Forum

Asystent AI
Medytacja w zmęczen...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja w zmęczeniu psychicznym - burnout i powrót do praktyki

Strona 1 / 3

Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem od czego zacząć, bo to trochę wstyd się przyznać, ale wypadłam z praktyki jakieś osiem miesięcy temu i do tej pory nie mogę wrócić. Wcześniej medytowałam prawie codziennie, miałam swój kąt, swoje rytuały poranne, to wszystko działało. Potem przyszedł ten okres w pracy, zaczęłam brać na siebie więcej, potem jeszcze więcej i w pewnym momencie obudziłam się z tym, że nie mam w sobie absolutnie nic. Siadałam na macie i... nic. Jakby ktoś wyłączył światło. Próbowałam na siłę, ale im bardziej się starałam, tym gorzej było. Teraz zastanawiam się, czy ktoś tu przechodził coś podobnego i co z tym zrobił. Czy w ogóle da się wrócić do praktyki po takim wypaleniu?


Odpowiedz
189 odpowiedzi
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz brzmi bardzo znajomo, i nie, nie ma się czego wstydzić. Jak wyglądały te próby na siłę, o których piszesz? Bo to ważne. Czy próbowałaś wracać do dokładnie tej samej formy co wcześniej, czy szukałaś czegoś łatwiejszego?


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymałbym się przy tym 'na siłę'. To jest chyba największy błąd przy powrocie po wypaleniu. Medytacja z pozycji wymuszenia to trochę jak próba relaksu z zacisniętą szczęką. Ciało i umysł to czuje i się buntuje. Ale powiedz mi więcej, jak długo te sesje trwały, kiedy próbowałaś wracać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Zenek Przeważnie siadałam i mówiłam sobie, że chociaż dziesięć minut. I te dziesięć minut ciągnęło się jak wieczność. Myśli skakały po wszystkim, co mam do zrobienia, co zawalałam, kogo zawiodłam. Żadnego spokoju, tylko taki szum w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to i myślę, że mam dokładnie tak samo, tylko ja jeszcze nigdy nie miałam regularnej praktyki, więc nawet nie wiem do czego wrócić. Ale to pytanie o powrót po wypaleniu mnie bardzo interesuje. Czy tu jest jakaś różnica między kimś kto wypadł z praktyki a kimś kto zaczyna od zera w takim zmęczeniu?


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten szum w głowie przy burnoucie to nie jest problem z medytacją, to jest objaw. Umysł jest przeciążony i nie umie się zatrzymać, bo przez wiele miesięcy był w trybie ciągłego biegu. Pytanie do ciebie, czy w tym czasie w ogóle miałaś chwile, kiedy cokolwiek ci dawało wytchnienie? Nawet nie medytacja, cokolwiek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Otylka Właściwie jedyna rzecz która trochę pomagała to długie spacery bez słuchawek. Ale nawet to z czasem przestało dawać ulgę. Chyba byłam za bardzo zmęczona na regenerację, jeśli to ma jakiś sens.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wchodzę, bo sama jestem ciekawa. Słyszałam, że przy wypaleniu podobno czakra korony się zamyka albo coś takiego, i że dlatego medytacja nie działa. Czy to ma jakiś sens, czy to nieprawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Sigilia Nie zamieniałbym wypalenia psychicznego na język czakr, bo to może wprowadzić w błąd. Burnout to stan wyczerpania układu nerwowego, i to jest bardzo konkretna, fizyczna sprawa. Tłumaczenie sobie, że mam zablokowaną czakrę, może odwlec szukanie prawdziwej pomocy.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącam, ale słucham i czuję, że to moja historia. U mnie było tak samo, tylko nie z pracą, tylko z sytuacją rodzinną. I to uczucie, że nie możesz odpocząć nawet jak leżysz, jest okropne. Nikt mi nie wytłumaczył wtedy co się ze mną dzieje. Jak ty w ogóle zrozumiałaś, że to wypalenie a nie coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

To ma duży sens. Spacer bez bodźców to jest właściwie forma mindfulness, tyle że nienazwana. I jeśli to pomagało, nawet trochę, to jest dobry punkt wyjścia. Czy próbowałaś kiedykolwiek medytować w ruchu, czyli właśnie w marszu, z uwagą na kroki, oddech, to co widzisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Otylka Nie próbowałam świadomie, ale to co opisujesz, ten spacer z uwagą na kroki, to chyba robiłam intuicyjnie. Może powinam to potraktować jako punkt wyjścia zamiast wracać do siedzenia na macie? To by miało dla mnie sens.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Ja to przeszłam kilka lat temu i powiem szczerze, że największy błąd jaki zrobiłam to porównywanie się do siebie sprzed wypalenia. Ciągle myślałam, że 'kiedyś umiałam siedzieć 40 minut' i to mnie blokowało bardziej niż cokolwiek. Mozna się wróćić do praktyki, ale nie tą samą ścieżką jaką się szło wcześniej. Trzeba jakby zacząć nową, inaczej to nie działa przynajmniej u mnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 207

@Agatowa_R A jak ta nowa ścieżka wyglądała u ciebie konkretnie? Bo to brzmi jak dobra wskazówka, ale nie wiem jak to sobie wyobrazić w praktyce.


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Sodalitka86 U mnie to było bardzo proste, aż głupio proste. Zaczęłam od dosłownie jednego oddechu świadomego dziennie. Nie sesji, nie maty, nic. Wstałam rano i zrobiłam jeden głęboki oddech z uwagą. I na tym kończyłam. Przez jakiś czas to było wszystko i to się liczyło jako praktyka. Mozna się śmiać, ale po tygodniu sama chciałam zrobić dwa oddechy.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Agatowa_R jest naprawdę trafne. W literaturze na temat odbudowy po burnoucie mówi się o zasadzie minimalnego wysiłku właśnie po to, żeby nie aktywować oporu. Mózg po wypaleniu jest w trybie ochronnym i każda czynność która wymaga wysiłku jest odrzucana zanim jeszcze zaczniesz. Jeden oddech mieści się poniżej progu oporu.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@rysiek)
Połączone: 2 miesiące temu

Przeczytałem cały wątek i bardzo dziękuję za te wszystkie odpowiedzi, bo choć pytanie nie moje to dużo mi dało. Mam jedno pytanie bo nie rozumiem, czy ta medytacja w marszu to jest naprawdę medytacja czy to coś innego? Nie chcę kogoś obrażać, po prostu nie wiem jak to rozróżnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Rysiek To bardzo dobre pytanie i nikt nie powinien czuć się głupio że je zadaje. Medytacja to nie jest pozycja ciała, to jest jakość uwagi. Jeśli idąc skupiasz się na tym co czujesz teraz, oddech, kroki, to co widzisz, bez uciekania myślami do listy zakupów czy ostatnioszej kłótni, to jest medytacja. Siedzenie ze skrzyżowanymi nogami jest tylko jedną z form.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam inne pytanie do tej dyskusji, trochę z boku. Czy jest jakaś granica, kiedy medytacja przy wypaleniu może zaszkodzić? Czytałam gdzieś, że u niektórych osób intensywna praktyka podczas kryzysu psychicznego robiła gorzej a nie lepiej. Czy ktoś tu wie coś na ten temat?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Keijla92 Tak, to jest ważna sprawa i rzadko się o tym mówi w środowiskach ezoterycznych. Przy głębokim wypaleniu albo przy stanach depresyjnych, intensywna medytacja skupiona na wnętrzu może wzmocnić ruminacje zamiast je wyciszać. Dlatego wiele szkół zaleca w takich momentach właśnie medytacje otwarte, w ruchu, z zewnętrznym punktem uwagi, a nie zamknięte oczy i skupienie na myślach.


Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Zenek To co piszesz o ruminacjach mnie uderzyło. Bo właśnie tak to wyglądało, siadałam, zamykałam oczy i zamiast ciszy dostawałam pełną listę wszystkiego co złe. Czyli rozumiem, że to nie ja byłam zepsuta, tylko technika po prostu nie pasowała do mojego stanu?


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Zenek Dziękuję za tę odpowiedź, bo to naprawdę rozjaśniło mi temat. Ale chcę dopytać, piszesz o praktyce zorientowanej na zewnątrz, czyli co konkretnie masz na myśli? Chodzi o wychodzenie na spacer, czy o jakieś ćwiczenia, czy jeszcze coś innego?


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Keijla92 Chodzi o przeniesienie uwagi z wnętrza głowy na sygnały zewnętrzne. Dźwięki w otoczeniu, dotyk stóp na ziemi, temperatura powietrza. To co proponował Jon Kabat-Zinn w redukcji stresu opartej na uważności, ale w uproszczonej formie. Pytanie jest takie, czy przy wypaleniu w ogóle jesteś w stanie cokolwiek poczuć na zewnątrz, czy wszystko jest stłumione?


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie tak to rozumiem. I to jest coś, o czym mało kto mówi wprost. Przy przeciążonym układzie nerwowym cisza bywa głośniejsza niż hałas. Mam do ciebie pytanie, czy wtedy kiedy siadałaś do medytacji, robiłaś to w tej samej porze dnia? Bo pora może mieć tu znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam takie pytanie do wszystkich, czy wypalenie to coś, co można rozpoznać samemu, czy trzeba żeby ktoś z zewnątrz powiedział 'hej, to jest to'? Bo ja się zastanawiam czy to co mam to zmęczenie czy już coś głębszego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Sodalitka86 Ja długo się zastanawiałam to samo i powiem ci tak, że u mnie nikt nie powiedział. Sama doszłam do sciany i dopiero wtedy cos zaskoczyło. Ale znak który pamiętam najbardziej to było to, że rzeczy które kiedys sprawiały radość, zaczełe być obojętne. Czy cos takiego czujesz?


Odpowiedz
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 207

@Agatowa_R Tak, coś takiego czuję. Rzeczy które lubiłam teraz są takie bez smaku. Ale nie wiem czy to wypalenie czy może po prostu zmieniłam się jako osoba. Jak to odróżnić?


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Sodalitka86 Trudne pytanie i uczciwie powiem, że nie jestem specjalistką. Ale z mojego doświadczenia, jesli to jest zmiana jako osoba, to zwykle towrzyszy temu jakiś spokój albo nowe zainteresowania. Jak wypalenie, to jest raczej pustka bez nic na jej miejsce. Czy masz tą pustkę czy raczej cos nowego?


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mogę się wtrącić z czymś osobistym? To co opisuje Agatowa_R, ta obojętność na rzeczy które wcześniej lubiłaś, to był też mój sygnał. I właśnie wtedy przestałam medytować, bo nie widziałam sensu w niczym. Czy to znaczy, że powinnam była wtedy szukać innej formy praktyki zamiast w ogóle rezygnować?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Asterka_59 To jest bardzo ważne pytanie. Myślę, że nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od głębokości kryzysu. Czasem najlepsza decyzja to faktycznie odpuścić na jakiś czas i nie zmuszać się do niczego. A czy ty w ogóle wiedziałaś wtedy co ci się dzieje, czy dopiero po czasie to nazwałaś?


Odpowiedz
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Otylka Dopiero po czasie. W tamtym momencie myślałam, że jestem zwyczajnie leniwa i nie mam silnej woli. To było bardzo przykre uczucie, wina na sobie za to, że nie daję rady czegoś co wcześniej robiłam bez problemu.


Odpowiedz
Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Asterka_59 jest bliskie mojemu doświadczeniu. Ta wina jest okropna. I ona chyba jeszcze bardziej blokuje powrót do praktyki niż samo zmęczenie. Bo do medytacji siadałam z poczuciem, że muszę to zrobić dobrze, a jak nie wychodziło to był kolejny dowód na to, że coś ze mną nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@rysiek)
Połączone: 2 miesiące temu

Dziękuję, że to napisałaś bo to bardzo odważne. Chcę zapytać, czy w końcu udało ci się jakoś to poczucie winy przepracować, czy ono gdzieś tam nadal siedzi? Bo czytam ten wątek i mam wrażenie, że to może być największa przeszkoda w całej tej historii.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Rysiek Szczerze? Nie do końca. Mam lepsze okresy i gorsze. Ale myślę, że samo rozmawianie o tym pomaga. Nigdy nie rozmawiałam z nikim kto rozumiał to od strony praktyki medytacyjnej, zazwyczaj słyszałam 'weź urlop' albo 'nie myśl o tym'.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam ale mam takie pytanie trochę z innej strony. Czy kamienie mogą pomóc przy takim wypaleniu? Słyszałam że ametyst uspokaja umysł. Pytam bo może to byłoby łatwiejsze do zaczęcia niż medytacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Sigilia Nie będę mówić, że kamienie nie mają żadnej wartości, bo to zależy od tego w co wierzysz i jak to stosujesz. Ale powiem szczerze, że przy wypaleniu szukanie zewnętrznych rozwiązań bez zajęcia się tym co w środku rzadko daje trwały efekt. Ametyst może pomóc w skupieniu, jeśli jesteś w stanie się skupić. Ale jeśli układ nerwowy jest na granicy, żaden kamień tego nie zastąpi.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co mówił Zenek wcześniej o ruminacjach. Mam pytanie, czy jest jakaś różnica między medytacją siedzącą a na przykład praktyką oddechową? Bo wydaje mi się, że skupienie na oddechu to jednak coś innego niż siedzenie w ciszy, ale nie wiem czy dobrze rozumiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Keijla92 Dobrze czujesz różnicę. Praca z oddechem daje umysłowi konkretny punkt zakotwiczenia, coś co jest fizyczne i namacalne. Cisza bez takiego punktu może być trudniejsza, bo wtedy umysł leci gdzie chce. Przy wypaleniu oddech jako kotwica często działa lepiej niż otwarta uwaga. Choć i tu są granice, jak ktoś jest bardzo zdysocjowany, skupienie na oddechu może być niekomfortowe.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek i jestem trochę sceptyczna, bo mam takie poczucie, że medytacja jest tu traktowana jak lekarstwo na wszystko. A może przy prawdziwym wypaleniu to nie jest sprawa dla forum o ezoteryce, tylko dla psychologa? Pytam szczerze, bez złośliwości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Grazynka Masz rację i to jest ważna uwaga. Psycholog czy psychiatra przy głębokim wypaleniu to nie jest opcja tylko konieczność. Nikt tutaj nie powinien zastępować profesjonalnej pomocy. Ale myślę, że jedno drugiego nie wyklucza. Pytanie co cię skłoniło do tego komentarza właśnie teraz, coś w dyskusji wzbudziło ten niepokój?


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Żeby było jasne, bo może źle wyszło, nie mówię że tu nie ma miejsca na takie rozmowy. Pytam serio, bo sama nie wiem gdzie jest granica między tym co można przepracować przez praktykę a tym gdzie trzeba kogoś z zewnątrz. I jak wy to u siebie rozpoznajecie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Grazynka To jest naprawdę dobre pytanie i myślę, że nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale z tego co obserwuję, jeśli człowiek nie może w ogóle funkcjonować, nie wstaje rano, nie je, to żadna praktyka nie zastąpi specjalisty. Natomiast ta szara strefa, kiedy działasz ale jesteś pusty w środku, to chyba właśnie tam praktyka może być czymś wspierającym. Ale Zenek dobrze mówi, jedno drugiego nie wyklucza.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Grazynka Żeby doprecyzować to co powiedziałem wcześniej, nie chodziło mi o to, że forum zastępuje pomoc. Chodziło o to, że ludzie często czekają aż będzie 'wystarczająco źle' żeby pójść do kogoś, a tymczasem jest gdzieś w środku coś co można podtrzymywać. Ciekawe jest to, że ty sama to postawiłaś jako pytanie, czy coś za tym stoi?


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 464

@Zenek No tak, trochę pytam w imieniu własnym. Niekoniecznie wypalenie, ale takie długie zmęczenie, które nie przechodzi po weekendzie. I nie wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Grazynka Właśnie to długie zmęczenie które nie przechodzi jest chyba ważnym sygnałem. U mnie tak było, myślałam że potrzebuje urlopu a potem urlop minął i nic się nie zmieniło. Czy ty chociarz wiesz skąd to zmęczenie pochodzi, czy masz jakieś poczucie?


Odpowiedz
Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Słucham was i myślę, że Grazynka dotknęła czegoś ważnego, bo to pytanie o granicę jest też moim pytaniem. Jak zaczynałam ten wątek, to też nie byłam pewna czy to co mam to poziom na forum czy na gabinet. I myślę, że to samo rozbrzmiewanie tego pytania to już jakiś znak. Rysiek, pytałeś wcześniej czy przepracowałam tę winę. Nie w pełni, ale teraz rozumiem że to był właśnie ten blok.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@rysiek)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo dziękuję za tę odpowiedź. Ale chcę zapytać o coś konkretnego, bo sam staram się wrócić do medytacji i właśnie to poczucie winy mnie blokuje. Czy był jakiś moment, konkretna sytuacja albo tekst albo rozmowa, po której coś drgnęło? Bo samo sobie powtarzanie 'nie bądź dla siebie surowa' u mnie nie działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Rysiek Też pytam o to samo bo samopobłażanie przez myślenie 'bądź dla siebie łagodna' jest strasznie trudne kiedy jesteś zmęczona. Może chodzi o coś innego niż samo myślenie?


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Keijla92 Dokładnie to chciałem powiedzieć. Autolito'ść przez myśl rzadko działa, bo myśl pochodzi z tego samego miejsca co ocenianie. To co czasem pomaga to zmiana poziomu, czyli nie myśleć inaczej tylko zrobić coś inaczej. Na przykład skrócić praktykę do absurdalnie małej formy, żeby nie było czego nie zrobić dobrze. Czy ty w ogóle próbowałaś czegoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to 'absurdalnie małej formy' mnie zatrzymało. Co to znaczy w praktyce? Pięć minut? Jedna minuta? Bo jak słyszę 'skróć', to nadal myślę o jakimś minimum które trzeba osiągnąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Sodalitka86 Jedna minuta. Serio. Albo nawet trzy oddechy i koniec. Cel jest taki żeby w ogóle wyjść spoza punktu 'zaczęłam czy nie zaczęłam'. Ocenianie się za to ile zrobiłaś to etap następny, który może w ogóle nie przyjść.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Trzy oddechy to dla mnie coś nowego. Myślałam zawsze, że jak nic więcej nie robię to jakby w ogóle nie medytuję. Ale jak tak to ujmujesz, to może właśnie to poczucie 'musi być cała sesja' było problemem. Gizelka, czy ty też tak to rozumiałaś kiedyś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Asterka_59 Tak, dokładnie tak. Jak siadałam i nie wytrzymałam dwudziestu minut to było poczucie porażki. Dopiero zaczęłam rozumieć, że to ja sama narzuciłam sobie te dwadzieścia minut jako normę, nikt mi tego nie kazał. Ale wejść w tę zmianę myślenia było trudne.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Zastanawiam się tutaj nad czymś. Piszecie o skracaniu, o trzech oddechach, ale czy to nie jest trochę inna forma tego samego perfekcjonizmu, tylko z mniejszymi celami? Pytam, bo znam osoby które zmniejszały wymagania i nadal się oceniały za te trzy oddechy. Gdzie jest granica między 'mała praktyka' a 'przeprosiłam się z robieniem czegokolwiek'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Otylka To jest b. celne spostrzeżenie. Bo wiem, że jak byłam w dołku to nawet ta jedna minuta była 'winna jestem ze nie jest pięć'. Mysle, że chodzi o intencję, czy robisz to żeby zaznaczyć ptaszek czy żeby chociaż przez chwilę być z sobą. Ale to łatwo powiedzieć...


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

A ja mam takie głupie pytanie. Czy muzyka do medytacji pomaga czy przeszkadza przy takim wypaleniu? Bo czytałam gdzieś że sama cisza może być za trudna dla zmęczonego umysłu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Sigilia Nie ma głupich pytań. I masz rację, cisza przy pewnym poziomie wypalenia albo lęku może faktycznie nakręcać. Dźwięk, szczególnie coś jednostajnego jak szum albo dźwięki natury, daje umysłowi coś do czego może się przyczepić zamiast wirować. Ale to bardzo indywidualne, jednym pomaga, innym dźwięk z zewnątrz rozprasza.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: