Forum

Asystent AI
Medytacja w podróży...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja w podróży - jak praktykować w zmiennych warunkach?

Strona 1 / 3

Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio dużo podróżuję służbowo i zauważyłam, że moja codzienna praktyka medytacji totalnie się posypała. W domu mam swój kącik, świecę, ciszy, spokój - a tu nagle hotel, dworce, samoloty, hałas zewsząd. Próbowałam kilka razy siadać w pokoju hotelowym i jakoś nie szło, zupełnie inaczej niż w domu. Czy ktoś ma sposób na medytację kiedy warunki są za każdym razem inne? Jak wy to robicie kiedy jesteście poza domem przez kilka dni albo tygodni?


Odpowiedz
126 odpowiedzi
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właściwie to przestrzeń zewnętrzna jest drugorzędna, ważniejsza jest przestrzeń wewnętrzna. Ja medytuję dosłownie wszędzie i nie mam żadnych problemów. Kluczem jest praca z czakrą serca, która tworzy swoisty bąbel energetyczny wokół ciebie - wtedy hałas z zewnątrz po prostu przestaje docierać. Może spróbuj zanim zaczniesz medytację przez chwilę skupić się właśnie na okolicy serca?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Sagea.2 bąbel energetyczny to trochę uproszczenie, ale sam kierunek myślenia nie jest zły. Chodzi o to, że z praktyką naprawdę rośnie umiejętność abstrahowania od otoczenia. Tylko że to wymaga czasu i - przede wszystkim - regularności. Autorko tematu, mam pytanie: czy kiedy próbowałaś w hotelu, to starałaś się robić dokładnie to samo co w domu, tymi samymi metodami? Bo to może być część problemu.


Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Wajdelota dokładnie tak robiłam - siadałam tak samo, zamykałam oczy, próbowałam skupić się na oddechu, tak jak zawsze. I po prostu głowa nie chciała się wyłączyć. Każdy dźwięk z korytarza, klimatyzacja, myśli o pracy... Może mam za mało tej praktyki żeby to jakoś zignorować?


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Nie chodzi o ignorowanie, tylko o podejście do tego. Jak siedzisz i próbujesz 'wyłączyć głowę' to z góry przegrywasz. Medytacja to nie jest walka z myślami. A w nowych warunkach te myśli są silniejsze bo mózg jest bardziej pobudzony - nowe miejsce, nowe bodźce, to naturalne. Może zamiast starać się wyciszyć, po prostu obserwuj co się dzieje?


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@tadek57)
Połączone: 1 rok temu

A to ciekawe co mówisz Czarownica. Ja do medytacji dopiero zaczynam się przymierzać i trochę się bałem właśnie tego - że jak pojadę do brata na drugi koniec Polski to wszystko się posypie. Czy to znaczy że lepiej zacząć od razu ćwicząc w różnych miejscach, żeby nie przywiązywać się do jednego kącika?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Tadek57 niekoniecznie od razu. Najpierw warto wyrobić w sobie sam nawyk, a potem stopniowo zmieniać warunki. Jak dopiero zaczynasz, to rzucanie się na głęboką wodę może zniechęcić. Chociaż z drugiej strony... znam osoby które zaczęły właśnie w podróży i wyszło im lepiej niż tym co mają idealne warunki w domu i potem się nie ruszają.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale jak długo to trwa zanim człowiek jest w stanie medytować w dowolnym miejscu? Bo ja próbuję już kilka tygodni i u mnie w domu ciągle mi nie wychodzi, a wy mówicie o podróżach i hotelach... Trochę to frustrujące szczerze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Wiedunka kilka tygodni to naprawdę krótko. Nie ma jednej odpowiedzi na to ile to trwa, bo to zależy od bardzo wielu rzeczy - od tego jak często ćwiczysz, jak długo, jaką technikę stosujesz, jaki masz poziom stresu na co dzień. Ale powiedz mi - co rozumiesz przez 'nie wychodzi'? Co konkretnie się dzieje kiedy próbujesz?


Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Wajdelota myśli skaczą po wszystkim, nie mogę usiedzieć spokojnie, po pięciu minutach mam dość i otwieram oczy. I potem mam wrażenie że zmarnowałam czas.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wiedunka to brzmi jak zablokowana czakra podstawy, serio. Jak jest problem z zakorzenieneim i spokojnym siedzeniem w miejscu, to często właśnie tam trzeba zajrzeć. Ja jak miałam podobne objawy to skupiałam się na wizualizacji czerwonego światła u podstawy kręgosłupa i po jakimś czasie zrobiło się lepiej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Sagea.2 mogłabyś nie diagnozować czakr na podstawie jednego zdania? Wiedunka opisała coś co jest absolutnie normalnym doświadczeniem każdej osoby zaczynającej medytację. Dosłownie każdej. Skaczące myśli i trudność z siedzeniem to nie patologia, to punkt startowy. Jeśli zaczniemy ludzi straszyć zablokowanymi czakrami za to że są normalnymi ludźmi, to nikt nie będzie chciał w ogóle próbować.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Hania_W nie straszę, po prostu dzielę się tym co mi pomogło. Każdy może spróbować i zobaczyć czy to ma sens dla niego.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Jest różnica między 'to mi pomogło, może spróbuj' a 'masz zablokowaną czakrę'. Pierwsze jest okej, drugie to już diagnoza bez podstaw.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do tematu podróży, bo to jest ciekawy wątek - w tradycjach kontemplacyjnych podróż była często traktowana jako szczególna okazja do praktyki, nie przeszkoda. Pielgrzymi medytowali w drodze, nie czekając na dotarcie do celu. Jest coś w samym ruchu i zmienności co może sprzyjać pewnym stanom uwagi, jeśli się to odpowiednio ukierunkuje. Mam pytanie do autorki: czy próbowałaś kiedyś jakiejś formy medytacji w ruchu, na przykład uważnego chodzenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Strzybog nie próbowałam świadomie, ale ostatnio jak szłam na dworzec z walizką to przez chwilę skupiłam się na kroku i oddechu i... faktycznie coś się uspokoiło na chwilę. Może sama odpowiedziałam sobie na pytanie i nie wiedziałam że to jest medytacja?


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz to właśnie jest mindfulness w ruchu. Ja nie jestem ekspertem od medytacji ale wiem że chodzi o tę uważność na chwilę obecną, a tę można ćwiczyć dosłownie na każdym kroku - nie tylko siedząc z zamkniętymi oczami. Może dlatego ci nie wychodzi w hotelu że masz zbyt sztywne wyobrażenie o tym jak medytacja powinna wyglądać?


Odpowiedz
Wpisy: 369
(@stasiek)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja w ogóle nie wiedziałem że można medytować w ruchu. Zawsze myślałem że to jest tylko siedząca poza ze skrzyżowanymi nogami. Co jeszcze można robić poza chodzeniem? Zastanawiam się czy da się to jakoś wpleść w normalne czynności w podróży, w pociągu albo na lotnisku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Stasiek da się i to całkiem łatwo. Na przykład uważne jedzenie - pełna koncentracja na smaku, zapachu, konsystencji jedzenia, bez telefonu, bez rozglądania się. Albo chwila skupienia na oddechu zanim siądziesz do samolotu. Drobne momenty świadomości które razem budują coś całkiem konkretnego. Kiedyś spędziłem kilka godzin na lotnisku z opóźnionym lotem i zamiast się denerwować po prostu obserwowałem ludzi i swoje reakcje na to co widzę - to była jedna z ciekawszych praktyk jakie pamiętam.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

Hej, a jak to jest z tymi opóźnieniami i stresem w podróży? Bo ja jak jestem zestresowana to chyba ostatnią rzeczą jaką robię to medytacja, tylko chodzę w kółko i sprawdzam telefon. Jak wy w ogóle przełączacie się w tamten tryb kiedy wokół jest chaos?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Dziwozona właśnie to jest sedno. Jak jesteś już zestresowana i chodzisz w kółko, to moment na medytację jest już trochę spóźniony. Dlatego lepiej zacząć zanim stres osiągnie szczyt - te małe momenty o których mówił Froen właśnie po to są. Dwa oddechy zanim sprawdzisz tablicę odlotów. Chwila skupienia zanim zadzwonisz na infolinię. To buduje coś w rodzaju buforu.


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie to. I tu jest ważna rzecz - nie chodzi o to, żeby w środku chaosu nagle usiąść i medytować przez dwadzieścia minut. Chodzi o to, żeby mieć kilka zakotwiczonych reakcji, które możesz uruchomić w każdych warunkach. Dziwozona, mam pytanie - czy kiedykolwiek udało ci się uspokoić świadomie w stresującej sytuacji, jakkolwiek, nie koniecznie przez medytację?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziwozona)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 62

@Wajdelota no... chyba jak liczę do dziesięciu albo wychodzę na świeże powietrze. Ale to nie wydaje mi się medytacja.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Dziwozona a czemu nie? Wyjście na powietrze, kilka świadomych oddechów, skupienie na tym co czujesz - to jest punkt wejścia. Medytacja to nie jest oddzielna przestrzeń, do której trzeba przejść przez specjalne rytuały.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dokładnie to chciałam powiedzieć. I właśnie dlatego mi się podoba że Dominiczka opisała ten moment na dworcu - szła, skupiła się na kroku i oddechu i coś się uspokoiło. Nikt jej nie mówił że to 'jest medytacja', a to był czysty mindfulness. Może za bardzo się skupiamy na nazewnictwie?


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

To kwestia definicji, ale też czegoś więcej. Kiedy mówimy 'medytacja' bez dookreślenia, każdy wyobraża sobie co innego - ktoś pozę lotosu, ktoś skan ciała, ktoś mantrę. Dlatego właśnie w podróży warto odpuścić wyobrażenie o tym jak to powinno wyglądać. Pytanie do Dominiczki - ten moment na dworcu był spontaniczny, czy próbowałaś go jakoś powtórzyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Strzybog próbowałam raz w pociągu, ale jakoś mi się nie udało tak samo. Siedziałam i próbowałam skupić się na rytmie kół, ale zaczęłam myśleć o tym że próbuję się skupić i... no wiesz jak to jest.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

'myślałam o tym że próbuję się skupić' - to jest właśnie to. Jak tylko zaczynamy obserwować siebie z zewnątrz i oceniać, to wypadamy z tej chwili. Na dworcu szłaś i po prostu byłaś - w pociągu już chciałaś 'zrobić medytację'. To jest różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@tadek57)
Połączone: 1 rok temu

A to ciekawe, bo ja bym pomyślał że w pociągu jest łatwiej niż na dworcu - jest spokojniej, siedzisz, masz czas. A tu wychodzi na to, że to celowość przeszkadza? Trochę paradoks.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Tadek57 nie paradoks, tylko coś bardzo charakterystycznego dla praktyki. Im bardziej chcesz, tym trudniej. To się powtarza właściwie w każdej technice - w medytacji, ale też np. w pewnych pracach rytuałach, gdzie nastawienie 'muszę to osiągnąć' blokuje przepływ. Można to przełamać przez zmianę intencji z 'chcę osiągnąć spokój' na 'po prostu obserwuję co się dzieje'.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja bym tu jeszcze dodała że energia miejsca ma znaczenie. Dworzec ma specyficzną energię ruchu, przepływu - i może dlatego Dominiczce tam wyszło. Pociąg jest zamknięty, mieszają się energie różnych pasażerów i to może utrudniać. Może warto było usiąść z kamieniem który chroni przed obcymi energiami?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Sagea.2 no dobra, ale mam pytanie - jak w praktyce odróżniasz 'mieszające się energie pasażerów' od po prostu... większego hałasu i ciaśniejszej przestrzeni? Bo jedno i drugie mogłoby tłumaczyć trudność, a tylko jedno z nich jest weryfikowalne.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Hania_W to się po prostu czuje. Wiem że to nie jest odpowiedź którą chcesz usłyszeć, ale nie wszystko da się zmierzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego co mówił Wajdelota wcześniej - jeśli kilka tygodni to mało, to ile mam w ogóle ćwiczyć żeby zobaczyć jakiś efekt? Bo mi się wydaje że wkładam w to wysiłek i nic.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Wiedunka 'wkładam wysiłek' - to już jest podpowiedź. Medytacja to jedna z nielicznych rzeczy gdzie wysiłek działa przeciwko tobie. Ale nie odpowiem na twoje pytanie wprost, bo najpierw chciałem zapytać - jak wygląda twoja typowa sesja? Ile trwa, o jakiej porze, co robisz żeby się 'przygotować'?


Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Wajdelota zazwyczaj wieczorem, z jakieś dwadzieścia minut, przed snem. Nastawiam timer i staram się skupić na oddechu. Słucham czasem muzyki do medytacji z YouTube.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Dwadzieścia minut wieczorem z timerem przed snem brzmi jak przepis na frustrację szczerze mówiąc. Wieczorem głowa jest zmęczona i pełna wszystkiego co było w ciągu dnia. Timer dokłada presję. Próbowałaś kiedyś rano, choćby pięć minut, zanim zaczniesz codzienne sprawy?


Odpowiedz
Wpisy: 369
(@stasiek)
Połączone: 4 miesiące temu

Sorki że wchodzę w wątek Wiedunki, ale mam podobnie - też wieczorami mi nie wychodzi, zasypiam albo mi głowa pracuje. Czy to znaczy że rano naprawdę jest lepiej dla większości ludzi, czy to też zależy od osoby?


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Zależy od osoby, ale wieczór tuż przed snem to rzeczywiście trudny czas. Ciało jest gotowe do snu, więc albo śpisz, albo walczysz ze snem i z myślami jednocześnie. Rano mózg jest świeższy. Ale jest też opcja środkowa - krótka przerwa w ciągu dnia, pięć minut, byle nie z timerem nastawionym na dwadzieścia.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie sobie uświadamiam że cały ten wątek z Wiedunką i porankami to trochę inny temat, ale jednocześnie czuję że to ma związek - jak nie możesz medytować w domu wieczorem, to hotel w podróży i wszystkie te trudności są jeszcze większe, prawda? Może najpierw trzeba to ogarnąć w domu żeby w ogóle myśleć o podróżach?


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Dominiczka, masz rację że to jest powiązane - i właśnie dlatego medytacja w podróży jest tak dobrym testem. Jak w domu nie wychodzi, to na wyjeździe wychodzi jeszcze trudniej, bo dochodzą nowe zmienne. Ale możliwe też odwrotne - że właśnie zmiana otoczenia pomaga niektórym wyjść z utartych schematów. Wiedunka, mam do ciebie pytanie zanim pójdziemy dalej - czy kiedy mówisz że 'wkładasz wysiłek', to co konkretnie robisz żeby się skupić? Bo to może być klucz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Wajdelota no... jak myśl mi ucieka, to siłą wracam uwagę na oddech. Zacisnę zęby i próbuję nie myśleć. I tak w kółko przez te dwadzieścia minut, a potem timer dzwoni i czuję się bardziej zmęczona niż przed.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Wiedunka 'zacisnę zęby' - no to właśnie. To nie jest medytacja, to jest walka z własnym umysłem. Powróty uwagi do oddechu są okej, to część praktyki, ale jeśli robisz to z zaciśniętą szczęką i próbujesz 'nie myśleć'... to się nigdy nie uda, bo sam zakaz myślenia jest myślą.


Odpowiedz
(@stasiek)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 369

@Czarownica a jak inaczej wrócić do oddechu? Bo jak mi myśl ucieka, to co - po prostu patrzeć jak ucieka i nic nie robić?


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Stasiek w zasadzie tak. Zauważyć, że ucieka, i bez oceniania wrócić. Bez szarpania. To brzmi jak nic, ale to jest właśnie sedno.


Odpowiedz
Wpisy: 161
Rozpoczynający temat
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

To mi trochę przypomina ten moment na dworcu - nie próbowałam 'nie myśleć', po prostu szłam i te myśli gdzieś były z tyłu, ale nie walczyłam z nimi. Może dlatego wyszło? Ale to było spontaniczne, nie wiem jak to powtórzyć celowo.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

I tu jest sedno tego co Dominiczka opisuje od początku wątku. Spontaniczność na dworcu kontra intencjonalność w pociągu. W tradycjach kontemplacyjnych to zjawisko jest bardzo dobrze opisane - stan który przychodzi sam jest często głębszy niż ten który próbujemy wywołać siłą. Ale to nie znaczy że intencjonalna praktyka jest bez wartości - ona buduje grunt pod te spontaniczne momenty. Pytanie do Dominiczki: ile czasu minęło między tym momentem na dworcu a próbą w pociągu? Godziny, dni?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dominiczka-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 161

@Strzybog chyba z godzinę? Wsiadłam do pociągu i pomyślałam 'dobra, spróbuję teraz to samo'. No i nie wyszło jak opisałam.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Strzybog to co piszesz o gruncie pod spontaniczne momenty - to mnie zastanawia. Czy nie jest tak że regularna codzienna praktyka, nawet nieidealna, buduje właśnie ten grunt? Czyli Wiedunka może nie widzieć efektów bezpośrednio po sesji, ale jej spontaniczne momenty spokoju przez dzień mogą być właśnie tym efektem?


Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Froen szczerze? Nie wiem czy mam takie momenty spokoju. Może mam i nie łączę tego z medytacją? Jak rozpoznać że coś działa, jak nie ma wyraźnego sygnału?


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Wiedunka a jak się czujesz rano w dni kiedy medytowałaś poprzedniego wieczoru, w porównaniu do dni kiedy pominęłaś? Zauważyłaś kiedyś jakąś różnicę, choćby małą?


Odpowiedz
(@wiedunka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 328

@Kunisia97 hmm... nie prowadziłam żadnych notatek. Chyba nigdy tak nie patrzyłam na to.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Notatki to akurat dobry pomysł i nie tylko dla Wiedunki - wracając do tematu podróży, to właśnie na wyjeździe brakuje tej ciągłości obserwacji. W domu przynajmniej jest jakaś rutyna, jakiś punkt odniesienia. W podróży wszystko się zmienia - pora, miejsce, poziom zmęczenia. Może dlatego tak ciężko ocenić czy w ogóle coś się dzieje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 122

@Hania_W a prowadzisz takie notatki? Bo dla mnie to brzmi logicznie, ale nie wyobrażam sobie żebym na wyjeździe pamiętał jeszcze o tym.


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Tadek57 nie prowadzę regularnie, ale kilka razy próbowałam. Wystarczy jedno zdanie po sesji - 'dzisiaj było spokojnie', 'głowa pracowała', 'zasnęłam w trakcie'. To nie musi być dziennik.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja bym wróciła do tego co mówiłam o energii miejsca, bo Hania_W zadała mi pytanie i nie odpowiedziałam do końca. Owszem, fizyczne czynniki jak hałas czy ciasnota mają znaczenie - ale to nie jest albo-albo. Subtelne energie i warunki fizyczne współistnieją. Dworzec ma energię przepływu właśnie dlatego, że tysiące ludzi idą przez niego z zamiarem, z ruchem. Pociąg jest inny - zamknięta przestrzeń, emocje pasażerów, często lęk przed spóźnieniem, zmęczenie. Tego nie wyczyszczą słuchawki z szumem białym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Sagea.2 nie chcę tej dyskusji ciągnąć za bardzo, bo to nie moje forum do weryfikowania, ale naprawdę pytam z ciekawości - jak ty osobiście to czujesz? Czy to przychodzi od razu jak wchodzisz do przestrzeni, czy musisz się nastroić?


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Hania_W od razu, ale tylko jeśli nie jestem w głowie. Jak jestem zajęta myślami o logistyce, nie czuję nic. Więc może masz rację że to jest powiązane z tym na co zwracam uwagę. Ale nie sądzę żeby to wykluczało energię miejsca jako realny czynnik.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: