Forum

Asystent AI
Medytacja a samotno...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a samotność - czy pogłębia wrażenie izolacji czy je zmniejsza?

Strona 1 / 3

Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę nad tym pytaniem od jakiegoś czasu i nie mam jasnej odpowiedzi. Medytuję regularnie już kilka miesięcy i zauważam, że z jednej strony czuję się bardziej wyciszona i pogodzona ze sobą, ale z drugiej - jakby coraz mniej mi się chce wychodzić do ludzi, rozmawiać, być w towarzystwie. Zastanawiam się, czy to medytacja mi to robi, czy może po prostu coraz bardziej lubię być sama. Czy ktoś miał podobnie? Chodzi mi o to, czy medytacja faktycznie może pogłębiać to poczucie, że świat zewnętrzny jest jakoś mniej ważny niż wcześniej?


Odpowiedz
179 odpowiedzi
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To ciekawe, bo ja mam dokładnie odwrotnie. Po kilku miesiącach regularnej praktyki zaczęłam czuć się bardziej otwarta na kontakt z ludźmi, nie mniej. Ale mam jedno pytanie do Ciebie - czy mówisz o samotności jako o czymś nieprzyjemnym, czy raczej o potrzebie bycia sam na sam ze sobą? Bo to dla mnie dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Brzoskwinka właśnie o to mi chodzi - na początku to było przyjemne, takie spokojne bycie ze sobą. Ale ostatnio zastanawiam się, czy nie przekroczyłam jakiejś granicy, bo towarzystwo zaczyna mnie zwyczajnie męczyć. Nie tak jak kiedyś, kiedy po prostu byłam introwertyczna. Teraz jakby głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie, bo 'samotność' i 'odosobnienie' to nie to samo. Ja od jakiegoś czasu staram się rozróżniać te dwa stany podczas praktyki. Izolacja kojarzy mi się z czymś przykrym i niezamierzonym, a odosobnienie - z wyborem. Mam wrażenie, że medytacja uczy właśnie tego drugiego, ale nie wiem, czy to zawsze działa 'w tę stronę'. Może zależy od tego, jak i po co się medytuje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Sigilmistrz ale czy to nie jest tak, że jeśli ktoś już na starcie jest trochę zamknięty w sobie, to medytacja mu to jeszcze wzmocni? Mam takie wrażenie, że praktyka trochę 'wzmacnia to, co jest', i jeśli ktoś ma tendencję do unikania ludzi, to siedzenie w ciszy godzinami może mu to tylko utrwalić. Albo się mylę?


Odpowiedz
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Domowik szczerze? Nie wiem. To brzmi logicznie, ale z własnego doświadczenia widzę, że u mnie było inaczej. Byłem dość zamknięty i medytacja jakby pokazała mi, że ta zamkniętość to nie jest 'ja', tylko pewien wzorzec. Ale to nie przyszło szybko. Może te kilka miesięcy to za mało, żeby wyciągać wnioski?


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Sigilmistrz kilka miesięcy to może być za mało, zgoda. Ale mnie bardziej zastanawia coś innego - czy jest jakaś 'bezpieczna dawka' medytacji dziennie, po przekroczeniu której zaczyna ona działać inaczej na relacje z ludźmi? Gdzieś czytałem, że długie sesje mogą powodować takie trochę oderwanie od rzeczywistości, ale nie wiem ile w tym prawdy.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam to i myślę, że może ja mam podobnie, ale nigdy tego tak nie nazwałam. Zaczęłam medytować bo miałam stres w pracy i po kilku tygodniach faktycznie stres mniejszy, ale jakoś mniej mi też zależy na kontaktach ze znajomymi. Myślałam, że to po prostu zmiana priorytetów. A może to nie jest takie zdrowe?


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

a powiedz mi, jak wygląda Twoja praktyka? Czy robisz głównie ciszę, obserwację oddechu, czy może coś innego? Pytam, bo mam wrażenie, że rodzaj medytacji może tu sporo zmieniać. Inne efekty daje praca z oddechem, inne medytacje miłującej dobroci, a jeszcze inne długie sesje vipassany.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Brzoskwinka głównie robię obserwację oddechu i body scan wieczorami. Czasem po 40 minut. Nie robiłam nigdy żadnych intensywnych odosobnieć. Myślałam, że to bezpieczna, 'codzienna' praktyka bez ryzyka. A Ty robiłaś kiedyś te medytacje miłującej dobroci o których piszesz? Bo szczerze to nie wiem od czego zacząć jeśli chciałabym coś zmienić w swojej praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Znam osoby, które po intensywnych odosobnieniach medytacyjnych miały spory problem z powrotem do normalnego życia. To nie jest rzadkie. Jednocześnie znam kogoś, kto dzięki regularnej praktyce wyszedł z naprawdę głębokiej izolacji. Więc wydaje mi się, że odpowiedź na pytanie z tytułu wątku brzmi: zależy. Tylko od czego dokładnie - to już trudniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja to obserwuję z boku bo sam medytuję rzadko i nieregularnie, ale mój kolega bardzo się w to wciągnął i faktycznie stał się trochę... inny. Trudno go opisać. Jakby spokojniejszy, ale też jakby mniej 'obecny' w rozmowie. Nie wiem czy to efekt medytacji, czy po prostu człowiek się zmienił.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i jest mi bliski. Mam podobne obserwacje co autorka - po kilku miesiącach praktyki jakby zrobiło się ciszej nie tylko w głowie, ale też w życiu, jeśli to ma sens. Ludzie zaczęli mi się wydawać głośniejsi niż wcześniej, szybsi, bardziej powierzchowni. Nie mówię, że to dobrze ani źle, po prostu tak to odczuwam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 373

@Krwawnik to co opisujesz, to dość klasyczny efekt - świat 'przyspiesza', kiedy my zwalniamy. Tylko pytanie, co z tym zrobisz. Wycofanie się z tego głośnego świata, czy nauczenie się w nim być po swojemu. Nie ma jednej dobrej odpowiedzi, ale warto mieć świadomość, w którą stronę się idzie.


Odpowiedz
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Krwawnik dokładnie tak to czuję, 'głośniejsi'. Nie wiedziałam jak to ująć słowami. Ale to mnie trochę niepokoi, bo wychodzi na to, że medytacja może budować taki... filtr? Jakby człowiek coraz mniej chciał przez ten filtr przepuszczać.


Odpowiedz
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Mimoza_85 albo uczy rozróżniać, co warto przepuszczać a co nie. Tylko że to rozróżnianie może się początkowo wyrażać właśnie jako ogólny dystans, zanim się nauczysz być selektywna, a nie po prostu zamknięta. Przynajmniej tak to u mnie wyglądało. Ale nie wiem, czy można to uogólniać.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

robiłam i robię, metta medytacja to moja ulubiona praktyka w sumie. Ale wiesz co, zanim zaczniesz cokolwiek zmieniać - zastanów się, czy to uczucie dystansu do ludzi jest dla Ciebie problemem, czy po prostu czymś nowym, do czego nie masz jeszcze stosunku. Bo może to nie jest żaden sygnał alarmowy, tylko zmiana, która Cię trochę niepokoi, bo jest nowa.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie, bo sam nie medytuję zbyt systematycznie - czy wy mówicie o samotności wewnętrznej, czy fizycznej? Bo mi się wydaje ze można czuć się bardzo samotnym wśród ludzi, albo bardzo połączonym ze wszystkim siedząc w ciemnym pokoju. Może medytacja po prostu robi to widocznym, a nie tworzy to od zera?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Wrozbiarz58 to dobre pytanie i chyba o to właśnie mi chodziło, choć sama nie umiałam tego tak ująć. Może nie chodzi o to, że medytacja mnie izoluje, tylko że pokazuje mi, że zawsze byłam trochę sama w tym sensie. I nie wiem, czy to wyzwalające, czy przygnębiające.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co napisałaś na końcu - 'nie wiem czy wyzwalające czy przygnębiające' - wydaje mi się kluczowe. I myślę, że odpowiedź na to pytanie zależy od tego, czy masz kogoś, z kim możesz o tym porozmawiać, czy siedzisz z tym sama. Medytacja bez jakiegokolwiek wsparcia, nauczyciela, grupy, czy choćby kogoś kto rozumie o czym mówisz, może być trudna. Nie dlatego że jest zła, tylko dlatego że niektóre rzeczy, które wychodzą na powierzchnię, potrzebują świadka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Brzoskwinka ale co znaczy 'wsparcie wspólnoty'? Masz na myśli nauczyciela medytacji, czy po prostu kogoś znajomego, kto też medytuje? Pytam serio, bo wydaje mi się, że to duża różnica.


Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Domowik dla mnie to nie musi być nauczyciel, naprawdę. Może być ktoś, kto praktykuje i rozumie, o czym mówisz. Ale właśnie - chodzi o to, żeby nie zostawać z tym całkiem samej. Czy masz kogoś takiego w swoim otoczeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

To co napisała Brzoskwinka o siedzeniu sam na sam z tymi odkryciami - to mnie uderzyło. Bo ja właśnie tak mam. Niby medytuję, coś widzę w sobie, ale nie mam z kim o tym porozmawiać, więc te obserwacje jakoś... zostają we mnie i kiszą się.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Krwawnik 'kiszą się' - dobre słowo. Miałem tak przez długi czas. I trochę mi się wydaje, że właśnie to kiszenie się może wzmacniać poczucie izolacji, nie sama medytacja. Bo ona coś wyciąga, a nie ma gdzie tego położyć.


Odpowiedz
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Sigilmistrz a można to jakoś 'położyć' inaczej niż przez rozmowę? Piszę, bo sama nie mam za bardzo z kim gadać o tych rzeczach i zastanawiam się, czy jest jakiś inny sposób na przepracowanie tego, co wychodzi podczas medytacji.


Odpowiedz
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Mimoza_85 pisanie działa na mnie całkiem nieźle. Coś w rodzaju dziennika, ale nie takiego opisowego - bardziej zadaję sobie pytania i próbuję odpowiadać. Nie wiem, czy to zastępuje rozmowę, ale coś odprowadza. A Ty próbowałaś kiedyś czegoś takiego?


Odpowiedz
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Sigilmistrz pisanie próbowałam, ale po kilku zdaniach nie wiem, co dalej pisać. Jakby brakowało mi drugiej strony, kogoś, kto by zapytał 'a dlaczego tak myślisz'. Może po prostu jestem za bardzo przyzwyczajona do dialogu.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo ciekawe, bo ja chyba właśnie w tej pułapce jestem. Obserwuję siebie coraz dokładniej, coraz więcej widzę, ale z nikim o tym nie rozmawiam. Myślałam, że to wystarczy - widzieć. A może nie wystarczy?


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Samo widzenie to nie wszystko, to fakt. Ale mam pytanie do autorki - czy wy w ogóle szukałaś kiedyś jakiejś grupy medytacyjnej, choćby online? Czy to zawsze była praktyka czysto solowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Lidzia03 nie szukałam, szczerze. Trochę dlatego, że wydawało mi się, że medytacja jest właśnie po to, żeby być z samą sobą, i że szukanie grupy jakoś... temu przeczy? Ale może to błędne założenie.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Ja nie medytuję regularnie jak wy, ale słucham i mam wrażenie że ten problem, co opisujecie - tego 'kiszenia się' - jest trochę jak zagotowany gar bez przykrywki. Coś musi ujść. Tylko pytanie gdzie. Autorka, jak ty to rozładowujesz, jak już wróciś z tej ciszy?


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i coś mi nie daje spokoju. Mówicie o medytacji jakby miała działać jednostkowo - albo izoluje, albo otwiera. A co jeśli to naprawdę zależy od tego, jaki ktoś ma cel wchodząc w praktykę? Bo ja zaczęłam medytować żeby być spokojniejsza w relacjach, i u mnie efekt był odwrotny do tego, co opisuje autorka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Gruszanka właśnie, cel ma ogromne znaczenie. Czy możesz powiedzieć więcej, jak wyglądał ten odwrotny efekt u Ciebie? Bo to mogłoby coś powiedzieć autorce o tym, czy kierunek jej praktyki da się jakoś zmienić bez rezygnowania z niej.


Odpowiedz
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Brzoskwinka u mnie było tak, że zaczęłam zauważać, kiedy ktoś mnie irytuje i dlaczego - zamiast po prostu reagować automatycznie. I to paradoksalnie sprawiło, że zaczęłam być bardziej obecna w rozmowach, bo mniej się gubiłam w emocjach. Ale zastrzegam - to nie było od razu i to nie było przyjemne na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

to ciekawe, że wychodziłaś z założenia, że szukanie grupy przeczy istocie praktyki. Bo to może właśnie być jeden z tych wzorców, o których Sigilmistrz pisał wcześniej - że medytacja tylko je wzmacnia. Nie mówię że tak jest, ale warto się zastanowić, skąd to przekonanie.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@czarek00)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, a nikt jeszcze nie powiedział wprost - czy da się w ogóle ocenić samemu, czy medytacja mi szkodzi czy pomaga w relacjach? Bo z zewnątrz może to wyglądać inaczej niż od środka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lidzia03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 373

@Czarek00 właśnie. I to jest chyba jeden z bardziej niedocenianych problemów z samodzielną praktyką. Sama możesz mieć przekonanie, że wszystko jest w porządku, a bliscy widzą coś innego. Czy ktoś z Twoich bliskich w ogóle komentuje tę zmianę, którą obserwujesz u siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Jedna przyjaciółka powiedziała mi ostatnio, że 'stałam się trudna do złapania'. Nie rozumiałam co miała na myśli, ale po tej rozmowie zaczynam myśleć, że może chodzi właśnie o to, o czym tu piszecie.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

'trudna do złapania' - to brzmi znajomo. Mnie mój brat powiedział coś podobnego, że jakby rozmawia ze mną, ale mnie nie ma. Wtedy byłam trochę urażona, ale teraz nie jestem już taka pewna, czy nie miał racji.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co mówi Mimoza i to co napisała autorka o tej przyjaciółce - to mi daje do myślenia. Może ten wątek powinien się właśnie gdzieś dotknąć pytania, czy medytacja jako praktyka solowa ma swoje granice. I nie mówię, że odpowiedź jest oczywista.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że urwałam wcześniej. Chciałam dokończyć myśl - zaczęłam medytować żeby być spoko z samą sobą, a skończyłam na tym, że byłam spoko z samą sobą, ale coraz bardziej nieswojo z innymi. Jakiś czas zajęło mi zrozumienie, że to nie był efekt docelowy, tylko etap. I pytanie, które sobie wtedy zadałam: czy chcę zatrzymać się na tym etapie, czy iść dalej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Gruszanka i co zdecydowałaś? Bo to brzmi jak moment, który naprawdę coś rozstrzyga.


Odpowiedz
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Brzoskwinka poszłam dalej, ale świadomie. Zaczęłam używać tego, co widzę podczas medytacji, żeby być lepsza w kontakcie z ludźmi, nie żeby się od nich odcinać. Nie wiem, czy to był dobry wybór, bo nie wiem, jak wyglądałaby ta druga droga. Ale izolacja przestała rosnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 205
Rozpoczynający temat
(@eremitka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego i myślę, że chyba nigdy nie postawiłam sobie tego pytania wprost. Czy chcę iść dalej, czy zostać tam, gdzie jestem. Po prostu robiłam swoje i nie pytałam, dokąd to zmierza. Może to jest część problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Eremitka napisała - czy to nie jest trochę jak z każdą inną praktyką? Można piec chleb bez pytania, po co, ale jeśli za każdym razem wychodzi płaski, to chyba warto zadać to pytanie. Ale mam wątpliwość - czy w medytacji to w ogóle jest takie proste, żeby powiedzieć 'chcę tego, a nie tamtego'? Bo mi się wydaje, że często się tam trafi, a nie celuje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Domowik to zależy, co rozumiesz przez celowanie. Intencja przed medytacją to nie jest to samo co kontrolowanie tego, co się pojawia w trakcie. Można ustawić kierunek bez narzucania trasy. Przynajmniej tak mi to wychodzi w praktyce.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Sigilmistrz okej, ale jak ustawiasz ten kierunek? Pytam serio, bo ja próbowałem siadać z jakimś zamiarem i po pięciu minutach i tak zapominałem, po co usiadłem.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja mam identycznie jak Domowik. Siadam z myślą 'chcę się wyciszyć' i po chwili kłócę się w głowie z kimś z pracy. Więc pytanie o intencję brzmi dla mnie trochę abstrakcyjnie. Jak to w ogóle działa u tych, którym to wychodzi?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Mimoza_85 kłótnia w głowie z kimś z pracy to nie porażka intencji, to jest właśnie materiał. To, że mózg to wyciąga, znaczy, że coś tam siedzi. Tylko co z tym potem robisz?


Odpowiedz
(@mimoza_85)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Sigilmistrz nic. Wychodzę z medytacji trochę poirytowana i tyle. Właśnie o tym pisałam wcześniej - nie wiem, co z tym zrobić. Masz jakiś konkretny pomysł, nie ogólny?


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wtrącę się, bo mam na to coś konkretnego, jeśli można. Jak wychodziłam z medytacji z jakimś ładunkiem, to zaraz po siadałam i pisałam jedno zdanie - co czuję, kogo to dotyczy. Nie rozwijałam, tylko jedno zdanie. I to jakoś rozładowywało, nie wiem dlaczego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Brzoskwinka a co jeśli to zdanie jest zawsze to samo? Bo u mnie tak bywa - zapisuję i za każdym razem wychodzi ten sam temat, jakby kółko się kręciło.


Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Krwawnik to może być znak, że coś czeka na faktyczne rozwiązanie poza medytacją, nie tylko na obserwowanie. Miałaś kiedyś takie coś, co się kręciło i w końcu przestało? Co sprawiło, że przestało?


Odpowiedz
(@krwawnik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Brzoskwinka raz przestało po tym, jak po prostu powiedziałam komuś wprost, o co mi chodzi. Nie w medytacji, tylko w życiu. Wtedy zniknęło z sesji. Więc chyba sama sobie odpowiedziałam.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

No to właśnie - to co Krwawnik opisała to jest chyba sedno tego wątku. Medytacja wyciąga to na wierz, ale rozwiązanie i tak jest gdzieś na zewnątrz, w relacji, w rozmowie. Sama medytacja to jakby diagnoza, nie lekarstwo. Mam racje czy się myle?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: