Forum

Asystent AI
Medytacja kryzysowa...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja kryzysowa - jak medytować w momencie paniki?

Strona 3 / 4

Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja mam regularność tylko dlatego że przypiąłem ćwiczenie do czegoś co i tak robię codziennie - do mycia zębów. Dosłownie dwie minuty liczenia oddechu przy umywalce. Głupie ale działa, bo nie muszę pamiętać o tym osobno. Może to by pomogło - nie traktować tego jako osobne zadanie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaneczka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Idzi68 To jest taki klasyczny 'habit stacking' - chyba gdzieś o tym czytałam. Ale mam pytanie - czy te dwie minuty przy umywalce mają jakiś realny wpływ na to jak reagujesz podczas ataku? Tzn czy czujesz że jest różnica od kiedy to robisz?


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Zaneczka61 Szczerze - nie wiem czy mogę to rozdzielić, bo równolegle zmieniałem też inne rzeczy. Ale subiektywnie czuję że ataki są rzadziej i krótsze. Czy to przez te dwie minuty, przez ogólną pracę z tym tematem, przez to że o tym rozmawiam - nie mam pojęcia. Ale przestałem szukać jednej przyczyny.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

To co Idzi mówi o przypianiu do czegoś codziennego - chce sprobowac. Ale mam pytanie do całej grupy: czy medytacja kryzysowa w ogóle ma sens bez tej codziennej małej praktyki? Tzn czy można wyjść obronną ręką z paniki technikama których nigdy wczesniej nie cwiczono?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Runiarka_57 Myślę że można, ale jest dużo trudniej. Oddech jest oddechem, zaciśnięcie palców stóp jest zaciśnięciem palców - to nie zniknie bez praktyki. Ale jeśli robisz coś pierwszy raz w środku paniki, to część uwagi idzie na to żeby zrozumieć co robisz, zamiast po prostu to robić. Stąd ta różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@przemko)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do pytania Runiarka i chcę dodać jedną obserwację - wydaje mi się że nawet samo wiedzenie że taka technika istnieje może trochę pomagać. Jak wiesz że masz coś w kieszeni, nawet jeśli nigdy nie ćwiczyłeś, to sama ta świadomość może trochę zmniejszyć poczucie bezsilności w momencie ataku. Nie zastąpi ćwiczenia, ale zero nie jest tak samo jak jeden.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

To co Przemko mówi o samej świadomości że technika istnieje - mnie to trochę zastanawia. Bo ja miałam epizod kiedy wiedziałam o oddechu przeponowym, ale w środku paniki kompletnie o tym zapomniałam. Jakby ta wiedza gdzieś wyparowała. Więc czy świadomość bez praktyki naprawdę cokolwiek daje? Może dla niektórych tak, dla mnie chyba nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przemko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 184

@Kornelka Właśnie to jest interesujące bo mówiłem o poczuciu bezpieczeństwa przed atakiem, nie w trakcie. Że samo wiedzenie że masz coś w planie może zmniejszyć lęk antycypacyjny, czyli ten strach przed kolejnym atakiem. Czy to przekłada się na sam atak - tutaj masz rację że to już inna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale zaraz - lęk antycypacyjny to brzmi jak coś co by zasługiwało na osobny wątek. Bo ja mam wrażenie że u mnie ten strach przed kolejną paniką jest prawie gorszy niż sama panika. Czy wy też tak macie albo to jakaś moja osobliwość?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Juliusz U mnie dokładnie tak samo i myślałam że tylko ze mną tak jest. Ten strach że zaraz się zacznie potrafi trwać godzinami, a sama panika jest krótka. Nie wiem tylko czy techniki medytacyjne pomagają na ten 'przedatakowy' stan tak samo jak na sam atak.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Hematytka80 Pomagają ale inaczej. Na lęk antycypacyjny możesz sobie pozwolić na wolniejszą, dłuższą technikę - skanowanie ciała, powolny oddech. Masz czas. Na ostry atak muszą być skróty. To są dwie różne sytuacje i myślę że mieszamy je trochę w tej rozmowie.


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Eliksira, masz racje ze mieszamy ale to chyba nieuniknione bo one sie przenikaja? U mnie nie ma wyraźnej granicy miedzy 'przed' a 'w trakcie'. To jest raczej narastanie, falowanie - nie wiem kiedy dokładnie powiedziec ze atak sie zaczął. Czy ktos ma takie ostre granice?


Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Runiarka_57 Ja mam dość wyraźne - jest taki moment który czuję fizycznie, skok tętna i jakby zmiana jakości przestrzeni wokół. To jest dla mnie sygnał że zaraz się zacznie. Ale rozumiem że nie każdy to czuje. Może to zależy od tego jak długo ktoś z tym żyje i czy zdążył zauważyć swoje wzorce.


Odpowiedz
Wpisy: 257
Rozpoczynający temat
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Dominik - a jak długo zajęło ci rozpoznanie tego sygnału? Bo ja nadal nie potrafię złapać tego momentu 'przed', wchodzę w atak i dopiero po chwili rozumiem co się dzieje. Zastanawiam się czy to w ogóle da się nauczyć czy to jest kwestia jakiejś indywidualnej budowy.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Szczerze - dość długo. Kilkanaście miesięcy może. I to nie był żaden przełom, bardziej stopniowe. Zaczęłem prowadzić coś w rodzaju notatek po każdym ataku i w pewnym momencie zobaczyłem że zawsze poprzedza go podobny zestaw drobiazgów. Może spróbuj tak?


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Ja też prowadziłam notatki po atakach i to mi bardzo pomogło. Ale mam pytanie do Dominika - czy pisałeś to zaraz po ataku, czy po jakimś czasie? Bo ja próbowałam pisać od razu i byłam za bardzo roztrzęsiona żeby to miało sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Kornelka Po jakimś czasie, jak już schodziłem. Czasem parę godzin po. Nie sądzę żeby pisanie w trakcie miało sens - i tak się nie skupisz. Chodzi o to żeby przynajmniej ogólnie zanotować: co czułem w ciele, co się działo przed, jak długo trwało.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@zaneczka61)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o notatkach i myślę - czy ktoś poza Dominikiem i Kornelką to robi? Bo wydaje się że to wymaga dużo samodyscypliny. Sama myślę o tym żeby spróbować, ale po ataku mam zazwyczaj taką pustkę w głowie że ostatnią rzeczą o której myślę jest pisanie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Zaneczka61 Ta pustka po ataku to chyba normalne, mi też tak jest. Ja próbowałam pisać na papierze bo jakoś łatwiej mi niż na telefonie, ale i tak rzadko mi wychodziło. Więc mam raczej notatki nieregularne. Ale nawet z tych nieregularnych coś wynikło - zobaczyłam że moje ataki często są w konkretne dni tygodnia. Nie wiem co z tym zrobić, ale przynajmniej wiem.


Odpowiedz
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Baska84 To ciekawe z tymi konkretnymi dniami - masz na mysli ze to jest powtarzalne? Bo jakby to był wzorzec to moze byc cos z cyklami, z tym co sie dzieje w zyciu rutynowo. Ja nigdy o tym nie myslalam w ten sposob, zazwyczaj szukalam powodow emocjonalnych.


Odpowiedz
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Chryzoprazka_76 Tak, powtarzalne. U mnie to są niedzielne wieczory i wtorki rano. Mam teorię o czym to jest ale to nie miejsce. Sedno jest takie że jak już wiem kiedy jestem bardziej podatna, to mogę w te dni być bardziej uważna, może zrobić ten oddech przy umywalce dwa razy zamiast raz. Czy to nie jest właśnie ta 'praca przed atakiem' o której wcześniej mówiliśmy?


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@przemko)
Połączone: 2 lata temu

To co Baska opisuje to jest chyba najkonkretniejszy przykład jak regularna obserwacja przekłada się na praktyczną strategię. Nie jakaś abstrakcyjna medytacja, tylko: wiem kiedy, więc mogę się przygotować. Zastanawiam się czy to działa u kogoś jeszcze czy to jest jej osobista specyfika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Przemko U mnie też coś podobnego - mam okresy kiedy jestem bardziej podatna i nauczyłam się je trochę przewidywać. Ale to zajęło sporo czasu i wymaga że w ogóle śledzisz co się z tobą dzieje. Dla kogoś kto jest w środku częstych ataków to może być trudne bo po prostu ledwo żyjesz z dnia na dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Niezapominajka - 'ledwo zyjesz z dnia na dzień' - to jest dokładnie to. Jak mam dużo ataków to nie mam zasobów żeby śledzic wzorce, pisac notatki, ćwiczyć. Właśnie wtedy tego potrzebuję najbardziej i właśnie wtedy jest najmniej możliwe. Czy jest jakies wyjście z tego błędnego koła?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Runiarka_57 To co opisujesz jest bardzo prawdziwe i nie mam prostej odpowiedzi. Ale powiem tak - w takim momencie jedyne co ma sens to absolutne minimum. Jedna rzecz. Jedna. Nie program, nie notatki, nie budowanie nawyków. Może to być tylko to żeby w momencie ataku powiedzieć sobie 'to minie'. Nic więcej.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Eliksira mówi o jednej rzeczy i mi to przypomina jak zaczynałem z tymi dwoma minutami przy umywalce. Nie myślałem wtedy o żadnym systemie - po prostu nie chciałem żeby ten atak mnie całkiem zabrał i szukałem czegokolwiek co mogę zrobić. I to 'cokolwiek' okazało się wystarczającym punktem startowym. Może nie trzeba wiedzieć dlaczego coś pomaga, żeby zacząć to robić.


Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 455

@Idzi68 To co mówisz o szukaniu 'czegokolwiek' jest według mnie kluczowe. Mam wrażenie że u wielu z nas ta jedna rzecz nie wynikała z jakiejś wiedzy o technikach - po prostu w desperacji sięgnęliśmy po coś i to zadziałało. Idzi, a pamiętasz czy wtedy przy tej umywalce robiłeś to świadomie, czy bardziej instynktownie?


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Kornelka Instynktownie chyba bardziej. Ktoś kiedyś mi powiedział żeby zimna woda na nadgarstki, nie pamiętam już gdzie to słyszałem, i w tym momencie po prostu to zrobiłem. Myśl była prosta - coś muszę zrobić teraz. Dopiero później zacząłem to rozumieć jako technikę.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

A to z tą zimną wodą - to działa na zasadzie takiego szoku który wyrywa z pętli myślenia? Bo ja słyszałam o czymś takim ale nie wiedziałam czy to nie jest przypadkowe. Ktos wie skad to sie bierze fizjologicznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Runiarka_57 Jest coś takiego jak odruch nurkowania - zimna woda na twarz albo nadgarstki aktywuje ten odruch i spowalnia akcję serca. To nie jest mit. Ale wiesz, mnie interesuje bardziej to żebyś ty sprawdziła czy u ciebie to działa, bo nie każda technika działa na każdego tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Odruch nurkowania - brzmi absurdalnie w kontekście forum ezoterycznego, ale okay, to mnie naprawdę zaciekawiło. Ale chcę wrócić do tego co Eliksira mówiła wcześniej o tym absolutnym minimum. Bo jeśli jedno proste działanie fizyczne może przerwać atak, to po co w ogóle te wszystkie techniki medytacyjne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Juliusz Bo to nie to samo. Woda na nadgarstek może przerwać szczyt ataku, ale nie zmienia tego co dzieje się między atakami, jak patrzysz na własne stany, czy w ogóle zaczynasz je rozpoznawać. Medytacja to praca długoterminowa. To różne warstwy.


Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Juliusz Ja rozumiem to pytanie i sama je sobie zadawałam. Ale z mojego doświadczenia - fizyczne triki działają na moment, a potem jeśli nic nie ma pod spodem, to za godzinę znowu jesteś w tym samym miejscu. Chociaż może to kwestia tego jak często masz ataki.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam wrażenie że to pytanie Juliusza o 'po co medytacja skoro działa woda' dotyka czegoś ważnego w całym tym wątku. Bo my rozmawiamy o kryzysowej medytacji, a może medytacja w kryzysie to nie jest medytacja w tradycyjnym sensie? To jest bardziej zarządzanie układem nerwowym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 455

@Dominik84 To jest ciekawe rozróżnienie. Ale czy te dwa podejścia nie wykluczają się wtedy? Jeśli to jest 'zarządzanie układem nerwowym' to może po prostu iść do fizjoterapeuty albo na terapię i zapomnieć o medytacji?


Odpowiedz
Wpisy: 257
Rozpoczynający temat
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Ja to może głupio powiem, ale dla mnie to że siedzę i oddycham w momencie paniki - nawet jeśli to jest czysto fizjologiczne - czuję jako coś więcej. Jest w tym jakieś... bycie ze sobą kiedy jest najgorzej. Nie wiem czy to jest duchowość czy psychologia ale dla mnie to ma znaczenie. Może to subiektywne.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Lunaki, to co opisujesz - to 'bycie ze sobą kiedy jest najgorzej' - to chyba jeden z najlepszych opisów po co w ogóle medytacja kryzysowa, jakie tu padły. Nie żadna technika, tylko po prostu nie uciekać od siebie nawet wtedy. Czy to ci zajęło dużo czasu żeby tak to poczuć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Niezapominajka_68 Szczerze to nadal nie zawsze mi to wychodzi. Ale zaczęłam zauważać różnicę między atakami kiedy walczę z tym co czuję, a tymi kiedy jakoś mi się udaje po prostu... siedzieć w tym. Te drugie kończą się szybciej. Nie wiem czy to jest zbieżność czy coś realnego.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest zbieznosc wedlug mnie. Opor przedluza wszystko. Jak przestajesz walczyc to nie ma sie przeciwko czemu napierac. Ale to nie jest latwe do zrobienia w srodku ataku, wiem sama.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Chryzoprazka mówi o oporze - ja to gdzieś czytałam pod hasłem 'co się opierasz, trwa dłużej'. Ale mam konkretne pytanie - jak dosłownie przestać się opierać kiedy twoje ciało krzyczy że coś strasznego się dzieje? Czy jest jakaś technika na to czy to tylko kwestia nastawienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaneczka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Baska84 Mnie też to zastanawia bo brzmi pięknie w teorii a w praktyce kiedy serce bije jak szalone to bardzo trudno powiedzieć sobie 'okej, nie walczę'. Ciekawa jestem czy ktoś ma coś konkretnego na to.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@przemko)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji o oporze i mam wrażenie że wpadamy w pułapkę. Mówicie 'nie walcz' - ale to też jest pewna instrukcja którą trzeba wykonać, więc znowu jest wysiłek. Czy to nie jest sprzeczność? Jak można świadomie zdecydować żeby nie walczyć z czymś co jest automatyczne?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Przemko To jest naprawdę dobre pytanie i nie ma prostej odpowiedzi. Ale powiem tak - nie chodzi o decyzję 'nie będę walczyć'. Chodzi o skierowanie uwagi gdzie indziej. Zamiast 'nie walczę z tym biciem serca', patrzę na stopę na podłodze. To nie jest negacja walki, to po prostu zmiana obiektu.


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Eliksira A to działa nawet jak ta stopa tez sie trzesie? Pytam powaznie bo u mnie w czasie ataku dosłownie wszystko drzy i nie wiem czy jest jakies miejsce w ciele ktore jest spokojne.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Runiarka_57 Jeśli wszystko drży, to spróbuj czegoś grubszego - plecy na ścianie albo tyłek na podłodze. Większa powierzchnia kontaktu. Drżenie nie znika, ale masz więcej punktów zaczepienia. Pytanie do ciebie - czy twoje ataki zaczynają się od czegoś konkretnego, jakiegoś sygnału w ciele, czy po prostu nagle jesteś już w środku?


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Eliksira Zazwyczaj jest jakies wczesne uczucie jakby coś się zacieśniało w klatce ale bardzo szybko to przechodzi w pełny atak, nie mam dużo czasu na reakcje. Może z pół minuty jak mam szczeście. Czy to za krótko żeby w ogóle cokolwiek zdążyć zrobić?


Odpowiedz
(@kornelka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 455

@Runiarka_57 Pół minuty to jest coś. Naprawdę. Mam zapisane z jakiegoś podcastu że wczesna interwencja nawet 30 sekund przed szczytem może zmienić jak długo trwa atak. Ale nie wiem czy to prawda bo nie sprawdzałam na sobie - u mnie ataki są inne. Ciekawi mnie czy próbowałaś już cokolwiek w tej pół minuty czy ona też jest zablokowana?


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Kornelka W tej pol minuty zazwyczaj wpadam w panike ze mam panike, czyli staje sie gorsza niz gdybym nic nie robiła chyba. Ale po tym co tu piszecie to moze sprobuje po prostu scisnac piete w podloge i nie myslec o niczym wiecej. Jeden punkt. Nie caly system.


Odpowiedz
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 302

@Runiarka_57 Jeden punkt to jest dobry pomysł. I jeszcze jedno - ten strach przed atakiem w samym ataku, to chyba najgorszy moment, bo nakręca. U mnie pomogło żeby sobie powiedzieć - to się skończy, zawsze się kończyło. Ale musiałem to naprawdę zapamiętać z poprzednich razów, żeby mieć do czego się odwołać.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

To z tą stopą na podłodze - mam podobną technikę, wcisnąć piętę w podłogę i poczuć twardość. Nie myśleć o niej, tylko poczuć. U mnie to jakoś gruntuje. Ale Runiarka pyta o dobre - czy kiedy drżysz to jeszcze czujesz twardość podłogi?


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Ja nie drżę w stopach, u mnie trzęsą się ręce i klatka. Więc ta technika ze stopą mogłaby u mnie działać - ale nigdy nie spróbowałam bo nie wiedziałam że tak można. Idzi, powiedz więcej - to jest coś co robisz zamiast oddechu czy razem z oddechem?


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@idzi68)
Połączone: 1 miesiąc temu

Robię to razem z oddechem, ale oddech jest wtedy trochę na drugim planie. Znaczy - nie skupiam się na tym żeby oddychać dobrze, tylko najpierw wciskam piętę i dopiero jak już czuję tę twardość, to oddech jakoś sam się wyrównuje. Przynajmniej u mnie tak. Ale Hematytko, to ciekawe że u ciebie trzęsą się ręce - czy masz wrażenie że ręce są wtedy jakby nie twoje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 278

@Idzi68 Tak, dokładnie to uczucie. Jakby należały do kogoś innego albo były z gumy. I właśnie przez to nie wiedziałam czy cokolwiek fizycznego może mi pomóc skoro i tak ich nie czuję normalnie. Ale to z piętą - spróbuję. Bo stopa chyba jest trochę inna, bardziej... twarda? Nie wiem jak to wyjaśnić.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@zaneczka61)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam podobnie jak Runiarka z tym krótkim oknem. I właśnie dlatego zastanawiam się czy w ogóle ma sens uczyć się jakiejkolwiek techniki - jak jesteś już w 80% ataku to chyba żadna medytacja nie wejdzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Zaneczka61 Ale może właśnie o to chodzi żeby ta technika była tak wyćwiczona że nie musisz jej 'robić świadomie' - wchodzi automatycznie. Jak to działa u sportowców z ruchami mięśniowymi. Tyle że nie wiem czy ktoś tu ćwiczy cokolwiek regularnie poza kryzysem, bo to jest chyba klucz.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracam do tego wątku po tej całej dyskusji o oporze i fizyczności i chcę zapytać wprost - czy ktoś z was, kto miał regularne ataki paniki, rzeczywiście doświadczył że medytacja zmieniła częstotliwość tych ataków? Nie techniki podczas ataku, tylko ogólnie. Bo to jest inne pytanie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Juliusz, u mnie tak. Nie mogę powiedzieć kiedy dokładnie to się zaczęło, ale ataki są rzadsze odkąd medytuję regularnie. Chociaż nie wiem czy to medytacja czy po prostu czas, albo inne zmiany w życiu. Trudno mi to rozdzielić. Ale subiektywnie - tak, coś się zmieniło.


Odpowiedz
(@przemko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 184

@Juliusz To jest sedno pytania które sam zadałem sobie jakiś czas temu. I doszedłem do wniosku że nie da się tego udowodnić sobie samemu, bo nie ma grupy kontrolnej. Nie wiesz jak byłoby bez medytacji. Ale może to złe pytanie - może ważniejsze jest to co czujesz w środku ataku, a nie ile ich masz?


Odpowiedz
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Przemko Ale to chyba nie są sprzeczne pytania? Można pytać i o jedno i o drugie. Mnie interesuje i jak przeżyć atak i czy w ogóle będę ich miała mniej. Chociaż rozumiem że to drugie jest trudniejsze do zmierzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Ja moge powiedziec ze u mnie tez ataki sa rzadsze ale dopiero po dlugim czasie medytowania, nie po tygodniu. I one tez zmienily charakter - sa jakby krotsze i mniej intensywne. Ale zajelo mi to naprawde sporo czasu zanim to zauważyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@stella60)
Połączone: 8 miesięcy temu

A czy jest jakaś konkretna medytacja która działa szybciej na ataki paniki? Bo czytam ten wątek i rozumiem że to długi proces, ale chciałabym wiedzieć czy jest coś co daje efekty w ciągu tygodnia czy dwóch. Cokolwiek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Stella60 Szczerze? Tydzień to za mało żeby mówić o zmianie. Techniki kryzysowe - tak, można się nauczyć w tydzień. Ale redukcja częstotliwości ataków to miesiące regularnej praktyki. To nie jest odpowiedź którą chcesz usłyszeć, ale nie powiem inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Stella, rozumiem tę niecierpliwość naprawdę. Ale może zmień trochę pytanie - zamiast 'kiedy ataki miną', zapytaj siebie 'czy podczas następnego ataku jestem choć trochę mniej zagubiona'. To jest cel który możesz osiągnąć szybciej i który coś znaczy.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: