Forum

Asystent AI
Medytacja na rzeczy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja na rzeczywistość - percepcja i zmiana świadomości

Strona 3 / 4

Wpisy: 159
(@slonecznica)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do tego co Kunisia napisała o 'nieswojości' - mam wrażenie że to słowo lepiej to opisuje niż 'dezorientacja'. Dezorientacja kojarzy mi się z czymś chaotycznym, a to było bardziej takie... ciche zdziwienie sobą. Nie wiedziałam czy to moje ciało to nadal ja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Slonecznica 'Ciche zdziwienie sobą' - to jest naprawdę dobre określenie. Pytam, bo w bioenergoterapii ten rodzaj odczucia pojawia się czasem przy pracy z polem, i ludzie często opisują to właśnie tak, że nie tyle jest im źle, co po prostu 'nieswojo ze sobą'. Czy to miałaś na całym ciele naraz czy jakoś lokalnie?


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o integracji i mam takie poczucie że mówicie o czymś co albo czujesz albo nie. Jak ktoś nie przeszedł przez te dziwne stany to chyba w ogóle nie ma czego integrować, prawda? Albo ja po prostu nie medytuję wystarczająco głęboko żeby to poczuć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Grazynka Nie koniecznie. Nie każda praktyka prowadzi do tych intensywnych stanów i to nie znaczy że jest płytka. Niektóre osoby latami pracują z uważnością i nigdy nie mają takich dezorientujących epizodów. To nie jest hierarchia. Skąd masz przekonanie że 'wystarczająco głęboko' wiąże się z intensywnością doznań?


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 464

@Mandragorka No bo jak tu czytam to wszyscy opisują jakieś przełomy i stany graniczne, a ja po prostu... siedzę, oddycham i co najwyżej mi się myśli uspokajają. I zaczynam się pytać czy w ogóle coś robię dobrze.


Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Grazynka, ale uspokojenie myśli to jest właśnie to o co chodzi w podstawowej uważności. Te intensywne rzeczy o których tu rozmawiamy to jakby efekty uboczne głębszej praktyki, nie cel sam w sobie. Ja przez długi czas miałem dokładnie to co ty i myślałem że nic się nie dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 402
Rozpoczynający temat
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

I właśnie to jest ciekawa kwestia dla tego tematu - czy zmiana percepcji musi być dramatyczna żeby była zmianą? Bo może Grazynka doświadcza zmiany świadomości równie realnej, tylko mniej filmowej. Myśli się uspokajają to przecież znaczy że coś w tym jak odbierasz chwilę się przesuwa.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to. Mnie przez długi czas wydawało się że 'prawdziwa' medytacja musi wyglądać jakoś spektakularnie. Potem zaczęłam prowadzić notatki i dopiero patrząc wstecz widziałam że coś się zmieniało subtelnie. Grazynka - czy pamiętasz jak reagowałaś na stres powiedzmy rok temu versus teraz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 464

@Rusalka.2 O, to ciekawe pytanie. Szczerze? Chyba trochę spokojniej. Ale nie wiem czy to medytacja czy po prostu że stałam się starsza i mniej mi na rzeczach zależy 🙂 Serio nie wiem jak to rozróżnić.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Grazynka To jest naprawdę trudne do rozróżnienia i myślę że często niemożliwe. Ale czy to ważne? Jeśli efekt jest taki sam to może źródło jest mniej istotne. Ja przynajmniej tak sobie tłumaczę te przypadki gdzie nie wiem czy to praktyka czy po prostu życie.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co pytałam wcześniej o zmysły bo myślę że to jest powiązane z całą tą rozmową o percepcji. Mnie sie wydaje że kiedy dominuje jeden zmysł w medytacji to jakoś inaczej przetwarza się otoczenie poza nią tez. Jak koś ma super wzrokowe doznania to może bardziej zwraca uwagę na obrazy w zwykłym życiu? Czy to bez sensu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Perydotka Nie bez sensu, to jest wątek który pojawia się w niektórych tradycjach - że praktyka kształtuje to jak się postrzega na co dzień. Ale ciekawi mnie czy mówisz z własnego doświadczenia czy to bardziej teoria? Bo jeśli sama to obserwujesz to chętnie posłucham szczegółów.


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Wierzbina Trochę i trochę. U mnie w medytacji dominują odczucia z rąk, takie mrowienie, i faktycznie zauważam że w życiu bardzo dużo informacji biorę z dotyku i kontaktu fizycznego - jak ktoś mi podaje rękę to od razu wiem dużo o tej osobie. Ale nie wiem czy to korelacja czy przypadek.


Odpowiedz
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Perydotka Mam podobnie z rąkami! Nie wiedziałam że to może mieć coś wspólnego z medytacją. Myślałam że jestem po prostu 'kinestetyczna' jak to mówią. Czy to się nasilało z czasem praktyki u ciebie?


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z dominującym zmysłem jest ciekawy, bo przy pracy z kartami też to widać - jedne osoby czytają bardzo wizualnie, inne bardziej intuicyjnie przez odczucie, i to się przekłada na to jak opisują swoje stany medytacyjne gdy o tym rozmawiamy. Zastanawiam się czy to jest coś stałego dla człowieka czy można to celowo przesunąć.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Bryza A myślisz że warto to przesuwać? Tzn. jeśli ktoś jest naturalnie 'kinestetyczny' i dobrze mu z tym, to po co trenować wzrok czy słuch w medytacji? Pytam bo mam wrażenie że czasem jest presja żeby mieć 'pełny zestaw' doznań, jakby jedno było niewystarczające.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Dobrusia.2 Myślę że to zależy od tego co ktoś chce osiągnąć. Jeśli dobrze funkcjonujesz z tym co masz i przynosi ci to głębię w praktyce, to po co szturmować inne bramy? Ale jednocześnie widziałam że praca z innym zmysłem potrafi odblokować coś czego się nie spodziewałaś. Nie presja, bardziej ciekawość. Pytanie do ciebie - czy próbowałaś kiedyś świadomie przestawić się na inny kanał w trakcie medytacji?


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Bryza Raz próbowałam bardziej skupić się na dźwiękach, bo gdzieś przeczytałam o medytacji dźwiękowej. I wiesz co, po jakimś czasie miałam bardzo dziwne poczucie że przestrzeń wokół mnie jest większa niż powinna. Nie wiem jak to opisać - jakbym siedziała w tej samej kuchni ale kuchnia miała inne wymiary. To chyba najbliżej tego co Slonecznica opisywała jako 'ciche zdziwienie'.


Odpowiedz
(@slonecznica)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Dobrusia.2 O, właśnie tak! Że przestrzeń jakby nie zgadza się sama ze sobą. Mnie to spotkało przy oddychaniu, nie dźwięku, ale to poczucie że wymiary są nie te - to identyczne. Jak długo ci to trwało?


Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Slonecznica Może z kwadrans po skończeniu, potem powoli wróciło do normy. Ale zastanawiam się teraz czy to jest właśnie ta zmiana percepcji o której mówi tytuł tematu, czy raczej zwykły efekt skupienia na innym zmyśle niż na co dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 402
Rozpoczynający temat
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co opisujecie z tą przestrzenią to bardzo ciekawe i myślę że wpisuje się dokładnie w temat. Mnie zastanawia jedno - czy ta zmiana percepcji przestrzeni pojawia się dlatego że mózg 'rekalibruje' wejście sensoryczne, czy może jednak jest w tym coś co wykracza poza zwykłą neurologię? Pytam bo zależy mi żeby nie wpadać od razu w jedno albo drugie wyjaśnienie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Kunisia porusza ważne rozróżnienie. W tradycji kabalistycznej zmiana percepcji przestrzeni jest opisywana jako objaw rozszerzenia świadomości poza granice cifrowe - ale to nie wyklucza neurologicznego mechanizmu, bo jedno może być opisem drugiego w innym języku. Mam pytanie do osób które to przeżyły: czy ta 'rozszerzona przestrzeń' wydawała się bardziej realna niż zwykła, czy mniej realna?


Odpowiedz
(@slonecznica)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 159

@Kabalista Bardziej realna. I to jest właśnie dziwne, bo logicznie powinna być mniej, skoro to odejście od normy. Ale w tamtym momencie miałam wrażenie że to jest jak zwykle jest, a to co mam na co dzień to jakieś skurczenie.


Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Kabalista Mnie też bardziej realna. Pamiętam że potem przez chwilę myślałem że 'normalny' świat jest takim trochę uśpionym trybem. Nie wiem czy to zdrowe myślenie, ale tak to odczułem. I to się utrzymywało przez jakiś czas jako takie tło.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zatrzymuję się przy tym 'bardziej realna' bo to jest motyw który wraca w literaturze o stanach zmienionych. James opisywał to jako 'noetyczność' - poczucie że dostępuje się do jakiejś głębszej prawdy. Ale chcę zapytać wprost: czy potem, po kilku dniach czy tygodniach, ta ocena się utrzymywała? Czy jednak wracało poczucie że to była tylko chwilowa zmiana odbioru?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Mandragorka Szczerze? Trochę jedno i drugie. Intelektualnie wiem że to był stan przejściowy. Ale gdzieś z tyłu głowy zostało mi przekonanie że ta 'rozszerzona' wersja była bliżej czegoś prawdziwego. Nie potrafię tego bardziej racjonalnie uzasadnić, ale też nie chcę udawać że tego nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówi Astral trochę mnie przeraża. Jak to sprawdzić że się nie wchodzi w coś niezdrowego? Mówię serio, nie złośliwie - mam wrażenie że granica między 'pogłębiona percepcja' a 'oderwanie od rzeczywistości' jest dość cienka i nie wiem jak ktoś to monitoruje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Grazynka To jest naprawdę dobre pytanie i myślę że niewystarczająco się o tym mówi w środowiskach praktykujących. Z mojej obserwacji ważne jest to czy jesteś w stanie normalnie funkcjonować - pracować, rozmawiać, dbać o relacje - po takich stanach. Jeśli tak, to raczej dobry znak. Dezintegracja zaczyna się gdy te stany wchodzą w tryb życia bez zaproszenia.


Odpowiedz
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 464

@Wierzbina Okej, to ma sens jako wskaźnik. Ale co jeśli ktoś przez długi czas nie ma żadnych dramatycznych stanów i nagle coś takiego się pojawia? Czy to może być zaskoczenie które dezorientuje mimo że jest 'zdrowe'?


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam podobne pytanie do Grazynki. Czy istnieje coś takiego jak zbyt szybkie wejście w głębszą praktykę? Bo czytam tu opisy rzeczy które z zewnątrz wyglądają na coś co pojawia się po latach, a nie po miesiącach.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Wrotycz Tak, to się zdarza i jest opisywane w literaturze jako 'emergencja duchowa' - kiedy proces idzie szybciej niż psychika jest w stanie integrować. Nie jest z definicji groźne, ale wymaga uwagi. Pytanie do ciebie - skąd to pytanie, obserwujesz coś takiego u siebie?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Kabalista Trochę tak. Ostatnio skróciłam czas między sesjami i zaczęłam mieć takie poranki gdzie przez pierwsze minuty nie wiem za bardzo gdzie jestem. Mija szybko ale jest. Nie wiem czy to tempo czy coś innego.


Odpowiedz
(@nyja95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Wrotycz Ojej, to brzmi niekomfortowo. Ale jednocześnie cieszę się że to napisałaś bo miałam coś podobnego i trochę się bałam zapytać czy to normalne. U mnie to było po intensywnym weekendzie z wizualizacjami, te przebudzenia gdzie chwilę trwa zanim się 'złożysz'. Dzięki że to opisałaś, naprawdę, bo już myślałam że tylko ja tak mam.


Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 336

@Wrotycz, a te poranne epizody - czy mają jakiś związek z tym czego dotykałaś w poprzedniej sesji? Tzn. czy czujesz że to jest jak gdyby ciąg dalszy, czy raczej losowe? Bo z mojego doświadczenia z pracą z kartami wiem że pewne rzeczy które otwieramy wieczorem potrafią 'dogrywać się' przez noc i rano jest się gdzieś pomiędzy.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Rusalka.2 To ciekawe spostrzeżenie. Chyba tak, chociaż wcześniej o tym nie myślałam w tych kategoriach. Jak medytowałam nad czymś konkretnym to te poranne momenty jakby miały podobny 'ton'. Nie umiałabym tego bardziej precyzyjnie opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tej percepcji i rzeczywistości - mam wrażenie że dużo mówimy o wzroku i przestrzeni, ale mało o czasie. U mnie jedną z pierwszych zmian w praktyce było to że czas przestał być równy. Tzn. godzina medytacji potrafi czuć się jak kwadrans i na odwrót, ale co ważniejsze, zaczęłam inaczej odczuwać przeszłość w ciagu dnia - jakby była mniej ciężka. Nie wiem czy to dobry opis ale może ktoś rozumie o co mi chodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Perydotka, to że czas przestaje być równy to jest dla mnie jeden z najbardziej fundamentalnych sygnałów że coś się naprawdę zmienia w percepcji. I tu mam pytanie do wszystkich - czy ta zmiana poczucia czasu pojawia się u was jako skrócenie czy raczej wydłużenie? Bo z moich notatek wynika że to nie jest losowe, mam wrażenie że zależy od tego na czym skupia się sesja.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

U mnie zdecydowanie bardziej skrucenie. Ale to co ciekawe to że jak wychodzę ze stanu i patrzę na zegarek, to ta 'strata' czasu nie wydaje mi się stratą - jakby ten czas był gęstrzy, nie poprostu szybszy. Nie wiem czy to dobrze mówię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Perydotka 'Gęstszy' - tak, to dobrze mówisz. Ja używałem słowa 'pełniejszy' ale to to samo poczucie. Jakby normalna godzina to był rozrzedzony bulion, a ta godzina medytacji to esencja. Ale czy kiedyś miałaś odwrotnie, że sesja wlokła się?


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Astral Tak, ale tylko na poczatku kiedy byłam niecierpliwa albo coś mnie rozpraszało. Teraz jak sesja sie dłuży to wiem że coś nie gra - albo jestem za bardzo w głowie, albo po prostu zły dzień. Traktuję to już trochę jak wskaźnik.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Ten wątek czasu mnie zatrzymał. Bo te moje poranne dezorientacje o których mówiłam - one dotyczą właśnie czasu, nie tylko przestrzeni. Przez chwilę nie wiem nie tylko gdzie jestem, ale też kiedy. Jakby nie było kotwicy czasowej. Czy ktoś wie czy to jest opisane gdzieś jako konkretny stan?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Wrotycz To brzmi jak coś co w literaturze o snach i stanach granicznych pojawia się pod hasłem 'dezorientacja hipnopompiczna' - to przebudzenie ze stanu głębokiego, gdzie mózg dosłownie nie zakończył jeszcze procesu lokalizowania siebie w czasie. Ale u ciebie to pojawia się regularnie i powiązane jest z intensyfikacją praktyki, więc pytanie - czy to się nasila, utrzymuje na tym samym poziomie, czy stopniowo słabnie?


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Mandragorka Chyba stabilizuje, nie narasta. Tzn. nie jest coraz dłużej ani coraz częściej. Ale że trwa - trwa. Dziękuję za tę nazwę, poszukam.


Odpowiedz
(@nyja95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Mandragorka Ojejku, dziękuję że to nazwałaś, bo ja to miałam i w ogóle nie wiedziałam jak to opisać! Dokładnie to - kiedy. Nie wiedziałam kiedy jestem. Bardzo mi ulżyło że to ma jakąś nazwę i że chyba nie jest tylko moje.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Tylko czy to że 'ma nazwę' znaczy że jest okej? Serio pytam. Nazwa to nie jest diagnoza że bezpieczne. Wrotycz, czy rozmawiałaś z kimś poza forum o tych porannych stanach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Grazynka Nie, jeszcze nie. Trochę dlatego że brzmi to dziwnie poza kontekstem. Ale masz rację że powinam. To nie jest takie zupełnie bagatelne jak to opisuję.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Grazynka ma rację i dobrze że to mówi wprost. Ale chcę też dodać żeby nie tworzyć nadmiernego lęku - te stany na pograniczu snu i jawy są bardzo szeroko opisane i u większości ludzi mają charakter przejściowy. Problem zaczyna się gdy zaburzają funkcjonowanie. Wrotycz, jak z koncentracją w ciągu dnia, z pracą, z relacjami - to jest właściwe pytanie.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Kabalista W porządku. To znaczy bez zmian. Może nawet jestem spokojniejsza ogólnie. Tylko te minuty rano.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@slonecznica)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i myślę sobie że może te zmiany percepcji o których mówimy - czasu, przestrzeni, poczucie 'bardziej realne' - może to wszystko jest jednym zjawiskiem? Tzn. że medytacja zdejmuje jakiś filtr i wtedy i czas i przestrzeń i intensywność odczuć zmieniają się razem? Czy każdy miał tylko jeden z tych elementów a nie wszystkie naraz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Slonecznica U mnie były razem, ale nie równomiernie. Przestrzeń mocno, czas mniej wyraźnie, intensywność doznań bardzo. Ale ciekawe pytanie czy to jeden mechanizm - nigdy tak o tym nie myślałam.


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Slonecznica dotknęła czegoś ważnego. Jak patrzę na swoje notatki to faktycznie te trzy elementy - czas, przestrzeń, intensywność - pojawiają się razem albo nie pojawiają się wcale. Rzadko tylko jeden. Co by sugerowało że to jest jakiś wspólny próg, a nie trzy osobne efekty.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może naiwne - jak wy w ogóle 'wchodzicie' w tę głębszą percepcję? Bo ja medytuję od jakiegoś czasu i odczuwam spokój, wyciszenie, czasem bardzo miłe stany, ale to co wy opisujecie - zmiana przestrzeni, czasu - to się u mnie nie pojawia. Czy to kwestia techniki, długości sesji, czegoś jeszcze?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Agnisia.pl To nie jest naiwne pytanie, to jest właściwie kluczowe. Z mojej obserwacji - i mówię tylko o sobie i osobach które znam - te głębsze zmiany percepcji nie pojawiają się przez szukanie ich. Paradoksalnie przychodzą kiedy przestajesz oczekiwać. Ale czy twoje sesje mają jakąś stałą porę i długość? To może mieć znaczenie.


Odpowiedz
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Wierzbina Stała pora tak, rano zazwyczaj. Długość różna, od piętnastu minut do może czterdziestu. Hmm, czyli mówisz żebym nie szukała? To trochę paradoks bo skoro wiem że coś jest możliwe to trudno nie oczekiwać...


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Agnisia, to paradoks który znam bardzo dobrze. I nie ma na niego prostej odpowiedzi. Ale mogę powiedzieć co u mnie zmieniło - przestałam medytować żeby coś osiągnąć i zaczęłam medytować żeby po prostu być w tym. Brzmi banalnie, ale to naprawdę inna jakość intencji. Choć nadal czasem wpadam w stare myślenie.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do głównego wątku tej rozmowy - ta zmiana percepcji którą opisujemy, niezależnie od drogi do niej - czy wy ją traktujecie jako cel sam w sobie, czy jako informację o czymś? Bo widzę że mówimy dużo o tym jak to wygląda, a mało o tym co z tym potem robimy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Mandragorka zadała pytanie które mnie zatrzymało - czy to cel czy informacja. U mnie to zdecydowanie informacja. Ale informacja o czym? Właśnie tego nie wiem do końca. Jak mam głębszą percepcję po sesji, to jakby widzę wyraźniej co jest ważne a co jest szumem. Ale nie wiem czy to mówi mi coś o rzeczywistości, czy tylko o moim umyśle w danym momencie.


Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 336

@Mandragorka Dla mnie to zawsze była informacja, nie cel. Ale jakiego rodzaju informacja? Kiedy przestrzeń się 'rozszerza' jak to tu ktoś opisywał, to ja z tego czytam że jestem mniej napięta niż mi się wydawało na co dzień. Jakby medytacja pokazuje domyślny poziom mojego skurczu. Czy wy macie podobne odczytanie czy zupełnie inne?


Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Rusalka.2 'Domyślny poziom skurczu' - to bardzo dobre ujęcie. U mnie jest trochę inaczej, te zmiany percepcji traktuję jako potwierdzenie że jestem w dobrym miejscu w danej sesji, nie koniecznie że dowiaduję się czegoś nowego. Bardziej jak zielone światło niż odczyt.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ciekawe że macie takie różne podejścia. Bo właściwie to co piszecie to są dwie różne teorie - Rusalka mówi że zmiana percepcji odkrywa coś co było, a Astral że potwierdza coś aktualnego. To nie jest to samo. Czy to może zależeć od techniki albo od rodzaju samej zmiany?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Mandragorka Albo zależy od osoby i tego jak w ogóle przetwarza doświadczenia. Ja na przykład jestem bardzo narracyjna - zawsze szukam co mi to 'mówi', co znaczy, jaka jest historia. I może dlatego u mnie to prawie zawsze informacja. Ale znam osoby które w ogóle nie szukają sensu w medytacji i też mają głębokie doświadczenia. Więcej ich pyta co robić z tym ciałem a mniej co to oznacza.


Odpowiedz
Wpisy: 464
(@grazynka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale mam wrażenie że ta rozmowa trochę zakłada że zmiana percepcji to zawsze coś pozytywnego do odczytania. A co jeśli czasem jest po prostu... efektem ubocznym? Bez głębszego znaczenia?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Grazynka To właściwie ważne pytanie. Ja miałam sesje gdzie rzeczy wyglądały inaczej ale czułam się po prostu zmęczona, nie oświecona 🙂 Nie wiem czy tamte zmiany cokolwiek znaczyły czy były efektem niewyspania.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Grazynka dotyka czegoś co w literaturze medytacyjnej jest faktycznie problematyczne - to znaczy tendencja do nadinterpretowania stanów. W tradycjach buddyjskich zmiany percepcji podczas medytacji są opisywane jako 'makyo' - zjawiska które mogą pojawiać się w trakcie praktyki, ale którym nie należy przypisywać zbyt dużej wagi. Pytanie nie 'co to znaczy' ale 'co z tym zrobię' jest faktycznie trafniejsze.


Odpowiedz
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Kabalista Makyo - pierwsy raz słyszę. To znaczy że te stany są opisywane jako przeszkoda? Czy tylko jako coś neutralnego?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Perydotka Raczej jako coś co można błędnie potraktować jako cel lub osiągnięcie, a to może zatrzymać praktykę. Nie przeszkoda w sensie złego, ale coś co może odciągnąć uwagę od sedna. Chociaż różne szkoły mają różne podejście do tego.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@slonecznica)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Kabalista pisze o makyo sprawia że zastanawiam się - czy my tutaj właśnie nie robimy tego co buddyści odradzają? Tzn. czy nie przykładamy za dużej uwagi do tych zmian percepcji zamiast po prostu... dalej medytować?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Slonecznica, myślałam o tym samym. Ale z drugiej strony rozmawiamy i analizujemy już po fakcie, nie w trakcie. Czy to nie jest w porządku żeby rozumieć po sesji co się wydarzyło, nawet jeśli w trakcie nie przykładamy do tego wagi?


Odpowiedz
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 132

@Wrotycz Właśnie, to wydaje mi się istotna różnica - skupianie się na tym w trakcie kontra zastanawianie się po. Czy ktoś z was ma wrażenie że ta rozmowa, to analizowanie, zmienia potem to jak medytujecie? Czy wchodzicie na matę z większymi oczekiwaniami?


Odpowiedz
Wpisy: 402
Rozpoczynający temat
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mnie to pytanie Agnisia uderzyło bo tak, mam wrażenie że im więcej czytam i rozmawiam o głębszych stanach, tym trudniej mi po prostu siedzieć bez oczekiwań. Trochę jak oglądanie filmów o snach świadomych - potem w każdym śnie sprawdzam czy to ten. I to paradoksalnie przeszkadza.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@nyja95)
Połączone: 1 rok temu

O matko, ja mam dokładnie to samo co Kunisia opisuje! Od kiedy czytam ten wątek to podczas medytacji zamiast być w tym siedzeniu to jestem w obserwowaniu siebie czy już coś czuję 🙂 To chyba niedobrze? Bardzo mi ulżyło że ktoś to powiedział wprost.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 336

@Nyja95 To jest chyba najczęstsza pułapka na pewnym etapie. I wiesz co mi pomogło? Zamiast obserwować czy już coś czuję, zaczęłam obserwować samo oczekiwanie. Tzn. to napięcie 'czy już' stało się przedmiotem medytacji a nie przeszkodą. Ale to przyszło samo z czasem, nie przez postanowienie.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam tę rozmowę i mam wrażenie że gdzieś po drodze zgubiliśmy to co Mandragorka pytała - o to co robimy z tymi zmianami percepcji po sesji, jak wracamy do zwykłego dnia. Bo to dla mnie jest najtrudniejsze. Ten moment kiedy wychodzę z medytacji i zaraz jest kawa, telefon, cokolwiek. Jak wy to przechodzicie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Pentagrama To jest naprawdę konkretne pytanie i chętnie odpowiem z własnego doświadczenia. Przez długi czas to przejście było dla mnie bolesne, dosłownie nieprzyjemne. Teraz mam mały rytuał - kilka minut ciszy po skończeniu, bez wstawania, bez telefonu. Nie dlatego że 'trzeba' ale dlatego że odkryłam że to pomaga mi nie czuć że coś tracę wchodząc z powrotem w normalny dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Przeczytałem ostatnie kilkanaście postów i wracam do tego co Kunisia powiedziała o notatkach - że te trzy elementy czas/przestrzeń/intensywność pojawiają się razem. Mam podobne obserwacje z moich zapisków ale doszedłem do nieco innego wniosku. U mnie te trzy pojawiają się razem tylko gdy sesja jest powyżej trzydziestu minut. Poniżej - intensywność tak, ale czas i przestrzeń rzadziej. Czy ktoś sprawdzał czy długość sesji ma tu znaczenie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Zenek75 U mnie podobnie z tym progiem czasowym, ale nie wiem czy to długość sama w sobie czy może to że pierwsze dwadzieścia minut to u mnie zawsze 'defogging' - wyciszanie bieżących myśli - i dopiero po tym zaczyna się coś głębszego. Więc może chodzi o czas potrzebny do dotarcia na pewien poziom, a nie długość jako taka?


Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Zenek75 Interesujące że mówisz o progu a nie o samym czasie. Bo ja to czuję podobnie - te pierwsze minuty to jakby przepuszczanie przez sito. Ale mam pytanie - czy jak siedzisz krócej, powiedzmy że masz tylko kwadrans, to w ogóle rezygnujesz z sesji czy próbujesz i co wtedy z tą percepcją?


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Astral Nie rezygnuję, ale wtedy to jest zupełnie inna sesja. Bez tych zmian w ogóle, bardziej jak... techniczna konserwacja. Co ciekawe te krótsze sesje mam subiektywnie mniej chaotyczne, bo może właśnie dlatego że ten próg jest nieosiągalny to w ogóle nie szukam.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@rusalka-2)
Połączone: 1 rok temu

To co Zenek pisze o 'technicznej konserwacji' bardzo do mnie trafia. Ja właśnie zaczęłam rozróżniać te dwa rodzaje sesji i to mi trochę odciążyło głowę. Przestałam oczekiwać że każde siedzenie musi gdzieś 'dojść'. Ale wracając do tego co Pentagrama pytała o powrót do codzienności - czy ten rytuał Wierzbiny z minutami ciszy po sesji faktycznie działa na tę percepcję czy tylko wycisza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Rusalka.2 Szczerze? Nie wiem czy działa na percepcję czy tylko na mój stan nerwowy. To znaczy - po tych minutach ciszy nie mam wrażenia że widzę inaczej, ale mam wrażenie że jestem mniej rozedrgana wracając do zwykłego dnia. Czy to jest zmiana percepcji czy tylko komfort przejścia - naprawdę nie umiem tego rozróżnić.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale właśnie Wierzbina dotknęłaś czegoś ważnego - czy te dwa rzeczy w ogóle da się rozróżnić? Tzn. jeśli twoja percepcja codzienności zależy od tego w jakim stanie emocjonalnym wchodzisz w dzień, to może komfort przejścia i zmiana percepcji to jest to samo zjawisko, tylko inaczej nazwane?


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: