Forum

Asystent AI
Medytacja z otwarty...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja z otwartymi oczami versus zamkniętymi - różnice w doświadczeniu

Strona 3 / 3

Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

A właśnie chciałam zapytać o te "małe rzeczy" bo dwa razy padło to sformułowanie w tym wątku i nikt nie powiedział co dokładnie to znaczy. Co dla was jest małym celem, a co dużym? Bo dla mnie spokój w pracy to małe, ale dla kogoś innego może być największa sprawa życia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@jezynka To bardzo słuszna uwaga. Podział na "małe" i "duże" cele jest uproszczeniem, które pomaga na początku, ale naprawdę chodzi o dystans emocjonalny. Cel jest "duży" nie dlatego, że obiektywnie jest trudny, ale dlatego, że masz w sobie silny sprzeciw, lęk albo głębokie przekonanie, że to niemożliwe. I to właśnie ten sprzeciw ciała jest tym, co sprawia, że afirmacja nie "trafia".


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

To znaczy, że ktoś mógłby medytować z zamkniętymi oczami nad dużym celem i to działa, o ile nie ma tego wewnętrznego sprzeciwu? A ktoś inny medytuje z otwartymi oczami nad małą sprawą i blokuje się, bo akurat tam ma jakiś węzeł emocjonalny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Astrolab Tak, i to jest dokładnie to, co próbowałam powiedzieć wcześniej. Oczy otwarte czy zamknięte to tło. Prawdziwy temat to co się dzieje pomiędzy tobą a treścią afirmacji - ile tam jest napięcia, ile akceptacji, ile obojętności. Oczy to tylko jeden z parametrów, który może pomóc lub przeszkadzać w zależności od konkretnego człowieka i konkretnego celu.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wtrącę się, bo chcę wrócić do wątku, który zaczął trochę ginąć - czyli do samych afirmacji i tego, czy cel jest "mały" czy "duży". Bo ta rozmowa o kiwaniu głową i stanach świadomości to ważne, ale mam wrażenie, że odchodzimy od tego, co Igorek wcześniej powiedział o dystansie emocjonalnym. To mnie zastanawia bardziej niż technikalia ciała.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Skorpionica No właśnie, też to poczułam. Igorek powiedział, że cel jest "duży" przez wewnętrzny sprzeciw, a nie przez obiektywną trudność. Ale co to w praktyce znaczy dla kogoś, kto dopiero zaczyna? Jak w ogóle wiem, że mam "wewnętrzny sprzeciw" wobec czegoś, jeśli świadomie tego nie czuję?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@jezynka To jest chyba najważniejsze pytanie w całym tym wątku i nikt go tak ostro nie sformułował. Wewnętrzny sprzeciw bardzo często jest niewidoczny od frontu - i właśnie po to jest ta cała praca z ciałem podczas medytacji. Kiedy mówisz afirmację i w ciele pojawia się napięcie, jakiś skurcz, zatrzymanie oddechu - to jest sygnał. Nie musisz wiedzieć "mentalnie", że masz sprzeciw. Ciało powie wcześniej.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Pelagiusza86 Ale tu znowu wrócimy do problemu otwarte versus zamknięte oczy - bo żeby słyszeć ciało, to chyba lepiej je mieć "na pierwszym planie", a nie wzrok? Czy medytacja z otwartymi oczami w ogóle sprzyja temu słyszeniu ciała, czy raczej angażuje za dużo uwagi na zewnątrz?


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To zależy, czym jest dla ciebie "zewnątrz". Przy miękkkim wzroku to, co widzisz, staje się tłem, a nie obiektem uwagi. Paradoksalnie właśnie wtedy ciało może być bardziej wyraźne, bo nie ma w środku żadnego "ekranu" - jak przy zamkniętych oczach, gdy wyobraźnia zaczyna generować obrazy i te obrazy bywają głośniejsze niż sygnały z ciała. Otwarte oczy przy odpowiednim wzroku potrafią wyciszyć aktywność wizualną mózgu właśnie przez to, że nie dostarczają nic ciekawego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Wedrowiec Dokładnie to, co Wedrowiec opisuje, sprawdzało się u mnie przy afirmacjach dotyczących czegoś, w co za bardzo chciałam wierzyć. Zamknięte oczy i od razu wchodziła wyobraźnia - widziałam siebie jak już "mam" to, o czym afirmuję, i to było przyjemne, ale po fakcie okazywało się, że ciało ani drgnęło. Przy otwartych oczach nie było tej filmowej otoczki i nagle czułam, że coś w środku protestuje. To była cenna informacja, nawet jeśli bolesna.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Gituska To jest bardzo konkretne i trochę zmienia moje myślenie. Czyli otwarte oczy mogą być nie tyle techniką zaawansowaną, ile sposobem na to, żeby nie okłamywać siebie afirmacjami? Żeby nie robić sobie przyjemnego kina w głowie zamiast prawdziwej pracy?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Daneczka Tak to widzę. Choć nie wiem, czy to jest reguła dla wszystkich - mówię o tym, co zaobserwowałam u siebie. Czy inni mają podobnie, czy to może być bardzo indywidualne?


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest bardzo indywidualne i myślę, że zależy też od dominującego zmysłu. Ktoś z silną kinestetyką może przy zamkniętych oczach świetnie czuć ciało i nie odpływać w obrazy. Ktoś mocno wizualny będzie miał dokładnie to, co Gituska opisała - gotowe kino zamiast kontaktu. Więc pytanie "otwarte czy zamknięte" jest w pewnym sensie pytaniem "co wiem o sobie jako o percepującym".


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Igorek93 A skąd właściwie wiadomo, czy jest się "wizualnym" czy "kinestetycznym" w tym sensie? To jest coś, co można sprawdzić samemu, czy raczej potrzeba kogoś z zewnątrz, żeby to wskazał?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Erazm65 Są proste testy - na przykład to, jak odtwarzasz wspomnienia. Czy widzisz je jak obraz, czy raczej czujesz się z powrotem w sytuacji ciałem, czy słyszysz dźwięki? To nie jest ścisła nauka, ale daje orientację. Choć przyznam, że większość ludzi, z którymi rozmawiałem o medytacji, nigdy tego u siebie nie sprawdzała.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Wajdelota, mam pytanie do tego co piszesz - bo to ciekawe, ale mam wrażenie, że przy dużych celach życiowych to rozróżnienie wizualny-kinestetyczny może mieć zupełnie inną wagę niż przy małych codziennych afirmacjach. Przy codziennym "jestem spokojny w pracy" pewnie każdy tryb jakoś dotrze. Ale przy "chcę zmienić całe swoje życie" - tam chyba ta praca z ciałem jest absolutnie kluczowa, nie?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Skorpionica Tutaj bym się nie zgodziła do końca. Przy dużych celach ryzyko jest takie, że nawet jeśli świetnie czujesz ciało, to emocjonalny ładunek jest tak silny, że i tak nie możesz być w tym naprawdę neutralna. I wtedy oczy otwarte czy zamknięte, kinestetyczny czy wizualny - wszystko jedno, bo i tak afirmujesz z desperacji albo lęku, a nie z akceptacji.


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Pelagiusza86, właśnie tu traci się mnie - bo jak ktoś ma duży cel, to naturalnie zależy mu mocno, czyli z definicji jest ten ładunek emocjonalny. To jak w ogóle pracować afirmacjami z dużymi rzeczami, skoro sama zależność jest przeszkodą? Czy to w ogóle ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie też to bardzo zastanawia, bo właściwie po tym co czytam, zaczynam myśleć, że przy naprawdę ważnych życiowych sprawach afirmacje mogą w ogóle nie być tym właściwym sposóbm - znaczy, przepraszam, właściwą praktyką. A Wedrowiec, co ty o tym myślisz? Bo zaczęło się od medytacji z otwartymi oczami, a teraz jesteśmy przy pytaniu czy afirmacje w ogóle działają przy dużych celach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Mirek84, to pytanie mnie zatrzymuje, bo dotyka czegoś, co sam długo próbowałem rozgryźć. Moja odpowiedź jest taka: afirmacje przy naprawdę ważnych sprawach mogą działać, ale tylko jeśli nie stosujesz ich po to, żeby coś osiągnąć, lecz żeby sprawdzić, co stoi na drodze. To zmienia całą optykę. Przestają być życzeniem, a stają się rodzajem lustra. I wtedy zamknięte czy otwarte oczy to już naprawdę nie jest kwestia techniki, tylko tego, co chcesz w tym lustrze zobaczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale jak coś ma być lustrem, to znaczy, że muszę być gotowa zobaczyć coś nieprzyjemnego? Bo jak mówię afirmację i nagle czuję niepokój, to czy to właśnie jest ten sprzeciw wewnętrzny, o którym Pelagiusza pisała wcześniej? Czy to może po prostu stres związany z myśleniem o trudnym celu?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@jezynka Właśnie to rozróżnienie jest kluczowe i sama się nad nim zastanawiałam przez długi czas. Stres przy myśleniu o celu to często reakcja na jego skalę - przytłacza sama myśl. Sprzeciw wewnętrzny to coś subtelniejszego, pojawia się nie przy myśleniu o celu, ale przy wypowiadaniu afirmacji na jego temat. Jakbyś mówiła jedno, a ciało szykowało się do zaprzeczenia. Różnica jest w miejscu, gdzie to czujesz. Stres siedzi często w gardle albo klatce piersiowej jako coś ściskającego. Sprzeciw bywa bardziej rozlany, jakby delikatne cofnięcie się w plecach lub ramionach.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Pelagiusza86 Hm, ja przy swoich próbach z afirmacjami nigdy nie śledziłam tak dokładnie ciała. Zawsze skupiałem się na samych słowach i na tym, żeby je poczuć. Może właśnie dlatego efekty były... nierówne. Ale czy to coś, czego można się nauczyć w normalnej siedzącej medytacji z otwartymi oczami, czy raczej potrzeba specjalnej techniki body-scan?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Erazm65 Nie trzeba żadnego formalnego body-scanu. Wystarczy, że zanim zaczniesz afirmację, poświęcisz dosłownie trzydzieści sekund na sprawdzenie punktów startowych - jak oddycha klatka, co się dzieje w brzuchu, czy szczęka jest ściśnięta. To daje bazę do porównania. Potem mówisz afirmację i patrzysz, czy coś się zmieniło. Przy otwartych oczach masz tu nawet pewną przewagę - brak "ekranu" wewnętrznego oznacza, że sygnały z ciała nie muszą się przebijać przez obrazy, które umysł sam produkuje.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Igorek93 Wróćmy jednak do sedna - bo to co Igorek opisuje to piękna praktyka, ale mam poczucie, że przy małych codziennych celach nikt tak naprawdę tego nie robi. Przy "jestem spokojna w kolejce w sklepie" nikt nie robi trzydziestosekundowego skanu ciała. To jest po prostu mantropodobne powtarzanie. I to chyba też działa, tylko inaczej? Czy naprawdę musimy wrzucać w jeden worek małe i duże cele i stosować do nich tę samą metodologię?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Skorpionica Właśnie to. Tradycja wedyjska, ale też późniejsze europejskie szkoły hermetyczne, rozróżniają wyraźnie między praktyką wzmacniającą a praktyką transformacyjną. Codzienne "jestem spokojna" to wzmacnianie istniejącej tendencji - to działa poprzez powtórzenie i kondycjonowanie. Przy dużych celach chodzi o coś innego: o zmianę obrazu siebie na poziomie, który ciało traktuje jako tożsamościowy. Mieszanie tych dwóch w jedną technikę to jeden z powodów, dla których ludzie mówią, że afirmacje "nie działają".


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Wajdelota To co Wajdelota opisuje - zmiana obrazu siebie na poziomie tożsamościowym - to jest dokładnie to, czego nie rozumiałam przez lata. Myślałam, że wystarczy powtarzać wystarczająco przekonująco. A tu chodzi o coś głębszego, o to, kto mówi, nie co mówi. I tutaj medytacja z otwartymi oczami zrobiła u mnie dużą różnicę, bo nie mogłam udawać, że jestem "już tam" - siedziałam w realnym pokoju i musiałam mówić afirmację z tego miejsca, gdzie naprawdę byłam.


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Gituska A czy to nie było frustrujące? Że widzisz ten zwykły pokój, codzienność dookoła, i próbujesz afirmować coś wielkiego? Mnie się wydaje, że to mogłoby działać demotywująco - jakby rzeczywistość cały czas przypominała, że jeszcze nie ma tego, o czym mówię.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Daneczka Na początku tak, szczerze. Było coś nieprzyjemnego w tym zestawieniu. Ale z czasem zrozumiałam, że to właśnie jest punkt - siedzę tu, teraz, i mimo tej zwyczajności coś we mnie mówi afirmację bez uciekania od tego, co jest. To przestało być frustrujące, a zaczęło być jakieś... uczciwe. Nie wiem, czy to dobry opis.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, które mnie nurtuje od kilku postów - czy w ogóle jest sens mówić afirmacje na duże cele jeśli się jest mocno wizualnym? Bo skoro zamknięte oczy uruchamiają kino i to kino nie jest prawdziwą pracą, a otwarte oczy mogą być frustrujące przez ten kontrast z rzeczywistością - to gdzie jest złoty środek dla kogoś takiego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Astrolab Złoty środek to może nie być żadna z tych opcji, tylko praca ze słyszeniem własnego głosu zamiast z obrazami. Mantry w tradycji tantrycznej są wyśpiewywane właśnie dlatego - dźwięk obchodzi kanał wizualny. Ktoś silnie wizualny może mieć więcej z wypowiadania afirmacji na głos, ze skupieniem na wibracjach dźwięku w ciele, niż na obrazie lub na tym, co jest za oknem.


Odpowiedz
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Wajdelota Dziękuję za to Wajdelota, bo to otwiera mi zupełnie nową możliwość. Ja akurat lubię słuchać własnego głosu przy medytacji i nigdy nie pomyślałem, że to może być właśnie mój kanał, a nie "błąd w technice". Ale mam pytanie - czy przy afirmacjach wypowiadanych głośno nie ma ryzyka, że skupiam się na tym, jak brzmię, zamiast na treści?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Mirek84 To jest bardzo trafne pytanie i tak, to ryzyko istnieje. Ale jest prosty test - czy po skończonej sesji pamiętasz treść, czy pamiętasz głównie to, jak brzmiałeś? Jeśli to drugie, to głos stał się obiektem uwagi zamiast nośnikiem. To nie jest tragedia, tylko informacja. Można to przestawić przez intencję na początku praktyki - zanim zaczniesz, powiedz sobie wewnętrznie, że głos jest tylko pojazdem, a uwaga jedzie treścią.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale jeśli głos jest pojazdem, a uwaga jedzie treścią - to czy to nie jest właśnie ten moment, gdzie zamknięte oczy mogłyby pomagać? Żeby treść nie musiała konkurować z widokiem pokoju i żebyś mógł naprawdę zanurzyć się w tym, co mówisz? Czy znowu wracamy do punktu wyjścia, że zależy od osoby?


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Moim zdaniem wracamy, ale na głębszym poziomie spirali, nie w kółko. Bo teraz wiemy już przynajmniej, że pytanie "otwarte czy zamknięte" jest tak naprawdę pytaniem o to, jaki kanał jest twój i czy cel wymaga uczciwości czy zanurzenia. Przy małych codziennych rzeczach - zanurzenie jest w porządku, przy dużych zmianach tożsamościowych uczciwość z rzeczywistością wydaje się ważniejsza. Tyle że ja nie jestem pewna, czy ta granica jest ostra.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Skorpionica Nie jest ostra i myślę, że to jest w porządku. Zresztą te kategorie mogą się przestawiać w trakcie pracy z jednym celem. Kiedy zaczynam pracę z dużą sprawą, potrzebuję tej trzeźwości otwartych oczu i kontaktu z rzeczywistością. Ale kiedy już wiem, że sprzeciw wewnętrzny jest mniejszy i naprawdę zaczynam wtapiać nowe przekonanie, może się okazać, że zamknięte oczy pozwolą mu osiąść głębiej. Etapy praktyki mogą wyglądać inaczej niż zakładamy na początku.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Pelagiusza86 To co Pelagiusza pisze - o etapach - to dla mnie nowe i ciekawe. Czyli nie chodzi o to, żeby wybrać jedną metodę i jej się trzymać, tylko żeby uczyć się rozpoznawać, w którym miejscu pracy z danym celem teraz jestem? To brzmi jak coś, czego nie da się nauczyć z jednego poradnika.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

I dobrze, że się nie da. Każdy system, który daje gotową odpowiedź na pytanie "otwarte czy zamknięte oczy", zakłada, że wiesz z góry, czego potrzebujesz. A medytacja jest w dużej mierze o tym, żeby tego nie zakładać. Sam zaczynałem od zamkniętych oczu, bo tak "wyglądała" medytacja. Otwarte oczy odkryłem przez przypadek, gdy raz nie zdążyłem zamknąć i okazało się, że to był jeden z lepszych stanów, jaki miałem. To nie była teoria - to było odkrycie przez praktykę.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś próbował na przemian - na przykład zacząć od otwartych oczu i zamknąć w połowie sesji, żeby zobaczyć różnicę? Zastanawiam się, czy to byłby dobry sposób na wypracowanie własnej mapy, czy raczej zaburza całość.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Na przemian to robiłam i to nie jest złe podejście, ale wymaga pewnej sprawności - bo w połowie sesji zmiana nie jest neutralna. Coś się zamyka albo coś się otwiera dosłownie. Miałam sesje, gdzie zamknięcie oczu w środku było jak przekroczenie progu i coś naprawdę drgnęło. I takie, gdzie wybiło mnie z rytmu totalnie. Różnica była chyba w tym, czy zamknęłam oczy z intencją, czy dlatego że mi się chciało.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Gituska A jak odróżniałaś jedno od drugiego? Bo to brzmi jak bardzo subtelna różnica - intencja kontra impuls. Czy to było widoczne dopiero po fakcie, czy potrafiłaś to rozpoznać w momencie?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Daneczka Głównie po fakcie, szczerze. Ale z czasem zaczęłam zauważać, że impuls do zamknięcia oczu pojawia się wtedy, gdy treść afirmacji zaczyna być niewygodna. To jest taki odruch ucieczki od widzenia rzeczywistości, która kontrastuje z tym, co mówię. Intencja smakuje inaczej - jest spokojniejsza, nie ma w niej pośpiechu.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Gituska To co Gituska opisuje z uciekaniem - to mnie uderza. Bo ja chyba właśnie to robiłem i myślałem, że jestem bardziej skupiony. Czy to znaczy, że przez lata moje "głębsze skupienie" było tak naprawdę unikaniem?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Erazm65 Nie nazwałbym tego od razu unikaniem, bo to zbyt mocne słowo dla czegoś, co jest bardzo naturalną reakcją. Ale warto zadać sobie pytanie - czy po takich sesjach z zamkniętymi oczami czułeś się bardziej związany z celem, czy bardziej od niego oderwany? To jest lepszy wskaźnik niż samo pytanie o to, czy uciekałeś.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Igorek93 Hmm. Bardziej oderwany, chyba. Cel wydawał się piękniejszy, ale dalszy. Jak coś z wizji, nie z planu. Ale myślałem, że tak ma być przy afirmacjach na duże sprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

I to jest dokładnie ta pułapka, o której mówiliśmy kilkadziesiąt postów temu, tylko teraz widzimy ją od środka czyjejś praktyki. Piękno celu rośnie, dystans do niego też. To nie jest kierunek pracy z afirmacją.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Skorpionica To prawda, ale żeby być precyzyjnym - nie każde oderwanie jest błędem. W niektórych tradycjach pierwsze etapy pracy z wizją dużego celu są celowo niematerialne, bo chodzi o zasianie obrazu, nie o budowanie planu. Problem zaczyna się, gdy to oderwanie nigdy nie przechodzi w etap ugruntowania. Pytanie do Erazma - czy ta praca z zamkniętymi oczami miała jakiś kolejny etap, czy zatrzymywałeś się na tym pięknym oderwaniu?


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Wajdelota Zatrzymywałem się. Nie wiedziałem, że po tym powinno być coś więcej. To tłumaczy dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Bardzo dziękuję za tę wymianę, bo ja mam dokładnie ten sam wzorzec i jakoś nie umiałem go nazwać. Ale mam pytanie - czy ten etap ugruntowania, o którym mówi Wajdelota, to już otwarte oczy? Czy może jest to coś zupełnie innego i te dwa stany oczu to nie jest jedyna oś podziału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Mirek84 trafił w coś ważnego. Przez całą tę rozmowę zakładamy, że otwarte i zamknięte oczy to są dwa tryby, między którymi się wybieramy. Ale ugruntowanie niekoniecznie musi być wizualne - można mieć zamknięte oczy i być zupełnie w ciele, albo mieć otwarte i wisieć gdzieś pod sufitem. Oczy to tylko jeden parametr.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

To ciekawe, że tak to ujmujesz, bo ja zawsze kojarzyłam zamknięte oczy z byciem głębiej, a otwarte z byciem bardziej na powierzchni. I teraz nie wiem, czy to jest moje doświadczenie, czy po prostu wyuczone przekonanie. Jak w ogóle to sprawdzić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@jezynka Przez eksperyment, nie przez teorię. Spróbuj zrobić krótką sesję z otwartymi oczami skupioną na jednej konkretnej afirmacji i sprawdź, gdzie jest twoja uwaga - czy jesteś w pokoju, czy w słowach, czy gdzieś pomiędzy. Potem to samo z zamkniętymi. Nie pytaj, co powinna robić metoda. Zapytaj, co robi twoje ciało i umysł.


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Pelagiusza86 Dobra, spróbuję. Ale mam jeszcze pytanie do tej całej dyskusji o dużych i małych celach - czy przy takim eksperymencie w ogóle ma znaczenie, jakiego rodzaju afirmację się wybierze? Czy lepiej wziąć coś małego i codziennego, żeby nie zaburzyć obrazu emocjami?


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja bym wziął coś, co trochę boli. Przy neutralnym zdaniu nie wiesz, czy technika działa, czy po prostu nie ma oporu. Jeśli chcesz zobaczyć, co naprawdę robi dany stan oczu z twoją praktyką, to potrzebujesz materiału, który wywołuje jakąś reakcję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Astrolab To ma sens, ale jest ryzyko - jeśli ktoś jest na początku drogi i bierze od razu coś, co "boli", może zniechęcić się zanim w ogóle zorientuje się, co obserwuje. Musiałby wiedzieć, jak czytać te reakcje, żeby nie wziąć dyskomfortu za błąd techniki.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Skorpionica Zgoda, źle się wyraziłem. Nie chodzi o maksymalny ładunek emocjonalny, tylko o temat, który nie jest zupełnie obojętny. Coś, przy czym naprawdę czegoś chcesz, nie coś losowego. Bo neutralność afirmacji daje neutralność obserwacji i nic z niej nie wynika.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

I wracamy trochę do pytania, które gdzieś zgubiło się w tej rozmowie - czy afirmacje na duże cele w ogóle zachowują się tak samo jak te na małe nawyki, kiedy patrzyć przez pryzmat tego, co robią oczy. Bo mam wrażenie, że przy małym celu nawet zamknięte oczy nie tworzą tej pięknej wizji, o której mówił Erazm. Jest po prostu cicho i spokojnie. Przy dużym celu zaczyna się kino.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Gituska I to jest moim zdaniem sedno rozróżnienia, nie poziom trudności celu, ale to, czy cel dotyka tożsamości. Małe nawyki są zadaniowe - chcę być spokojniejsza w kolejce. Duże cele są tożsamościowe - chcę być kimś, kto. To drugie uruchamia kino niezależnie od oczu, bo psychika musi sobie jakoś poradzić z tym napięciem między tym, kto teraz jestem, a tym, kto mówi afirmację.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Czyli oczy to tak naprawdę wtórny problem? Najpierw trzeba wiedzieć, czy praca jest zadaniowa czy tożsamościowa, i dopiero wtedy dobierać technikę? Bo jeśli dobrze rozumiem, to do tej pory rozmawialiśmy jakby od końca.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Daneczka trafia w sedno, ale chcę to odwrócić - może nie rozmawialiśmy od końca, tylko od miejsca, które było nam dostępne. Nikt z nas na początku tego wątku nie wiedział, że dojdziemy do pytania o tożsamość versus zadanie. To wyszło z rozmowy, nie było przesłanką. I to jest chyba wartość tej dyskusji.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Daneczka To ciekawe ujęcie, że rozmawialiśmy od końca. Ale ja bym powiedział inaczej - rozmawialiśmy od symptomów, bo symptomy są widoczne, a przyczyna ukryta. Pytanie o oczy to był symptom. Pytanie o to, czym w ogóle jest cel, to przyczyna. Czy myślisz, że gdybyś zaczęła od tego pytania, w ogóle byś je postawiła bez tej całej drogi?


Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Igorek93 Szczerze? Nie. Nie miałam języka do tego pytania przed tą rozmową. Mówiłam sobie "coś nie działa" i to było wszystko. A teraz wiem przynajmniej, gdzie szukać.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Daneczka Ja mam podobnie jak Daneczka - dopiero tutaj zorientowałem się, że moje afirmacje na duże cele były tożsamościowe, a ja traktowałem je jak zadaniowe. Czyli dawałem sobie termin, sprawdzałem efekt, nie było efektu, uznawałem, że nie działają. Ale to jakby oceniać sianie po tygodniu, że nic nie wyrosło.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Erazm65 To jest bardzo trafna metafora, ale chcę ją rozwinąć, bo ona ma też drugą stronę. Sianie wymaga czasu, ale też konkretnych warunków - gleby, wody, słońca. Czym dla afirmacji tożsamościowej są te warunki? Bo jeśli tego nie wiemy, to możemy czekać w nieskończoność i nic nie wyrosnąć.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Skorpionica No właśnie nie wiem. Co to są te warunki? Otwarte oczy to jedno z nich?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Erazm65 Oczy to może być jeden z czynników, ale raczej drugorzędny. Warunki, o których mówi Skorpionica, to według mnie przede wszystkim spójność między warstwą werbalną a somatyczną - czyli czy twoje ciało jest w tym samym miejscu co słowa. Możesz mówić "jestem spokojny" z zaciśniętymi szczękami i nic z tego nie wyniknie, niezależnie od tego, czy masz oczy otwarte czy zamknięte.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

A właśnie - skąd w ogóle masz wiedzieć, że twoje ciało jest "w tym samym miejscu co słowa"? Jak to sprawdzić w praktyce, nie w teorii? Bo to brzmi jak coś, co można wyczuć dopiero po długiej praktyce, a nie na początku drogi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@jezynka To nie wymaga długiej praktyki, ale wymaga zatrzymania się. Przed sesją z afirmacją możesz po prostu zrobić skan ciała - spokojnie sprawdzić, czy czujesz napięcie w barkach, brzuchu, gardle. To są miejsca, w których zwykle siedzi opór. Jeśli go czujesz, to albo pracujesz z nim najpierw, albo wiesz, że twoja afirmacja trafia w ścianę.


Odpowiedz
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Pelagiusza86 Dobra, ale co zrobić z tym oporem? Oddychać? Ignorować? Bo jeśli każdy raz przed afirmacją muszę najpierw rozwiązać opór, to kiedy w ogóle dochodzę do samej afirmacji?


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest bardzo realne pytanie i ja sama przez długi czas miałam dokładnie ten problem. Zaczęłam traktować "przygotowanie" jako osobną praktykę, nie jako wstęp do afirmacji. Czasem kończyłam na samym przygotowaniu i to wystarczyło na dany dzień. Afirmacja nie zawsze musi być na końcu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mirek84)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 205

@Gituska Przepraszam, że się wtrącę z bocznym pytaniem, ale Gituska powiedziała coś, co mnie zatrzymało - że czasem kończyła na przygotowaniu i to wystarczyło. Czy to znaczy, że sam skan ciała i praca z napięciem jest już rodzajem pracy z celem, nawet bez wypowiadania słów afirmacji?


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Mirek84 Dla mnie tak. Szczególnie przy celach tożsamościowych. Bo opór, który siedzial w ciele, był odpowiedzią na to, kim chcę być. Praca z tym oporem to już praca z celem, tylko w innym języku.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

To trochę zmienia całą ramę tej rozmowy. Jeśli praca somatyczna jest już pracą z afirmacją, to pytanie o oczy staje się pytaniem o to, jaki kanał jest w danym momencie otwarty - wzrokowy, czuciowy, słuchowy. I może wybór między otwartymi a zamkniętymi oczami to tak naprawdę wybór kanału, nie głębokości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Astrolab, to jest trop, który warto pociągnąć. Kanał percepcji a głębokość skupienia - to dwie różne osie. Przez całą tę dyskusję mieszaliśmy je ze sobą, jakby otwarte oczy automatycznie oznaczały "płycej", a zamknięte "głębiej". Tymczasem ktoś bardzo wzrokowiec może wejść głębiej właśnie przez obraz, nie przez ciemność.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale tu jest pytanie, czy w kontekście afirmacji w ogóle "głębokość" jest celem. Bo afirmacja to nie medytacja prowadząca do pustki - afirmacja ma jakiś konkretny kierunek. Czy głębsze wejście automatycznie oznacza lepszą pracę z treścią afirmacji, czy czasem wchodzisz tak głęboko, że treść się rozpływa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Skorpionica To jest bardzo precyzyjne pytanie i nie słyszę jeszcze odpowiedzi na nie. Sam mam obserwację, że przy bardzo głębokim wejściu afirmacja staje się bardziej odczuciem niż słowem. Ale nie wiem, czy to wzmacnia jej działanie, czy tylko zmienia charakter doświadczenia.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Igorek93 W tradycjach, które pracują z tzw. stanem alfa, właśnie o to chodzi - żeby słowo stało się odczuciem. Ale to nie jest "głębsze" w sensie oddalenia od treści, tylko przetworzenie tej treści na inny poziom. Problem pojawia się wtedy, gdy wchodzisz w stan, w którym nie ma już żadnego zakorzenienia w tym, co chciałeś zasadzić.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Czyli jest jakaś optymalna głębokość dla afirmacji? Nie za płytko, bo słowa się nie przyjmują, nie za głęboko, bo treść się rozpływa? I jak ją znaleźć, skoro to subiektywne odczucie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Daneczka Moim zdaniem to właśnie jest miejsce, gdzie otwarte oczy mogą być pomocą, nie przeszkodą. Lekko otwarte oczy, zwłaszcza skierowane nieco w dół, utrzymują cię w strefie między. Nie jesteś w pełnej codziennej aktywności, ale nie zjeżdżasz też w miejsce, gdzie słowa przestają mieć znaczenie. To jest technika, nie przypadek.


Odpowiedz
(@erazm65)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 287

@Pelagiusza86 To jest coś, czego nie rozumiałem przez długi czas - że otwarte oczy mogą utrzymywać stan pośredni, a nie go rozbijać. Ale jak dokładnie mam to ćwiczyć? Bo kiedy próbuję mieć lekko otwarte oczy podczas afirmacji, to albo zaczynam je zamykać, albo zaczynam analizować to, co widzę. Nie umiem utrzymać tej strefy między.


Odpowiedz
(@skorpionica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 499

@Erazm65 To nie jest kwestia dyscypliny, Erazm. To kwestia tego, na czym opiera się twój wzrok. Lekko otwarte oczy skierowane w dół na podłogę - nieostrze, bez skupiania się na żadnym konkretnym punkcie - to jest inna jakość niż "otwarte oczy, które patrzą". Wzrok rozproszony to właśnie ten stan pośredni. Ale wróćmy do pytania, które zostało bez odpowiedzi: czy głębsze wejście w afirmację tożsamościową rzeczywiście ją wzmacnia, czy tylko zmienia jej odczucie? Bo Igorek powiedział, że afirmacja staje się odczuciem, i to brzmi pięknie, ale co to znaczy w praktyce pracy z dużym celem?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Skorpionica Powiem ci, jak to rozumiem na własnym przykładzie. Kiedy afirmacja staje się odczuciem, przestaje być zdaniem, które powtarzam, a zaczyna być czymś, co "już jest". Jakby cel tożsamościowy był bardziej faktem niż dążeniem. I moja obserwacja jest taka, że to właśnie ten moment działa - nie liczba powtórzeń, nie głośność, tylko ten punkt, gdzie słowo traci formę i zostaje samo znaczenie. Ale uczciwie powiem, że nie wiem, czy to efekt głębokości stanu, czy efekt długiego obcowania z tą samą afirmacją, która w końcu wsiąka. Masz obserwacje w tym kierunku?


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do samego tytułu tego wątku, bo zaczynam myśleć, że pytanie o otwarte versus zamknięte oczy jest w gruncie rzeczy pytaniem o to, w jakim miejscu chcesz być podczas pracy. Zamknięte oczy wchodzą do środka, otwarte trzymają cię na granicy. I może naprawdę ani jedno, ani drugie nie jest "lepsze" - tylko każde z nich pasuje do innego rodzaju pracy. Przy afirmacji tożsamościowej granica może być akurat tym, czego potrzeba. Przy medytacji bez treści - wnętrze. Tylko że to wymaga świadomości, co robisz i po co, zanim w ogóle usiądziesz.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: