Ostatnio wróciłem do regularnej medytacji po dłuższej przerwie i zauważyłem coś, co mnie zastanowiło. Mam wrażenie, że łatwiej mi teraz podejmować decyzje, nawet te trudne. Nie wiem czy to efekt samej praktyki, czy może po prostu jestem w lepszym momencie życiowo. Chciałem zapytać czy ktoś z was miał podobne obserwacje. Bo z jednej strony mówi się, że uważność pomaga być tu i teraz, ale czy to faktycznie przekłada się na bycie bardziej decyzyjnym? Mnie się wydaje, że tak, ale nie potrafię tego do końca wytłumaczyć.
Ja to wiem z doświadczenia, medytacja zdecydowanie otwiera trzecie oko i wtedy decyzje przychodzą naturalnie, bez wysiłku. Czakra czołowa zaczyna działać sprawniej i człowiek po prostu wie co ma robić. To nie jest kwestia myślenia, tylko odbioru sygnałów z wyższego ja.
Mam inne podejście do tego tematu. Nie powiedziałabym, że chodzi o bycie bardziej decyzyjnym w sensie szybszym. Raczej chodzi o to, że zaczynasz lepiej rozumieć skąd pochodzi dany impuls. Czy to lęk cię popycha, czy rzeczywiście chcesz czegoś. To rozróżnienie to dla mnie sedno. Erazm, jak to wygląda u ciebie konkretnie? Masz wrażenie że podejmujesz decyzje szybciej, czy raczej spokojniej?
Ale czy to nie jest tak, że jak ktoś medytuje to po prostu jest bardziej zrelaksowany i dlatego lepiej myśli? Nie wiem czy trzeba tu szukać głębszego wyjaśnienia. Ja sam nie medytuję regularnie i zastanawiam się czy naprawdę warto się w to angażować tylko dla lepszych decyzji.
Mam takie spostrzeżenie z własnej praktyki, że medytacja nauczyła mnie robić ten jeden krok wstecz zanim zareaguję. Coś jak wewnętrzna pauza. I ta pauza jest bezcenna właśnie w momentach presji. Ale buduje się to latami, nie po tygodniu siedzenia z zamkniętymi oczami.
a jak długo trzeba medytować żeby w ogóle zauważyć jakąś róźnicę? bo ja próbowałam pare razy i mi się myśli kłebiły cały czas i nic z tego nie wychodziło
Mam pytanie do Tajemniczki. Ta wewnętrzna pauza o której piszesz, czy ją się po prostu czuje, czy trzeba się tego specjalnie uczyć?
Słucham tej rozmowy i mam mieszane uczucia. Z jednej strony to wszystko brzmi logicznie, ale z drugiej zastanawiam się czy nie przypisujemy medytacji zbyt dużo zasług. Może po prostu dojrzewamy, zdobywamy doświadczenie, a medytacja jest przy tym jak tło? Skąd wiecie że to akurat ona robi tę robotę?
Ja bym tu dodała, że medytacja to tylko jeden z elementów. Sama kiedyś myślałam, że wystarczy siedzieć i oddychać, ale bez pracy z intencją to mało. Intencja przed medytacją to klucz, kieruje energię w konkretne miejsce, na przykład właśnie na jasność umysłu przy decyzjach.
Wracając do meritum, bo interesuje mnie jeszcze jedna kwestia. Czy ktoś miał tak, że medytacja paradoksalnie utrudniła jakieś decyzje? Mam na myśli taką sytuację gdzie zaczynasz widzieć za dużo stron i to cię paraliżuje zamiast pomagać.
Erazm, to jest bardzo dobre pytanie i tak, miałam coś takiego. Przez jakiś czas po intensywniejszej praktyce zaczęłam widzieć tyle niuansów w każdej sytuacji, że trudno mi było po prostu zdecydować. Jakby mózg nagle dostał HD tam gdzie wcześniej był standard. Ale z czasem to się wyrównało.
Ale zaraz, ten paraliż od nadmiaru perspektyw to chyba nie jest specjalnie duchowy problem, to po prostu overthinking. Czy medytacja go nie powinna zmniejszać a nie zwiększać?
Myślę że ten paraliż to kwestia nieoczyszczonych czakr, szczególnie gardłowej, bo ona odpowiada za wyrażanie i decyzje. Jak trzecia oko się otwiera szybciej niż gardłowa, to masz ten rozjazd. Trzeba to wyrównać.
Przepraszam że się wtrącę, ale czy ta cała rozmowa o czakrach nie jest trochę obok tematu? Erazm pytał konkretnie o paraliż decyzyjny, a teraz rozmawiamy o energetyce. Wróćmy może do tego co on napisał.
mam pytanko bo trochę się gubie, ten paraliż decyzyjny od medytacji to znaczy że ona działa źle czy po prostu inaczej niż się spodziewamy? Bo jak dla mnie jakby coś mi utrudniało decyzje to bym chyba przestała
A czy ktoś wie czy ten efekt, mam na myśli ten paraliż ze zbyt wielu perspektyw, dotyczy tylko decyzji osobistych czy też zawodowych? Bo mi się wydaje że to może zależeć od rodzaju decyzji.
U mnie to było bardziej w sferze osobistej. W pracy jakoś działałem sprawniej, może dlatego że tam mam pewne schematy i nie muszę zaczynać od zera z każdą decyzją. A w życiu prywatnym gdzie nie ma schematów, tam ten nadmiar perspektyw dawał się we znaki.
To jest ciekawe rozróżnienie. Znaczy że medytacja może pomagać w kontekście gdzie masz jakieś oparcie strukturalne, ale komplikować tam gdzie wszystko jest otwarte. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale to coś mówi o tym jak działa.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie wrażenie, że wszyscy zakładają że medytacja działa tak samo na każdego. A co jeśli to jest kwestia temperamentu? Osoby bardziej analityczne mogą reagować inaczej niż te które działają bardziej intuicyjnie.
To co pisze Wahadelka jest ciekawe, bo ja też raczej lubię analizować. Może właśnie dlatego ta faza paraliżu u mnie trwała chwilę. A jak to pokonać, czy ktoś ma jakiś konkretny sposób, bo na razie mamy diagnozę ale nie ma recepty.
Na to pytanie Erazma o receptę mam jedno co mi pomogło, ale nie wiem czy zadziała tak samo u analityka. Zaczęłam celowo ograniczać czas na decyzję już w trakcie medytacji, to znaczy zadawać sobie pytanie i dać sobie dosłownie trzy oddechy na odpowiedź. Bez analizy, bez powracania. Co przyszło, to przyszło.
Ale zaraz, to nie jest trochę sztuczne wymuszanie intuicji? Jak ktoś jest analityczny z natury to trzy oddechy i koniec brzmią jak tortury, nie jak medytacja.
Mnie to ćwiczenie brzmi sensownie, ale mam pytanie, czy to nie powoduje że potem w prawdziwych sytuacjach też próbujesz wcisnąć się w ten schemat trzech oddechów i się spinasz zamiast decydować naturalnie?
to jest dobre pytanie. Myślę że każde ćwiczenie ma to ryzyko, że z praktyki staje się przymusem. Ale też każde ćwiczenie ma jakiś moment kiedy przestaje być techniką a staje się odruchem. Pytanie ile czasu ci to zajmie.
Ja mam inaczej, nie ćwiczę żadnych konkretnych technik na decyzje, tylko po prostu po dłuższym czasie medytowania zauważyłam że mam mniej wewnętrznego hałasu kiedy coś rozważam. Nie decyduję szybciej koniecznie, ale spokojniej. Czy to liczy się jako bardziej decyzyjna?
Ten spokój przy decyzjach to jest właśnie sygnał że czakra serca i splotowa są wyrównane. Jak działasz z tego miejsca to decyzje są lżejsze bo nie ma sprzeczności między tym co czujesz a tym co robisz.
ale jak się je pozna jeśli nigdy się nie miało kontaktu z czakrami? bo jak dla mnie lekkość i jasnosć to moze byc i zmeczenie i spokój i cokolwiek innego, to takie ogolne opisy
