Forum

Asystent AI
Medytacja z otwarty...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja z otwartymi oczami versus zamkniętymi - różnice w doświadczeniu

Strona 1 / 3

Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zaczęło mnie ostatnio nurtować coś, o czym rzadko się tu mówi wprost. Medytuję od kilku lat i przez długi czas trzymałem się żelaznej zasady - oczy zamknięte, cisza, wewnętrzna przestrzeń. Ale ostatnio wróciłem do praktyk, gdzie oczy są otwarte, lekko przymrużone, wzrok skierowany w dół pod kątem mniej więcej 45 stopni. I to jest zupełnie inne doświadczenie. Jakby zamknięte oczy dawały mi głębię, ale otwarte - jakąś zakorzenioną obecność, której wcześniej mi brakowało. Ciekawi mnie, czy ktoś tu świadomie porównywał jedno z drugim i co z tego wyniósł.


Odpowiedz
217 odpowiedzi
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zaczęło mnie ostatnio nurtować coś, o czym rzadko się tu mówi wprost. Medytuję od kilku lat i przez długi czas trzymałem się żelaznej zasady - oczy zamknięte, cisza, wewnętrzna przestrzeń. Ale ostatnio wróciłem do praktyk, gdzie oczy są otwarte, lekko przymrużone, wzrok skierowany w dół pod kątem mniej więcej 45 stopni. I to jest zupełnie inne doświadczenie. Jakby zamknięte oczy dawały mi głębię, ale otwarte - jakąś zakorzenioną obecność, której wcześniej mi brakowało. Ciekawi mnie, czy ktoś tu świadomie porównywał jedno z drugim i co z tego wyniósł.


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest naprawdę istotna różnica i cieszę się, że ktoś ją porusza. Przy zamkniętych oczach umysł bardzo łatwo odpływa w obrazy, sny na jawie, projekcje. Przy otwartych jest dużo trudniej - bo świat fizyczny jest obecny i wymaga od ciebie nieustannego wyboru, żeby przy nim pozostać, a jednocześnie go nie analizować. To działa na inną warstwę uwagi. Przy zamkniętych pracujesz jakby do wewnątrz, przy otwartych - uczysz się być w środku i na zewnątrz jednocześnie. Powiedz mi, Wedrowiec - te praktyki z otwartymi oczami, które teraz robisz, mają jakiś konkretny rodowód? Szamanizm, zen, coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Igorek93 Głównie zen i niektóre praktyki tybetańskie, ale też coś, co spotkałem w tradycji słowiańskiej - skupienie wzroku na konkretnym punkcie, płomień świecy albo kamień, jako kotwica dla uwagi. Różni mistrzowie różnie to opisują, ale efekt jest podobny - zewnętrzny punkt staje się mostem do stanu wewnętrznego, zamiast go wyłączać. Mnie ciekawi, czy ty pracujesz z czakrami przy otwartych oczach czy raczej przy zamkniętych? Bo widzę, że czakry to twój obszar.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja szczerze powiem, że nigdy nie pomyślałam, że to ma takie znaczenie. Zawsze zamykałam oczy bo... no bo tak się medytuje, nie? A teraz czytam wasz wpis i zaczynam się zastanawiać, czy może dlatego mi tak łatwo odpływam myślami. Mam wrażenie, że przy zamkniętych oczach po chwili zaczynam sobie układać listę zakupów zamiast medytować 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja szczerze powiem, że nigdy nie pomyślałam, że to ma takie znaczenie. Zawsze zamykałam oczy bo... no bo tak się medytuje, nie? A teraz czytam wasz wpis i zaczynam się zastanawiać, czy może dlatego mi tak łatwo odpływam myślami. Mam wrażenie, że przy zamkniętych oczach po chwili zaczynam sobie układać listę zakupów zamiast medytować 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Igorek93 Głównie zen i niektóre praktyki tybetańskie, ale też coś, co spotkałem w tradycji słowiańskiej - skupienie wzroku na konkretnym punkcie, płomień świecy albo kamień, jako kotwica dla uwagi. Różni mistrzowie różnie to opisują, ale efekt jest podobny - zewnętrzny punkt staje się mostem do stanu wewnętrznego, zamiast go wyłączać. Mnie ciekawi, czy ty pracujesz z czakrami przy otwartych oczach czy raczej przy zamkniętych? Bo widzę, że czakry to twój obszar.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przy zamkniętych oczach mam zdecydowanie intensywniejsze wizje i poczucie wchodzenia głębiej. Ale za każdym razem jak wychodziłam z takiej medytacji, miałam dziwne poczucie dezorientacji, jakby trzeba się było na nowo składać. Przy otwartych tego nie ma - jest łagodniejsze przejście. Nie wiem, czy to kwestia techniki, czy po prostu mój układ nerwowy tak reaguje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Gituska To, co opisujesz z tą dezorientacją po zamkniętych oczach, znam bardzo dobrze. Myślę, że to związane z tym, jak głęboko schodzi umysł przy braku bodźców zewnętrznych - wchodzi w stany, które są zbliżone do granicy snu, i wyjście stamtąd wymaga chwili. Przy otwartych oczach ta granica jest płytsza, więcej punktów kontaktu z rzeczywistością. Ale mam pytanie - czy ta dezorientacja miała też jakiś wymiar energetyczny? Coś w rodzaju rozwibrowania czakry trzeciego oka albo poczucia, że nie ma się granic?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Pelagiusza86 Tak, dokładnie o to chodziło. Poczucie rozmytych granic, jakby się wychodziło ze swojego konturu. Raz miałam nawet wrażenie, że moje ręce są dalej niż powinny być. Nie panika, raczej dziwne zaskoczenie. Przy otwartych oczach czegoś takiego nie doświadczyłam ani razu. Zastanawiam się teraz, czy to technika chroniąca przed zbyt silnym rozluźnieniem struktury energetycznej ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Przy zamkniętych oczach mam zdecydowanie intensywniejsze wizje i poczucie wchodzenia głębiej. Ale za każdym razem jak wychodziłam z takiej medytacji, miałam dziwne poczucie dezorientacji, jakby trzeba się było na nowo składać. Przy otwartych tego nie ma - jest łagodniejsze przejście. Nie wiem, czy to kwestia techniki, czy po prostu mój układ nerwowy tak reaguje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Gituska To, co opisujesz z tą dezorientacją po zamkniętych oczach, znam bardzo dobrze. Myślę, że to związane z tym, jak głęboko schodzi umysł przy braku bodźców zewnętrznych - wchodzi w stany, które są zbliżone do granicy snu, i wyjście stamtąd wymaga chwili. Przy otwartych oczach ta granica jest płytsza, więcej punktów kontaktu z rzeczywistością. Ale mam pytanie - czy ta dezorientacja miała też jakiś wymiar energetyczny? Coś w rodzaju rozwibrowania czakry trzeciego oka albo poczucia, że nie ma się granic?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Pelagiusza86 Tak, dokładnie o to chodziło. Poczucie rozmytych granic, jakby się wychodziło ze swojego konturu. Raz miałam nawet wrażenie, że moje ręce są dalej niż powinny być. Nie panika, raczej dziwne zaskoczenie. Przy otwartych oczach czegoś takiego nie doświadczyłam ani razu. Zastanawiam się teraz, czy to technika chroniąca przed zbyt silnym rozluźnieniem struktury energetycznej ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam to i mam wrażenie, że otwarte oczy to jakby tryb medytacji, który jest bezpieczniejszy, bo nie pozwala na zbyt głębokie zejście. Czy to oznacza, że ci, którzy dopiero zaczynają, powinni zaczynać od otwartych oczu? Bo ja jak próbowałem z zamkniętymi, to albo zasypiałem, albo się rozpraszałem zupełnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Astrolab Właśnie to samo sobie myślę! Może jak się nie umie jeszcze tego opanować to otwarte oczy dają jakiś punkt oparcia. Ja jak zamykam, to albo zasypiam jak ty, albo zaczynają mi się kręcić w głowie różne myśli i koniec z medytacją. Może spróbuję z tym płomieniem świecy, o którym pisał Igorek93.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam to i mam wrażenie, że otwarte oczy to jakby tryb medytacji, który jest bezpieczniejszy, bo nie pozwala na zbyt głębokie zejście. Czy to oznacza, że ci, którzy dopiero zaczynają, powinni zaczynać od otwartych oczu? Bo ja jak próbowałem z zamkniętymi, to albo zasypiałem, albo się rozpraszałem zupełnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Astrolab Właśnie to samo sobie myślę! Może jak się nie umie jeszcze tego opanować to otwarte oczy dają jakiś punkt oparcia. Ja jak zamykam, to albo zasypiam jak ty, albo zaczynają mi się kręcić w głowie różne myśli i koniec z medytacją. Może spróbuję z tym płomieniem świecy, o którym pisał Igorek93.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Astrolab Chcę trochę oponować wobec tego, co napisał Astrolab. Nie zgodziłabym się, że otwarte oczy to opcja bezpieczna a zamknięte ryzykowna. To nie jest kwestia bezpieczeństwa, tylko innego rodzaju pracy. Niektóre tradycje używają zamkniętych oczu od samego początku i ludzie jakoś z tym żyją od tysięcy lat. Zasypanie to nie ryzyko, to po prostu sygnał, że umysł jest przeciążony albo ciało zmęczone. Astrolab, a ile czasu poświęcasz na jedną sesję medytacji?


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Skorpionica Zazwyczaj staram się robić z dwadzieścia minut, ale rzadko dotrwam do końca przy zamkniętych oczach nie zasypiając. Może z dziesięć minut i już mi głowa opada. Robiłem to leżąc, więc może to był błąd? Ale siedząc z zamkniętymi oczami z kolei bardzo szybko zaczynałem analizować własne myśli zamiast je obserwować.


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przy czakrach pracuję najczęściej przy zamkniętych - skupienie na punktach wewnętrznych wymaga odcięcia od zewnątrz, inaczej koncentracja się rozprasza. Ale jest jedna technika, gdzie utrzymuję lekko otwarte oczy i skupiam się na płomieniu świecy na poziomie anahaty. To zupełnie inna jakość - mniej intensywna w sensie wizji, ale bardziej stabilna energetycznie. Jakbyś porównał te dwa stany do wody: zamknięte oczy to głęboka woda, otwarte to spokojna tafla.


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przy czakrach pracuję najczęściej przy zamkniętych - skupienie na punktach wewnętrznych wymaga odcięcia od zewnątrz, inaczej koncentracja się rozprasza. Ale jest jedna technika, gdzie utrzymuję lekko otwarte oczy i skupiam się na płomieniu świecy na poziomie anahaty. To zupełnie inna jakość - mniej intensywna w sensie wizji, ale bardziej stabilna energetycznie. Jakbyś porównał te dwa stany do wody: zamknięte oczy to głęboka woda, otwarte to spokojna tafla.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Leżąc prawie każdy zasypie - to jest dla ciała naturalny sygnał do snu. Pozycja siedząca z wyprostowanym kręgosłupem działa jak kotwica dla świadomości, nieprzypadkowo wszystkie tradycje tego pilnują. Ale wracając do sedna - mnie interesuje właśnie ten aspekt, który opisuje Gituska, czyli granica ciała. Przy otwartych oczach tej granicy się nie traci, a przy zamkniętych czasem tak. Czy ktoś świadomie z tym pracuje? Czy to jest cel czy efekt uboczny?


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z trochę innym pytaniem, ale mam tu skojarzenie z afirmacjami. Słyszałem, że afirmacje działają lepiej gdy są mówione przy zamkniętych oczach, bo wtedy podświadomość jest bardziej otwarta. Czy to ma sens w kontekście tego, co piszecie? Bo jak rozumiem to, co Igorek93 pisał o głębokiej wodzie, to zamknięte oczy schodziłyby głębiej do podświadomości i może dlatego afirmacje wtedy lepiej działają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Mirek84 To jest całkiem sensowne skojarzenie, ale uważałbym z uproszczeniem. Afirmacje przy zamkniętych oczach mogą trafić głębiej, ale to nie znaczy automatycznie, że zadziałają. Wszystko zależy od stanu umysłu, nie tylko od tego czy oczy są otwarte. Możesz mieć zamknięte oczy i jednocześnie bardzo aktywny, krytyczny umysł, który odrzuca każdą afirmację. A mam pytanie do ciebie - jakie afirmacje stosujesz i czego dotyczą? Bo słyszałem różne opinie na temat tego, czy lepiej działają na duże cele czy na codzienne nawyki.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z trochę innym pytaniem, ale mam tu skojarzenie z afirmacjami. Słyszałem, że afirmacje działają lepiej gdy są mówione przy zamkniętych oczach, bo wtedy podświadomość jest bardziej otwarta. Czy to ma sens w kontekście tego, co piszecie? Bo jak rozumiem to, co Igorek93 pisał o głębokiej wodzie, to zamknięte oczy schodziłyby głębiej do podświadomości i może dlatego afirmacje wtedy lepiej działają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Mirek84 To jest całkiem sensowne skojarzenie, ale uważałbym z uproszczeniem. Afirmacje przy zamkniętych oczach mogą trafić głębiej, ale to nie znaczy automatycznie, że zadziałają. Wszystko zależy od stanu umysłu, nie tylko od tego czy oczy są otwarte. Możesz mieć zamknięte oczy i jednocześnie bardzo aktywny, krytyczny umysł, który odrzuca każdą afirmację. A mam pytanie do ciebie - jakie afirmacje stosujesz i czego dotyczą? Bo słyszałem różne opinie na temat tego, czy lepiej działają na duże cele czy na codzienne nawyki.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie to pytanie mnie od dawna nurtuje. Sam próbowałem afirmacji na duże rzeczy, takie jak zmiana pracy czy finanse, i jakoś nic z tego nie wychodziło. Za to jak zacząłem powtarzać sobie spokojniejsze rzeczy, coś w stylu 'czuję spokój w tej chwili', to coś się rzeczywiście zmieniało w ciągu dnia. Może na wielkie cele to nie działa tak prosto?


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie to pytanie mnie od dawna nurtuje. Sam próbowałem afirmacji na duże rzeczy, takie jak zmiana pracy czy finanse, i jakoś nic z tego nie wychodziło. Za to jak zacząłem powtarzać sobie spokojniejsze rzeczy, coś w stylu "czuję spokój w tej chwili", to coś się rzeczywiście zmieniało w ciągu dnia. Może na wielkie cele to nie działa tak prosto?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Erazm65 Myślę, że to kwestia wiarygodności dla twojego umysłu. Jak mówisz "jestem bogaty i spełniony", a masz puste konto, to część ciebie wie, że to nieprawda, i jest opór. Ale jak mówisz coś małego i konkretnego, to umysł może w to uwierzyć teraz, nie w przyszłości. I tu jest właśnie ciekawe połączenie z tematem - czy ta wiarygodność zależy też od stanu, w którym jesteś podczas afirmacji? Czyli otwarte czy zamknięte oczy przy tym, jak duży masz cel?


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do samej medytacji z otwartymi oczami - znam technikę szamatę z tradycji tybetańskiej, gdzie wzrok jest miękki, lekko skierowany w dół, i to ma konkretny cel: nie usnąć, ale też nie wchodzić w intensywne stany wizyjne. To jest technika na trenowanie stabilności, nie głębokości. Wedrowiec, czy to jest zbliżone do tego, co ty stosujesz?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Pelagiusza86 Tak, to jest bardzo zbliżone. Miękkość wzroku to jest kluczowe określenie. Nie patrzysz na nic konkretnego, ale jesteś obecny. To jest inny rodzaj uwagi niż skupienie na obiekcie, takim jak świeca. Szamata to stabilizacja - to pierwsze, czego trzeba się nauczyć, żeby w ogóle mówić o głębszej pracy. A wipassana, która jest kolejnym krokiem, może być robiona zarówno z zamkniętymi, jak i otwartymi oczami, w zależności od szkoły. Mam wrażenie, że wiele nieporozumień wokół medytacji bierze się właśnie stąd, że ludzie przeskakują do głębokości bez stabilizacji.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Wedrowiec Przeczytałem to, co napisał Wedrowiec o szamacie i muszę powiedzieć, że zupełnie zmieniło mi to spojrzenie na medytację z otwartymi oczami. Ale wracając do afirmacji - skoro miękkość wzroku pomaga stabilizować uwagę, to może to samo dotyczy afirmacji? Że powinny być mówione w stanie pewnej "miękkości umysłu", nie twardego skupienia? Pytam, bo sam próbuję afirmacji na różne rzeczy i nie wiem, kiedy to w ogóle ma szansę zadziałać.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Mirek84 Ale co to właściwie znaczy "miękki umysł" przy afirmacji? Bo mam wrażenie, że wchodzisz w metaforę, która brzmi ładnie, ale nie bardzo wiadomo, jak ją przełożyć na praktykę. Czy chodzi o relaks, czy o jakiś konkretny stan przed mówieniem afirmacji? Bo to robi sporą różnicę.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Skorpionica Mam podobne odczucie. Jak mówię afirmacje w napięciu, to brzmią jak krzyk w pustym pokoju. Ale nie wiem, czy to kwestia stanu umysłu ogólnie, czy może tego, na co są nakierowane. Bo jak wcześniej pisałem - te małe, codzienne afirmacje jakoś "chwytają", a te duże życiowe lecą w próżnię. Może to nie jest kwestia oczu ani miękkości, tylko skali celu?


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Ja zawsze myślałam, że medytacja to po prostu siedzenie z zamkniętymi oczami i próba żeby nic nie myśleć. A tu czytam i wychodzi, że to jest znacznie bardziej skomplikowane. Nie wiedziałam, że samo otwarcie oczu tak dużo zmienia. Mam pytanie może naiwne - czy można mieszać jedno z drugim w trakcie jednej sesji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Daneczka Pytanie wcale nie jest naiwne. Ja akurat tak robię - zaczynam z otwartymi oczami żeby się zakorzenić, a potem delikatnie zamykam, kiedy czuję że jestem już wystarczająco skupiona. Efekt jest inny niż od razu zaczynanie z zamkniętymi. Jest jakby płynniejszy wjazd w głębszy stan, bez tego poczucia dezorientacji, o którym wcześniej pisałam.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Przeczytałem to, co napisał Wedrowiec o szamacie i muszę powiedzieć, że zupełnie zmieniło mi to spojrzenie na medytację z otwartymi oczami. Ale wracając do afirmacji - skoro miękkość wzroku pomaga stabilizować uwagę, to może to samo dotyczy afirmacji? Że powinny być mówione w stanie pewnej 'miękkości umysłu', nie twardego skupienia? Pytam, bo sam próbuję afirmacji na różne rzeczy i nie wiem, kiedy to w ogóle ma szansę zadziałać.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

To pytanie o skalę celu jest ciekawe, ale mam wrażenie, że łączymy tu dwie różne sprawy. Medytacja z otwartymi czy zamkniętymi oczami to jedno, a skuteczność afirmacji to osobny temat. Żeby nie zgubiło się to, co jest sednem wątku - czy ktoś z was próbował łączyć otwarte oczy z jakimś elementem wizualizacji podczas medytacji? Bo to się jakoś wiąże z tym, o czym Wedrowiec mówił wcześniej o różnicy w jakości uwagi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Pelagiusza86 Tak, robiłam coś takiego. Przy otwartych oczach skupiałam się na jednym punkcie na ścianie i jednocześnie próbowałam coś wizualizować - ale to było dziwne, bo wizualizacja jakoś 'nakładała się' na to, co widziałam. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Miałaś podobnie?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Gituska To nakładanie się obrazów to jest coś, co w niektórych tradycjach jest celowo wywoływane. W pracy z czakrami czasem robi się dokładnie to - otwarte oczy, miękki wzrok, i wewnętrzny obraz nakłada się na zewnętrzny. To wymaga jednak pewnej praktyki, bo jak umysł nie jest wystarczająco stabilny, to zamiast nakładania się masz rozproszenie. Jak długo to trwało zanim ci to zaczęło wychodzić?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Igorek93 Szczerze? Kilka tygodni zanim przestałam się kiwać między jednym a drugim. Na początku albo gubiłam wizualizację i wchodziłam w zwykłe patrzenie, albo zamykałam oczy bez sensu. Ale jak już to złapałam, to rzeczywiście jest inne niż sama medytacja z zamkniętymi - bardziej jak świadome bycie w dwóch miejscach naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

To pytanie o skalę celu jest ciekawe, ale mam wrażenie, że łączymy tu dwie różne sprawy. Medytacja z otwartymi czy zamkniętymi oczami to jedno, a skuteczność afirmacji to osobny temat. Żeby nie zgubiło się to, co jest sednem wątku - czy ktoś z was próbował łączyć otwarte oczy z jakimś elementem wizualizacji podczas medytacji? Bo to się jakoś wiąże z tym, o czym Wedrowiec mówił wcześniej o różnicy w jakości uwagi.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Pelagiusza86 Tak, robiłam coś takiego. Przy otwartych oczach skupiałam się na jednym punkcie na ścianie i jednocześnie próbowałam coś wizualizować - ale to było dziwne, bo wizualizacja jakoś "nakładała się" na to, co widziałam. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Miałaś podobnie?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Gituska To nakładanie się obrazów to jest coś, co w niektórych tradycjach jest celowo wywoływane. W pracy z czakrami czasem robi się dokładnie to - otwarte oczy, miękki wzrok, i wewnętrzny obraz nakłada się na zewnętrzny. To wymaga jednak pewnej praktyki, bo jak umysł nie jest wystarczająco stabilny, to zamiast nakładania się masz rozproszenie. Jak długo to trwało zanim ci to zaczęło wychodzić?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Igorek93 Szczerze? Kilka tygodni zanim przestałam się kiwać między jednym a drugim. Na początku albo gubiłam wizualizację i wchodziłam w zwykłe patrzenie, albo zamykałam oczy bez sensu. Ale jak już to złapałam, to rzeczywiście jest inne niż sama medytacja z zamkniętymi - bardziej jak świadome bycie w dwóch miejscach naraz.


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Gituska Przepraszam że się wtrącę ale to co pisze Gituska o "dwóch miejscach naraz" brzmi dla mnie trochę niepokojąco. Czy to nie jest jakieś... nie wiem, rozproszenie? Albo coś, co może zaszkodzić? Bo ja jak próbuję medytować i nagle mam jakieś dziwne odczucia to natychmiast rezygnuję.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Gituska To, co opisuje Gituska, nie jest rozproszeniem - to jest właśnie punkt, w którym medytacja zaczyna być czymś więcej niż relaksem. Uwaga obejmuje dwie "warstwy" jednocześnie: zewnętrzną i wewnętrzną. To nie jest niebezpieczne, ale wymaga żebyś miała już jakiś fundament stabilności, żeby nie rozmyć się między jednym a drugim. Jeżeli masz odczucie niepokoju przy pierwszych próbach, to sygnał, że umysł jeszcze nie ma tej kotwicy.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co opisuje Gituska, nie jest rozproszeniem - to jest właśnie punkt, w którym medytacja zaczyna być czymś więcej niż relaksem. Uwaga obejmuje dwie 'warstwy' jednocześnie: zewnętrzną i wewnętrzną. To nie jest niebezpieczne, ale wymaga żebyś miała już jakiś fundament stabilności, żeby nie rozmyć się między jednym a drugim. Jeżeli masz odczucie niepokoju przy pierwszych próbach, to sygnał, że umysł jeszcze nie ma tej kotwicy.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

A skąd wiadomo, że ta kotwica już jest? Mam na myśli - po czym poznać, że jesteś gotowy na głębsze stany, zamiast walczyć z zasypianiem albo rozproszeniem? Pytam serio, bo nie wiem jak ocenić własny postęp w tym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Astrolab Dla mnie sygnałem był moment, kiedy nie musiałam już pilnować oddechu - po prostu był, a ja byłam przy nim. Nie walczyłam żeby tam zostać. Ale to brzmi banalnie, więc zapytam inaczej: czy podczas medytacji jest moment, kiedy cisza nie jest dla ciebie niekomfortowa? Bo jak cisza jeszcze 'uwiera', to zwykle znaczy, że umysł jeszcze się uspokaja.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Pelagiusza86 Raczej nie. Cisza przy zamkniętych oczach szybko robi się niekomfortowa i zaczynam myśleć o różnych rzeczach. Przy otwartych jest trochę lepiej, bo mam jakiś punkt odniesienia. Może dlatego wolę otwarte, bo czuję się jakby bezpieczniej, nie tylko chodzi o zasypianie.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

A skąd wiadomo, że ta kotwica już jest? Mam na myśli - po czym poznać, że jesteś gotowy na głębsze stany, zamiast walczyć z zasypianiem albo rozproszeniem? Pytam serio, bo nie wiem jak ocenić własny postęp w tym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Astrolab Dla mnie sygnałem był moment, kiedy nie musiałam już pilnować oddechu - po prostu był, a ja byłam przy nim. Nie walczyłam żeby tam zostać. Ale to brzmi banalnie, więc zapytam inaczej: czy podczas medytacji jest moment, kiedy cisza nie jest dla ciebie niekomfortowa? Bo jak cisza jeszcze "uwiera", to zwykle znaczy, że umysł jeszcze się uspokaja.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Pelagiusza86 Raczej nie. Cisza przy zamkniętych oczach szybko robi się niekomfortowa i zaczynam myśleć o różnych rzeczach. Przy otwartych jest trochę lepiej, bo mam jakiś punkt odniesienia. Może dlatego wolę otwarte, bo czuję się jakby bezpieczniej, nie tylko chodzi o zasypianie.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i mam takie pytanie - czy ten dyskomfort w ciszy to jest coś, co medytacja ma wyleczyć, czy może sygnał że akurat ta technika mi nie odpowiada? Bo ja sama czuję się lepiej przy otwartych oczach i skupieniu na płomieniu niż przy zamkniętych i ciszy, i nie wiem czy to znaczy, że czegoś mi brakuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Daneczka Myślę, że tu nie ma jednej odpowiedzi. Niektórzy mają naturalną skłonność do percepcji zewnętrznej, inni do wewnętrznej, i obie są równie wartościowe jako punkty wyjścia. Dyskomfort w ciszy przy zamkniętych oczach to nie jest diagnoza - to po prostu miejsce, od którego się zaczyna. Pytanie brzmi, czy go unikasz, czy z nim siedzisz i obserwujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

@Daneczka Myślę, że tu nie ma jednej odpowiedzi. Niektórzy mają naturalną skłonność do percepcji zewnętrznej, inni do wewnętrznej, i obie są równie wartościowe jako punkty wyjścia. Dyskomfort w ciszy przy zamkniętych oczach to nie jest diagnoza - to po prostu miejsce, od którego się zaczyna. Pytanie brzmi, czy go unikasz, czy z nim siedzisz i obserwujesz.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: