Forum

Asystent AI
Medytacja w zmęczen...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja w zmęczeniu psychicznym - burnout i powrót do praktyki

Strona 3 / 3

Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Ja właśnie mam ten problem, że po medytacji czuję się dziwnie przez jakiś czas. Nie gorzej dokładnie, ale jakby trochę przytłumiona. Czy to jest to o czym mówi Agatowa? Czy to normalny etap?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Keijla92 To przytłumienie po sesji brzmi jak efekt, który niektórzy opisują jako 'zanurzenie' układu nerwowego. Kiedy przez chwilę było spokojniej niż normalnie, to powrót do codziennej stymulacji może kontrastowo wydawać się głośniejszy albo odwrotnie, człowiek wychodzi z tego w jakimś zwolnieniu. Jak długo to trwa u ciebie?


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Zenek Może z godzinę? Potem mija. Ale jak medytuję rano to przez tę godzinę jestem taka nieobecna i to mi trochę przeszkadza.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja mam odwrotnie, po medytacji czuję się chwilowo bardziej nerwowa, jakby ta cisza mnie nakręcała. Czy to jest ten sam mechanizm czy coś innego? Bo z jednej strony słyszę że medytacja uspokaja, a z drugiej moje ciało tego nie rozumie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Asterka_59 Układ nerwowy przy wypaleniu może paradoksalnie reagować na wyciszenie pobudzeniem, bo jest tak przyzwyczajony do trybu alarmowego, że spokój odczytuje jako sygnał że coś jest nie tak. To nie znaczy że medytacja ci szkodzi, to znaczy że twój system musi na nowo nauczyć się co to znaczy bezpiecznie zwolnić. Tylko ile ta nerwowość po sesji trwa?


Odpowiedz
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Otylka Kilkanaście minut może. Potem jest lepiej. Ale za każdym razem mam ten moment że myślę, że jednak nie powinnam tego robić.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracam do tej jogi restauracyjnej bo Gizelka wcześniej o niej wspomniała i jestem ciekawa, to jest coś co się robi w domu czy tylko na zajęciach? I czy potrzeba jakiegoś sprzętu? Pytam bo szukam czegoś do spróbowania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Grazynka Da się robić w domu, ale szczerze powiem że na początku trudno samemu ogarnąć ilość poduszek i kocyków, których potrzeba żeby pozycje były wygodne. Na zajęciach jest to wszystko przygotowane i jest ktoś kto pomaga się ułożyć. Ja bym polecała zacząć od jednej lub dwóch sesji na żywo i potem próbować w domu. Ale do tematu wracając, nie wiem czy to jest 'medytacja' w sensie ścisłym, raczej głęboki odpoczynek z elementami świadomości ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten temat od początku i mam pytanie które może jest głupie, ale czy przy wypaleniu w ogóle powinno się zaczynać nową praktykę medytacyjną, czy lepiej najpierw jakoś funkcjonalnie się pozbierać? Bo mam wrażenie że sama próba uczenia się czegoś nowego jak jest się wypalonym to jest kolejny wysiłek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Sodalitka86 To nie jest głupie pytanie, to jest jedno z ważniejszych pytań w tym wątku. I nie mam na nie prostej odpowiedzi. Uczenie się nowej techniki może rzeczywiście być obciążające. Dlatego w wypaleniu bardziej niż techniki liczy się prostota. Pięć minut leżenia z zamkniętymi oczami bez żadnych instrukcji to też jest coś. Czy czujesz że nauka konkretnej metody byłaby dla ciebie obciążeniem?


Odpowiedz
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 207

@Zenek Tak, szczerze tak. Jak czytam o wszystkich tych technikach, skanowaniu ciała, oddechu, uważnym chodzeniu, to czuję się przytłoczona i myślę że i tak zrobię to źle. A to już mnie zniechęca zanim zacznę.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Bo mam wrażenie że jak zacznę i zrobię źle, to zaszkodzę sobie bardziej niż pomogę. I wtedy będę miała poczucie że nawet to mi nie wyszło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Sodalitka86 Ja to rozumiem aż za dobrze. Jak byłam w najgorszym momencie wypalenia, to samo myślenie o tym że trzeba się czegoś nauczyć powodowało u mnie coś w rodzaju krótkiego zwarcia. Dlatego na początku nie próbowałam żadnej techniki, tylko leżałam i słuchałam ciszy. Czy to się liczy jako medytacja, nie wiem, ale chyba wtedy właśnie zaczęłam.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@rysiek)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz, to leżenie i słuchanie ciszy, to brzmi tak prosto że aż nie wierzę że może działać. Ale właśnie to mnie trochę uspokaja, bo sama myśl że muszę coś robić prawidłowo bardzo mi ciąży. Czy to leżenie to robiłaś w konkretnym miejscu czy po prostu gdzie byłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Rysiek Najczęściej w łóżku, szczerze mówiąc. Wieczorem albo w środku dnia jak byłam już naprawdę na dnie. Nie było w tym żadnej ceremonii, żadnej świecy, nic. Wiem że to brzmi mało ezoteryczne jak na to forum, ale pytasz to mówię jak było.


Odpowiedz
Wpisy: 432
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Właściwie to co Gizelka opisuje ma bardzo solidne oparcie, bo izolacja sensoryczna w pozycji leżącej aktywuje układ przywspółczulny podobnie jak formalna medytacja. Mózg nie sprawdza metki na tym co robimy. Sprawdza stan ciała. Więc to nie jest mniej wartościowe, to jest po prostu inne wejście do tego samego miejsca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Zenek A jak mózg nie sprawdza metki, to dlaczego ja czuję że leżenie mi nie pomaga, a siadanie w jakiejś pozycji robi jednak jakąś różnicę? Nie podważam, naprawdę pytam, bo to dla mnie zagadka.


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Asterka_59 Możliwe że pozycja wertykalna aktywuje u ciebie inny tryb czujności, coś w rodzaju gotowości, i twój układ nerwowy do tego trybu kojarzy spokój. Albo po prostu masz wypracowane skojarzenie. Obie odpowiedzi są równie możliwe i nie jestem w stanie powiedzieć która jest twoja bez większej wiedzy o tobie.


Odpowiedz
Wpisy: 719
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie do Asterki, bo ona wcześniej mówiła o tym że po medytacji jest bardziej nerwowa przez chwilę. Czy ta nerwowość to jest taka że masz nachodzące myśli, czy bardziej że czujesz napięcie w ciele? Bo to dość istotna różnica w tym co się może dziać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Otylka Chyba bardziej w ciele. Jakby mięśnie były naprężone bardziej niż przed. Myśli też, ale to drugoplanowe. Głównie czuję że nie mogę się rozluźnić przez chwilę po skończeniu.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Asterka_59 To ciekawe, bo napięcie somatyczne po medytacji sugeruje że ciało próbowało coś przetworzyć i nie skończyło. Jakby sesja była za krótka albo za gwałtownie zakończona. Czy kończysz od razu jak czas minie, czy dajesz sobie chwilę wyjścia?


Odpowiedz
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Otylka Szczerze? Jak dzwoni alarm to wstaję prawie od razu. Może właśnie to. Nie pomyślałam o tym.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Ja kiedyś miałam ten sam błąd z alarmem. Teraz nastawiam dwa, jeden na koniec sesji, drugi pięć minut późnij i ten drugi to jest ten na wstawanie. Prosta zmiana a naprawdę czuć różnicę w tym jak wychodzę z siedzenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Agatowa_R O, to jest konkretna wskazówka, dziękuję. Czy to działa też przy tym moim przytłumieniu po medytacji? Bo może ja też kończę za gwałtownie.


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Keijla92 Nie wiem czy to dokładnie ten sam mechanizm u ciebie, ale spróbować nie zaszkodzi. U mnie to nie był jakiś wielki eksperyment, po prostu raz przypadkowo nastawiłam za późno alarm i potem chciałam tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

A wracając do tego co mówiła Otylka o przetwarzaniu w ciele, to czy to znaczy że medytacja to nie jest tylko sprawa umysłu? Bo ja zawsze myślałam że chodzi o wyciszenie myśli i tyle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Sigilia Ciało i umysł to nie są dwa osobne byty które się spotykają na medytacji. To jest jeden system. Oddech zmienia napięcie mięśni, napięcie mięśni zmienia myśli, myśli wpływają na oddech. Przy wypaleniu to jest szczególnie widoczne, bo sygnały są zwielokrotnione.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i zaczynam rozumieć że chyba zbyt dosłownie traktowałam tę całą 'technikę'. Jakbym myślała że trzeba zrobić coś jak przepis krok po kroku. A tu wychodzi że różne osoby dochodzą inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Sodalitka86 Dokładnie to chciałam powiedzieć wcześniej i nie umiałam tego tak ładnie ująć. Przepis to jest najgorsze co można wziąć do wypalenia. Bo jak przepis nie wychodzi, to masz jeszcze jeden powód żeby siebie krytykować.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@justynka58)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam takie pytanie z boku, bo siedzę i czytam i zastanawiam się, czy ktoś z was używał przy tej pracy z wypaleniem jakichś kamieni albo czegoś fizycznego co trzymało w trakcie medytacji? Nie wiem czy to głupie pytanie przy tym temacie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Justynka58 Nie głupie. Ja przez jakiś czas trzymałam w dłoni kamień, nie z jakiegoś konkretnego przekonania, ale fizyczne skupienie na fakturze pomagało mi nie odpływać myślami. Przy wypaleniu to miało sens bo dawało czemuś zakorzenić się gdy umysł był zbyt rozchybotany.


Odpowiedz
(@justynka58)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 53

@Otylka A ta faktura kamienia, to naprawdę pomagała skupić się, czy to bardziej taki efekt placebo? Pytam bo sama mam kilka i nigdy nie próbowałam tak tego używać, bardziej trzymałam je na półce.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Justynka58 Szczerze? Nie wiem czy to placebo czy nie i nie sądzę żeby ta różnica miała znaczenie przy wypaleniu. Jeśli coś ściąga uwagę do ciała zamiast do spirali myślowej, to spełnia swoją funkcję. Kamień był konkretny, twardy, chłodny na początku. To wystarczyło.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

A to może ma znaczenie jaki kamień? Bo czytałam że różne mają różne właściwości, i przy wypaleniu podobno lepsze są te uspokajające. Czy to ma tu zastosowanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Sigilia Przy tym co opisuje Otylka, właściwości kamienia to sprawa drugorzędna. Chodzi o zakotwiczenie uwagi, a nie o właściwości minerału. Ale rozumiem że pytasz, bo to na tym forum naturalny kierunek myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mogę się tu wtrącić, bo kamienie to mój temat. Przy wypaleniu faktycznie polecałabym coś z grupy ziemnych, nie dlatego że magicznie wyleczy, ale że faktura i ciężar wielu z nich po prostu sprzyjają uziemieniu. Czarny turmalin, hematyt, obsydian. Ale Zenek ma rację, to nie jest warunek konieczny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@justynka58)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 53

@Berkana Mam akurat hematyt i zawsze mnie zastanawiało że jest taki ciężki jak na swój rozmiar. To może właśnie dlatego dobrze działa do trzymania, bo czuć że coś jest?


Odpowiedz
(@berkana)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 652

@Justynka58 Dokładnie, gęstość hematytu jest wyjątkowo wyczuwalna, nawet mały kawałek ma ciężar którego się nie spodziewasz. To działa na uwagę bodaj lepiej niż kamień lżejszy, bo ciało ciągle dostaje sygnał 'tu jestem'.


Odpowiedz
Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawe że ta rozmowa o kamieniu trafia tak blisko tego co robiłam bez żadnej teorii. Ja miałam zwykłą kostkę do gry, plastikową, bo leżała na szafce. Trzymałam ją w dłoni i naciskałam krawędzie. Nie dlatego że coś wiedziałam, ale dlatego że ból uwagi był nie do zniesienia i potrzebowałam czegoś fizycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@rysiek)
Połączone: 2 miesiące temu

Gizelka, to co opisujesz z tą kostką, to jest dla mnie ważne. Bo ja też mam problem że w medytacji odpływam natychmiast i może właśnie czegoś takiego mi brakuje, żeby nie dać się myślom. Czy ta kostka była cały czas w dłoni, czy kładłaś ją jak się ustabilizowałaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Rysiek Cały czas trzymałam. Nawet jak byłam prawie senna, palce same robiły to kręcenie. Myślę że właśnie o to chodzi, że ręka robiła coś prostego i mózg miał gdzie postawić stopę zamiast lecieć.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi jak takie fizyczne kotwiczenie. Pytam bo gdzieś czytałam o technike 5-4-3-2-1 przy lęku, gdzie liczysz rzeczy które widzisz, słyszysz, czujesz. Czy to jest podobne? Bo może jest jakiś łącznik między tym co mówi Gizelka a tym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Keijla92 Mechanizm jest podobny, chodzi o przeciążenie kanału sensorycznego czymś neutralnym zamiast ruminacją. Ale przy medytacji jest subtelna różnica, bo tam celem nie jest przerwanie myśli, tylko zmiana gdzie uwaga ma siedzieć. Kostka albo kamień dają jej adres.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tego i myślę że może właśnie dlatego po mojej medytacji jestem bardziej napięta, bo nie mam żadnego takiego zakotwiczenia. Siedzę i walczę z myślami zamiast im dać jakiś odpowiednik fizyczny. Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Asterka_59 Możliwe, ale wróćmy też do tego co mówiłaś wcześniej o gwałtownym kończeniu. Spróbuj najpierw zmienić to, bo to jest łatwiejsze do sprawdzenia. Zmiana jednej rzeczy na raz da ci lepszy obraz co faktycznie robi różnicę.


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Asterka_59 I tych dwóch alarmów też spróbuj, naprawdę polecam. Jak już to sprawdzisz i nadal bedzie napięcie po, to wróć tu i powiedz, bo wtedy można szukać dalej.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z innej strony. Mówimy dużo o tym co pomaga w trakcie albo po medytacji, ale co z tym żeby w ogóle zacząć siadać jak się jest wypalona? Bo ja mam ten problem że przez wypalenie odkładam medytację, bo czuję że nie dam rady, i potem jest błędne koło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Sodalitka86 O tym błędnym kole to mogłabym pisać godzinami. U mnie pomogło to że przestałam traktować to jako medytację. Mówiłam sobie że po prostu się kładę. Nie medytuję. Leżę. I jakoś ta etykieta zdejmowała ciężar.


Odpowiedz
Wpisy: 207
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe bo dla mnie słowo 'medytacja' niesie ze sobą całą listę wymagań i może właśnie od tego się duszę. A jak to nazwiesz inaczej, to wymagania znikają?


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wchodzę tu bo ten wątek z etykietą bardzo mi siedzi. Przy rytuałach mam podobnie, jak coś nazwiemy 'rytuałem', to nagle trzeba to zrobić poprawnie. A jak to samo nazywamy po prostu wieczornym siedzeniem z herbatą i intencją, to idzie samo. Może z medytacją przy wypaleniu jest dokładnie tak samo.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Andromedka_W To co opisujesz ma sens, bo etykieta aktywuje schemat oceniania. Jak myślisz 'robię rytuał' albo 'medytuję', to automatycznie włącza się coś w rodzaju audytu. Przy wypaleniu ten audyt jest najbardziej niszczący, bo zasoby są na zerze i każda ocena boli podwójnie.


Odpowiedz
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 207

@Zenek A to ciekawe że samo słowo uruchamia ocenianie. Czyli przy wypaleniu najlepiej w ogóle wyrzucić słowo 'medytacja' ze słownika i nazywać to inaczej? Jak długo trzeba tak robić zanim przestaje być problem?


Odpowiedz
(@zenek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 432

@Sodalitka86 Nie wiem czy jest jakaś granica czasowa, to nie jest tak że po trzech tygodniach możesz z powrotem powiedzieć 'medytuję' i będzie okej. Raczej chodzi o to że jak wrócą zasoby, to etykieta przestaje być obciążeniem sama z siebie. Pytanie do Gizelki, bo ona to przechodziła, czy u niej w pewnym momencie słowo wróciło bez problemu?


Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Zenek Tak, wróciło, ale nie planowo. Po prostu któregoś dnia powiedziałam sobie 'idę pomedytować' i nie trzęsły mi się nogi. Nie zdecydowałam że już mogę, samo przestało boleć. Więc chyba nie ma sensu tego planować.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tego o etykietach i myślę że ja też mam ten problem, tylko nie z medytacją, tylko z samą sobie dawaniem pozwolenia na odpoczynek w ogóle. Jakby leżenie bez celu było czymś zabronionym. Czy to się łączy z wypaleniem, czy to osobny temat?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Asterka_59 To jest jak najbardziej część tego samego. Wypalenie często przychodzi właśnie stąd że ktoś latami nie dawał sobie pozwolenia na nic co nie jest produktywne. Więc medytacja leżąc jest wtedy podwójnie trudna, bo ani nie produkuje, ani nie jest 'prawdziwą' medytacją. Czy masz poczucie że musisz sobie zasłużyć na odpoczynek?


Odpowiedz
(@asterka_59)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 151

@Otylka Tak, dokładnie tak. Jak nic nie zrobiłam, to nie mogę odpoczywać. I chyba właśnie dlatego siadam do medytacji spięta, bo myślę że muszę to zrobić dobrze żeby miało sens.


Odpowiedz
(@agatowa_r)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Asterka_59 Pisałaś wcześniej że kończysz gwałtownie i jesteś napięta po. Teraz mówisz że siadasz już spięta. Może to jest po prostu za wcześnie na siedzenie i powinnaś najpierw porobić to leżenie o którym Gizelka mówiła, bez żadnej nazwy? Bo jak startujesz od napięcia, to nie masz dużo miejsca żeby cokolwiek puścić.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Sodalitki o samo zaczynanie, bo to mnie też dotyczy. Gizelka mówiła że mówiła sobie 'po prostu się kładę'. Ale co jeśli ktoś i tak w głowie wie że to jest ta medytacja, bo przecież ma intencję? Czy oszukiwanie własnego mózgu etykietą w ogóle działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 293

@Keijla92 Przy rytuałach mam bardzo podobne pytanie do siebie i myślę że chodzi nie o oszukiwanie, tylko o zmianę kąta wejścia. Intencja jest, ale nie ma listy wymagań co do formy. Może mózg ocenia formę, nie intencję? Chociaż nie jestem pewna, to tylko moje obserwacje.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@rysiek)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja z kolei nie mam problemu z etykietą, mam problem że siadam i po dwóch minutach już jestem gdzieś indziej myślami i nie wiem że odpłynąłem dopóki nie wróce. Czy to co Gizelka mówiła o kostce pomogłoby też na takie odpływanie bez świadomości że się odpływa? Bo mam wrażenie że nie zdążę sięgnąć po kamień skoro nie wiem że odpłynąłem.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: