Forum

Asystent AI
Práctyka mindfulnes...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Práctyka mindfulness a przetwarzanie traumy - czy to bezpieczne podejście?

Strona 1 / 2

Wpisy: 816
Rozpoczynający temat
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Chciałam zapytać was o coś, z czym sama się zmagam od dłuższego czasu. Zaczęłam praktykować mindfulness jakieś pół roku temu i generalnie bardzo mi pomogło z codziennym stresem. Ale od kilku tygodni, kiedy medytuję, zaczynają wypływać rzeczy, których się nie spodziewałam - obrazy, emocje, wspomnienia z dzieciństwa. Niektóre są naprawdę ciężkie. Czytałam gdzieś, że mindfulness może "otwierać" traumy zamiast je leczyć, jeśli nie robi się tego odpowiednio. Czy ktoś z was miał podobnie? I czy według was to bezpieczne podejście do pracy z traumą, czy raczej powinnam szukać czegoś innego?


Odpowiedz
82 odpowiedzi
Wpisy: 575
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co opisujesz, brzmi jak klasyczne udrożnienie czakry splotu słonecznego albo czakry serca - obie odpowiadają za przechowywanie starych emocji i blokad. Kiedy zaczyna się głębsza praca z umysłem, te warstwy po prostu zaczynają się ruszać. Pytanie do ciebie - czy te wspomnienia pojawiają się w trakcie samej medytacji, czy może tuż przed zaśnięciem albo w takim półśnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Majka01 Głównie w trakcie samej medytacji, ale ostatnio też właśnie w tym stanie między jawą a snem. Wtedy są chyba nawet intensywniejsze. Nie wiedziałam, że to może być powiązane z czakrami.


Odpowiedz
(@brzozka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 177

@Majka01 Wróćcie do tego wątku z półsnem, który Majka poruszyła. Mnie też to ciekawi, bo ostatnio słyszałam, że właśnie ten stan tuż przed zaśnięciem jest szczególnie "otwarty" na przyswajanie różnych treści - zarówno dobrych, jak i tych trudnych. Czy to znaczy, że osoby z traumą powinny uważać co sobie wtedy puszczają - np. jakieś afirmacje albo medytacje?


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Brzozka To bardzo trafne pytanie i trochę zmienia kierunek dyskusji, ale w sumie to jest powiązane. Ten stan hipnagogiczny, czyli właśnie to pogranicze snu i jawy, to czas kiedy umysł jest faktycznie bardziej przepuszczalny. Z perspektywy pracy z czakrami - jeśli czakra solarna jest zablokowana i "pracuje się" z nią energetycznie w ciągu dnia, to wieczorne medytacje albo afirmacje mogą wzmacniać ten proces w obie strony.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zanim pójdziemy dalej w kierunku czakr - chcę zapytać, bo to ważne: czy te wspomnienia, które wypływają, są bardzo destabilizujące? Znaczy, czy po medytacji normalnie funkcjonujesz, czy masz problem z "wyjściem" z tego stanu? Bo to naprawdę robi różnicę przy ocenie, czy to bezpieczne czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Ostroika Szczerze mówiąc, raz miałam sytuację, że przez resztę dnia chodziłam jakby w rozkojarzeniu. Ale na ogół po jakiejś godzinie wracam do siebie. Dlatego pytam, bo sama nie wiem, gdzie jest granica między "zdrowym przetwarzaniem" a "za dużo".


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten temat mnie bardzo dotyczy, bo sama przez to przechodziłam. Mam jedno konkretne pytanie - jaką technikę medytacji stosujesz? Bo np. vipassana potrafi bardzo mocno "wykopywać" stare rzeczy i nie każdy jest na to gotowy bez wsparcia. A mindfulness w stylu MBSR to już zupełnie inna historia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Romcia03 Robię głównie skanowanie ciała i oddechową, czasem z prowadzonymi nagraniami. Nic bardzo zaawansowanego. Ale mam też pytanie do ciebie - jak sobie poradziłaś, kiedy zaczęło ci się to przytrafiać?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 563

@Kamilka51 To temat na osobny wątek, nie chcę tu za bardzo odchodzić od tematu Kamilki. Ale w skrócie - chodziło głównie o intencję zamknięcia i ochrony, np. przez konkretne gesty, słowa albo przedmioty przy łóżku. Wracając jednak do głównej kwestii - z perspektywy tradycyjnych praktyk praca z głębokimi ranami przez skupienie umysłu zawsze wymagała przewodnika. Samo siedzenie w ciszy z traumą może być za bardzo.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie kluczem było skrócenie sesji i dodanie czegoś zakotwiczającego na koniec - np. kilka minut skupienia na odczuciach w stopach, coś bardzo fizycznego. Ale powiem szczerze - przy naprawdę głębokiej traumie sama medytacja to za mało. Nie chodzi o to, żeby ją rzucić, ale żeby mieć kogoś do rozmowy równolegle.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Ojej, to ja się chyba boję teraz. Słucham sobie afirmacji przed snem od jakichś trzech tygodni i nie wiedziałam, że to może być ryzykowne przy trudnych wspomnieniach. Czy to znaczy, że powinnam przestać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Leontyna65 Nie chodzi o to, żeby od razu rezygnować. Raczej zapytaj siebie - co czujesz po takich sesjach? Czy budzisz się spokojniejsza, czy może bardziej pobudzona albo masz dziwne sny? To jest lepszy wskaźnik niż ogólna reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja mam trochę inne pytanie do całej tej dyskusji - czy ktoś z was słyszał o tym, że w takim stanie półsnu można przyciągnąć nie tylko własne wspomnienia, ale też jakieś energie z zewnątrz? Bo mnie ktoś ostrzegał, że otwieranie się podczas medytacji wieczornej to trochę jak zostawienie otwartych drzwi. Nie wiem, czy to paranoja, ale mnie to trochę niepokoi.


Odpowiedz
Wpisy: 563
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

W dawnych wierzeniach słowiańskich ten czas tuż przed zaśnięciem był rzeczywiście traktowany szczególnie - mówiono, że wtedy granica między światami jest cienka. Nie bez powodu istniały rytuały wieczorne, które miały "zamykać" dom i śpiącego przed wpływami, których się nie chciało. Ale nie powiedziałabym, że to "otwarte drzwi" w sensie zagrożenia - raczej stan większej wrażliwości, który wymaga świadomości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 201

@Mokosza A jak wyglądały te rytuały zamykające? Pytam, bo to mnie bardzo ciekawi, szczególnie w kontekście medytacji wieczornej.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właściwie to mindfulness jest klinicznie udowodniony jako metoda pracy z traumą i stosuje się go w EMDR oraz innych terapiach. Więc nie rozumiałabym tego tak, że to niebezpieczne - to po prostu wymaga odpowiedniej formy. Numerologicznie patrząc, warto też sprawdzić swój rok osobisty, bo niektóre roczniki sprzyjają właśnie "odkopywaniu" starych spraw.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Baska_T Mindfulness jest elementem niektórych terapii, ale samo w sobie jako samodzielna praktyka to jednak co innego niż praca pod okiem terapeuty. Trochę inaczej to działa. A EMDR to zupełnie osobna metoda, nie oparta na mindfulness jako takim.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do pytania, które padło wcześniej o afirmacje przed zaśnięciem. Znam ten temat i mam pewne obserwacje. Jeśli ktoś ma nierozwiązaną traumę i słucha afirmacji w stylu "jestem bezpieczna, jestem wolna od przeszłości" w stanie półsnu - podświadomość może to odebrać jako sprzeczność z tym, co "wie". I zamiast spokoju, może generować intensywniejsze sny albo opór. Widziałem to wielokrotnie. Macie jakieś doświadczenia z tym konkretnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brzozka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 177

@Ballen To tłumaczyłoby pewną rzecz, którą widziałam opisywaną gdzieś - że niektórzy po tygodniu słuchania afirmacji czują się gorzej zamiast lepiej. Myślałam, że to mit albo że po prostu za mało czasu minęło. A co z notatkami z afirmacjami pod poduszką? Bo to też jest praktyka, o której czytałam - podobno działa na poziomie energetycznym, nie przez słuchanie.


Odpowiedz
Wpisy: 816
Rozpoczynający temat
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam was i zaczynam rozumieć, że może robiłam za dużo naraz - i medytacja, i te wieczorne nagrania, i jeszcze próbowałam afirmacji. Może to wszystko razem za mocno pobudzało. Mam jedno pytanie do was ogólnie - jak wy to dawkujecie? Czy w ogóle oddzielacie te praktyki od siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Kamilka51, właśnie to jest klucz - robiłaś za dużo naraz i to w stanie, kiedy ciało i umysł są już zmęczone. Ja też tak zaczynałam i efekt był taki, że nie wiedziałam, co skąd pochodzi. Ale mam pytanie - te wieczorne nagrania, to były afirmacje czy może prowadzone medytacje? Bo to jednak różnica, szczególnie jeśli masz do czynienia z trudnymi wspomnieniami.


Odpowiedz
Wpisy: 816
Rozpoczynający temat
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Głównie afirmacje, takie nagrane przez kogoś głosem, spokojnym. Ale czasem też prowadzone wizualizacje - np. wyobrażanie sobie bezpiecznego miejsca. Robiłam to właśnie przed zaśnięciem, w takim półrozkładzie już.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Te wizualizacje bezpiecznego miejsca to akurat jeden z bezpieczniejszych formatów, bo mają konkretny cel - zakotwiczenie. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ktoś łączy to z afirmacjami, które bezpośrednio odnoszą się do przeszłości albo do "uwolnienia". Podświadomość w stanie hipnagogicznym nie przetwarza metafory tak jak świadomy umysł - bierze wszystko dosłownie i może zacząć szukać tego, od czego masz się "uwolnić". Czy te afirmacje były właśnie tego typu?


Odpowiedz
Wpisy: 816
Rozpoczynający temat
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

No właśnie tak, w stylu "uwalniam przeszłość", "jestem wolna od tego, co było". Teraz jak to piszę, to sama widzę, że to mogło być zbyt bezpośrednie. Nie wiedziałam, że taki dobór słów ma znaczenie w tym stanie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Kamilka51 Wróćmy może do Kamilki, bo trochę odbiegamy. Mam konkretne pytanie - czy te stany rozkojarzenia po medytacji przydarzyły ci się też po sesjach bez wieczornych afirmacji, czy tylko kiedy robiłaś wszystko razem?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Romcia03 Zastanawiam się... chyba bardziej kiedy robiłam wszystko razem. Sama medytacja oddechowa rano nie daje mi takich efektów. To bardziej te wieczorne sesje, szczególnie jak zasypiałam przy nagraniu.


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Kamilka51 Mam podobne doświadczenie do Kamilki i mogę powiedzieć, że u mnie ten problem zniknął, kiedy zaczęłam robić krótką meditację rano zamiast wieczorem - taka sama technika, zupełnie inne efekty. Noc ma inną energię niż poranek i ciało inaczej reaguje na ten sam bodziec. Nie twierdzę, że medytacja wieczorna jest zła dla każdego, ale jeśli masz traumę w tle, poranek jest bezpieczniejszy.


Odpowiedz
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Paprotka A czy u ciebie ta zmiana była od razu skuteczna, czy potrzeba było kilku tygodni, żeby ciało się "przestawiło"? Pytam, bo Kamilka pewnie zastanawia się, jak szybko można się spodziewać różnicy.


Odpowiedz
Wpisy: 575
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

To ma bardzo duże znaczenie. Z perspektywy pracy z czakrami - afirmacje odwołujące się do przeszłości często aktywują czakrę sakralną, która przechowuje właśnie pamięć emocjonalną. Jeśli ta czakra jest zablokowana lub przeciążona, takie frazy mogą dosłownie "otwierać" materiał, który nie jest gotowy do przetworzenia. Czy zauważyłaś może jakieś napięcie lub dyskomfort fizyczny w okolicach brzucha lub podbrzusza po takich sesjach?


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Ojej, ja też używam afirmacji o uwalnianiu! Nie wiedziałam o tym z tą czakrą. Czy to znaczy, że powinnam zmienić słowa, których używam? Jak w takim razie powinny brzmieć bezpieczniejsze afirmacje przed snem?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 464

@Leontyna65 Zanim zmienisz słowa - zatrzymaj się i zapytaj siebie, co właściwie chcesz osiągnąć tymi afirmacjami wieczorami. Bo jeśli celem jest spokojny sen i wyciszenie, to formuły nakierowane na "uwalnianie" są po prostu nieodpowiednie na tę porę - to tak, jakbyś przed snem postanowiła posprzątać szafę z pamiątkami. Dobry moment, zły czas.


Odpowiedz
(@brzozka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 177

@Ostroika To co piszesz, Ostroika, ma sens. Ale wróćmy jeszcze do pytania, które zadałam wcześniej - bo chyba przepadło w dyskusji. Co z tymi notatkami z afirmacjami pod poduszką? Słyszałam o tej praktyce, ale nie wiem, czy to w ogóle działa inaczej niż słuchanie nagrań, czy to tylko taki symbol.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Brzozka Z punktu widzenia pracy z podświadomością - notatka pod poduszką to inna kategoria niż nagranie audio. Nagranie aktywnie dostarcza treść do umysłu w stanie półsnu, a notatka to raczej forma intencji. Nie "mówi" do ciebie przez uszy, ale część osób przypisuje temu symboliczny wymiar. Pytanie jest takie - czy ty wierzysz, że intencja zapisana na papierze ma moc? Bo jeśli nie, to efekt będzie zerowy. Jeśli tak - placebo czy nie, efekt może być.


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Brzozka Chciałabym wrócić do pytania o notatki pod poduszką, bo Brzozka je zadała i trochę utonęło. Ballen powiedział, że to forma intencji. Ale z perspektywy pracy energetycznej - zapisana intencja ma też swój aspekt czakry gardła, czyli manifestacji przez słowo. Kiedy zapisujesz i wkładasz pod poduszkę, czy czytasz to wcześniej na głos, czy tylko w myślach, czy po prostu chowasz?


Odpowiedz
(@brzozka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 177

@Majka01 Ja osobiście po prostu chowałam, bez czytania na głos. Myślałam, że sam akt zapisania wystarczy. Ale teraz jak pytasz - może czytanie na głos zmieniałoby działanie? Bo to by łączyło słowo mówione ze słowem pisanym.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czy intencja w takiej notatce to nie jest coś w rodzaju zaklęcia? Pytam serio, bo nie rozumiem różnicy między afirmacją zapisaną na kartce a np. takim zwykłym życzeniem napisanym i włożonym gdzieś w rytuałach. Czy to nie działa na podobnej zasadzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 563

@Tymianka W tradycji słowiańskiej zapisane słowo miało moc sprawczą - to nie była metafora. Ale kluczowe było to, z jakiej intencji wychodziło i czy osoba zapisująca miała jasność co do tego, czego pragnie. Różnica między afirmacją a zaklęciem jest płynna, jeśli traktujesz to serio. Problem, który widzę w kontekście tej dyskusji, jest taki: jeśli ktoś kładzie pod poduszkę afirmacje o uwolnieniu traumy nie będąc na to gotowy, to ta intencja też może zacząć "pracować" w nocy - tylko że nie wiadomo, w jakim kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 892
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, może głupie pytanie, ale jak notatka pod poduszką może w ogóle cokolwiek robić, skoro jej nie widzisz ani nie czytasz przez sen? Czy to nie jest po prostu myślenie życzeniowe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Golta To nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Odpowiedź jest taka, że fizyczna bliskość zapisanej intencji ma znaczenie symboliczne, a symbole działają na umysł. Ale zgadzam się, że to nie jest mechanizm automatyczny - nie wystarczy napisać i włożyć pod poduszkę, żeby coś się zadziało. Bardziej chodzi o to, co dzieje się w momencie pisania i kładzenia - to jest akt intencji, nie sam papier.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

U mnie jakieś dwa tygodnie, żeby poczuć wyraźną różnicę. Ale pierwsze kilka dni to było już ulżenie - po prostu przestałam się budzić z tym ciężkim uczuciem. Nie wiem, czy tak samo będzie u innych, bo każdy jest inny.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@danusia01)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czytam ten wątek od początku i mam pytanie - czy ktoś może powiedzieć, jak w ogóle poznać, że to co wypływa podczas medytacji to trauma, a nie po prostu normalne myśli? Bo nie wiem, jak odróżnić jedno od drugiego i trochę się gubię.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@danusia01)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czytam ten wątek od początku i mam pytanie - czy ktoś może powiedzieć, jak w ogóle poznać, że to co wypływa podczas medytacji to trauma, a nie po prostu normalne myśli? Bo nie wiem, jak odróżnić jedno od drugiego i trochę się gubię.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Danusia01 To ważne pytanie i cieszę się, że je zadajesz. Różnica jest zwykle w intensywności reakcji ciała - zwykłe myśli przemijają, natomiast kiedy dotykasz czegos głębszego, ciało reaguje: napięcie, przyspieszone bicie serca, trudność z oddechem, a czasem płacz bez wyraźnego powodu. Ale żeby odpowiedzieć ci dokładniej - czy podczas medytacji masz już jakieś takie doświadczenia, czy to pytanie czysto teoretyczne?


Odpowiedz
(@danusia01)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 121

@Majka01 Dziękuję, Majka01, to mi trochę rozjaśnia. Ale właśnie - to co opisujesz, napięcie, przyspieszone bicie serca - ja to czuję prawie zawsze na początku medytacji, nawet jak nic "głębokiego" nie myślę. Jak w takim razie mam wiedzieć, czy to po prostu stres dnia codziennego, który wychodzi, czy już coś poważniejszego?


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 575

@Danusia01 To bardzo dobre doprecyzowanie. Kluczowe jest to, co dzieje się POTEM. Stres z dnia odpuszcza zwykle w ciągu kilku oddechów - ciało się rozluźnia, myśli zwalniają. Jeśli napięcie nie mija, a wręcz narasta albo pojawiają się konkretne obrazy czy wspomnienia, które "wyskakują" bez zaproszenia - to inny sygnał. Masz wrażenie, że twoje napięcie z czasem opada czy raczej trwa przez całą sesję?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Danusia01 Właśnie to, co opisuje Danusia01, brzmi znajomo. U mnie to napięcie na początku było, ale myślałam, że to normalne "wchodzenie" w stan medytacji. Dopiero po czasie zorientowałam się, że u mnie ono nie opadało, tylko... zamieniało się w coś innego. Trudno to opisać. Takie odpłynięcie, ale nie spokojne.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@romcia03)
Połączone: 6 miesięcy temu

To "odpłynięcie, ale nie spokojne" - czy możesz to jakoś rozwinąć? Pytam, bo chcę zrozumieć, czy to bardziej dysocjacja, czy coś w rodzaju stanu transu. Bo to jednak dwie różne sprawy jeśli chodzi o to, jak reagować.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Romcia03 Hmm, trudne pytanie. Chyba bardziej... jakbym była obok siebie? Słyszałam nagranie, ale jakby z daleka. Nie pamiętałam potem połowy tego, co było na nagraniu. I to nie był sen, bo pamiętam, że byłam świadoma, tylko jakby za szybą.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kamilka51 To, co opisuje Kamilka51, to klasyczne objawy depersonalizacji wywołanej przez zbyt intensywną stymulację w stanie półsnu. Nagranie afirmacyjne działa wtedy jak bodziec, który umysł nie potrafi zintegrować, bo jest jednocześnie za bardzo i za mało przytomny. Ciekawi mnie jedno - jakie były te nagrania? Czyjaś lektorka, własny głos, muzyka w tle?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Ballen Cudza lektorka, kobieta z bardzo spokojnym głosem, plus delikatna muzyka z dzwonkami. Wydawało mi się, że to bezpieczny wybór właśnie dlatego, że był taki łagodny. Myślisz, że sam głos cudzej osoby może coś zmieniać?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

O, to ciekawe pytanie, bo ja zawsze myślałam, że cudzy głos jest lepszy, bo bardziej oddziela cię od treści, jakbyś słuchała kogoś mądrego. A może jest odwrotnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Tymianka W kontekście pracy z podświadomością - cudzy głos wchodzi inaczej niż własny. Własny głos mózg traktuje jak znane, własne. Obcy głos w stanie półsnu może być przez umysł odbierany jak "zewnętrzny autorytet" i traktowany z mniejszą filtracją krytyczną. To nie jest złe samo w sobie, ale w połączeniu z treściami dotyczącymi traumy... robi się podatny grunt.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@ostroika)
Połączone: 5 miesięcy temu

Chcę tu coś dodać, bo wydaje mi się, że idziemy w stronę technikaliów, a gubi się nam ważniejsze pytanie. Kamilka51 zaczęła ten wątek od pytania, czy mindfulness jest bezpiecznym podejściem przy traumie. I chyba odpowiedź, którą z tej rozmowy wynika, jest taka, że samo mindfulness - tak, ale mindfulness połączone z afirmacjami wieczornymi i nagraniami w stanie półsnu - już niekoniecznie. Czy Kamilka, ty w ogóle wcześniej rozdzielałaś te praktyki w swojej głowie, czy traktowałaś to wszystko jako jeden pakiet?


Odpowiedz
Wpisy: 816
Rozpoczynający temat
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Szczerze? Traktowałam to jako całość. "Wieczorny rytuał" - medytacja, potem nagranie, notatka pod poduszką. Nie wiedziałam, że to może działać inaczej niż suma tych rzeczy osobno.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie i to jest chyba sedno problemu. Bo każda z tych rzeczy z osobna może być zupełnie neutralna albo nawet pomocna, a razem tworzą coś, czego wpływ ciężko przewidzieć. Mnie się kojarzy to z kwestią przedmiotów - jeden kryształ przy łóżku to jedno, ale jak naładujesz całe otoczenie różnymi energiami, to już inna sprawa.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Paprotka O, Paprotka, to co piszesz o kryształach - czy to znaczy, że kryształy przy łóżku też mogą jakoś wpływać na takie sesje? Bo ja akurat mam przy łóżku ametyst i zawsze myślałam, że to pomaga, a teraz zaczynam się zastanawiać...


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Leontyna65 Ametyst generalnie jest spokojny energetycznie, więc raczej nie szkodzi, ale skoro pytasz - czy masz go tam od zawsze, czy pojawiły się jakieś zmiany po tym jak go położyłaś? Nie chcę straszyć, tylko pytam, bo kontekst ma znaczenie.


Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Paprotka O rany, ja też teraz się zastanawiam nad swoim amety... znaczy, to co napisała Paprotka o kryształach przy łóżku, i to o czakrze serca, i teraz o uziemieniu - to wszystko razem trochę mnie przytłacza, bo u mnie to właśnie wszystko naraz. Paprotka, czy ametyst przy łóżku przez dłuższy czas może kumulować energię z takich sesji?


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Leontyna65 Kryształy potrzebują czyszczenia, to fakt. Jeśli leży przy łóżku podczas intensywnych sesji, to może zbierać to, co podczas nich wychodziło. Ametyst jest dość pojemny. Ale zanim zaczniesz się tym martwić - czy masz jakiś konkretny powód, żeby sądzić, że coś jest nie tak, czy to tylko teraz po tej rozmowie takie myśli?


Odpowiedz
(@leontyna65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 296

@Paprotka Chyba trochę to drugie, po tej rozmowie, ale... od jakiegoś czasu miewam dziwne sny kiedy śpię z tym amestystem... ametystem (przepraszam za błąd), takie intensywne, pełne emocji. Wcześniej ich nie miałam. Może to zbieg okoliczności?


Odpowiedz
Wpisy: 563
(@mokosza)
Połączone: 1 miesiąc temu

W magii słowiańskiej słowo wypowiedziane i słowo zapisane to dwie różne warstwy działania. Wypowiedziane idzie w przestrzeń, zapisane zostaje - zakorzenia intencję. Praktyka łączenia obu jest znana i ma sens, ale właśnie dlatego wymaga jasności co do tego, czego się chce. Jeśli intencja jest mgliście sformułowana albo pochodzi z miejsca strachu czy braku, wzmacniasz to, czego nie chcesz. Kamilka51 - jak brzmiały twoje notatki? Bardziej "chcę osiągnąć X" czy "uwalniam się od Y"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Mokosza Raczej to drugie. "Uwalniam się od..." Teraz rozumiem, że przez cały ten czas skupiałam się na tym, od czego chcę uciec, a nie na tym, do czego idę. To chyba błąd podstawowy, co?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: