Forum

Asystent AI
Ciemna noc duszy w ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ciemna noc duszy w praktyce meditacyjnej - przejście czy zagrożenie?

Strona 1 / 3

Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytałem ostatnio sporo o tym, co mistycy chrześcijańscy nazywali "ciemną nocą duszy" i zastanawia mnie, czy to co opisywał Jan od Krzyża ma coś wspólnego z tym, co niektórzy przeżywają podczas głębszej medytacji. Bo coraz częściej trafia mi na relacje ludzi, którzy po kilku miesiącach regularnej praktyki wpadają w coś bardzo nieprzyjemnego - lęk, poczucie pustki, jakby medytacja zamiast pomagać zaczęła kopać pod nogami. I teraz pytanie, które mnie nurtuje: czy to jest naturalny etap oczyszczania, czy może sygnał, że coś idzie nie tak? Szczególnie interesuje mnie to w kontekście afirmacji - bo słyszałem, że niektórzy próbują w takich momentach pracować z afirmacjami, żeby się z tego wyciągnąć, ale czy to w ogóle ma sens kiedy człowiek jest w środku czegoś takiego?


Odpowiedz
175 odpowiedzi
Wpisy: 706
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

To zależy od tego, co rozumiemy przez "ciemną noc" - bo to słowo jest mocno nadużywane. Widziałam dziesiątki przypadków, gdzie ktoś miał po prostu zły tydzień i od razu przyklejał sobie tę etykietę. Prawdziwe przejście, o którym pisał Jan od Krzyża, to coś zupełnie innego niż chwilowy dołek. Ale żeby odpowiedzieć konkretnie - masz na myśli sytuację kiedy ktoś jest w trakcie medytacji i wpada w panikę, czy raczej to ogólne przygnębienie, które się ciągnie tygodniami?


Odpowiedz
Wpisy: 510
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Miałam coś takiego ze dwa lata temu. Byłam po kilku miesiącach codziennej medytacji i w pewnym momencie zamiast spokoju zaczęło przychodzić coś jakby groza. Nie panika, ale takie głębokie, zimne poczucie, że coś we mnie sie rozpada. Próbowałam wtedy afirmacji - siadałam i powtarzałam "jestem bezpieczna, jestem spokojna" i to dosłownie nic nie działało. Słowa spływały jak woda po szkle. Ciekawe że wtedy pomogło mi coś zupełnie innego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Konwalia a co w końcu zadziałało? Bo właśnie o to mi chodzi - czy to był moment gdzie trzeba było przejść przez to bez żadnych technik, czy jednak jakaś praktyka pomogła?


Odpowiedz
Wpisy: 510
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Zadziałało skupienie się na ciele, nie na myślach. Zamiast afirmować zaczełam po prostu oddychać i czuć gdzie jestem - podłoga pod stopami, ciężar ciała na krześle. To był mindfullness w najbardziej surowej formie. Żadnych słów, żadnych wizualizacji. Ale nie wiem czy to był koniec ciemnej nocy czy tylko chwilowa ulga, bo później i tak wróciło kilka razy.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Moim zdaniem afirmacje w takim stanie to w ogóle zły pomysł. Kiedy psychika jest w dole to słowa działają odwrotnie - mózg rejestruje kontrast miedzy tym co mówisz a tym co czujesz i tylko pogłębia dysonans. Poczytajcie o tym jak działa podświadomość, tam to jest jasno wyłożone. Ciemna noc to etap który trzeba przeboleć w ciszy, bez żadnych technik kompensacyjnych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Dzikitaurus skąd ten wniosek o mózgu i dysonansie? Bo to brzmi jak uproszczenie. Nie wszystkie afirmacje działają tak samo i nie w każdej tradycji. W niektórych nurtach mantra właśnie w trudnym momencie ma zadanie zakotwiczające, nie przekonujące. To różnica.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Szafranka Mantra to nie to samo co afirmacja i to jest podstawowa różnica o której piszę. Mantra działa na poziomie wibracji dźwięku, afirmacja na poziomie semantycznym. Mylenie tych dwóch rzeczy to błąd który widzę u wielu praktykujących.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam że się wtracam, ale chciłem zapytać - czy ta "ciemna noc" może się zdarzyć tylko przy medytacji? Bo ja miałem raz podczas snu coś co przypominało opis Konwalii i zastanawiałem się czy to możę być zjawisko paranormalne, a nie tylko psychiczne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Tobiasz85 to ciekawy trop, ale myślę że warto najpierw rozróżnić - to co opisujesz jako sen to może być paraliż senny albo inny stan graniczny. Ciemna noc w sensie mistycznym to jednak coś co trwa dłużej niż jedną noc, to raczej tygodnie albo miesiące stopniowego zacierania się tego co wcześniej dawało sens. Czy to co przeżyłeś miało ciąg dalszy w dzień?


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Zenek75 Wracając do tego co Zenek napisał na początku o afirmacjach - mam wrażenie że ta dyskusja trochę odpłynęła. Bo konkretne pytanie było takie: czy afirmacje w ogóle działają kiedy ktoś jest w środku czegoś bardzo trudnego, powiedzmy napadu paniki albo ostrego lęku? I tu nie chodzi o filozofię tradycji, tylko o bardzo praktyczną kwestię - czy wtedy w ogóle możemy się skupić na powtarzaniu czegokolwiek?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Hortensja_66 dokładnie, dziękuję że to wróciłaś do punktu. Bo to jest sedno. I właśnie zastanawia mnie czy ktoś miał doświadczenie próbowania afirmacji w momencie kiedy ciało jest już w trybie walki-albo-ucieczki - bo wydaje mi się że wtedy kora przedczołowa dosłownie odpina się od kierowania i żadne świadome powtarzanie nie ma szans przebić się przez ten szum.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i przyznam, że jestem sceptyczna co do traktowania każdego kryzysu psychicznego jako duchowego przejścia. Nie mówię, że to nieprawda, ale zastanawiam się - gdzie jest granica między czymś co wymaga wsparcia psychologicznego a czymś co jest po prostu częścią duchowej drogi? Czy ktoś się nad tym zastanawiał?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Novaria to pytanie zadaje sobie chyba każdy kto trochę dłużej siedzi w tych tematach. Moja praktyczna odpowiedź jest taka - jeśli ktoś przestaje funkcjonować, nie może pracować, jeść, normalnie rozmawiać, to niezależnie od duchowego kontekstu potrzebuje pomocy z zewnątrz. Duchowe przejście zwykle nie odbiera podstawowych zdolności życiowych, nawet jeśli jest bolesne.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Novaria Właśnie miałam podobne pytanie jak Novaria. Bo czytam o tej ciemnej nocy i trochę się boję, szczerze mówiąc. Medytuję od kilku miesięcy i czasem po sesji mam dziwne stany, nie lęk, ale takie rozmycie - jakby "ja" było mniej wyraźne. Czy to jest już ten kierunek czy coś normalnego?


Odpowiedz
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Lunarna to "rozmycie ja" to bardzo charakterystyczny opis i nie zdziwiłabym się, gdyby to był po prostu efekt dobrej medytacji - ego na chwilę odpuszcza. Ale żeby powiedzieć coś więcej musiałabym wiedzieć jak długo to trwa po sesji i czy Ci to przeszkadza w codziennym życiu, czy tylko jest dziwne?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Konwalia trwa może godzinę, potem wraca normalność. Nie przeszkadza, po prostu dziwne uczucie. Ale z tego co piszesz rozumiem, że to raczej nie jest powód do niepokoju?


Odpowiedz
Wpisy: 510
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

@Lunarna to 'rozmycie ja' to bardzo charakterystyczny opis i nie zdziwiłabym się, gdyby to był po prostu efekt dobrej medytacji - ego na chwilę odpuszcza. Ale żeby powiedzieć coś więcej musiałabym wiedzieć jak długo to trwa po sesji i czy Ci to przeszkadza w codziennym życiu, czy tylko jest dziwne?


Odpowiedz
Wpisy: 750
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Moim zdaniem wszyscy tu mylą kilka rzeczy na raz. Ciemna noc duszy to termin z mistyki chrześciańskiej i nie ma co go przykładać do buddyjskiej vipassany czy mindfulness z apki na smartfon. To zupełnie inne ścieżki i inne mechanizmy. Jak ktoś robi oddechową medytację z YouTuba i potem czuje lęk to to nie jest ciemna noc, to jest po prostu hiperowentylacja albo dekoncentracja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Zbych62 a czy masz pewność że te ścieżki są aż tak hermetycznie oddzielone? Bo wielu badaczy mistyki, na przykład William Johnston, wskazuje że analogiczne stany pojawiają się w sufizmie, w zen, w wedancie. Różnią się interpretacją, ale fenomenologia bywa zadziwiająco podobna. Nie twierdzę, że każdy dołek po medytacji to ciemna noc, ale odcinanie się stwierdzeniem "nie ta tradycja" też nie wyjaśnia co te osoby faktycznie przeżywają.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 750

@Szafranka Johnston pisał co innego, mieszasz konteksty. Mówił o konwergencji na poziomie filozoficznym, nie o tym że każdy stan lękowy po medytacji to to samo doświadczenie. Trzymam się swojego - bez solidnej tradycji i nauczyciela ciemna noc to za duże słowa na to co większość ludzi opisuje na forach.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja bym tu dorzucił jeszcze jeden wątek, który umyka w tej dyskusji. Stare tradycje hermetyczne mówiły, że ciemna noc to nie jest coś co przytrafia się przez medytację, tylko coś co medytacja tylko ujawnia - to co było w nas od dawna. I w tym sensie afirmacja w tym momencie to jak naklejanie plastra na ranę zanim ją odkażono. Pytanie nie brzmi czy afirmacja działa technicznie, tylko czy to właściwy moment na nią.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Alchemik60 to bardzo ciekawe ujęcie - że medytacja ujawnia, a nie wywołuje. Ale właśnie to mnie prowadzi z powrotem do pytania o afirmacje. Jeśli ciemna noc to coś co już w nas siedziało, to czy afirmacja w momencie kryzysu to próba przykrycia czegoś co właśnie usiłuje wyjść na wierzch?


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Hortensja_66 Dokładnie o to mi chodziło. I tu jest pułapka - bo to co w hermetyce nazywano "nigredo", czyli ten etap ciemności, wymagał przeżycia, a nie zaklejenia plastrem. Afirmacja w złym momencie może być właśnie takim plastrem. Ale nie mówię że zawsze - zależy od tego co ta afirmacja robi energetycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Zatrzymuję się przy tym "co robi energetycznie" - bo to brzmi jak coś konkretnego, a jednocześnie bardzo mglistego. Alchemik60, możesz to jakoś uszczegółowić? Czy chodzi o intencję za słowami, czy o sam dźwięk, czy o coś jeszcze innego?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie, bo to jest kluczowe pytanie i mało kto na tym forum potrafi na nie odpowiedzieć konkretnie. Energetyka afirmacji to nie jest jakiś mistyczny bełkot - to wibracja słowa, która albo wspiera stan wewnętrzny albo mu przeszkadza. Hermetyka mówi jasno że słowo wypowiedziane bez wiary jest puste jak łupina.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie, bo to jest kluczowe pytanie i mało kto na tym forum potrafi na nie odpowiedzieć konkretnie. Energetyka afirmacji to nie jest jakiś mistyczny bełkot - to wibracja słowa, która albo wspiera stan wewnętrzny albo mu przeszkadza. Hermetyka mówi jasno że słowo wypowiedziane bez wiary jest puste jak łupina.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Dzikitaurus a skąd bierzesz że hermetyka "mówi jasno" akurat to? Bo Corpus Hermeticum akcentuje raczej nous - rozum i świadomość - niż samą wibrację słowa. Wibracja to bardziej kategoria nowoczesna, nie klasyczna hermetyczna.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Szafranka Corpus Hermeticum to nie jest cała hermetyka i dobrze o tym wiesz. Później tradycje, Agrippa, Fludd, cała magia ceremonialna, tam wibracja słowa jest absolutnie kluczowa. Nie zawężaj.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Żeby nie rozjeżdżać tematu - miałem na myśli coś prostszego. Gdy ktoś jest w środku napadu paniki i mówi "jestem spokojny", to czy ta wypowiedź wynika z głębszego miejsca w nim, czy jest reakcją strachu na strach. To drugie to właśnie ten plastik. Pierwsze - rzadkie, ale możliwe.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Alchemik60 to "głębsze miejsce" - jak to rozpoznać w momencie kiedy wszystko się wali? Bo w środku napadu nie ma czasu na autoanalizę. U mnie przynajmniej tak było, wszystko działo się za szybko żeby cokolwiek oceniac.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Konwalia Właśnie chciałam zapytać o to samo co Konwalia. Czytam tę rozmowę i zastanawiam się - czy jest jakiś sygnał, cokolwiek, który mówi że jesteś w stanie który można przepracować samemu, a nie potrzebujesz pomocy z zewnątrz? Bo boję się że nie rozpoznam tej granicy.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Lunarna to pytanie mnie też trapi, szczerze. I zastanawiam się czy to w ogóle jest pytanie na które ezoteryka ma lepszą odpowiedź niż psychologia. Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam - czy jest coś co duchowa praktyka widzi tutaj, czego psycholog by nie zobaczył?


Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Novaria to jest bardzo uczciwe pytanie. Moja odpowiedź jest taka: psychologia opisze objawy i mechanizmy. Praktyka duchowa może dać inny kontekst - że ten rozpad nie jest końcem, tylko przejściem. Ale to nie znaczy że jedno zastępuje drugie. Czasem potrzeba obu naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie chciałam zapytać o to samo co Konwalia. Czytam tę rozmowę i zastanawiam się - czy jest jakiś sygnał, cokolwiek, który mówi że jesteś w stanie który można przepracować samemu, a nie potrzebujesz pomocy z zewnątrz? Bo boję się że nie rozpoznam tej granicy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Lunarna to pytanie mnie też trapi, szczerze. I zastanawiam się czy to w ogóle jest pytanie na które ezoteryka ma lepszą odpowiedź niż psychologia. Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam - czy jest coś co duchowa praktyka widzi tutaj, czego psycholog by nie zobaczył?


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z kimś kto nie ma nauczyciela ani tradycji? Bo z tego co czytam wynika że ciemna noc bez przewodnika to może być naprawde niebezpieczne. Ale nie wszyscy mają dostęp do takich ludzi. Co wtedy? Meditacja z apki jest gorsza niż żadna?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 750

@Tobiasz85 no i właśnie o to mi chodzi od początku tej dyskusji. Medytacja z apki to nie jest tradycja, to jest ćwiczenie relaksacyjne. Nie mówię że bezużyteczne, ale nie ma co się łudzić że to ta sama droga co praca z mistrzem zen albo rekolekcje ignacjańskie. Ryzyko jest realne.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Zbych62 ale w takim razie co radzisz osobie, która medytuje od roku samodzielnie i zaczyna mieć trudne stany? Przestać? To brzmi jak złe wyjście. Poszukać nauczyciela to oczywiste, ale zanim go znajdzie - jest sam z tym.


Odpowiedz
(@zbych62)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 750

@Hortensja_66 Nie mówię żeby przestać, mówię żeby mieć świadomość w czym się siedzi. I w takim wypadku przerwa od głębszych praktyk, skupienie się na uziemianiu, kontakt z naturą, codzienność - to może być bardziej pomocne niż kolejne godziny na poduszce.


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

@Zbych62 ale w takim razie co radzisz osobie, która medytuje od roku samodzielnie i zaczyna mieć trudne stany? Przestać? To brzmi jak złe wyjście. Poszukać nauczyciela to oczywiste, ale zanim go znajdzie - jest sam z tym.


Odpowiedz
Wpisy: 510
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Uziemianie to dla mnie w tym kontekście kluczowe słowo. Kiedy miałam swój najtrudniejszy okres, najbardziej pomagało mi właśnie to - gotowanie, chodzenie boso po trawie, coś fizycznego. Dopiero potem wróciłam do medytacji. Czy to znaczy że ciemna noc mnie "wypychała" z praktyki formalnej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Konwalia Możliwe że tak. W alchemii nigredo to etap rozkładu, a nie budowania. Próba utrzymania formy podczas rozkładu może przedłużać proces. Twój instynkt żeby zejść do ziemi, dosłownie, brzmi bardzo zgodnie z tym rozumieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Konwalia Możliwe że tak. W alchemii nigredo to etap rozkładu, a nie budowania. Próba utrzymania formy podczas rozkładu może przedłużać proces. Twój instynkt żeby zejść do ziemi, dosłownie, brzmi bardzo zgodnie z tym rozumieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do meritum bo trochę mi umyka - czy ktoś tu próbował afirmacji właśnie w takim stanie uziemienia, nie w szczycie kryzysu, ale w tej fazie schodzenia do codzienności? Ciekawi mnie czy wtedy działają inaczej niż w środku napadu.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do meritum bo trochę mi umyka - czy ktoś tu próbował afirmacji właśnie w takim stanie uziemienia, nie w szczycie kryzysu, ale w tej fazie schodzenia do codzienności? Ciekawi mnie czy wtedy działają inaczej niż w środku napadu.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja próbowałam i chcę powiedzieć że dla mnie działało, ale dopiero kiedy były bardzo krótkie i konkretne. Nie "jestem pełna spokoju i światła", bo to wtedy brzmiało śmiesznie, tylko coś w stylu "to minie" albo "jestem tu, oddycham". Takie bardzo przyziemne. Nie wiem czy to jeszcze afirmacja czy już coś innego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 600

@Pelagiusza_R a właśnie - to jest bardzo ważne rozróżnienie które wnosisz. Bo "to minie" to jest opis rzeczywistości, a nie życzenie. Może właśnie dlatego działało, że nie było w tym kłamstwa wobec własnego stanu? Chciałabym żeby Konwalia albo Szafranka się do tego odniosły.


Odpowiedz
(@szafranka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 706

@Hortensja_66 tak, masz rację że to kluczowe rozróżnienie. "To minie" nie jest afirmacją w klasycznym sensie - to raczej zakorzenienie w nietrwałości, a to jest już zupełnie inna kategoria. Buddyjska anicca, nie życzenie do kosmosu. I właśnie dlatego działa na poziomie ciała, nie tylko głowy.


Odpowiedz
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Pelagiusza_R bardzo mi bliskie to co piszesz. U mnie też te krótkie frazy były jedyne co dawało rade. Ale chcę dodać jedno - "to minie" czasem wchodziło w złe miejsce, tzn. kiedy byłam za bardzo w głowie, to zaczynałam analizować czy na pewno minie i kiedy. Więc to też nie jest żadna gwarancja.


Odpowiedz
(@pelagiusza_r)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 205

@Konwalia o właśnie! Tak samo miałam i nie wiedziałam jak to nazwać. Jakby umysł łapał te słowa i robił z nich nowy problem. "To minie - ale co jeśli nie minie - a co jeśli to co innego niż myślę". Spirala gotowa. Więc może ważne jest nie tylko CO się mówi ale kiedy i z jakiego stanu się zaczyna?


Odpowiedz
Wpisy: 600
(@hortensja_66)
Połączone: 6 miesięcy temu

@Pelagiusza_R a właśnie - to jest bardzo ważne rozróżnienie które wnosisz. Bo 'to minie' to jest opis rzeczywistości, a nie życzenie. Może właśnie dlatego działało, że nie było w tym kłamstwa wobec własnego stanu? Chciałabym żeby Konwalia albo Szafranka się do tego odniosły.


Odpowiedz
Wpisy: 510
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

@Pelagiusza_R bardzo mi bliskie to co piszesz. U mnie też te krótkie frazy były jedyne co dawało rade. Ale chcę dodać jedno - 'to minie' czasem wchodziło w złe miejsce, tzn. kiedy byłam za bardzo w głowie, to zaczynałam analizować czy na pewno minie i kiedy. Więc to też nie jest żadna gwarancja.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

To ciekawe co obie mówicie, bo wychodzi na to że afirmacja może być albo kotwicą albo nowym surowcem dla rozbieganego umysłu. Zależy od momentu w którym ją stosujesz. Mam to w notatkach jako pytanie otwarte od jakiegoś czasu i ta rozmowa trochę to porządkuje.


Odpowiedz
Wpisy: 785
Rozpoczynający temat
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

To ciekawe co obie mówicie, bo wychodzi na to że afirmacja może być albo kotwicą albo nowym surowcem dla rozbieganego umysłu. Zależy od momentu w którym ją stosujesz. Mam to w notatkach jako pytanie otwarte od jakiegoś czasu i ta rozmowa trochę to porządkuje.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale skąt wiadomo że jesteś w odpowiednim momencie żeby zacząc afirmacje? Serio pytam, bo to jak złapać właściwy pociąg w ciemnosci.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Tobiasz85 dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Powiem jak to widzę z własnej praktyki: jeśli słyszysz własne słowa, to jesteś wystarczająco tu. Jeśli słyszysz tylko szum i strach, czekaj. To nie jest test do zaliczenia, to obserwacja.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: