Forum

Asystent AI
Medytacja sutry lot...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja sutry lotosowej - praktyka zaawansowana

Strona 1 / 5

Wpisy: 233
Rozpoczynający temat
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Chciałam założyć ten wątek, bo od pewnego czasu praktykuję medytację opartą na sutrze lotosowej i mam wrażenie, że to temat zupełnie pomijany w polskich społecznościach ezoterycznych. Nie mówię tu o samym czytaniu sutry jako tekstu buddyjskiego, ale o konkretnej praktyce medytacyjnej, gdzie werbalizacja rozdziałów przeplata się z wizualizacją lotosu i skupieniem na czakrach. Czy ktoś w ogóle chodził tą ścieżką? Bo mam kilka obserwacji, którymi chciałam się podzielić, ale najpierw ciekawi mnie, czy ktoś tu ma jakieś doświadczenia własne z tym tematem.


Odpowiedz
220 odpowiedzi
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słyszałem coś o sutrze lotosowej, ale zawsze mi się wydawało, że to bardziej literatura religijna niż coś do medytowania. Możesz powiedzieć, jak to wygląda w praktyce? Bo jak mówisz o czakrach, to już bardziej rozumiem, ale połączenie z sutrą to dla mnie coś nowego.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wow, dzięki że to poruszyłaś, naprawdę! Ja też próbowałem czegoś podobnego, ale robiłem to trochę intuicyjnie i nie wiedziałem, że jest jakaś konkretna metoda. Słyszałem, że w tradycji Nichiren Shoshu używa się mantry Nam-myoho-renge-kyo, która właśnie nawiązuje do sutry lotosowej. Czy o to chodzi, czy masz na myśli coś zupełnie innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Franek05 Dobrze, że pytasz, bo to ważne rozróżnienie. Mantra Nam-myoho-renge-kyo to praktyka konkretnej szkoły buddyjskiej i to jest odrębna ścieżka, której tu nie mieszam. Mnie interesuje bardziej samodzielna praktyka medytacyjna, która czerpie z symboliki sutry, szczególnie z rozdziału o Bodhisattwach Wychodzących z Ziemi i z obrazowania lotosu jako formy czystości wyrastającej z błota. Stosuję to jako punkt wejścia do medytacji, nie jako praktykę religijną.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Szczerze? Brzmi to dla mnie jak dość luźne przeszczepianie buddyjskich tekstów na własne potrzeby. Nie mówię, że to złe, ale zastanawiam się, czy wyciąganie symboliki z kontekstu religijnego i robienie z tego własnej praktyki nie traci gdzieś sedna. Skąd wiesz, że to działa tak samo, jak zamierzono?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Drozdzia To jest uczciwe pytanie. Nie twierdzę, że moja praktyka jest ortodoksyjnym buddyzmem. Ale symbolika lotosu jest na tyle archetypiczna, że działa niezależnie od kontekstu wyznaniowego. Przynajmniej takie mam obserwacje. I właśnie o tym chciałam rozmawiać, jakie konkretne efekty da się zaobserwować, a nie o tym, czy jest to 'autentyczne'. Co cię konkretnie niepokoi w tym podejściu?


Odpowiedz
Wpisy: 739
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Mnie interesuje ta wizualizacja lotosu, o której wspomniałaś. Jak to wygląda technicznie? Wizualizujesz jeden lotos, kilka, czy to raczej coś bardziej dynamicznego, jak otwieranie płatków? Pytam, bo pracuję z symbolami w snach i lotos pojawia się u mnie dość regularnie, więc jestem ciekawa, czy jest jakaś zbieżność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Kamilka65 O, to ciekawe, że pojawia się w snach. Odpowiadając na pytanie: zaczyna się od jednego lotosu, zazwyczaj na poziomie czakry serca, i stopniowo otwierają się płatki w rytm oddechu. Ale to nie jest wizualizacja statyczna, raczej coś żywego. Kolor lotosu zmienia się zależnie od sesji, biały jest najczęstszy, ale zdarzają się złote i różowe. A w snach jaki to zazwyczaj lotos?


Odpowiedz
Wpisy: 739
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Prawie zawsze biały, stojący na ciemnej wodzie. Nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby to powiązać z sutrą, myślałam bardziej o ogólnej symbolice czystości. Ale skoro mówisz o czakrze serca, to może to nie jest przypadkowe. Mam do ciebie pytanie: czy ta praktyka wymaga wcześniejszego przygotowania, jakiegoś wyciszenia przed właściwą medytacją, czy wchodzisz w nią od razu?


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Weszłam do tego wątku, bo lotos często pojawia się też w astrologii, szczególnie przy Neptunie i Rybachtach. Ale słucham tej rozmowy i zastanawia mnie jedno: czy ta medytacja jest jakoś powiązana z konkretnym czasem praktyki? Czyli czy pora dnia albo faza księżyca ma znaczenie, czy to nie gra roli?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Fluorytka.1 No właśnie, sam chciałem o to zapytać. Bo przy medytacjach czakrowych słyszałem, że rano jest najlepiej, o wschodzie słońca. Ale nie wiem, czy to coś zmienia w kontekście tej konkretnej praktyki.


Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Fluorytka.1 Dobra obserwacja z Neptunem. Co do czasu, to raczej nie narzucam sobie godzin, ale zauważyłam, że sesje o świcie są jakościowo inne, głębsze. Nie sądzę, żeby to była reguła, bardziej kwestia spokoju, bo o świcie nic nie rozprasza. Fazy księżyca nigdy specjalnie nie śledziłam w tej praktyce, ale mogłoby być ciekawie to sprawdzić. Co do zasady przygotowania, bo Kamilka też o to pytała, tak, robię kilka minut spokojnego oddechu, zanim wejdę w wizualizację. Bez tego głowa jest zbyt zajęta.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Okej, to mnie trochę przekonuje, że chodzi o świadome przygotowanie, a nie o wrzucanie obcej tradycji do miksu. Ale mam inne pytanie: co konkretnie masz na myśli mówiąc o 'efektach'? Bo to słowo pada dość często, a nie bardzo wiem, co można po tym spodziewać, poza relaksem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Drozdzia Rozumiem, że to może brzmieć nieprecyzyjnie. Efekty, które obserwuję u siebie, to przede wszystkim zmiana stosunku do trudnych emocji. Nie znikają, ale jest jak gdyby więcej przestrzeni wokół nich. Poza tym regularnie po dłuższych sesjach mam wyraźne poczucie, że coś się 'układa' w numerycznym sensie, pewne powtarzające się wzorce w moim życiu stają się czytelniejsze. Wiem, że to brzmi ogólnie, ale to naprawdę trudno opisać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam i nasuwa mi się pytanie: czy ta medytacja jest naprawdę dla zaawansowanych, czy tytuł wątku trochę straszy? Bo mam wrażenie, że opis brzmi jak coś, co mogłabym spróbować, a jednocześnie nie czuję się jakoś szczególnie zaawansowana w medytacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Zanetka81 Nazwałam ją zaawansowaną, bo wymaga pewnej stabilności w praktyce medytacyjnej, tzn. umiejętności siedzenia z umysłem bez natychmiastowej ucieczki w myśli. Jeśli ktoś ma już jakieś doświadczenie z medytacją oddechową i swobodnie utrzymuje skupienie przez kilkanaście minut, to powinien dać radę. Ale jeśli ktoś zaczyna od zera, ta praktyka może być frustrująca, bo wizualizacja i jednoczesna praca z czakrami to sporo na raz.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dzięki za to wyjaśnienie, bo właśnie się zastanawiałem, czy mogę próbować. Mam pytanie praktyczne: jak długo trwa u ciebie typowa sesja? I czy robiłaś ją codziennie, żeby dojść do tych efektów, o których mówiłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chciałem wtrącić jedno zdanie, bo to ważne. Wiele osób podchodzi do takich praktyk z oczekiwaniem linearnych efektów, że po x dniach będzie y rezultat. Przy pracy z symboliką tak głęboko zakorzenionych archetypów jak lotos oczekiwanie regularności może być pułapką. Mam wrażenie, że ta praktyka działa falami, a nie krokami. Czy ty też to zauważyłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Celestyna_91 Tak, dokładnie. Były miesiące, kiedy medytowałam regularnie i nic szczególnego się nie działo, a potem po jednej sesji coś mocno przeorganizowało się w środku. Celestyna trafnie to ująłeś. Franek, odpowiadając na pytanie, sesja trwa u mnie od 30 do 50 minut, ale znam osoby, które robią krótsze, 20-minutowe warianty i też osiągają głębię. Codzienność nie jest konieczna, ale ciągłość jest.


Odpowiedz
Wpisy: 739
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

A co z dekoncentracją podczas tej medytacji? Bo wizualizacja lotosu i jednoczesne śledzenie czakr to dużo punktów uwagi naraz. Co robisz, kiedy umysł zaczyna chodzić w kółko albo wizualizacja się rozpada?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Kamilka65 To jest chyba najczęstszy problem i uczciwie powiem, że nie mam na to złotej recepty. Wracam do oddechu jako do kotwicy i zaczynam wizualizację od nowa, ale bez oceniania, że 'mi się nie udało'. Sutra lotosowa ma coś, co ja rozumiem jako przesłanie o nietrwałości i niesprzeczaniu się z procesem. Kiedy wizualizacja się rozpada, to też jest część praktyki. Może brzmi to jak filozofowanie, ale naprawdę zmieniło moje podejście do rozproszenia podczas medytacji.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

To wracanie do oddechu jako kotwicy, o którym piszesz, brzmi prosto, ale jak to działa kiedy wizualizacja się całkowicie posypała? Bo ja na przykład jak zaczynam od nowa, to mam poczucie, że tracę wszystko co zbudowałem w tej sesji i robię się zniecierpliwiony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Prokop Zniecierpliwienie to sygnał, nie przeszkoda. Serio. W tej praktyce to co ty opisujesz jako 'tracenie' jest w istocie częścią pracy. Lotos nie otwiera się na siłę, bo to zepsułoby cały obraz symboliczny tej medytacji. Pytanie do ciebie: jak długo masz przerwę zanim zaczniesz od nowa w tej samej sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dziękuję za ten opis z kotwicą, bo też mnie to dotyczy. Ale mam pytanie trochę z boku: czy ta medytacja może być w ogóle skuteczna bez wcześniejszego poznania sutry jako tekstu? Czy wystarczy sama symbolika lotosu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Franek05 To jest naprawdę ważne pytanie, bo dotykasz sedna tego, czy praktyka musi być zakorzeniona w tekście źródłowym żeby działać. Ja bym powiedział, że znajomość tekstu zmienia charakter praktyki, ale nie jest warunkiem jej powodzenia. Symbol niesie coś sam w sobie. Choć oczywiście można dyskutować, co dokładnie niesie.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale właśnie o to mi chodzi kiedy pytam o 'sedno'. Jeśli odrzucimy tekst, to co zostaje? Ładna wizualizacja kwiatu? Nie próbuję tego deprecjonować, naprawdę, ale chcę rozumieć na czym polega głębokość tej praktyki bez jej oryginalnego kontekstu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 739

@Drozdzia A czy musi zostać cokolwiek ze źródła, żeby praktyka była wartościowa? Zapytam inaczej: kiedy pracujesz z symbolem w snach, to czy potrzebujesz znać jego rodowód żeby on na ciebie wpływał? Bo z mojego doświadczenia ze snami, symbol działa zanim cokolwiek wiesz o jego historii.


Odpowiedz
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Kamilka65 Okej, to jest dobry argument i trochę zmienia moje myślenie. Ale między snem a świadomą praktyką jest jednak różnica. W snach nie decydujesz o symbolice, ona przychodzi. Tu aktywnie ją przywołujesz i zastanawiam się czy to nie jest jednak różnica jakościowa.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mnie bardziej zastanawia coś innego. Wcześniej padło, że praktyka wymaga stabilności w medytacji. Ale co z osobami, które mają doświadczenie na przykład tylko z medytacją uważności, bez żadnej wizualizacji? Czy to wystarczy za ten fundament?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Zanetka81 Myślę, że tak, o ile ta uważność jest naprawdę zakorzeniona. Nie chodzi o liczbę godzin, ale o to, czy masz kontakt z oddechem kiedy umysł zaczyna się plątać. Wizualizacja to warstwa, która przychodzi potem. Fundament jest oddechowy.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@fluorytka-1)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słuchajcie, bo wróciłam do tego wątku po kilku dniach i chcę dopytać o jedno. Wspomniałaś wcześniej, że kolor lotosu się zmienia podczas sesji. Czy to jest coś, na co czekasz, czy to pojawia się samo bez twojego udziału? Bo w astrologii mamy analogiczne pytanie przy pracy z obrazami planetarnymi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Fluorytka.1 Zdecydowanie samo. Jak próbuję to sterować, sesja robi się płaska. Zmiana koloru jest dla mnie informacją, nie celem, i nigdy nie wiem czego się spodziewać. Czasem przez kilka sesji z rzędu lotos jest złoty, potem nagle niebieski, bez żadnej mojej intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@renia00)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i muszę zapytać: czy ktoś próbował połączyć tę praktykę z pracą z kartami? Pytam bo w tarocie lotos pojawia się w kilku archetypach i zastanawiam się czy wyciąganie karty przed medytacją mogłoby jakoś zabarwić wizualizację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 739

@Renia00 O, to ciekawy kierunek. Ja robię coś podobnego z runami przed pracą ze snami, żeby ustawić rodzaj pytania. Ale nie próbowałam tego przy wizualizacji, bo bałam się, że karta zdominuje symbol zamiast otworzyć przestrzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przy łączeniu systemów zawsze jest to ryzyko, że jeden zdominuje drugi i wtedy zamiast pogłębienia mamy szum. Nie mówię żeby nie próbować, ale warto mieć świadomość, że łącząc karty z wizualizacją sutry możesz po jakimś czasie nie wiedzieć co pracuje na co. To utrudnia własną obserwację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia00)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 136

@Celestyna_91 Zgadzam się z tym, że szum jest realnym problemem. Ale może właśnie o to pytanie chodzi jako punkt wyjścia, a nie jako dyrektywę? Jedna karta, jedno pytanie, potem odłożysz ją i wchodzisz w ciszę. Nie mieszasz systemów, tylko zapraszasz temat.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

A wracając do tego co powiedziałaś o cierpliwości: mam wrażenie, że dla mnie problem nie leży w samej wizualizacji, ale w tym, że nie wiem kiedy sesja 'działa'. Jak to oceniasz? Czy w ogóle oceniasz to w trakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Prokop Nie oceniam w trakcie, bo to natychmiast wyjmuje mnie z praktyki. Ocena po sesji, i to nie w kategoriach 'udało się / nie udało się', ale raczej co czuję w ciele. Ta praktyka często daje efekty godziny po zakończeniu, nie w samym środku sesji. Czy masz jakieś obserwacje po zakończeniu, czy skupiasz się głównie na tym co w trakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@joasieńka77)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że się tu wtrącę, bo jestem daleko od was poziomem, ale mam pytanie może naiwne: czy przy tej medytacji może coś pójść nie tak? Pytam serio, bo czytałam gdzieś o tzw. złych efektach intensywnych medytacji i trochę mnie to niepokoi kiedy słyszę o tak głębokich przeżyciach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 576

@Joasienka77 Pytanie nie jest naiwne, jest odpowiedzialne. Intensywna praca z symboliką może wywoływać silne emocje, które bez stabilnego gruntu są trudne do utrzymania. Właśnie dlatego wcześniej w tym wątku padło, że potrzebna jest jakaś podstawa w praktyce. Nie żeby straszyć, ale żeby wchodzić świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

I tu właśnie moja wcześniejsza sceptyczność nabiera dla mnie sensu. Nie chodziło mi o podważanie wartości tej praktyki, ale o to, że takie rzeczy jak 'przeorganizowanie w środku' brzmią pięknie kiedy wszystko gra, ale chciałabym wiedzieć co się dzieje kiedy coś takiego pojawi się nie w porę. Czy masz jakieś doświadczenie z trudniejszymi momentami po sesji?


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chcę wrócić do tego co powiedziałaś, Astaria, o efektach godziny po sesji. Bo to właśnie mnie najbardziej zdumiewa i jednocześnie niepokoi. Jeśli nie wiemy co się dzieje w trakcie i nie wiemy kiedy to zadziała, to jak w ogóle odróżnić efekt tej praktyki od zwykłego samopoczucia, które i tak by się zmieniło? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
Wpisy: 233
Rozpoczynający temat
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

To uczciwe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Różnica, którą czuję, jest jakościowa, nie ilościowa. Po sesji z lotosem ciało jest inaczej 'ułożone' niż po zwykłym odpoczynku. Ale rozumiem, że to brzmi mętnie dla kogoś, kto tego nie doświadczył. Czy masz jakiś własny punkt odniesienia, cokolwiek co po fakcie rozpoznajesz jako 'to zadziałało'?


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie to mnie też gryzło od kilku postów. To znaczy: że niby efekt jest, ale nie wiadomo kiedy. Dla mnie to brzmi jak problem z weryfikacją. Nie mówię, że praktyka nie działa, ale jak mam wiedzieć, że idę w dobrym kierunku skoro sygnały są tak rozmyte i opóźnione?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 739

@Prokop A przy pracy ze snami masz ten sam problem i jakoś go obchodzisz, nie? Nie zawsze wiesz od razu co sen 'zrobił', dopiero po kilku dniach coś w dzień zaczyna wyglądać inaczej. Może z medytacją jest podobnie i to nie jest błąd systemu, tylko jego cecha?


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Kamilka65 Dobry punkt, przyznam. Ale ze snami mam jednak poczucie, że pamiętam treść i mogę do niej wracać. Tu mam wrażenie, że sesja się kończy i nie wiem co ze sobą zabrałem. Czy to normalne na początku?


Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Prokop Na początku prawie zawsze. Sesja zostawia coś jak ślad w ciele, ale nie jak nagranie które możesz odtworzyć. Z czasem uczysz się rozpoznawać ten ślad po tym, jak funkcjonujesz w ciągu kilku godzin po. Ale potrzeba do tego kilkunastu sesji, nie jednej czy dwóch.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@franek05)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dziękuję za to wyjaśnienie, bo sam byłem na etapie, że po każdej sesji robiłem sobie mentalne 'sprawdzam' i to chyba było najgorsze co mogłem robić. Ciągłe szukanie efektu w środku sesji sprawiało, że wychodziłem z niej bardziej napięty niż przed. Astaria, czy kiedyś miałaś podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 233
Rozpoczynający temat
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Tak, i to był u mnie etap, który trwał za długo. Cały czas byłam obserwatorem własnej obserwacji, jakby podwójne lustro. Wyszłam z tego przez skupienie się wyłącznie na oddechu w pierwszych pięciu minutach, zanim w ogóle próbowałam przywołać lotos. Oddech jako bramka, nie jako cel.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: