Ja mam notes dosłownie w zasięgu ręki i piszę zanim jeszcze porządnie otworzę oczy. Czasem to są bazgroły których potem ledwo odczytać, ale jest. I zgadzam się z Michalinką że czas od medytacji do zapisania jest kluczowy. Ale chciałam się zapytać, bo to mnie ciągnie od jakiegoś czasu, czy ktoś próbował nagrywania głosowego zamiast pisania? Czy to w ogóle działa tak samo?
Nagrywanie głosowe to dla mnie nie działało w ogóle, bo słyszę swój głos i od razu zaczynam korygować co mówię, co jest kompletnym wyjściem z tamtego stanu. Natomiast mam pytanie do całej tej dyskusji o zapisywaniu, czy wy piszecie głównie obrazy, uczucia, czy jakieś konkretne przekonania które się pojawią? Bo mam wrażenie że każdy notuje coś innego.
Ja jak próbuję pisać po medytacji to wychodza mi bardziej uczucia niz obrazy. Ale może to jest ten kanał o którym Michalinka pisała, że jedni czują ciałem a inni widzą. Czy to oznacza że ja jestem raczej czuciowa? i czy to w ogóle ważne do rozwijania intuicji?
chyba jedno i drugie razem, trudno mi rozdzielić. Na przykład czuję takie ociężenie w klatce piersiowej kiedy coś jest nie tak, ale to jest jednocześnie jakiś smutek. Nie wiem czy to w ogóle intuicja czy po prostu emocja.
To jest coś z czym ja też się borykam. Nie wiem kiedy coś jest intuicją a kiedy po prostu lękiem który mówi mi żebym się nie ruszała. Czy jest jakaś różnica w tym jak to się czuje w ciele?
Jak dla mnie lęk jest bardziej napięty, jakieś ściśnięcie w żołądku albo szyi. A intuicja jak jest naprawdę, to jest spokojniejsza nawet jeśli mówi coś trudnego. Ale to jest moje, nie wiem czy tak samo jest u innych.
Szczerze mówiąc próbuję, dlatego tu jestem. Ale trudno mi zaufać czemuś co nie ma żadnego punktu weryfikacji. I właśnie dlatego to pytanie o zapisywanie które Michalinka opisała wydało mi się sensowne. To przynajmniej coś konkretnego.
Wracając do tego co Hipolit pytał o czas, bo to jest dla mnie ważne. Czy pięć minut naprawdę może coś zmienić jeśli się robi codziennie? Pytam bo mam wrażenie że te krótkie sesje to takie niby-medytowanie i czuję się potem trochę jakbym nic nie zrobiła.
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno pytanie bo mnie to nurtuje. Czy wy macie jakieś stałe godziny medytacji, czy robicie to kiedy wam pasuje? Bo słyszałam że pora dnia może wpływać na jakość i na to co się pojawia, ale nie wiem czy to prawda czy mit.
Chyba szukam bardziej tego wyciszenia i właśnie tej intuicji o której jest ten wątek. Więc rozumiem że rano byłoby lepiej? Tylko mam problem bo rano to ja ledwo żyję przez pierwszą godzinę 🙂
A czy ktoś próbował medytować o tej samej godzinie przez kilka tygodni i potem celowo zmienić porę, żeby porównać? Bo mnie to ciekawi od strony takiej bardziej mierzalnej, czy faktycznie widać różnicę w tym co się notuje po.
A czy jak ktoś ma bardzo nieregularny tryb życia to w ogóle da sie robić tę regularnosc o której mówicie? Bo ja pracuję zmianowo i moje godziny się co tydzień zmieniją. Czuję się z tym trochę wykluczona z tej całej rozmowy o porach.
Właśnie o to chciałam się zapytać, bo słyszałam o tym rytuale wejścia w stan. Czy wy macie jakieś takie stałe rzeczy które robicie zanim zaczniesz właściwą medytację? Bo ja siedzę i czekam aż coś się zacznie i nic się nie zaczyna.
chyba to drugie, siedzę i niby jestem cicho, myśli trochę wolniejsze, ale nie mam poczucia że cokolwiek się dzieje. Jakby to była zwykła cisza a nie ta szczególna o której inni piszą. Może ja po prostu tego nie czuję?
Mam wrażenie że to poczucie że nic się nie dzieje jest jednym z częstszych etapów i wcale nie znaczy że nic się nie dzieje. Ale mam pytanie do Wisni, jak długo siedzisz zazwyczaj w jednej sesji? Bo jest różnica między pięć minut a dwadzieścia.
Ja też siedzę tyle i mam podobne odczucia. Ale mnie zastanawia coś innego w tej rozmowie o intuicji. Czy wy w ogóle zauważacie po czasie że wasze przeczucia z medytacji się sprawdzają? Bo to chyba jedyna realna weryfikacja.
To jest bardzo uczciwe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale właśnie dlatego prowadzę zapiski od lat, żeby móc patrzeć na wzorce, a nie na pojedyncze trafienia. Jedna trafna impresja nic nie znaczy. Ale jeśli przez kilka miesięcy określony rodzaj odczucia konsekwentnie poprzedza określony rodzaj zdarzeń, to to jest już coś do przemyślenia.
Czy ten dziennik o którym wszyscy mówią to musi byc specjalny zeszyt, czy mozna w zwykłym? Pytam bo słyszałem że niektórzy mają oddzielne notatniki do różnych rzeczy i zastanawiam sie czy to ma jakieś znaczenie czy to jest tylko organizacja.
A wracając do mojego problemu z tą ciszą, bo nadal mnie to nurtuje. Czy ktoś z was miał taki moment przełomowy, po którym nagle poczuł że medytacja zaczyna coś dawać? Bo czytam wasze opisy i trochę mam poczucie że u mnie tego przełomu nie ma i może nie będzie.
Ale jak mam czekać na efekty które widać dopiero po roku to trochę za długo. Nie mówię że chcę cudów, ale jeśli po miesiącu regularnego siedzenia nie ma żadnej różnicy to jak w ogóle wiadomo że to ma sens?
Ciekawi mnie jak wy oceniacie ten postęp, bo Orlikowa wspomniała o reakcjach w życiu, Michalinka mówi o wzorcach w notatkach. Ale czy ktoś próbował jakoś to zestawić, na przykład zapisywać nie tylko to co pojawia się w medytacji ale też konkretne sytuacje z dnia i szukać połączeń? Bo mnie to interesuje od strony takiej bardziej mierzalnej.
Benedyk zadaje pytanie które nie ma prostej odpowiedzi i myślę że dobrze że je zadaje. Moja robocza odpowiedź jest taka, że wzorzec który wynika z intuicji ma zazwyczaj inną jakość niż ten który skonstruowałam. Wzorzec konstruowany jest logiczny, ułożony. Ten który przychodzi z głębszego miejsca jest często nieoczekiwany, nie pasuje do mojego myślenia o sobie. Ale to subiektywne i wiem że to nie odpowiada na pytanie o weryfikację.
A ja mam głupie pytanie, czy medytacja pod kątem intuicji różni sie jakoś od zwykłej medytacji wyciszającej? Bo czytam wątek i mam wrażenie że wy robicie coś innego niż tylko siedzenie w ciszy, ale nie rozumiem co.
A to co powiedziała Orlikowa o intencji to mnie uderzyło, bo ja nigdy nie myślałam że intencja przed medytacją ma znaczenie. Ja po prostu siadam. Czy wy zawsze wchodzicie z jakimś pytaniem albo nastawieniem, czy to zależy od dnia?
A czy to nie jest tak że jak wchodzisz z pytaniem to masz gotową ramę i wszystko interpretujesz przez tę ramę? Mnie to zawsze trochę niepokoi bo nie wiem czy to co czuję podczas medytacji z pytaniem jest odpowiedzią czy po prostu moim własnym myśleniem.
Słuchajcie, spróbuję dzisiaj z tą intencją o której piszecie, bez konkretnego pytania, żeby zobaczyć czy to cokolwiek zmieni. I może w końcu zacznę te notatki. Ale mam jeszcze jedno pytanie, jak długo zazwyczaj czekasz po medytacji zanim zaczniesz pisać? Czy od razu, czy po jakimś czasie?
To co Nikodem mówi o tym co przetrwa jest ciekawe. Mnie się wydaje że te dwa podejścia mogą mówić o różnych typach intuicji. Jedno to ta natychmiastowa impresja, ulotna, obrazkowa. Drugie to coś co zostaje jako poczucie, nastrój, kierunek. Może warto notować oba, ale osobno? Ciekawa jestem czy ktoś z was próbował rozróżniać te dwie warstwy.
