To jest dobry problem który podnosisz Wisnia, bo de facto zapisując po kilku minutach możesz już zapisywać wersję przetworzoną. Ja próbowałem kiedyś dyktować na telefon zaraz po wyjściu z medytacji, dosłownie bez wstawania, i to był zupełnie inny materiał niż gdy pisałem po kwadransie. Inne słowa, inne obrazy. Pytanie czy to lepszy materiał czy po prostu surowy i mniej czytelny.
Benedyk pyta o to samo co ja sobie pytałam przez długi czas. I szczerze nie mam dowodu że to coś więcej niż skojarzenia. Ale zauważyłam że pewne rzeczy które pojawiały się w medytacji miały jakość której moje zwykłe skojarzenia nie mają. Nie umiem tego lepiej opisać niż że skojarzenie jest płaskie a impresja ma głębię. Wiem że to brzmi nieprecyzyjnie.
Ale właśnie tu jest problem bo to co opisuje Michalinka to jest subiektywne odczucie. Jeden powie że ma głębię drugi że nie ma i nie ma jak tego sprawdzić. To trochę jak astrologia, każdy interpretuje po swojemu i zawsze wyjdzie jakieś potwierdzenie.
A wracając do pytania Tytusa o zestawianie medytacji z życiem codziennym, bo mi to leży na sercu. Ja mam taką obserwację że impresje które się potwierdzają w życiu to zazwyczaj nie są dosłowne obrazy tylko właśnie nastroje, poczucia kierunku. Jak miałam obraz konkretny to rzadziej się coś z tym łączyło. Czy u was jest podobnie?
To co Nikodem mówi o błędzie potwierdzenia jakoś mnie niepokoi, bo to znaczy że nawet jak prowadzimy notatki to możemy się okłamywać. Czy jest jakiś sposób żeby to zabezpieczyć? Pytam serio, bo chcę to robić dobrze a nie tylko wmówić sobie że mi działa.
To co Brzozka opisuje to jest w zasadzie jedyna uczciwa metoda weryfikacji. Zapis przed faktem. Ja to robię od jakiegoś czasu przy numerologii i to jest niekomfortowe, bo nagle widać ile rzeczy się nie zgadza. Ale przez to te które się zgadzają mają inną wagę. Ciekawi mnie czy ktoś robił to z medytacją i ma jakieś liczby, nawet przybliżone.
Mam pytanie może z innej strony. Czy wy w ogóle zakładacie że intuicja ma działać jak jakiś system przepowiadania? Bo ja myślałam że chodzi raczej o lepsze rozumienie siebie, nie o przewidywanie co się stanie.
Kinia dotknęła czegoś ważnego i chyba nie ma tu jednej odpowiedzi, bo intuicja może działać na kilku poziomach jednocześnie. Dla mnie to przede wszystkim głębsze rozumienie siebie i sytuacji, nie przepowiednia. Ale czasem to rozumienie sytuacji wychodzi przed świadome myślenie i potem wygląda jakby coś przewidziała. Nie szukam cudu, szukam kontaktu z własnym wnętrzem.
A mnie ciekawi jedno, bo piszecie dużo o notatkach i obserwacjach. Ale czy samo pisanie nie angażuje za bardzo głowy? Bo ja jak siadam do pisania to zaczynam myśleć a nie czuć i mam wrażenie że tracę to co było w medytacji zamiast je zatrzymać.
Pisanie automatyczne to trochę co innego moim zdaniem, bo tam chodzi o wyłączenie kontroli zupełnie i puszczenie czegokolwiek. To co Orlikowa opisuje to jest raczej szybki zapis impresji zanim je zintelektualizujesz. Podobne ale nie to samo. Choc granica jest cienka.
Mam wrażenie że ta rozmowa zaczęła iść w stronę weryfikacji i metodologii a trochę odeszłyśmy od tego co Serafinka pytała na początku, czy medytacja pod kątem intuicji różni się czymś od zwykłej. Dla mnie wciąż nie jest do końca jasne co jest sednem tej różnicy, bo intencja to jedno, ale czy coś w samej praktyce jest inne?
To dobre pytanie i mam swoje zdanie, choć pewnie nie wszystkie się zgodzą. Myślę że medytacja która ma wzmacniać intuicję to taka która uczy słuchania a nie tylko wyciszania. Cisza to warunek, nie cel. Cel to nauczyć się rozpoznawać różne rodzaje sygnałów które w ciszy stają się słyszalne, i to wymaga trochę innej uważności niż samo siedzenie bez myśli. Ale jak to wygląda praktycznie to każda z nas wypracowuje po swojemu.
Ale to brzmi jak zwykłe dryfowanie myślami. Gdzie tu intuicja a gdzie po prostu błądzenie głowy bo się nudzi?
Saturnella, ale jak nie umiesz opisać słowami tej różnicy to jak ktoś ma się tego nauczyć? Czy to jest po prostu coś co człowiek albo czuje albo nie, czy da się do tego jakoś dojść świadomie?
To co Orlikowa mówi o ciele jest ważne, bo ja też zaczęłam to zauważać przy pracy z czakrami. Pewne impresje które pojawiają się w medytacji mają jakby ciężar w okolicach splotu słonecznego, inne są lżejsze i wyżej, bardziej w klatce albo w gardle. Zastanawiam się czy to ma jakiś związek z tym która czakra jest aktywna podczas medytacji czy to tylko moja projekcja.
Wracając do tego co Diablica pytała o dryfowanie, bo wydaje mi się że to ważne rozróżnienie. Dryfowanie ma taki charakter skaczący, jedna myśl ciągnie drugą jak skojarzona lista. Intuicja, przynajmniej u mnie, pojawia się inaczej, bardziej jako pauza w tym skakaniu, jakby coś zatrzymało strumień na chwilę. Czy ktoś ma podobnie czy to tylko moje doświadczenie?
To co Jola i Kinia opisują jest zbliżone do czegoś co czytałem przy fenomenologii intuicji, że intuicja jest właśnie tym co pojawia się przed werbalizacją. Czyli zanim umysł zdąży sformułować pytanie, odpowiedź już gdzieś jest. Pytanie czy to naprawdę wyprzedza myślenie czy tylko tak subiektywnie odczuwamy kolejność.
Benedyk, rozumiem ten argument i jest uczciwy. Ale zauważ że samo to że mózg coś przetwarza nieświadomie nie wyklucza że to przetwarzanie ma jakość przekraczającą zwykłą analizę. Dla mnie kwestia nie jest czy to świadome czy nieświadome, ale czy ten nieświadomy dostęp do informacji jest czymś co da się rozwijać. I praktyka sugeruje mi że tak.
A ja mam pytanie może boczne, ale nie daje mi spokoju. Mówicie dużo o impresajch i sygnałach w medytacji. Ale co jeśli ktoś robi medytacje od niedawna i jeszcze nie wie czy to co czuje to intuicja czy właśnie ta zwykła praca mózgu? Jak odróżnić na początku zanim wyrobi się ten wewnętrzny filtr?
To co Orlikowa mówi o wzorcach brzmi rozsądnie, ale mnie trochę niepokoją te długie ramy czasowe. Ile czasu tak mniej więcej trwa zanim zaczyna być wyraźniej? Bo rozumiem że nie ma jednej odpowiedzi, ale może ktoś ma swoje doświadczenie z tym?
Przeczytałam cały wątek i mam takie pytanie do Michalinka, bo zaczęłaś temat. Czy ty miałaś kiedyś sytuację że intuicja z medytacji wyraźnie ci wskazała coś co okazało się błędne? I co wtedy, jak to rozumieć? Bo trochę mam strach że jak zacznę ufać temu głosowi to co jeśli on mnie w złym kierunku poprowadzi.
To co Michalinka napisała o mieszaniu życzenia z impresją brzmi dla mnie jak coś bardzo ważnego. Bo właśnie tego się boję, że nie będę w stanie odróżnić co pochodzi ze mnie, z moich pragnień, a co jest czymś głębszym. Czy jest jakiś sposób żeby to weryfikować podczas samej medytacji? Albo chociaż po?
Bernadetka, do twojego pytania chcę dodać coś czego jeszcze nie powiedziałam. Poza tym życzeniem jest jeszcze coś co nazwałabym strachem jako filtrem. Tzn. nie tylko chcemy żeby coś było prawdą, czasem też impresja może być zniekształcona przez to że czegoś się boimy. I to jest w sumie trudniejsze do wychwycenia niż chcenie, bo strach częściej udaje spokój.
Słucham tej rozmowy o błędach i filtrach i zastanawiam się nad czymś innym. Skoro sami przyznajecie że intuicja z medytacji potrafi się mylić, i to z konkretnych powodów jak strach albo życzenie, to właściwie czym różni się to od zwykłego myślenia życzeniowego? Pytam serio, nie złośliwie.
Chcę wrócić do tego co Brzozka mówiła o zapisywaniu lokalizacji w ciele, bo zaczęłam to robić po tej rozmowie. Na razie mam za mało danych żeby mówić o wzorcach ale jest coś ciekawego, mianowicie że sama czynność zapisywania gdzie to czuję zmusza mnie do lepszego skupienia w trakcie medytacji. Jakby pytanie o miejsce wymuszało głębszą obecność.
To co Wisnia mówi o gardle jest dla mnie znajome. Mam takie skojarzenie z piątą czakrą i komunikacją, że może to są rzeczy które wiedzą jak się wyrazić zanim ty wiesz co mają wyrazić. Ale to tylko moje luźne skojarzenie, nie wiem czy to ma sens.
Czytam ten wątek od dawna i nie zabierałem głosu bo temat jest dla mnie trochę nowy. Ale to co Nikodem napisał o siatce pojęciowej mnie uderzyło, bo sam ciągle szukam jakiegoś frameworku żeby to wszystko poukładać i może właśnie przez to blokuję coś naturalnego. Czy ktoś medytuje bez żadnego systemu, po prostu obserwuje i nie nazywa?
