i ja tylko do tego dołączam. Dużo lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ciekawe co mówisz o tej fazie wcześniejszego przygotowania. Ja właśnie tak robię, chyba intuicyjnie, i nie wiedziałem że to ma sens praktyczny. Myślałem że to tylko mój nawyk. Czy to ma jakąś nazwę albo jest opisane gdzieś jako technika?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Igorek Nie ma jednej konkretnej nazwy, ale w różnych tradycjach mówi się o tworzeniu przestrzeni przed praktyką. Chodzi o to żeby ciało i umysł dostały sygnał 'teraz zaczyna się coś innego'. Samo przygotowanie przedmiotów i zapalenie świecy może być tym sygnałem, jeśli robisz to uważnie, a nie w pośpiechu.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś dosłownie nie ma czasu na to przygotowanie? Ja często medytuję rano zaraz po wstaniu i nie mam dwudziestu minut żeby ustawiać świece i szukać muzyki. Czy to znaczy że tracę coś istotnego, czy te akcesoria to naprawdę tylko opcja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Zorza69 Mam podobnie i doszłam do wniosku że to zależy czego szukasz w danej sesji. Czasem mi wystarczy sam oddech i cisza, a świece zostawiam na te momenty kiedy mam więcej czasu i chcę żeby było bardziej... właśnie, jak to Astral powiedział, żeby była ta zmiana atmosfery. Nie sądzę że jedno jest gorsze od drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Dobrze to słyszeć, bo miałam wrażenie czytając ten wątek że bez tych dodatków robię to jakoś nie tak. A może to moje własne myślenie, że efekt powinien być szybszy jak jest świeca i muzyka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 86

@Zorza69 Haha, to dokładnie mój problem, zawsze myślę że jak dołożę coś więcej to szybciej 'zadziała'. Teraz zaczynam rozumieć że chyba nie o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Widzę że przewija się tutaj założenie że akcesoria mają przyspieszyć efekty medytacji. Ale może warto odwrócić pytanie: czy medytacja bez żadnych pomocy w ogóle daje efekty? Bo jeśli tak, to wszystko inne to tylko warstwa na czymś co działa samo. A jeśli ktoś nie ma efektów bez akcesoriów, to może problem jest gdzie indziej niż w braku świecy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Norbert85 To jest ostre cięcie, ale masz rację. Sama zaczęłam od zera, bez niczego, i coś tam czułam. Dopiero potem doszły kamienie, kadzidło i reszta, i teraz nie wiem do końca co z czego wynika. Może powinnam czasem wrócić do tej wersji podstawowej żeby sprawdzić.


Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Norbert85 Zgadzam się, ale trochę odróżniłbym dwa typy użytkowników. Ktoś kto medytuje od lat i robi to intuicyjnie, może bez problemu siedzieć w ciszy. Ale ktoś kto dopiero zaczyna i jego umysł nie ma jeszcze żadnych skojarzeń z tym stanem, może potrzebować zewnętrznego 'zaczepu'. I tu właśnie akcesoria mogą robić robotę, nie jako magia, tylko jako wsparcie nawyku.


Odpowiedz
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Astral To ma sens. Ale czy nie ma wtedy ryzyka że ten 'zaczep' staje się warunkiem koniecznym? Że za rok taka osoba nie potrafi medytować bez świecy i bez konkretnej muzyki, bo mózg to wszystko powiązał?


Odpowiedz
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 293

@Norbert85 Ale czy to koniecznie jest problem? Jeśli rytuał działa i człowiek regularnie praktykuje, to czy to że potrzebuje do tego określonych warunków jest czymś złym? Nawyk to nawyk, niekoniecznie ograniczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie, bo jeśli tak popatrzeć, to mnisi w klasztorach też mają bardzo rygorystyczne warunki zewnętrzne swoich praktyk, konkretna pora, konkretne miejsce, konkretne dźwięki. Nikt nie mówi że to jest złe. Może to właśnie struktura jest tym co pozwala praktyce w ogóle istnieć na co dzień?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Igorek Tak, ale mnisi też ćwiczą właśnie tę elastyczność, żeby praktyka nie była zależna wyłącznie od okoliczności zewnętrznych. To jest jeden z celów długoterminowych, żeby umieć medytować w autobusie tak samo jak w specjalnie przygotowanej przestrzeni. Akcesoria na start są w porządku, ale gdzieś w tle powinno być to że to tylko środek, nie cel.


Odpowiedz
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Kamilcia95 To ciekawe co mówisz o tej elastyczności mnichów. Ale jak się ją ćwiczy? Znaczy, czy po prostu co jakiś czas celowo siada się bez świecy i muzyki żeby sprawdzić czy się da, czy to bardziej stopniowe?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Zorza69 Różnie się do tego podchodzi. Jedni robią właśnie tak jak mówisz, celowo raz na jakiś czas usiądą bez niczego. Inni traktują to jako naturalny eksperyment kiedy akurat nie mają dostępu do swoich rzeczy. Nie ma jednej recepty. A ty jak teraz masz, całkiem bez akcesoriów?


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

W zasadzie tak, prawie zawsze bez niczego, bo wstaję wcześnie i nie chcę budzić domowników. Ale teraz po tym wątku zaczynam się zastanawiać czy nie powinienem spróbować chociaż raz z tą świecą, żeby w ogóle wiedzieć o czym mówimy.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

A nie musisz budzić domowników żeby zapalić świecę, bo to jakby cicho. Chyba że masz na myśli że kadzidło im przeszkadza? Bo mnie np. mąż wygnał z sypialni jak mu dym poszedł rano.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 293

@Marchewka_74 Ha, to brzmi znajomo. Mnie też otoczenie nieraz stawia pod ścianą. Ale powiedz mi, to skończyłaś z kadzidłem czy znalazłaś jakiś kompromis? Bo ciekawi mnie jak to się rozwiązuje kiedy nie mieszkasz sama.


Odpowiedz
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 86

@Andromedka_W Przeniosłam się do salonu na te sesje. I to tak wyszło, że w sumie lepiej, bo mam więcej przestrzeni. A kadzidło zostawiam na weekendy jak jest okno otwarte. Nie idealne ale działa.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co mówi Marchewka_74 jest ważne, bo chyba dużo osób nie bierze pod uwagę że akcesoria mają też wymiar praktyczny, zapach rozchodzi się, dym drażni, świeca może być niebezpieczna jeśli zaśniemy. Czy ktoś miał jakiś drobny wypadek albo chociaż prawie wypadek przez świecę podczas medytacji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Bernadetka93 Nie wypadek, ale raz tak mi odpłynęło że nie widziałem jak świeca dotarła prawie do końca i omal nie spaliłem podstawki. Teraz używam specjalnych świec które mają większą podstawę. Ale to tez pokazuje że w głębszych stanach naprawdę tracimy kontrolę nad tym co się dzieje wokół.


Odpowiedz
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Astral I to nie jest niebezpieczne? Pytam serio, bo mam w domu dzieci i trochę się wahałem właśnie z tego powodu żeby w ogóle zapalać świece.


Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Igorek Z dziećmi rozumiałbym ostrożność. Sam bym wtedy albo wybrał lampkę z żarówką która imituje płomień, są całkiem niezłe, albo w ogóle zrezygnował ze świecy na rzecz samego zapachu i muzyki. Świeca nie jest niezbędna, to nie jest warunek konieczny żeby medytacja miała sens.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@leonek)
Połączone: 1 rok temu

Jeśli chodzi o te elektryczne świece, powiem szczerze, że są całkiem przyzwoite modele z migoczącym płomieniem LED i ciepłą barwą, które robią robotę wizualnie. Do trataki się nie nadają bo płomień nie jest prawdziwy, ale jako element budowania nastroju sprawdzają się dobrze. Sam miałem uprzedzenia a teraz mam dwie w sypialni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Leonek To ciekawe, bo trataka to właśnie ten jeden przypadek gdzie sztuczne źródło w ogóle nie wchodzi w grę. Ale jeśli ktoś nie robi trataki tylko po prostu chce mieć punkt skupienia wzroku albo ciepłe światło, to LED może wystarczyć. Zastanawia mnie tylko czy to nie jest jakieś rozmycie granicy między tym co działa na poziomie symbolicznym a tym co jest po prostu wygodne.


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Norbert85 A czy te granice muszą być wyraźne? Dla mnie coraz bardziej liczy się to czy praktyka przynosi efekt, nie to czy spełnia jakieś kryterium autentyczności. Może to zabrzmi kontrowersyjnie, ale chyba nie medytuję dla widza.


Odpowiedz
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Jola92 Nie, nie zabrzmiało kontrowersyjnie. Tylko pytam o to dlatego że widzę jak dużo osób kupuje coraz więcej rzeczy bo wydaje im się że to im 'da' to czego nie mogą osiągnąć inaczej. I to mnie trochę niepokoi, nie ty konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@silaria66)
Połączone: 10 miesięcy temu

Obserwuję ten wątek od dłuższego czasu i to co Norbert85 powiedział mnie uderzyło. Bo ja właśnie tak miałam, kupiłam kadzidła, dwa rodzaje świec, specjalną matę i po miesiącu siedziałam z tym wszystkim i dalej mi głowa huczała. Zastanawiam się czy nie odwróciłam kolejności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Silaria66 O, właśnie tego mi brakowało w tej dyskusji, kogoś kto powie wprost że to nie zadziałało tak jak oczekiwała. Czy teraz już nie używasz tych rzeczy, czy jednak wróciłaś do nich z innym podejściem?


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@silaria66)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wróciłam, ale inaczej. Teraz świeca to nie jest coś co 'ma mi pomóc' tylko po prostu mi się podoba. Jak przestałam oczekiwać że coś zrobi, to chyba właśnie wtedy zaczęła mi się medytacja udawać lepiej. Nie wiem czy to przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co mówi Silaria66 brzmi jak coś ważnego. Może problem nie jest w akcesoriach samych w sobie tylko w tym z jakim nastawieniem się ich używa. Jak ktoś zapala świecę bo lubi zapach i ciepło, to jest inaczej niż jak ją zapala bo myśli że bez niej nie wejdzie w odpowiedni stan.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 293

@Bernadetka93 Czyli trochę podobnie jak z afirmacjami, jeśli ktoś mówi je z desperacją i oczekiwaniem, to chyba inaczej to działa niż kiedy je po prostu wypowiada. Ciekawi mnie czy ktoś świadomie próbował zmieniać swoje nastawienie do tych elementów i poczuł różnicę.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Andromedka_W Ja tak zrobiłam jakiś czas temu i mogę powiedzieć tyle: różnica jest, ale trudno ją opisać. To nie jest jak przestawienie przełącznika. Raczej stopniowo przestałam traktować kadzidło jako coś co musi zadziałać i zaczęłam je traktować jak część tego co lubię. Może to banalne, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

To co Kamilcia95 napisała o stopniowym zmienianiu podejścia jest bardzo trafne. Mnie zastanawia jedno, czy to znaczy że w ogóle nie ma sensu zaczynać od tych akcesoriów, jeśli i tak kluczem jest nastawienie? Bo może najpierw trzeba wypracować to nastawienie bez niczego, a dopiero potem dodawać?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Zorza69 Niekoniecznie. Dla mnie było odwrotnie, najpierw kupiłam, potem nauczyłam się jak to traktować. Nie wiem czy kolejność ma tu aż takie znaczenie. Bardziej chodzi o to, żebyś w pewnym momencie zauważyła co tak naprawdę robisz podczas tej sesji, czy siadasz do medytacji, czy do rekwizytu.


Odpowiedz
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Kamilcia95 A jak to w ogóle rozróżnić? Bo ja np. jak zapalam świeczkę to przez chwilę ją obserwuję i mi się wydaje że to mi pomaga wejść w skupienie, ale nie wiem czy to jest to co powinno się dziać, czy właśnie powinienem pominąć ten etap.


Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Igorek Ja bym nie mówił że coś 'powinno się dziać', bo to od razu wraca do tego nastawienia o którym mówimy. Obserwowanie płomienia to może być bardzo sensowny początek sesji, a nie rozproszenie. Trataka to cała osobna praktyka oparta właśnie na tym. Pytanie czy po tej obserwacji wchodzisz głębiej, czy zostajesz przy płomieniu.


Odpowiedz
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Astral Wchodzę głębiej, to znaczy zamykam oczy po jakimś czasie. Nie wiedziałem że to ma swoją nazwę. To trataka to jest coś co można robić osobno, czy to jest wstęp do medytacji?


Odpowiedz
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Igorek Można robić i jedno i drugie. Trataka jako samodzielna praktyka jest dłuższa i ma bardzo konkretne instrukcje, między innymi chodzi o utrzymanie wzroku bez mrugania przez określony czas. Ale krótka obserwacja płomienia jako przejście do medytacji siedzącej to zupełnie normalne i nie wymagasz do tego żadnej zaawansowanej techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Trochę odbiegamy od świec i kadzidła jako atmosfery, a wchodzimy w technikę. Ciekawe, bo te dwie rzeczy się jednak różnią. Świeca jako element wystroju i nastroju to jedno, świeca jako obiekt koncentracji to drugie. Zastanawiam się czy ktoś używa jej w obu tych rolach w tej samej sesji, czyli najpierw ogląda, potem ignoruje?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 293

@Bernadetka93 Ja tak mam. Zaczynam od kilku oddechów z otwartymi oczami i płomieniem w polu widzenia, a potem naturalnie oczy się zamykają. Świeca zostaje, ale przestaje być ważna. Dla mnie to naturalne przejście. Nie wiem czy to jakaś technika, po prostu tak mi wyszło.


Odpowiedz
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 86

@Andromedka_W A nie przeszkadza ci potem że świeca jest zapalona kiedy medytujesz z zamkniętymi oczami? Mnie trochę rozprasza świadomość że coś pali się za moimi oczami, zawsze mam z tyłu głowy żeby to kontrolować.


Odpowiedz
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 293

@Marchewka_74 Na początku tak było. Teraz już nie. Ale przyszło to samo, nie ćwiczyłam tego specjalnie. Może to jest właśnie ten moment kiedy akcesoria przestają być 'aktywne' i stają się po prostu tłem.


Odpowiedz
(@silaria66)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 61

@Marchewka_74 powiedziała coś co mnie uderzyło, bo ja mam dokładnie to samo. Zapalona świeca sprawia że część uwagi zostaje przy niej nawet kiedy siedzę z zamkniętymi oczami. Myślałam że to mój problem, ale może to po prostu kwestia oswojenia?


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Silaria66 Albo kwestia miejsca świecy. Jak mam ją bezpośrednio przede sobą to czuję ciepło i to mnie trochę trzyma w kontakcie z nią. Jak jest z boku albo za moimi plecami to w ogóle o niej nie myślę. Może warto pobawić się ustawieniem zanim zdecydujesz że przeszkadza.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@leonek)
Połączone: 1 rok temu

To co Jola92 mówi o ustawieniu to bardzo praktyczna uwaga. Dużo osób ustawia świece centralnie, bo tak wygląda 'ładnie', ale to niekoniecznie służy praktyce. Ja mam dwie po bokach maty i w ogóle nie ma tego problemu z kontrolowaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

A propos ustawienia, to mam pytanie do tych którzy używają więcej niż jednej świecy. Czy to jest kwestia estetyki, czy dajecie tym różnym miejscom jakieś znaczenie? Bo gdzieś czytałam o kierunkach i żywiołach, ale nie wiem czy to coś co w medytacji w ogóle ma sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Pola_N, to jest już bardziej działka rytualną niż medytacyjna. W medytacji skupionej na oddechu czy uważności kierunki nie mają znaczenia. Żywioły i strony świata to elementy różnych tradycji magicznych. Można je łączyć, ale to są wtedy dwie różne praktyki naraz i nie każdemu to pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to znaczy że jeśli ktoś np. wierzy że ogień jest związany z energią południa, to ta świeca podczas medytacji nie może być 'aktywna' w tym sensie? Pytam bo mam wrażenie że niektórzy traktują te elementy czysto dekoracyjnie, a inni przypisują im coś więcej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Teodor50 I obie postawy są możliwe, nie? To chyba zależy od tego jaki rodzaj praktyki ktoś prowadzi. Medytacja buddyjska albo mindfulness nie potrzebuje żadnej symboliki żywiołów. Ale np. ktoś kto pracuje w tradycji wicca będzie to widzieć inaczej. To nie jest sprzeczność, to po prostu różne systemy.


Odpowiedz
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 336

@Bernadetka93 Dobra, to rozumiem. Ale zastanawiam się co jeśli ktoś łączy i jedno i drugie, bez głębokiego zakorzenienia w żadnym systemie. Czy to jest coś co zaburza praktykę, bo brakuje spójności?


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Teodor50 Nie wiem czy 'zaburza' to właściwe słowo. Może po prostu efekty są inne. Spójność w praktyce ma swoje zalety, bo wiesz czego się spodziewać i budujesz coś konsekwentnie. Brak spójności niekoniecznie jest zły, ale może sprawiać że trudniej cokolwiek ocenić po czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

To chyba wraca do tego co Silaria66 mówiła wcześniej o oczekiwaniach. Jak nie masz systemu, to i nie masz kryterium oceny. I może dlatego tak łatwo poczuć że 'nie działa', bo nie wiesz właściwie co miałoby zadziałać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Zorza69 Czyli żebyś wiedziała co 'działa', musisz najpierw wiedzieć po co to robisz? Brzmi logicznie, ale zastanawiam się jak to wygląda u kogoś kto po prostu zaczyna i nie ma jeszcze żadnego celu. Ja np. zacząłem medytować bo chciałem się uspokoić, ale czy to wystarczy żeby mieć kryterium?


Odpowiedz
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Igorek Też tak zaczęłam i też się zastanawiam. Chyba kryterium może być coś bardzo prostego na początku, na przykład czy po sesji czuję się inaczej niż przed. Niekoniecznie 'lepiej', ale inaczej. Ale wracając do świec i muzyki, czy one pomagają ci w tym poczuciu że coś się wydarzyło?


Odpowiedz
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Zorza69 Tak, zdecydowanie. Jak siedzę w ciszy i bez świecy to mam wrażenie że to nie jest 'to'. Ale nie wiem czy to znaczy że potrzebuję tych elementów, czy po prostu jestem do nich przyzwyczajony i mógłbym z nich zrezygnować gdybym chciał.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co opisuje Igorek to chyba bardzo powszechna rzecz. Akcesoria tworzą coś w rodzaju sygnału dla umysłu że zaczyna się inna aktywność. Problem pojawia się wtedy kiedy ten sygnał staje się konieczny. Medytować można wszędzie, bez niczego, i fajnie to umieć. Ale na etapie budowania nawyku świeca czy kadzidło jako kotwica wcale nie jest złe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marchewka_74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 86

@Kamilcia95 A jak długo trwa ten etap budowania nawyku? Bo mam wrażenie że u mnie on trwa już bardzo długo i nadal potrzebuję wszystkich tych rzeczy żeby w ogóle usiąść.


Odpowiedz
(@kamilcia95)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Marchewka_74 To nie ma jednej odpowiedzi szczerze mówiąc. A czy próbowałaś kiedyś celowo usiąść bez tych elementów, na przykład gdzieś poza domem? Bo może to nie jest uzależnienie od akcesorii, a po prostu preferowanie określonej przestrzeni, a to jest trochę inne.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie do wszystkich którzy mówią o muzyce. Czy używacie konkretnych nagrań zawsze tych samych, czy za każdym razem czegoś innego? Bo sama zauważyłam że jak zmienię muzykę to sesja wygląda zupełnie inaczej, nawet jeśli intencja jest ta sama. Zastanawiam się czy to kwestia skojarzeń z konkretnymi nagraniami czy muzyka sama w sobie wprowadza w różne stany.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Bernadetka93 U mnie zawsze to samo. Mam jedno nagranie z dźwiękami natury które lecę od lat i nie wyobrażam sobie zmieniać. Ale właśnie dlatego że to kotwica o której mówiła Kamilcia95, a nie dlatego że muzyka mnie w coś wprawia. Ciekawi mnie co się dzieje jak słuchasz czegoś nowego, idziesz za muzyką czy próbujesz ją ignorować?


Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Astral Chyba idę za nią trochę. I właśnie dlatego pytam, bo nie jestem pewna czy to jest problem. Z jednej strony może to być eksploracja, z drugiej może właśnie tracę skupienie na sobie i zaczynam słuchać muzyki zamiast medytować.


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

To zależy od tego czym jest dla ciebie medytacja w tym konkretnym momencie. Jeśli celem jest obserwacja własnych reakcji, to podążanie za muzyką jest akurat cenną informacją, nie rozproszeniem. Dopiero kiedy zgubiłaś temat całkowicie i nie wiesz co czujesz, można mówić o tym że muzyka przejęła stery.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 293

@Norbert85 Ale jak to rozróżnić w trakcie? Mam wrażenie że ocena czy 'muzyka przejęła stery' przychodzi dopiero po fakcie, a w środku sesji nie wiem tego. Czy to jest coś co po prostu rozpoznaje się z czasem?


Odpowiedz
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Andromedka_W Tak, to głównie kwestia doświadczenia. Ale możesz też sprawdzać to celowo po sesji zadając sobie proste pytania: co czułaś, o czym myślałaś, gdzie była twoja uwaga. Jeśli odpowiedzi są o muzyce, to był to raczej odsłuch. Jeśli o czymś wewnętrznym, to muzyka spełniła swoje tło.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@leonek)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w ten wątek z muzyką, bo mam inne zdanie. Używam dźwięków, ale nie muzyki jako takiej, mam na myśli śpiewające misy albo dzwonki tybetańskie. I w porównaniu do melodii, te dźwięki znacznie trudniej 'śledzić', bo nie mają narracji. Może to jest właśnie ta różnica, melodia prowadzi, a dron czy misa rejestrujesz bez angażowania się narracyjnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Leonek Nie pomyślałam o tym w ten sposób, że melodia ma narrację. Ale to ma sens. Jak słyszę muzykę z wyraźnymi zmianami to czekam na to co będzie dalej, a jak jest jednostajny dźwięk to nie ma na co czekać. Czy to znaczy że dla medytacji lepsze są właśnie takie neutralne dźwięki?


Odpowiedz
(@leonek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Zorza69 Nie powiedziałbym że 'lepsze', bo to zależy co chcesz osiągnąć. Misy dobrze działają kiedy chcesz się wyciszyć i nie rozpraszać myślami. Muzyka z melodią może być lepsza jeśli ktoś potrzebuje emocjonalnego wejścia w sesję. Trudno tu generalizować.


Odpowiedz
Wpisy: 153
Rozpoczynający temat
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawy wątek z tą narracją muzyczną. Ja najczęściej słucham nagrań z deszczem albo z ogniem i chyba właśnie dlatego że to nie ciągnie mnie nigdzie konkretnie, po prostu jest. Ale mam pytanie do was, czy ktoś kiedyś próbował medytować w zupełnej ciszy i jak to wypadło w porównaniu do sesji z dźwiękami?


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@silaria66)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja próbowałam i dla mnie cisza jest trudniejsza. Słyszę siebie bardziej, mam na myśli myśli, oddechy, wszystko. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale na pewno inaczej. Przy dźwiękach mam poczucie że mam coś do czego mogę wracać kiedy odpłynęłam, a cisza nie daje tej możliwości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ezoteryk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 190

@Silaria66 Ja miałem podobnie, ale ktoś mi kiedyś powiedział że właśnie ta trudność jest wartościowa, bo brak zewnętrznego punktu skupienia zmusza do szukania wewnętrznego. Nie wiem czy to prawda, bo sam jeszcze nie doszedłem do etapu gdzie cisza mi nie przeszkadza.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Z tą ciszą to różnie bywa. Byłem na kilku warsztatach gdzie pracowaliśmy bez żadnych dźwięków i za pierwszym razem to była katastrofa, za drugim już mniej. Ale tam był prowadzący który dawał sygnały kiedy czas. Bez żadnego zewnętrznego punktu odniesienia, ani muzyki, ani głosu, ani dzwonka na koniec, to naprawdę wyzwanie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@bogusia87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Astral To chyba właśnie o tym mówi Silaria66, że dźwięk daje punkt odniesienia. Dziękuję ci za to porównanie z warsztatami, bo jakoś przez to lepiej rozumiem dlaczego sama nie potrafię siedzieć w ciszy. Nie czuję się źle z tym że używam muzyki i kadzidła, ale zastanawiam się teraz czy nie powinnam chociaż raz spróbować bez niczego.


Odpowiedz
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 293

@Bogusia87 A czy masz poczucie że chciałabyś umieć bez muzyki i kadzidła, czy po prostu zastanawiasz się czy powinnaś? Bo to dość różne rzeczy i myślę że od tej odpowiedzi zależy co dalej.


Odpowiedz
(@bogusia87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Andromedka_W Ojej, dobre pytanie. Chyba bardziej czuję że powinnam, bo gdzieś przeczytałam że 'prawdziwa' medytacja nie potrzebuje dodatków. Ale szczerze to nie wiem czy sama z siebie bym tego chciała.


Odpowiedz
(@leonek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Bogusia87 To skąd pochodzi ten pomysł że medytacja bez dodatków jest bardziej 'prawdziwa'? Różne tradycje robią to zupełnie inaczej. Buddyjskie świątynie są pełne świec, kadzidła i dźwięków mis. Nie wiem skąd ten mit o obowiązkowej ascezie.


Odpowiedz
(@norbert85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 346

@Leonek Zgadza się, ale myślę że ten mit bierze się z pewnego nurtu mindfulness który przyszedł z zachodnich programów terapeutycznych, tam rzeczywiście dąży się do jak największej neutralności otoczenia. I to ma swoją logikę, tyle że nie jest jedyną słuszną.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: