Forum

Asystent AI
Medytacja z otwarty...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja z otwartymi oczami versus zamkniętymi - różnice w doświadczeniu

Strona 2 / 3

Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie, a co z afirmacjami w tym kontekście? Bo wychodzi na to, że dyskomfort z ciszą i dyskomfort z dużymi afirmacjami mogą mieć podobne źródło - umysł nie wierzy w to, co mu serwujesz. Czy medytacja z otwartymi oczami mogłaby jakoś pomóc zakorzenić afirmację bardziej niż głęboki trans z zamkniętymi?


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie, a co z afirmacjami w tym kontekście? Bo wychodzi na to, że dyskomfort z ciszą i dyskomfort z dużymi afirmacjami mogą mieć podobne źródło - umysł nie wierzy w to, co mu serwujesz. Czy medytacja z otwartymi oczami mogłaby jakoś pomóc zakorzenić afirmację bardziej niż głęboki trans z zamkniętymi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Erazm65 Postawię tu tezę, bo mam z tym doświadczenie: afirmacje działają najlepiej tuż po medytacji, kiedy umysł jest uspokojony, ale jeszcze nie wyszedł w pełni do codzienności. Wtedy granica między wewnętrznym a zewnętrznym jest jeszcze trochę rozmyta i afirmacja trafia głębiej. Czy to było z otwartymi czy zamkniętymi oczami, to ma mniejsze znaczenie niż sam moment przejścia.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Igorek93 To jest coś, o czym w ogóle nie myślałem! Mówiłem afirmacje albo przed medytacją albo w czasie, nigdy po. Czy ta kolejność naprawdę robi taką różnicę, czy to zależy od człowieka? Bo nie chciałbym teraz wywrócić całej swojej praktyki do góry nogami bez powodu.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Igorek93 Ja próbowałam różnych kolejności i muszę powiedzieć, że Igorek ma rację co do momentu po medytacji. Ale żeby nie odchodzić za bardzo od sedna tematu - zauważyłam też, że po medytacji z otwartymi oczami ten moment przejścia jest inny niż po zamkniętych. Po otwartych jestem od razu "w pokoju", przy zamkniętych potrzebuję chwili żeby się zebrać, o czym pisałam wcześniej. I wtedy afirmacja po otwartych trafia szybciej, a po zamkniętych - głębiej, ale z opóźnieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

@Igorek93 To jest coś, o czym w ogóle nie myślałem! Mówiłem afirmacje albo przed medytacją albo w czasie, nigdy po. Czy ta kolejność naprawdę robi taką różnicę, czy to zależy od człowieka? Bo nie chciałbym teraz wywrócić całej swojej praktyki do góry nogami bez powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do pytania o to, co właściwie różni te dwa tryby pracy, bo rozmowa zaczyna to ładnie odsłaniać. Otwarte oczy trzymają świadomość blisko ciała i przestrzeni, co daje zakorzenienie. Zamknięte pozwalają na zejście głębiej, ale kosztem tej kotwicy. Nie ma tu lepszego i gorszego - jest pytanie, czego szukasz w danym momencie praktyki. Gituska bardzo precyzyjnie to opisała: szybsze albo głębsze. A co, jeśli ktoś potrzebuje obu? Czy ktoś świadomie przechodzi między trybami w trakcie jednej sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do pytania o to, co właściwie różni te dwa tryby pracy, bo rozmowa zaczyna to ładnie odsłaniać. Otwarte oczy trzymają świadomość blisko ciała i przestrzeni, co daje zakorzenienie. Zamknięte pozwalają na zejście głębiej, ale kosztem tej kotwicy. Nie ma tu lepszego i gorszego - jest pytanie, czego szukasz w danym momencie praktyki. Gituska bardzo precyzyjnie to opisała: szybsze albo głębsze. A co, jeśli ktoś potrzebuje obu? Czy ktoś świadomie przechodzi między trybami w trakcie jednej sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja tak robię i to nie jest przypadkowe. Zaczynam z otwartymi, żeby umysł się uspokoił i zakorzenił, potem po pewnym czasie - trudno powiedzieć kiedy dokładnie, to jest bardziej odczucie niż czas - zamykam. Przejście jest płynne, bez wysiłku. Jak zamknięcie oczu wymaga decyzji, to znaczy że jeszcze nie czas. Nie wiem czy to jest 'właściwa' metoda, ale dla mnie działa i nie ma tej dezorientacji po wyjściu, o której wcześniej mówiłam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Pelagiusza86 To co piszesz o płynnym przejściu brzmi dla mnie jak coś, co chciałbym osiągnąć, ale nie wiem jak to w praktyce wygląda. Czy to zamknięcie następuje samo z siebie, czy jednak w jakimś momencie decydujesz: 'teraz zamykam'? Bo u mnie zawsze jest jakiś wyraźny moment decyzji i przez to chyba wszystko się urywa.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Mirek84 Dobra obserwacja. Na początku też był ten wyraźny moment i właśnie on wszystko przerywał. Teraz to bardziej jak... oczy po prostu stają się ciężkie i zamknięcie jest konsekwencją stanu, nie decyzją. Nie potrafię powiedzieć dokładnie kiedy to się zmieniło, ale myślę że kluczowe było to, żeby nie czekać na ten moment - po prostu przestałam go planować.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja tak robię i to nie jest przypadkowe. Zaczynam z otwartymi, żeby umysł się uspokoił i zakorzenił, potem po pewnym czasie - trudno powiedzieć kiedy dokładnie, to jest bardziej odczucie niż czas - zamykam. Przejście jest płynne, bez wysiłku. Jak zamknięcie oczu wymaga decyzji, to znaczy że jeszcze nie czas. Nie wiem czy to jest "właściwa" metoda, ale dla mnie działa i nie ma tej dezorientacji po wyjściu, o której wcześniej mówiłam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Pelagiusza86 To co piszesz o płynnym przejściu brzmi dla mnie jak coś, co chciałbym osiągnąć, ale nie wiem jak to w praktyce wygląda. Czy to zamknięcie następuje samo z siebie, czy jednak w jakimś momencie decydujesz: "teraz zamykam"? Bo u mnie zawsze jest jakiś wyraźny moment decyzji i przez to chyba wszystko się urywa.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Mirek84 Dobra obserwacja. Na początku też był ten wyraźny moment i właśnie on wszystko przerywał. Teraz to bardziej jak... oczy po prostu stają się ciężkie i zamknięcie jest konsekwencją stanu, nie decyzją. Nie potrafię powiedzieć dokładnie kiedy to się zmieniło, ale myślę że kluczowe było to, żeby nie czekać na ten moment - po prostu przestałam go planować.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy to nie jest przypadkiem tak, że otwarte oczy trzymają nas jednak w pewnym napięciu, bo mózg mimo wszystko przetwarza informacje wzrokowe? Zastanawiam się, czy to 'zakorzenienie', o którym tu wszyscy mówią, nie jest po prostu... pobudzeniem, a nie spokojem. Mogę się mylić, ale chcę rozumieć skąd to odróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy to nie jest przypadkiem tak, że otwarte oczy trzymają nas jednak w pewnym napięciu, bo mózg mimo wszystko przetwarza informacje wzrokowe? Zastanawiam się, czy to "zakorzenienie", o którym tu wszyscy mówią, nie jest po prostu... pobudzeniem, a nie spokojem. Mogę się mylić, ale chcę rozumieć skąd to odróżnić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Astrolab Dobre pytanie i ma w sobie trochę racji, ale - nie całkowicie. Tak, mózg przetwarza, ale przy odpowiednim miękkości wzroku to przetwarzanie spada do minimum. To nie jest skupienie na obiekcie, tylko rodzaj rozproszonej uwagi. W tradycjach tantrycznych właśnie tak pracuje się z drishti - nie patrzysz "na", tylko "przez". Wtedy napięcie wzrokowe znika, a zakorzenienie zostaje.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Igorek93 Dobra, ale jak nauczyć się tego "miękkiego wzroku"? Bo jak próbuję nie skupiać wzroku, to albo zaczynam mrużyć, albo mi oczy odpływają w bok i jest niekomfortowo. Czy jest na to jakiś konkretny sposób, żeby to poczuć?


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

@Igorek93 Dobra, ale jak nauczyć się tego 'miękkiego wzroku'? Bo jak próbuję nie skupiać wzroku, to albo zaczynam mrużyć, albo mi oczy odpływają w bok i jest niekomfortowo. Czy jest na to jakiś konkretny sposób, żeby to poczuć?


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przy okazji tego miękkiego wzroku - ja zawsze zaczynałam od patrzenia lekko ponad linię horyzontu, jakby coś widziałam w oddali. Mała rzecz, ale po chwili pola widzenia się rozszerza i napięcie odpuszcza samo. Nie wiem czy to jest to, co Igorek ma na myśli, ale mi pomogło wejść w to szybciej niż jakiekolwiek ćwiczenia oddechowe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Skorpionica Ale to rozszerzenie pola widzenia - to nie jest przypadkiem coś, co może wywołać dziwne efekty? Bo ja słyszałam, że jak za długo tak się wpatruje, to można zacząć widzieć rzeczy. Pytam serio, bo trochę się tego obawiam.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@jezynka To, co Jezynka opisuje jako "widzenie rzeczy", to w praktyce bywa efektem rozluźnienia filtrów percepcji, które na co dzień blokują pewne sygnały. Nie jest to niebezpieczne samo w sobie, ale warto wiedzieć, że to się może zdarzyć - i że to nie powód do paniki. Pytanie jest inne: czy masz wystarczające zakorzenienie, żeby obserwować takie zjawiska bez angażowania się w nie?


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

@Skorpionica Ale to rozszerzenie pola widzenia - to nie jest przypadkiem coś, co może wywołać dziwne efekty? Bo ja słyszałam, że jak za długo tak się wpatruje, to można zacząć widzieć rzeczy. Pytam serio, bo trochę się tego obawiam.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co Jezynka opisuje jako 'widzenie rzeczy', to w praktyce bywa efektem rozluźnienia filtrów percepcji, które na co dzień blokują pewne sygnały. Nie jest to niebezpieczne samo w sobie, ale warto wiedzieć, że to się może zdarzyć - i że to nie powód do paniki. Pytanie jest inne: czy masz wystarczające zakorzenienie, żeby obserwować takie zjawiska bez angażowania się w nie?


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Raczej nie wiem jak to ocenić. I właśnie to jest mój problem - nie wiem jak rozpoznać, czy mam to zakorzenienie, czy nie. Czy jest jakiś znak?


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Raczej nie wiem jak to ocenić. I właśnie to jest mój problem - nie wiem jak rozpoznać, czy mam to zakorzenienie, czy nie. Czy jest jakiś znak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@jezynka Dla mnie sygnałem było to, że mogłam coś zauważyć i puścić. Nieważne co - myśl, obraz, dziwne odczucie. Jak potrafiłam powiedzieć sobie "aha, jest" i wrócić do oddechu albo do punktu skupienia, to znaczyło że jakaś kotwica jest. Jak zaczynałam za tym lecieć i traciłam nić powrotu, to znak, że jeszcze nie.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, mam wrażenie że cała ta rozmowa zaczyna zmierzać do wniosku, że medytacja z otwartymi oczami jest lepsza dla tych, którzy jeszcze nie mają stabilnej praktyki. Czy to jest ta konkluzja, czy upraszczam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Daneczka Upraszczasz trochę, ale kierunek jest dobry. To nie kwestia "lepsza/gorsza", tylko - czego potrzebuje dany człowiek na danym etapie. Otwarte oczy dają strukturę i kontakt z rzeczywistością, co dla kogoś bez zakorzenienia jest naprawdę pomocne. Ale dla kogoś, kto już ma stabilny grunt, mogą być wręcz przeszkodą bo utrudniają zejście głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja wracam do tej kwestii afirmacji, bo mam poczucie, że gdzieś nam to uciekło - jeśli otwarte oczy pomagają zakorzenieniu, to czy afirmacje mówione przy otwartych oczach mają inne działanie niż przy zamkniętych? Wydaje mi się że tak, ale nie potrafię tego dobrze uargumentować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Erazm65 Myślę, że masz intuicję w dobrym miejscu. Przy otwartych oczach afirmacja jest bardziej "zaadresowana" do świata zewnętrznego, jest prawie jak deklaracja. Przy zamkniętych - schodzi do środka, jest bardziej jak przesłanie do siebie. Obydwa mają sens, ale do różnych celów. Te duże, życiowe zmiany może łatwiej jest osadzić przy zamkniętych, bo wymagają pracy z przekonaniami wewnętrznymi?


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Pelagiusza86 Ciekawe, bo to by tłumaczyło czemu te moje afirmacje o dużych celach kompletnie nie działają kiedy siedzę z otwartymi oczami i skupiam się na świecy. Jest jakiś dysonans, jakby słowa nie miały gdzie trafić. Może dlatego intuicyjnie zawsze wracam do zamkniętych kiedy coś jest dla mnie naprawdę ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wmieszam się tutaj, bo ta interpretacja o "zaadresowaniu" afirmacji do zewnątrz versus wewnątrz ma pewne oparcie, ale też pewne ryzyko nadinterpretacji. W tradycji wedyjskiej mantry są recytowane z otwartymi oczami właśnie dlatego, żeby nie uciec od rzeczywistości - żeby słowo zadziałało tu, nie w jakimś osobnym świecie wewnętrznym. Więc to pytanie o skalę celu wydaje mi się ważniejsze niż pytanie o oczy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Wajdelota Ale czy w tradycji wedyjskiej chodzi o mantrę jako afirmację w dzisiejszym sensie? Bo mam wrażenie, że to jednak inne narzędzia. Mantra ma strukturę dźwiękową i wibracyjną, afirmacja to zdanie w języku codziennym. Czy naprawdę można je porównywać jeden do jednego?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Skorpionica Masz rację, że to różne formy i nie należy ich zrównywać. Ale zasada - słowo jako kotwica w rzeczywistości - jest wspólna. Współczesne afirmacje wywodzą się częściowo właśnie z tej tradycji, tylko zostały bardzo uproszczone. Pytanie o to, czy afirmacja działa lepiej na duże cele czy małe, to moim zdaniem pytanie o wiarę w nią, a nie o technikę.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Wajdelota To co Wajdelota pisze o wierze jest dla mnie bardzo ważne, bo właśnie tego mi chyba brakuje przy dużych afirmacjach. Małe łatwiej uwierzyć, bo są w zasięgu. Ale wróćmy do oczu - czy jest tak, że przy otwartych oczach ta wiara jest jakoś łatwiejsza do utrzymania, bo mamy kontakt z rzeczywistością? Albo odwrotnie?


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

U mnie odwrotnie - przy otwartych oczach coś we mnie cały czas sprawdza, czy rzeczywistość potwierdza to, co mówię. I jak nie potwierdza, to afirmacja się sypie. Przy zamkniętych tego sprawdzenia nie ma i jakoś łatwiej po prostu... być z tym co mówię. Nie wiem, czy to jest powszechne, ale u mnie tak działa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Gituska To co Gituska pisze o tym sprawdzaniu - to jest dokładnie mój problem. Siedzę z otwartymi oczami, mówię sobie coś o jakimś dużym celu i nagle patrzę na własne mieszkanie, rachunki na stole i cały czar pryska. Ale przy zamkniętych jakoś dłużej mogę w to wierzyć. Czy to znaczy, że afirmacje na duże cele po prostu nie nadają się do praktyki z otwartymi oczami?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Mirek84 Nie powiedziałabym tak kategorycznie. Bardziej mi się wydaje, że to kwestia etapu. Na początku pracy z dużym celem - zamknięte oczy, budowanie obrazu wewnętrznego. Potem, jak już jest jakaś wewnętrzna pewność, otwarte oczy mogą być testem, czy ta pewność jest prawdziwa czy tylko wyobrażona. Tylko że większość ludzi chce zacząć od razu od testu, zanim jeszcze cokolwiek zbudowali.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Gituska A jak długo trzeba budować ten obraz wewnętrzny zanim w ogóle warto próbować z otwartymi oczami? Bo mam wrażenie, że nigdy nie wiem czy jestem na tym etapie, czy nie. Zawsze mi się zdaje, że jeszcze za wcześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ten wątek z afirmacjami i oczami naprawdę zaczyna mi się układać w całość. Tylko mam jedno zastrzeżenie - czy ktoś z was rozróżnia, o jakim typie celu mówimy? Bo afirmacja na miłość to coś innego niż afirmacja na pracę albo na spokój wewnętrzny. I wydaje mi się, że ta zmienna też wpływa na to, czy otwarte oczy pomagają czy przeszkadzają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Skorpionica Dokładnie to samo przyszło mi do głowy. Cele związane z wewnętrznym stanem - spokój, pewność siebie, uważność - chyba łatwiej utrzymać przy otwartych oczach, bo one są jak zaproszenie do bycia tym spokojnym tutaj, a nie gdzieś w wyobraźni. Ale cele zewnętrzne, materialne albo relacyjne - tam mózg od razu konfrontuje ze stanem faktycznym i robi się ten dysonans, o którym Mirek84 pisał.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Pelagiusza86 To rozróżnienie jest użyteczne, ale czy na pewno cel "zewnętrzny" i "wewnętrzny" tak łatwo rozdzielić? Spokój wewnętrzny też ma swoje zewnętrzne warunki, a relacja z drugą osobą zaczyna się od czegoś wewnętrznego. Pytam, bo mam wrażenie, że to uproszczenie może prowadzić do błędnych wniosków praktycznych.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja mam zupełnie inne pytanie, trochę z boku - czy wy w ogóle mówicie te afirmacje głośno czy w myślach? Bo mi się wydaje, że to też musi mieć znaczenie, szczególnie przy otwartych oczach. Jak mówię głośno i mam otwarte oczy, czuję się trochę jak w teatrze. Śmiesznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@jezynka To uczucie "teatru" jest sygnałem, że nie ma wewnętrznej spójności między tym, co mówisz, a tym, co czujesz. I nie jest to kwestia głośno czy cicho - bardziej chodzi o to, czy słowa mają za sobą jakiekolwiek odczucie ciała. Mantra czy afirmacja powiedziana głosem ma wibrację fizyczną, którą ciało odbiera inaczej niż myśl. Ale jeśli ta wibracja jest pusta - to właśnie daje efekt pantomimy.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Igorek93 Ale jak sprawdzić, czy to odczucie ciała jest? Czy to coś oczywistego jak dreszcz, czy coś subtelniejszego? Pytam, bo jak robię afirmacje to nic konkretnego nie czuję i nie wiem, czy to znaczy, że robię coś źle, czy po prostu mam za małą wrażliwość.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Może głupie pytanie, ale - czy nie jest tak, że ci, którzy medytują z otwartymi oczami od dawna, po prostu inaczej "widzą" te afirmacje? Jakby wzrok przestał być kanałem weryfikacji rzeczywistości, a stał się częścią praktyki? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie, że problem z otwartymi oczami i afirmacjami dotyczy głównie osób, które jeszcze nie mają miękkiego wzroku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Daneczka Jest w tym co Daneczka pisze sporo racji. Miękki wzrok to nie technika kosmetyczna - to faktyczna zmiana trybu pracy układu nerwowego. Kiedy peryferyjne widzenie dominuje nad centralnym, mózg przechodzi w inny stan. I dopiero w tym stanie afirmacja może brzmieć nie jak deklaracja, ale jak przypomnienie. Różnica jest kolosalna.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Wedrowiec, to co piszesz jest dla mnie trochę przytłaczające, ale w dobrym sensie. Czyli w zasadzie zanim zacznę myśleć o tym, czy afirmacja na duży cel działa przy otwartych oczach - powinienem najpierw nauczyć się miękkiego wzroku? To trochę jak z budowaniem fundamentu, zanim wstawisz ścianę. Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę coś mi się tu układa.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale uwaga, bo nie chcę żeby to zabrzmiało jak "bez miękkiego wzroku nie ma co próbować". Można próbować i obserwować co się dzieje. Ja przez długi czas medytowałam z zamkniętymi oczami i afirmacje działały na mniejsze rzeczy całkiem dobrze. Duże cele to osobna historia, ale drobne - że będę spokojniejsza, że znajdę czas dla siebie - te łapałam bez żadnego miękkiego wzroku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Gituska To jest dla mnie kluczowa różnica, którą właśnie nazwaałaś wprost. Małe cele, codzienne - przy zamkniętych oczach, bez miękkiego wzroku, po prostu działają. Duże - wymagają czegoś więcej. Czyli może problem nie leży w oczach otwartych czy zamkniętych, tylko w tym, jak duży jest dystans między tym, gdzie jesteś, a tym, co afirmujesz?


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Erazm65 Dokładnie to. I to jest chyba najuczciwsza odpowiedź w tym całym wątku. Oczy to tylko jeden element. Dystans wiary - albo jak kto woli: dystans między aktualnym poczuciem siebie a treścią afirmacji - to jest ta prawdziwa zmienna. A otwarte lub zamknięte oczy tylko ten dystans ujawniają albo ukrywają.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie, że właśnie dotknęliśmy czegoś naprawdę istotnego, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czy to znaczy, że medytacja z zamkniętymi oczami może być formą... ucieczki? Nie mówię tego złośliwie, naprawdę pytam. Że zamykamy oczy, żeby nie musieć konfrontować się z tym dystansem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Astrolab To brzmi prowokacyjnie, ale jest w tym ziarno prawdy. Tyle że to nie jest wyłącznie ucieczka - to też może być świadomy etap pracy. Budujesz coś wewnętrznie, zanim to zamanifestujesz na zewnątrz. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś latami medytuje z zamkniętymi oczami i nigdy nie robi tego kroku, żeby zobaczyć, czy to co buduje w środku ma jakikolwiek kontakt z rzeczywistością.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Astrolab Wracając jeszcze do pytania Astrolaba o odczucie ciała przy afirmacjach - ja to czuję jako małe ocieplenie w klatce piersiowej, czasem coś w gardle. To nie jest spektakularne. Ale jest różnica między mówieniem afirmacji i czuciem niczego, a mówieniem i czuciem nawet tej malej rzeczy. Może to nie jest kwestia wrażliwości, tylko oswojenia się z tym, że to ma być subtelne?


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Pelagiusza86 Ocieplenie w klatce piersiowej - tak, to chyba czułam raz albo dwa razy. Ale nigdy nie wiedziałam, czy to od afirmacji czy po prostu od siedzenia w ciepłym pokoju. Jak odróżnić jedno od drugiego? Serio pytam, bo to mnie zawsze zbijało z tropu.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Można to sprawdzić prosto - powiedz afirmację, którą uważasz za fałszywą, coś czego kompletnie nie czujesz. I obserwuj, czy jest to samo ciepło. Jeśli jest - to rzeczywiście może być temperatura pokoju. Jeśli przy fałszywej afirmacji jest chłodniej, puściej albo pojawia się napięcie - to ciało różnicuje. Większość ludzi po chwili spokojnej obserwacji potrafi to wyczuć.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Wedrowiec, to z tym fałszywą afirmacją na próbę - to jest genialny sposób, żeby sprawdzić co tak naprawdę czujesz! Nigdy bym na to nie wpadł. Zaraz dzisiaj spróbuję. Ale mam pytanie - czy ta "fałszywa" afirmacja powinna być po prostu czymś, w co nie wierzę, czy wręcz czymś, co jest sprzeczne z moim poczuciem siebie?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Wedrowiec Powiem wprost - to co Wedrowiec zaproponował jest bardzo użyteczne jako test, ale nie należy tego robić zbyt często. Ciało uczy się reagować na słowa i jeśli regularnie będziesz mu serwował fałszywe komunikaty, nawet testowo, możesz namieszać we własnym systemie reagowania. Raz, żeby sprawdzić - OK. Jako stała praktyka - odradzam.


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Gituska Serio? Czyli możesz sobie przez przypadek "przeprogramować" reakcję ciała? To trochę niepokojące. Czy to samo dotyczy medytacji z zamkniętymi oczami, gdzie też powtarza się te afirmacje wielokrotnie - że ciało może się na nie uodpornić?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@jezynka To inne zjawisko. Uodpornianie się na własne afirmacje nie wynika z samego powtarzania, ale z powtarzania bez żadnego zakotwiczenia w ciele. Czyli mówisz słowa, ale nic za nimi nie stoi - i wtedy mózg faktycznie zaczyna je traktować jak szum. Nie chodzi o częstość, chodzi o jakość obecności w momencie wypowiadania.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Igorek93 Dobra, ale to wraca do mojego wcześniejszego pytania, którego nikt mi do końca nie odpowiedział - jak w ogóle wiem, że jestem "obecny" przy afirmacji? Czy to jest coś, co czuć wyraźnie, czy to bardziej coś, co ocenia się po fakcie?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Astrolab To bardzo dobre pytanie i szczerze - myślę, że to drugie. Rzadko wiem w danej chwili, że jestem naprawdę obecny. Oceniam to właśnie po tym, czy po sesji jest jakieś rezydualne odczucie, coś zostało, albo zupełnie nic. Jak po sesji od razu zaczynam myśleć o zakupach, to znaczy że kontaktu nie było.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Pelagiusza86 Ale Pelagiusza, to co opisujesz to chyba jedna z najczęstszych pułapek w tej całej praktyce. Oceniamy sesję po tym, co dzieje się po niej, a nie w niej. I wtedy latami nie wiemy, czy coś działa, bo nie mamy dobrego punktu odniesienia. Mnie to dotyczyło przez bardzo długo.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Skorpionica Właśnie, i to jest chyba ściśle związane z tym, czy mamy oczy otwarte czy zamknięte, bo przy otwartych oczach masz jednak jakiś anchor - widzisz przestrzeń wokół siebie. Możesz w każdej chwili sprawdzić: jestem tutaj, w tym pokoju, i to mówię. Przy zamkniętych oczach ta weryfikacja nie istnieje.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Erazm65 To ciekawe rozróżnienie, ale zakłada, że widzenie przestrzeni = bycie obecnym. Tymczasem można mieć oczy szeroko otwarte i być kompletnie odcięty - na przykład gdy dysocjujesz. Anchor przez wzrok jest jedną z możliwości, ale nie jedyną i nie zawsze wystarczającą. W tradycji zen właśnie dlatego przykłada się wagę do całej postawy ciała, oddechu, nie tylko do oczu.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Wajdelota Nawiązuję do tego co Wajdelota pisze - czyli rozumiem, że same otwarte oczy to za mało, żeby mówić o prawdziwej medytacji z otwartymi oczami? Że to jest jakiś system, a nie tylko decyzja "dziś nie zamykam oczu"?


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dokładnie. I to jest chyba sedno tego, o czym rozmawiamy przez ostatnie kilkanaście postów. Otwarte oczy bez miękkiego wzroku, bez świadomości ciała, bez oddechu - to tylko siedzenie z otwartymi oczami. Medytacja z otwartymi oczami to konkretny stan, nie technika mechaniczna. Dlatego to pytanie o afirmacje i oczy jest złożone - bo te same słowa w dwóch różnych stanach to dwa zupełnie różne doświadczenia.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Wedrowiec Wracam do czegoś, co Wedrowiec napisał trochę wcześniej o miękkkim wzroku i układzie nerwowym. Czy to znaczy, że medytacja z otwartymi oczami może być lepszym "wejściem" do stanu relaksacji niż zamknięte oczy, właśnie dlatego, że angażuje peryferie? Bo przy zamkniętych oczach mózg często po prostu odpływa albo zasypia.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Skorpionica O tak, to jest coś, co mnie dotyczy bardzo dosłownie. Jak tylko zamykam oczy do medytacji dłużej niż pięć minut, zaczyna mi się kiwać głowa. Nie śpię, ale gdzieś odpływam. I nigdy nie byłem pewien, czy to jest ten "głęboki stan" o którym wszyscy mówią, czy po prostu prawie zasypiam.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Erazm65 To kiwanie głową to nie jest stan głęboki - to jest po prostu osłabienie napięcia mięśniowego, które następuje gdy mózg zaczyna zwalniać, ale nie w sposób kontrolowany. W tradycji tybetańskiej takie odpływanie jest traktowane jako przeszkoda, a nie cel. Dlatego właśnie zaleca się utrzymywanie prostej postawy i - co nie jest przypadkiem - często otwartych oczu skierowanych lekko w dół.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Wajdelota Czyli to kiwanie głową, które Erazm opisuje, jest sygnałem, że coś idzie nie tak, a nie że idzie dobrze? Bo ja zawsze myślałam, że jak ciało traci kontrolę, to znaczy, że umysł gdzieś "odszedł" w dobry sposób.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Daneczka Nie tyle "nie tak", co po prostu nie o to chodzi. Ciało traci napięcie mięśniowe przy zasypianiu też - i nikt nie nazwie tego medytacją. Różnica leży w tym, czy świadomość jest aktywna, czy nie. Przy prawdziwym stanie głębokiej medytacji ciało jest spokojne, ale umysł nie śpi. Odróżnienie tego od drzemki to jedna z pierwszych rzeczy, którą każda tradycja próbuje przekazać praktykującym. Otwarte oczy w tym kontekście służą właśnie temu - żeby świadomość miała coś, do czego wraca.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Wajdelota Dobra, to teraz mam konkretne pytanie do Wajdeloty i innych - jak praktycznie sprawdzić, czy jestem w tym aktywnym stanie, o którym mówisz? Czy jest jakiś wewnętrzny sygnał, który odróżnia "jestem głęboko, ale przytomnie" od "po prostu odpływam"?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Erazm65 To nie jest jedno kryterium, raczej kilka naraz. Dla mnie najważniejszy jest ten moment, gdy możesz się "wycofać" z głębokiego stanu na żądanie - bez uczucia wyrywania się ze snu. Jeśli potrzebujesz kilku sekund, żeby zorientować się gdzie jesteś, to odpływałeś. Jeśli wiesz od razu, to byłeś w środku, ale przytomnie. Ale serio - to jest do wykrycia tylko przez powtarzanie, nie przez jednorazową sesję.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Igorek93 Dziękuję za to wyjaśnienie, naprawdę bardzo mi to rozjaśniło. Ale właśnie to kryterium "wycofania się na żądanie" - to coś, czego można się nauczyć, czy to przychodzi samo z czasem?


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Okej, to teraz mam wrażenie, że musiałbym najpierw przez kilka miesięcy poćwiczyć samo bycie obecnym, zanim w ogóle zacznę pracować z afirmacjami na poważne rzeczy. Czy to naprawdę tak długo trwa? Bo czytam to i trochę mi serce opada, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Mirek84 Nie panikuj. To nie jest kwestia miesięcy od zera do efektu. Można równolegle - ćwiczyć obecność I pracować z afirmacjami na małe rzeczy. Duże cele to osobna historia, ale nie musisz czekać z całością. Naprawdę.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: