Forum

Asystent AI
Medytacja a zapachy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a zapachy - czy zapach wpływa na głębokość stanu medytacyjnego?

Strona 1 / 2

Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio coraz częściej słyszę o tym, że ludzie używają kadzideł, olejków czy innych aromatów podczas medytacji i zastanawiam się, czy to rzeczywiście coś zmienia, czy to tylko otoczka. Sam od jakiegoś czasu zapalam drzewo sandałowe przed siadaniem do praktyki i mam wrażenie, że szybciej się wyciszam, ale nie wiem, czy to efekt zapachu, czy po prostu rytuał zapalania kadzidła działa jak sygnał dla umysłu. Czy ktoś świadomie eksperymentował z różnymi zapachami i zauważył realną różnicę w tym, jak głęboko wchodzi w stan medytacyjny?


Odpowiedz
84 odpowiedzi
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

To ciekawe, bo ja mam podobnie z lawendą. Ale właśnie zastanawiam się, czy to jest coś głębszego, czy zwykłe skojarzenie. Znaczy, używam lawendy od dawna przy medytacji, więc siłą rzeczy mój mózg może kojarzyć ten zapach ze stanem spokoju. Jakbym zaczął używać, nie wiem, zapachu kawy, i robił to przez miesiąc przed medytacją, to pewnie kawa też by zaczęła mnie wyciszać. Masz może jakiś sposób, żeby to rozróżnić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Zdzichu57 Właśnie o to chodzi w tym pytaniu. Czy jest coś specyficznego w konkretnych zapachach, coś, co działa niezależnie od nawyku, czy to wyłącznie warunkowanie? Bo np. czytałem, że mirra i frankincense są używane w rytuałach religijnych od tysięcy lat, w różnych kulturach, które nie miały ze sobą kontaktu, i wszędzie pełnią podobną funkcję: wprowadzają w stan skupienia lub sacrum. To trochę sugeruje, że może jest w tym coś więcej niż samo skojarzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja praktykuję regularnie i powiem szczerze, że zapach robi różnicę, ale nie każdy jednakowo. Frankincense faktycznie działa na mnie inaczej niż np. eukaliptus. Z eukaliptusem jestem bardziej czujna, uważna, ale nie schodzę w głębsze warstwy. Z żywicami jest odwrotnie, szybciej odpuszczam myśli. Nie wiem, czy to jest koincydencja, czy coś realnego, dlatego zaczęłam prowadzić notatki. Ale mam pytanie do Protazy, bo skoro eksperymentujesz z sandałem, to czy próbowałeś kiedyś medytować w tym samym miejscu, o tej samej porze, ale bez żadnego zapachu? Żeby mieć punkt odniesienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Hela No właśnie tego mi brakuje, takiej kontrolnej sesji. Przyznaję, że nie robiłem tego świadomie. Masz rację, że bez porównania ciężko cokolwiek stwierdzić. Jak prowadzisz te notatki, to co dokładnie zapisujesz? Czy próbujesz opisywać głębokość stanu, czas potrzebny do wyciszenia, coś jeszcze?


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wchodzę do dyskusji, bo temat mnie chwyta. Zawsze używałam zapachów intuicyjnie, bez żadnego systemu, i nigdy nie wpadłam na to, żeby to porównywać. Hela, to jest naprawdę dobry pomysł z tymi notatkami. Mam pytanie do wszystkich, bo mnie nurtuje coś innego: czy zapach ma znaczenie tylko na wejściu, tzn. ułatwia wejście w stan, czy może też wpływa na to, co się dzieje w trakcie? Bo ja czasem czuję, że w trakcie głębszej sesji w ogóle przestaję czuć zapach, jakby gdzieś znikał.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@aurelinda_s)
Połączone: 1 rok temu

O, właśnie! Ja też to mam! Zaczynam sesję i czuję intensywnie np. kadzidło, a potem w pewnym momencie jakby znika i zostaję już tylko z ciszą. Nie wiedziałam, czy to normalne, czy może problem z węchem 🙂 Bardzo się cieszę, że ktoś to poruszył. Ale teraz się zastanawiam, czy to znaczy, że osiągnęłam głębszy stan, czy może po prostu nozdrza się przyzwyczajają do zapachu i go przestają rejestrować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Aurelinda_S To drugie to normalny mechanizm, adaptacja węchowa, mózg odcina powtarzający się bodziec, żeby nie przeciążać uwagi. Ale pytanie, czy przy głębokiej medytacji coś podobnego się dzieje z innych powodów, np. uwaga jest tak głęboko, że zmysły zewnętrzne dosłownie schodzą na dalszy plan. To by było osobne zjawisko. Hortensja_D ma rację, że warto je rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jestem ciekawa, bo dopiero zaczynam z medytacją. Czy jest jakiś zapach, który szczególnie polecacie na start? Czytałam gdzieś o lawendzie i sandałowcu, ale nie wiem, od czego zacząć i czy to w ogóle konieczne, żeby używać czegoś podczas medytacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Kasia_W Nie jest to konieczne, to jasne. Można medytować bez żadnych wspomagaczy i osiągać głębokie stany. Zapach to jedna z możliwych kotwic, ale nie warunek. Jeśli jednak chcesz spróbować, to zacznij od czegoś, co po prostu sprawia ci przyjemność i kojarzy się ze spokojem. Nie ma sensu używać czegoś, czego zapachu nie lubisz, bo to będzie raczej rozpraszać niż pomagać.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale właśnie mam pytanie, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Jeśli zapach to tylko kotwica, czyli skojarzenie, to po co w ogóle bawić się w coraz to nowe aromaty? Czy nie lepiej wybrać jeden i przy nim zostać, żeby wzmacniać to skojarzenie? Bo wyobrażam sobie, że jak co chwilę zmieniam zapach, to żaden nie nabiera tej mocy, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Denarka98 Logika jest, ale moim zdaniem to nie jest jedyna możliwa droga. Można używać różnych zapachów do różnych rodzajów medytacji. Inny do medytacji skupiającej, inny do wizualizacji, inny do pracy z emocjami. Wtedy każdy ma swoją funkcję i nie mieszają się ze sobą. Przynajmniej tak to u mnie działa, ale nie twierdzę, że to jedyna słuszna metoda.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@szafirowa)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i mam mieszane uczucia. Z jednej strony brzmi to sensownie, bo zapach rzeczywiście wpływa na nastrój, to jest fizjologia, węch idzie bezpośrednio do układu limbicznego i tak dalej. Ale z drugiej strony trochę mi to pachnie (no dobra, to przypadkowy kalambur) takim samoupewnianiem się, że coś działa, bo chcemy, żeby działało. Skąd wiemy, że to nie jest zwykłe placebo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Szafirowa A co złego w placebo, jeśli efekt jest realny? Serio pytam, bo nie widzę tu problemu. Jeśli zapach pomaga mi szybciej się wyciszyć, to nie obchodzi mnie, czy mechanizm jest fizjologiczny, psychologiczny, czy duchowy. Efekt jest, to używam.


Odpowiedz
(@szafirowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Ninka_73 No, tak postawione pytanie ma sens i trochę mnie rozbrajasz tym argumentem. Może faktycznie za bardzo przywiązuję wagę do tego, żeby mieć naukowe uzasadnienie. Ciekawa jestem tylko, czy ktoś próbował np. użyć zapachu, który normalnie nie kojarzy mu się z medytacją, i czy coś z tego wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja właśnie robiłam taki eksperyment, nieświadomie zresztą. Kiedyś zabrakło mi kadzidła i użyłam olejku cytrusowego, który normalnie kojarzę z porankiem i przebudzeniem. Medytacja była zupełnie inna, bardziej trzeźwa, obecna, ale bez tego poczucia głębi, które mam przy żywicach. Zanotowałam to sobie i powtórzyłam kilka razy celowo. Za każdym razem podobnie. Więc albo cytrusy naprawdę inaczej działają na mój system nerwowy, albo skojarzenia są u mnie bardzo silne. Nie wiem, jak to rozstrzygnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy to nie jest tak, że pewne zapachy dosłownie zmieniają częstotliwość fal mózgowych, tak jak niektóre dźwięki? Czytałam coś o tym, że binaural beats mają wpływać na stan alfa i theta, i pytam się, czy aromaty mogą działać podobnie. Czy to ma sens, czy to za duże uproszczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Madzialena Ale to chyba jednak trochę inne mechanizmy. Dźwięk wpływa bezpośrednio na rytm bioelektryczny mózgu przez synchronizację, to jest fizyczne. Zapach przez układ limbiczny wpływa raczej na stan emocjonalny i hormonalny, prawda? Czy jest jakiś dowód na to, że aromaty bezpośrednio zmieniają fale mózgowe, czy to bardziej taki efekt pośredni przez relaksację?


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Są badania z EEG pokazujące, że niektóre olejki eteryczne, np. lawenda, korelują ze wzrostem aktywności fal alfa podczas relaksacji, ale to rzeczywiście mechanizm pośredni, przez autonomiczny układ nerwowy, a nie bezpośredni jak w przypadku stymulacji akustycznej. Nie twierdzę, że to oznacza, że zapach jest słabszy, bo układ limbiczny to ważna strukturalnie rzecz i emocje często otwierają drzwi, których intelekt nie otwiera. Ale Pankracy ma rację, że to różne ścieżki do podobnego efektu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurelinda_s)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Rozalinda Dziękuję, to bardzo pomocne wyjaśnienie! Nigdy nie myślałam o tym w taki sposób, że emocje mogą otwierać drzwi, których intelekt nie otwiera. To naprawdę coś, nad czym chcę posiedzieć w głowie. Ale teraz mam jeszcze jedno pytanie, bo wróciłam do wątku z początku: jeśli zapach działa przez emocje i skojarzenia, to czy osoba, która zaczyna medytację od zera, powinna od razu dobierać zapach, czy może najpierw nauczyć się medytować bez, a dopiero potem dodawać aromaty?


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@aurelinda_s)
Połączone: 1 rok temu

Wróciłam do wątku Aurelindii i chcę dopytać, bo mnie to nurtuje od jakiegoś czasu: czy zapach może działać inaczej w zależności od pory dnia? Bo ja mam tak, że ten sam olejek rano i wieczorem daje mi zupełnie różne odczucia podczas medytacji. Rano z lawendą jestem bardziej czujna niż zrelaksowana, wieczorem ta sama lawenda wprowadza mnie w coś głębszego. Czy to możliwe, że rytm dobowy wpływa na to, jak reagujemy na zapachy podczas praktyki?


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

To naprawdę ciekawe spostrzeżenie i ma sens z perspektywy chronobiologii. Nasz układ nerwowy jest rano nastawiony na aktywację, kortyzol osiąga szczyt około 8-9 rano, a wieczorem dominuje parasympatyczny tryb pracy. Zapach nie zmienia się, ale zmienia się grunt, na który pada. Rano lawenda może po prostu nie wystarczyć, żeby przesunąć układ z trybu pobudzenia, wieczorem robi to dużo sprawniej, bo układ jest już wstępnie wyciszony. Ale mam pytanie do Ciebie: czy próbowałaś silniejszych żywic rano i porównywałaś z lawendą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aurelinda_s)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Rozalinda O, kortyzol, tego się nie spodziewałam! To sprawia, że zaczynam inaczej myśleć o całym rytuale. Żywic rano jeszcze nie próbowałam, bo jakoś z przyzwyczajenia sięgam zawsze po lawendę albo sandałowiec. Ale teraz chcę spróbować. Czy frankincense rano byłby lepszy niż np. mirra? Mam obydwa, ale nie wiem, który z nich bardziej pobudza, a który raczej wycisza.


Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Aurelinda_S Frankincense i mirra mają inne profile działania, przynajmniej z tego, co zbieram z praktyki i czytania. Frankincense jest bardziej ognisty, działa na skupienie i otwieranie, mirra jest cięższa, bardziej związana z oczyszczaniem i spokojnym zejściem w głąb. Rano zatem frankincense mógłby być ciekawszym wyborem. Ale powiedz, jak długo masz te olejki? Bo wiek i jakość olejku też mogą zmieniać charakter zapachu.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie, jakość to kluczowa sprawa i mnie to ciągnie do pytania, które mam od dawna: czy jest jakaś zasadnicza różnica między olejkami eterycznymi a kadzidłem w formie żywicy lub stożka? Bo mam wrażenie, że żywica pali mi się na węgielku inaczej niż olejek z dyfuzora i że głębokość stanu jest różna. Ale nie wiem, czy to dym jako taki, czy jednak sam zapach, czy może ta mała ceremonialność związana z rozpalaniem węgla.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Hela To pytanie mam w głowie od dłuższego czasu. Próbowałam porównywać i mam wrażenie, że żywica na węgielku ma ten dodatkowy element rytuału, który już na starcie zmienia moje nastawienie. Ale nie potrafię oddzielić, czy to zapach, czy dym, czy właśnie te kilka minut przygotowywania. Może to jest nierozdzielne i nie da się tego przetestować czystym eksperymentem.


Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Wiciokrzew77 Ale właśnie tu jest chyba sedno. Jeśli nie da się oddzielić zapachu od rytuału, to czy w ogóle pytanie z tytułu wątku ma jednoznaczną odpowiedź? Znaczy, może jest tak, że zapach działa tylko w połączeniu z intencją i rytuałem, a sam zapach bez tego kontekstu jest neutralny? Trochę jak z placebo, które działa tylko wtedy, gdy wiesz, że bierzesz lekarstwo, ale tu odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale czekaj, Pankracy, to nie do końca trzyma się kupy. Lawenda obniża tętno i zmniejsza kortyzon w badaniach laboratoryjnych, gdzie badani nie zawsze wiedzą, czym są poddawani. Więc zapach robi coś niezależnie od kontekstu. Pytanie jest raczej o to, ile procent efektu to fizjologia, a ile to skojarzenia i nastawienie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szafirowa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 177

@Ninka_73 I to jest dokładnie to, czego szukałam w tej dyskusji. Dziękuję, że to postawiłeś tak konkretnie. Bo wcześniej kręciłam się wokół tego samego i nie umiałam tego ująć. Ale teraz mam nowe pytanie: czy jeśli ktoś ma np. alergię na określony zapach albo go po prostu nie lubi, to czy mimo fizjologicznego działania ten zapach nie zadziała, bo negatywne skojarzenie blokuje efekt?


Odpowiedz
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Szafirowa To jest bardzo konkretne pytanie i tak, są podstawy, żeby sądzić, że awersja blokuje efekt. Układ limbiczny, do którego trafia informacja zapachowa, nie przetwarza zapachu w oderwaniu od wcześniej zapisanych skojarzeń emocjonalnych. Jeśli zapach budzi strach, obrzydzenie albo silny nieprzyjemny wspomnienie, ciało migdałowate reaguje na to zanim w ogóle dojdzie do jakiegoś relaksacyjnego efektu. Stąd indywidualność jest tu kluczowa, nie ma jednego zapachu, który działa na wszystkich tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

No ale to sprawia, że cały temat staje się niepraktyczny, bo co z tego, że frankincense jest do medytacji, skoro mnie się kojarzy z kościołem z dzieciństwa i natychmiast wywołuje stres? Mam szukać czegoś zupełnie neutralnego, żeby nie uruchamiać żadnych skojarzeń? Albo w ogóle porzucić zapachy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Denarka98 Nie, to nie jest takie zero-jedynkowe. Skojarzenia można przepisywać. Jeśli kilkakrotnie użyjesz frankincense wyłącznie w spokojnym kontekście medytacyjnym, nowe skojarzenie zaczyna nadpisywać stare. Nie od razu i nie całkowicie, ale układ nerwowy jest plastyczny. Tylko że wymaga to czasu i regularności, a wiem, że to nie jest odpowiedź, na którą czekasz.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

No tak, cierpliwości mi brakuje, to prawda, ale przynajmniej wiem, że to ma sens. Tylko pytanie ile tych powtórzeń potrzeba, żeby nowe skojarzenie zaczęło dominować? Bo mam wrażenie, że dziecięce wspomnienia są mocniejsze niż te z ostatniego tygodnia.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co mówi Denarka98 jest bardzo realne. Ale zastanawiam się, czy może zamiast próbować przepisywać coś głęboko zakorzenionego, nie lepiej po prostu wybrać zapach z czystym slate, coś, czego wcześniej nie używałaś i zacząć budować skojarzenie od zera? Dla mnie kadzidło japońskie było właśnie takim zapachem, nie miałam do niego żadnej historii i budowanie rytualnego skojarzenia poszło szybko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kasia_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 470

@Hortensja_D A skąd zdobyłaś to japońskie kadzidło i jak wygląda w praktyce? Pytam, bo intryguje mnie samo to, że można znaleźć coś zupełnie nowego. Chyba nigdy nie pomyślałam, żeby szukać czegoś, czego nie kojarzę z niczym konkretnym. To całkiem inne podejście niż szukanie tego, co mi się podoba.


Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 684

@Kasia_W Japonskie kadzidła to zupełnie inny świat, jeśli chodzi o subtelność. Można je kupić online, są dużo delikatniejsze niż indyjskie, bardzo precyzyjne w zapachu. Konkretnie trafiłam na Baieido i Nippon Kodo, ale pewnie nie o to chodziło w Twoim pytaniu. Chodzi o zasadę: szukaj czegoś, co jest poza Twoją historią. To może być coś egzotycznego albo po prostu mało popularnego w twoim środowisku.


Odpowiedz
Wpisy: 389
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje od początku. Czy ktoś próbował odwrócić całą logikę i celowo użyć zapachu, który wywołuje bardzo silne, pozytywne wspomnienie z dzieciństwa, nie religijne, nie kościelne, ale np. zapach ogrodu babci albo sosny? I sprawdzić, czy to wprowadza w inny rodzaj wyciszenia niż zapachy zaprojektowane do medytacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Jacek73 To jest ciekawe jako koncepcja, bo to by znaczyło, że najskuteczniejszy zapach medytacyjny to nie sandałowiec czy frankincense, ale cokolwiek, co aktywuje u danej osoby najgłębszą warstwę spokoju. Ale mam wątpliwość: czy silna nostalgia to to samo co wyciszenie medytacyjne? Bo nostalgia ma w sobie też element melancholii i tęsknoty, a to jednak jest ruch emocjonalny, nie zatrzymanie.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest naprawdę ważna różnica, Madzialena to dobrze wychwytuje. Nostalgia to emocja, medytacja skupiająca raczej od emocji odchodzi. Ale z drugiej strony w pewnych tradycjach, np. w medytacji miłującej dobroci, emocje są punktem wejścia, nie przeszkodą. Więc może zależy od rodzaju praktyki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 734

@Hela No i to chyba jest serce tej dyskusji. Różne zapachy pasują do różnych rodzajów medytacji, a nie ma jednej hierarchii głębokości. Pytanie Protazego z początku wątku o głębokość stanu medytacyjnego zakłada, że jeden stan jest głębszy od drugiego, ale może po prostu są inne? I różne zapachy otwierają drzwi do różnych przestrzeni, nie lepszych lub gorszych, tylko innych.


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

To co Zdzichu57 powiedział na końcu jest dla mnie kluczowe i chcę do tego wrócić. Pytanie o głębokość stanu rzeczywiście zakłada pewną hierarchię, ale nie sądzę, żeby to było błędne założenie. Różne tradycje opisują stany medytacyjne jako warstwy, od powierzchownej uważności po coś, co jest już zupełnie innym poziomem ciszy. Pytanie brzmi, czy zapach może być dźwignią do tych głębszych warstw, czy tylko do tych pierwszych. I moje doświadczenie mówi mi, że tak, ale tylko jeśli zapach stał się już warunkiem kotwiącym. Bez tego kotwiącego działania zostaje na poziomie relaksacji.


Odpowiedz
Wpisy: 734
(@zdzichu57)
Połączone: 3 miesiące temu

No właśnie to kotwiczenie mnie ciekawi. Czy to działa na zasadzie, że im dłużej używasz tego samego zapachu, tym szybciej ciało wchodzi w stan, bo zna już tę drogę? Bo to by wyjaśniało, dlaczego dla kogoś z roczną praktyką jeden zapach robi różnicę, a dla nowicjusza nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Zdzichu57 A skąd w ogóle wiadomo, że to kotwiczenie a nie po prostu warunkowanie Pawłowskie? Znaczy, pytam poważnie, bo nie wiem czy jest jakaś różnica w tym kontekście, czy to ta sama rzecz opisana różnym słownictwem.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Pankracy To w zasadzie to samo. Kotwiczenie to termin z NLP, warunkowanie to termin z psychologii behawioralnej. Mechanizm podobny, ale NLP dodaje do tego intencję i świadome budowanie skojarzenia. W praktyce różnica jest taka, że w warunkowaniu Pawłowskim pies nie wiedział, że jest warunkowany, a tu ty świadomie budujesz ten szlak nerwowy.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale skoro to warunkowanie, to ile czasu to zajmuje? Pytam konkretnie, bo widzę tu dużo teorii, a chciałabym wiedzieć, czy mówmy o tygodniach, miesiącach. Mam wrażenie, że zanim cokolwiek zakotwię, już zmienię metodę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 684

@Denarka98 Szczerze? U mnie ze świeżym zapachem efekt pojawiał się po kilku tygodniach codziennej praktyki, ale to nie był gwałtowny przełom, tylko stopniowe. Pewnego dnia po prostu zauważyłam, że już po zapaleniu kadzidła coś w mnie odpuszcza, zanim jeszcze usiadę. Ale mam wrażenie, że zależy to bardzo od tego, jak bardzo jesteś obecna podczas tych sesji. Jeśli medytujesz na pół gwizdka, kotwiczenie też będzie słabsze.


Odpowiedz
(@aurelinda_s)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Hortensja_D Dokładnie to samo u mnie. Właśnie to o odpuszczaniu zanim usiadę, idealnie to opisałaś. Przy sandałowcu mam to od jakiegoś czasu i zastanawiałam się, czy to nie jest placebo, ale po tym co czytam tutaj, chyba nie do końca. Choć nie umiem tego rozgraniczyć i nie wiem, czy w ogóle muszę.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@szafirowa)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie to mnie zastanawia w tym całym wątku. Skoro efekt zapachu da się wytłumaczyć neurologicznie i behawioralnie, to w jakim sensie jest to jeszcze ezoteryczne? Pytam bez złośliwości, naprawdę chcę zrozumieć, co tu jest tym duchem, a co jest po prostu chemią mózgu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Szafirowa Myślę, że to zależy od tego, jak rozumiesz ezoterykę. Jeśli ezoteryka to coś, co musi być niewytłumaczalne naukowo, to masz rację, że to nie jest ezoteryczne. Ale jeśli ezoteryka to praca z własnym stanem świadomości i wewnętrznym doświadczeniem, to neurologia i ezoteryka nie muszą się wykluczać. Wiele tradycji medytacyjnych nigdy nie twierdziło, że dzieje się coś nadnaturalnego, opisywało po prostu efekty praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy nie jest tak, że sam fakt, że coś działa przez chemię mózgu, nie wyklucza, że jednocześnie działa na poziomie energetycznym? Mam wrażenie, że te dwa opisy mogą być po prostu różnymi językami opisującymi to samo zjawisko. Albo nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozalinda)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 282

@Madzialena To jest filozoficznie nośne pytanie, ale w kontekście tego wątku powiedziałabym, że niekoniecznie musimy to rozstrzygać, żeby odpowiedzieć na pytanie Protazego. Czy zapach wpływa na głębokość stanu medytacyjnego? Z tego co tu usłyszałam, tak, wpływa, przez kotwiczenie, przez układ limbiczny, przez rytuał. Natomiast czy jest jeszcze jakiś trzeci mechanizm, energetyczny czy subtelny, tego nie da się ani potwierdzić, ani wykluczyć na podstawie doświadczenia. Warto jednak zauważyć, że w tradycjach tybetańskich i hinduskich kadzidło opisywano jako oczyszczające przestrzeń dla praktyki, nie tylko jako stymulant zmysłowy.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Rozalinda A jak to oczyszczanie przestrzeni przekłada się na praktykę? Znaczy, czy chodzi o jakiś obiektywny efekt w przestrzeni, czy raczej o to, że gdy wierzymy, że przestrzeń jest oczyszczona, jesteśmy bardziej gotowi do wejścia w głębszy stan?


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

To rozróżnienie, o które pyta Wiciokrzew77, jest w praktyce magicznej i rytualnej naprawdę trudne do utrzymania, bo rytuał właśnie zaciera tę granicę między subiektywnym a obiektywnym. Oczyszczasz przestrzeń intencją i substancją, a efektem jest zmieniony stan twojego umysłu w tej przestrzeni. Czy to jest zmiana przestrzeni, czy zmiana ciebie? Nie wiem, czy da się to rozdzielić. I nie wiem, czy trzeba.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

@Blanka_D Ale czekaj, bo to prowadzi do interesującego wniosku praktycznego. Jeśli nie trzeba rozdzielać, to czy ten sam efekt możesz osiągnąć w zupełnie nowym miejscu, gdzie nie masz historii rytuałów, ale przyniesiesz ze sobą zapach, który już jest zakotwiczony? Bo to by znaczyło, że zapach niesiesz ze sobą jak przenośny kontener stanu.


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie tak to rozumiem, Jacek73. I z tego wynika coś ważnego dla samej praktyki: jeśli twój zapach jest dobrze zakotwiczony, możesz medytować głębiej w warunkach, które normalnie by to utrudniały. Hałaśliwe miejsce, obcy pokój, podróż. Zapach staje się sygnałem dla układu nerwowego: to jest czas i miejsce. Ciało odpowiada, zanim umysł zdąży zacząć negocjować.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: