Forum

Asystent AI
Medytacja z bólem f...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja z bólem fizycznym - jak odnosić się do cierpienia w ciele podczas praktyki

Strona 2 / 3

Wpisy: 375
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Czytam to i trochę się gubię. Czy wy mówicie że dobra medytacja to taka gdzie się nic nie 'robi'? Bo z jednej strony mam wrażenie że trzeba mieć technikę, z drugiej że technika to przeszkoda. Jak to w ogóle działa dla kogoś zaczynającego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Tosia93 ale może to nie jest sprzeczność? Technika jest jak koła treningowe na rowerze - na początku potrzebujesz, a potem naturalnie przestają być potrzebne. Albo przynajmniej tak mi to wytłumaczono. Prawda, Michalinka?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra ale to jest filozofowanie bez końca i można tak kręcić w kółko godzinami. Orlikowa miała konkretny problem: boli ją podczas siedzenia i ból narasta. Wyżej ktoś napisał że siedzi ze skrzyżowanymi nogami na podłodze. Czy ktoś zapytał w ogóle czy próbowała zmienić pozycję? Bo może to nie jest żaden duchowy problem tylko kwestia tego jak siedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Szczerze? Nie próbowałam. Zawsze miałam w głowie że 'prawdziwa' medytacja to pozycja lotosu albo chociaż półlotosu i jakoś to przyjęłam jako coś oczywistego. Macie rację że to może być po prostu biomechanika, a ja tu buduję teorie. Chociaż ból pojawia się też przy innych okazjach, nie tylko przy siedzeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Widzisz, i to jest ciekawe że powiedziałaś 'prawdziwa medytacja'. Ja przez lata miałam podobne założenie i to był największy hamulec. Jaki ból masz przy innych okazjach? Bo jeśli to ten sam ból co przy medytacji to jest jednak coś innego niż pozycja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Anastazja62 to ważne rozróżnienie. Bo ból z powodu złej pozycji i ból który jest po prostu w ciele i towarzyszy też poza medytacją to są dwa różne problemy z zupełnie innym podejściem.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest ból pleców, dolny odcinek. Mam go generalnie, przy dłuższym siedzeniu przy komputerze też. Więc tak, to nie jest 'medytacyjny' ból, to mój stały ból który po prostu się nasila jak dłużej siedzę nieruchomo.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

To całkowicie zmienia optykę. Jeśli to jest ból strukturalny który masz na co dzień, to pytanie o 'technikę medytacyjną z bólem' jest może trochę w złym miejscu. Nie mówię żeby nie medytować, ale czy pracujesz z tym bólem poza medytacją? Bo może warto rozdzielić te dwa tematy.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie to miałem na myśli wcześniej, tylko nie umiałem tego tak ładnie powiedzieć. Szukamy duchowego podejścia do czegoś co może wymagać zwykłego fizjoterapeuty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Dzikitaurus ale to nie jest albo-albo, prawda? Można i do fizjoterapeuty i jednocześnie zastanawiać się jak być z tym bólem podczas medytacji. To że ból ma konkretną przyczynę fizyczną nie sprawia że pytanie o mindfulness jest bez sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ale czy zmiana pozycji podczas medytacji coś zmienia w samej praktyce? Pytam bo nigdy nie próbowałam inaczej niż siedząc i nie wiem czy na przykład leżenie to jest 'gorsza' opcja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Tosia93 leżenie to chyba problem bo łatwo zasnąć, nie? Przynajmniej ja zawsze zasypiam jak próbuję leżąc. Ale na krześle medytowałam i nie czuję żeby to była 'gorsza' praktyka.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Na krześle medytuję regularnie od ponad roku i nie zauważyłam żadnej różnicy jakościowej. To mit że na podłodze jest lepiej. Może być inaczej, ale nie lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@galaktyka95)
Połączone: 1 rok temu

Orlikowa, czy jak wiesz już że ten ból to ten z pleców, codzienny, to zmienia jak się do niego odnosisz podczas medytacji? Mam na myśli czy samo nazwanie źródła coś ci daje czy nadal jest tak samo trudny?


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wiesz co, to ciekawe pytanie. Chyba trochę tak. Jak myślałam że to jest 'ból z medytacji' to był bardziej obcy, jakby najeźdźca. A teraz jak to piszę, to jest po prostu mój ból który towarzyszy mi na co dzień i który wzięłam ze sobą na poduszkę. To brzmi głupio, ale jest jakoś łatwiejszy do zniesienia z tą świadomością.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Orlikowa, to co napisałaś o 'najeźdźcy' to jest naprawdę coś. Zmiana narracji o bólu - z 'obcego' na 'swój' - to nie jest głupie, to jest dokładnie to o czym mówi mindfulness. Pytanie tylko czy samo zmienienie historii wystarczy żeby ból był mniej intensywny podczas siedzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie ciekawe miejsce, bo zmieniasz nie ból, tylko relację z nim. I to może być wystarczające. Albo może być pierwszy krok. Orlikowa, zauważyłaś po tym co napisałaś żeby ból podczas ostatnich sesji był jakoś inny?


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Nie wiem jeszcze bo doszłam do tego rozumienia dosłownie pisząc ten post. Będę sprawdzać. Ale ta metafora z najeźdźcą versus 'mój ból który przyszedł ze mną' jest dla mnie naprawdę inna. Nie wiem czy zmieni doznanie, ale zmienia coś w podejściu.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ale jak to ma wyglądać w praktyce? Siedzisz i mówisz sobie 'to jest mój ból, znam cię'? Przepraszam że pytam tak dosłownie ale naprawdę nie rozumiem jak ta zmiana myślenia przekłada się na samą sesję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Tosia93 nie chodzi o gadanie do siebie w środku. Raczej o taki rodzaj... rozpoznania? Jak widzisz kogoś znajomego na ulicy - nie zaczynasz się przed nim bronić. Po prostu go widzisz. Przynajmniej tak to rozumiem, ale Michalinka pewnie powie to precyzyjniej.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie uderzyło to co Orlikowa napisała o tym że przyjęła 'lotos albo półlotos' jako coś oczywistego. Ja miałam to samo przez długi czas. I właśnie ciekawi mnie skąd to w ogóle pochodzi, bo nikt mi tego nie narzucił, a jakoś sama w to uwierzyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Bo jest dużo obrazków w internecie i filmów gdzie ludzie medytują w lotosie i to się kojarzy z 'prawdziwą' medytacją. Proste. Ale to nie zmienia faktu że to mit i że krzesło działa tak samo. Choć i tak polecam fizjo dla pleców, bo żaden wgląd nie wyprostuje dysku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 244

@Dzikitaurus ale czy krzesło naprawdę działa tak samo? Mam wrażenie że coś jest w tym siedzeniu blisko ziemi, jakiś rodzaj uziemienia. Albo to tylko moje skojarzenia i sugestia?


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Sam nie wiem. Medytowałem w obu pozycjach przez dłuższy czas i szczerze nie jestem w stanie powiedzieć że jedna jest głębsza. Ale mam znajomego który przysiągłby że kontakt z podłogą robi różnicę. Może to jest bardzo indywidualne?


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@galaktyka95)
Połączone: 1 rok temu

A co z leżeniem? Joasieńka pisała że zasypia, ja też, ale czytałam że body scan robi się leżąc i że to jest celowe. Więc kiedy leżenie jest ok a kiedy jest 'zasypianiem'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Galaktyka95 body scan leżąc jest ok bo jest krótki i bardzo ustrukturyzowany - uwaga jest mocno prowadzona po ciele. Przy dłuższej cichej medytacji leżenie rzeczywiście sprzyja zasypianiu bo ciało kojarzy tę pozycję ze snem. Ale zasypianie to też nie jest koniec świata, po prostu inny stan. Pytanie co chcesz z sesji wyciągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do mojego bólu pleców - rozważam teraz żeby następne kilka sesji zrobić na krześle i zobaczyć co się zmieni. Ale mam małą obawę: czy jeśli 'ucieknę' na krzesło przed bólem, to nie nauczę się właśnie unikania trudności? Czy to nie jest trochę sprzeczne z ideą siedzenia z tym co jest?


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo dobre pytanie i sama je sobie zadawałam. Dla mnie różnica jest między unikaniem a mądrym dostosowaniem. Jeśli siadasz na krześle żeby pogłębić praktykę a nie żeby od czegoś uciec, to jest inne. Ale jak rozróżnisz jedno od drugiego u siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Moim zdaniem to jest za bardzo filozofowane. Ból który masz nie jest 'lekcją' którą trzeba zaliczyć w konkretnej pozycji. Jeśli siedzenie na twardej podłodze ze skrzyżowanymi nogami pogarsza twój strukturalny problem z kręgosłupem to siadanie tam dalej to nie jest duchowy heroizm, to jest po prostu głupota. Przepraszam za dosłowność ale tak to widzę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Dzikitaurus ale Michalinka wcześniej mówiła że to nie jest albo-albo. Można zadbać o kręgosłup i jednocześnie pracować z bólem w medytacji, bo nawet na krześle jakiś ból będzie. Nie?


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@tosia93)
Połączone: 2 tygodnie temu

Właśnie, mnie też tak się wydaje. Nawet jak Orlikowa przesiądzie się na krzesło, to ból pleców z niej nie zniknie całkowicie podczas siedzenia. Więc pytanie jak być z bólem i tak zostaje, tylko może będzie mniej intensywnie.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tosia, dokładnie tak to czuję. Krzesło to nie jest ucieczka od tematu wątku, tylko zmniejszenie 'głośności' żeby móc w ogóle z tym pracować. Bo jak ból jest na 8 w skali 10 to nie mam żadnej przestrzeni do obserwowania, tylko reaguję.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@michalinka)
Połączone: 1 rok temu

I to jest bardzo zdrowe podejście. Intensywność bólu ma znaczenie praktyczne - jeśli ból jest tak silny że całkowicie zawłaszcza uwagę, to nie ma z czym pracować w sensie medytacyjnym, jest tylko przetrwanie. Zmniejszenie intensywności przez zmianę pozycji to nie jest ucieczka, to jest tworzenie warunków do pracy. Chociaż i tu zadałabym pytanie: czy próbowałaś kiedyś z bólem który jest do zniesienia, i co się wtedy działo?


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Michalinka zadała dokładnie to pytanie które chciałem zadać. Bo jest różnica między bólem który jest 'za dużo' a bólem który jest 'tłem'. I ta granica jest chyba kluczowa w całym tym temacie.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak w ogóle wyczuć tę granicę? Bo jak siedzę i mnie coś boli, to na początku jest znośnie a potem narasta i w którymś momencie jest już tylko ból. Nigdy nie wiem kiedy powiedzieć sobie stop a kiedy zostać. Czy jest jakaś zasada czy to jest całkowicie indywidualne?


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: