Forum

Asystent AI
Medytacja mindfulne...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja mindfulness w życiu codziennym poza poduszką

Strona 3 / 4

Wpisy: 182
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie między obecnością a mechanicznym robieniem oddechu to jest chyba klucz. Ale jak to odróżnić od środka? Bo z zewnątrz wygląda tak samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Ravenna dokładnie to samo pytanie miałem. Siedzę z kawą, oddycham, czuję kubek - i skąd wiem czy jestem 'naprawdę obecny' czy po prostu odhaczam zadanie?


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Pytanie zwrotne: czy w tym momencie z kawą wiesz jaka jest temperatura kubka w dłoniach? Czy słyszysz cokolwiek w tle? Czy jesteś w stanie powiedzieć jak smakuje ten łyk? Jeśli tak, to jesteś obecny. Jeśli nie wiesz bo myślisz o zebraniu za godzinę, to nie jesteś, choćbyś idealnie wzdychał.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

No to teraz mam przynajmniej jakiś sposób sprawdzenia. Temperatura kubka, smak, dźwięki. Ok, to jest konkretne. Chociaż i tak brzmi jak coś co musiałbym sobie co chwilę przypominać.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie zastanawia - to ciągłe przypominanie sobie. Czy nie prowadzi to do sytuacji gdzie cały czas obserwujesz siebie zamiast po prostu żyć? Mam wrażenie że to może być trochę męczące.


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest naprawdę dobre pytanie i wiele osób je ma. Odpowiedź jest taka że na początku owszem, to wymaga wysiłku i uwagi. Ale po czasie ta uwaga staje się mniej wymuszona. Nikt kto jeździ na rowerze od lat nie myśli cały czas o balansie - a kiedyś musiał.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

rower to dobra metafora. choc zastanawiam sie czy medytacja w zyciu codziennym moze kiedys byc tak 'naturalna' jak jazda na rowerze, czy zawsze bedzie wymagac jakiegos napiecia


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 182

@Pustelka mi się wydaje że właśnie o to Eremitce chodzi - że tak, może być naturalna. Ale ja tego jeszcze nie doświadczyłam więc mówię trochę z wyobraźni. Eremitko, czy u ciebie to jest już naturalne czy nadal musisz się pilnować?


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Szczerze? Zależy od dnia i od sytuacji. W spokojnych momentach to jest już bardziej automatyczne. W bardzo trudnych - nadal muszę się 'łapać'. Nie obiecuję że to znika całkowicie. Ale te trudne momenty są teraz rzadsze i krótsze. I to jest dla mnie wystarczająca zmiana.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba najbardziej uczciwa rzecz jaką słyszałem w tym wątku o efektach. Nie 'osiągnęłam stan oświecenia' tylko 'trudne momenty są rzadsze i krótsze'. Jakoś bardziej wierzę w to jako cel.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ok. To mi wystarczy na razie jako perspektywa. Wracam do korka i temperatury kubka. Zobaczymy czy za jakiś czas będę miał coś do powiedzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Ok, temperatura kubka i smak kawy to brzmi banalnie, ale właśnie spróbowałam i zaskakująco trudno mi było utrzymać uwagę dłużej niż chwilę. Ciągle wpadała jakaś myśl o tym co mam zrobić. Ale przynajmniej teraz wiem że nie byłam obecna. To już coś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 199

@Orlikowa a ile ci to trwalo? bo ja proboje i po moze 10 sekundach juz mysle o czyms innym i nie wiem czy to normalne czy jestem jakos gorsza w tym niz inni


Odpowiedz
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Pustelka szczerze? Może 15 sekund. A potem już mózg gdzieś poleciał. Ale pytam Eremitki czy to jest w ogóle coś o co warto się martwić, bo może tak po prostu działa umysł?


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest absolutnie normalne. Umysł odpływa. To nie jest porażka medytacji, to jest medytacja. Ten moment gdy zauważasz że odpłynęłaś i wracasz - to jest właśnie ćwiczenie. Nie chodzi o to żeby nie odpływać, tylko żeby zauważać.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Poczekajcie, to jest dla mnie zmiana perspektywy. Myślałem że celem jest utrzymanie uwagi i jak mi nie wychodzi to robię coś źle. A tu mówisz że samo zauważenie że odpłynęłam to już jest sukces? Eremitko, czy to nie jest trochę zbyt łagodne kryteria?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Prokop nie chodzi o to żeby nie mieć kryteriów. Chodzi o to że kryteria są inne niż myślisz. Jeden powrót uwagi to jedna 'powtórka' tego ćwiczenia. Jeśli podczas picia kawy umysł odpłynął i wróciłeś 5 razy, to zrobiłeś 5 powtórek. Jak na siłowni.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

To porównanie do siłowni jest dobre, bo rozumiem je intuicyjnie. Ale mam pytanie - czy istnieje coś w rodzaju 'przetrenowania' w mindfulness? Bo słyszałem gdzieś że za dużo obserwowania siebie może być niezdrowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 182

@Bogumil.ka ja też o tym słyszałam. Chyba chodzi o jakąś nadmierną autoanalizę? Że zamiast żyć to cały czas się obserwujesz i to może prowadzić do lęku albo czegoś takiego. Nie wiem czy to prawda ale ciekawi mnie co Eremitka na to.


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest realne zjawisko i dobrze że padło. Nadmierna samoobserwacja połączona z oceną siebie może prowadzić do czegoś co niektórzy nazywają 'pułapką mindfulness' - obserwujesz siebie z lękiem, sprawdzasz czy medytujesz poprawnie i to samo w sobie staje się źródłem napięcia. Klucz to nieoceniające obserwowanie. Patrzysz, nie sędziujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Nieoceniające to brzmi pięknie ale jak to wygląda w praktyce? Bo jak zauważam że odpłynęłam to automatycznie pojawia się coś w stylu 'znowu mi nie wyszło'. To jest ocena? I jak ją wyłączyć?


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

o tak to samo mam, ta mysl 'znowu' to jest chyba najczestszy moj problem. czuje sie jakbym sie sama lapala na bledzie za kazdym razem


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie ta myśl 'znowu mi nie wyszło' to jest osobna myśl którą też możesz po prostu zaobserwować i puścić. Nie trzeba jej wyłączać, trzeba ją zobaczyć jako kolejną myśl, nie jako prawdę o sobie. To jest różnica między 'jestem roztargniona' a 'pojawia się myśl o tym że jestem roztargniona'.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

To filozoficznie brzmi sensownie ale nie bardzo wiem jak to zastosować w momencie gdy stoję w korku i jestem już po prostu zirytowany. Obserwowanie myśli o irytacji nie sprawia że korek znika.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Prokop ale chyba o to nie chodzi, prawda? Nie o to żeby korek znikał, tylko żeby irytacja nie zjadała cię przez kolejne pół dnia po tym jak dojedziesz do pracy? Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Bogumil.ka ok, to ma sens. Ale czy to faktycznie działa? Czy ktoś tutaj może powiedzieć że obserwowanie irytacji w korku faktycznie sprawia że ona szybciej mija? Bo dla mnie to nadal brzmi jak teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

U mnie działa, ale nie powiem że zawsze i nie powiem że natychmiast. Różnica jest taka że zamiast nakręcać się myślami o tym jak bardzo nienawidzę korków i że przez to spóźnię się i że ten dzień będzie do niczego - zatrzymuję się wcześniej. Nie co chwilę mi to wychodzi. Ale częściej niż kiedyś.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie trochę z boku - czy ta praktyka w codziennych sytuacjach wymaga jakiegoś 'zakotwiczenia'? Czytałam gdzieś że dobrze jest mieć konkretny sygnał który przypomina żeby być obecnym. Coś takiego jak czerwone światło albo dzwonek telefonu. Czy to jest pomocne czy raczej sztuczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Ravenna tak, to są tak zwane 'kotwice' i dla wielu osób szczególnie na początku bardzo pomagają. Czerwone światło, czajnik który się gotuje, mycie rąk - to są naturalne przerwy w automatyzmie dnia. Sztuczne? Może trochę, ale rower też był kiedyś sztuczny.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Kotwice to ciekawy pomysł. Ja chyba nieświadomie mam jedną - zawsze kiedy czekam na windę zamiast patrzeć w telefon próbuję po prostu stać. Czy to się liczy jako taka kotwica czy to za mało żeby cokolwiek dawało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Orlikowa ja bym powiedział że to jest dokładnie to. I to że to robisz 'nieświadomie' to chyba dobry znak, nie? Znaczy że coś już weszło w nawyk bez specjalnego planowania. Eremitko, czy właśnie o coś takiego chodzi na dłuższą metę?


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dokładnie o to chodzi, Bogumil.ka. Kiedy coś wchodzi w nawyk bez wysiłku woli, to znaczy że naprawdę się wkorzeniło. Kotwice na początku są sztuczne i trochę mechaniczne, ale po jakimś czasie przestajesz o nich myśleć jako o ćwiczeniu - to po prostu jest sposób w jaki stajesz przy windzie. I to jest chyba najlepszy możliwy wynik tej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, zainspirowany tym wątkiem próbowałem ostatnio tej kotwicy z czerwonym światłem. I powiem szczerze - przez pierwsze pięć minut patrzyłem w telefon zanim w ogóle sobie przypomniałem. Czy na początku tak to właśnie wygląda? Że kotwica sama w sobie potrzebuje czasu zanim zadziała?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Prokop ale to że sobie w ogóle przypomniałeś to już coś, nie? Mam wrażenie że ty szukasz momentu w którym zadziała idealnie od razu. A tu chyba chodzi właśnie o to żeby się stopniowo przypominało coraz wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@pustelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

ja tez probowalam z myciemrak ale za kazdym razem zapominam po prostu. moze wybieram zly moment? eremitko, czy jest jakis lepszy poczatkowy kotwic dla kogoś kto ma problem z pamietaniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 476

@Pustelka najlepsze kotwice to te które mają jakiś wyraźny sygnał sensoryczny, nie tylko ruch. Mycie rąk jest dobre, ale do niego trzeba się aktywnie 'przykleić'. Dla osób które mają trudność z pamiętaniem lepiej sprawdza się coś z dźwiękiem albo wyraźną zmianą - dzwonek microsofta gdy komputer się budzi, alarm kawy. Coś co cię wyrywa, nie coś w czym już jesteś.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@ravenna)
Połączone: 1 rok temu

A czy kotwica musi być codziennie ta sama? Bo zastanawiam się czy na przykład można mieć kilka różnych w różnych dniach czy to rozmywa ten efekt nawyku o którym mówiła Eremitka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil-ka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Ravenna dobry punkt. Ja też się zastanawiam czy lepiej mieć jedną porządnie zakorzenioną czy kilka luźniejszych. Intuicyjnie myślę że jedna solidna jest lepsza na start, ale nie wiem czy to ma jakieś podstawy.


Odpowiedz
Wpisy: 476
Rozpoczynający temat
(@eremitka68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Na początku jedna, zdecydowanie. Kilka kotwic naraz to rozproszenie. Jak już jedna działa automatycznie, można dodać kolejną. To samo co z nawykami w ogóle - małe kroki, nie rewolucja.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mam pytanie praktyczne - jak długo zajmuje żeby kotwica stała się naprawdę automatyczna? Mówię o realnych liczbach, nie 'zależy od osoby'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Prokop ty i twoje konkretne liczby 🙂 ale szczerze to samo chciałabym wiedzieć. Czy to tygodnie czy miesiące?


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: