Forum

Asystent AI
Medytacja a lęk spo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a lęk społeczny - czy zmniejsza obawy przed interakcjami?

Strona 1 / 2

Wpisy: 666
Rozpoczynający temat
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się, czy medytacja rzeczywiście może pomóc przy lęku społecznym. Mam na myśli konkretnie tę sytuację, gdy idę gdzieś między ludzi i od razu czuję się obserwowana, oceniana, mówię nie to co chcę, czerwienię się... Próbowałam ostatnio kilku technik oddechowych przed wyjściem z domu i miałam wrażenie, że coś pomogło, ale nie wiem czy to nie był zwykły przypadek. Czy ktoś tu regularnie medytuje właśnie z myślą o kontaktach z ludźmi? Chodzi mi o to, czy zmienia się coś w środku, czy tylko na chwilę?


Odpowiedz
109 odpowiedzi
Wpisy: 301
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Medytuję od jakiegoś czasu i powiem tyle - pierwsze zmiany poczułam właśnie w sytuacjach społecznych. Ale nie w ten sposób, że nagle przestałam się stresować. Bardziej... zaczęłam zauważać ten lęk wcześniej, zanim mnie całkowicie zaleje. I to już coś daje. Pytanie do ciebie - co konkretnie robiłaś przed wyjściem? Samo oddychanie, czy coś więcej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Geomantka_E głównie skupiałam się na oddechu, tak z pięć minut, żeby zwolnić tętno. Ale zastanawiam się teraz, czy to w ogóle można nazwać medytacją, czy to tylko ćwiczenie oddechowe. Bo widzę że ty piszesz o zauważaniu lęku, a ja wtedy raczej próbowałam go zagłuszyć. Czy to inna technika?


Odpowiedz
Wpisy: 739
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie to jest kluczowe pytanie - czy chodzi o zagłuszenie tego, co czujesz, czy o zmianę relacji z tym uczuciem. Bo z mojego doświadczenia wynika, że próba zagłuszenia lęku przez oddech to krótkoterminowe koło ratunkowe. Medytacja uważności działa inaczej - uczysz się z tym siedzieć, nie uciekać. Ale to wymaga czasu i to nie jest przyjemne na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Kamilką, choć chciałabym dodać coś z innej perspektywy. Pracowałam z kilkoma osobami, które opisywały dokładnie to, co Goryczka - poczucie bycia obserwowaną, czerwienienie się, blokada słowna. I w każdym przypadku pytałam najpierw: co się konkretnie dzieje w ciele tuż przed tym momentem. Bo często lęk społeczny ma bardzo somatyczny sygnał startowy. Medytacja może pomóc go wcześniej złapać, ale nie u każdego tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował medytacji przy samym lęku, znaczy nie przed wyjściem, ale już będąc w tej sytuacji? Bo mnie najbardziej blokuje właśnie moment, gdy już jestem w towarzystwie i coś się zacina. Wtedy nie mam żadnej możliwości żeby 'usiąść i medytować', no nie? Czy mindfulness da się stosować na żywo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Keijla92 tak, to się nazywa medytacja w działaniu i jest całkiem inaczej niż siadanie na macie. Chodzi o to, żeby w tej stresowej chwili zakotwiczać się w czymś fizycznym - stopach na podłodze, odczuciu powietrza, dźwiękach wokół. To nie eliminuje napięcia, ale daje coś, do czego możesz wrócić zamiast spirali myśli. Mnie to faktycznie pomogło przy zebraniach w pracy. Ale trzeba to ćwiczyć wcześniej, żeby potem działało automatycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@rafalek97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Hm, nigdy o tym tak nie myślałem, że medytacja może mieć coś wspólnego z sytuacjami społecznymi. Dla mnie to zawsze była rzecz do robienia w ciszy, sam ze sobą. Ale jak czytam te posty to zaczynam się zastanawiać - czy to nie jest tak, że najpierw trzeba dużo poćwiczyć w spokoju, żeby potem działało w chaosie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 739

@Rafalek97 dokładnie tak to działa. Medytacja w ciszy to trening. A potem te same mechanizmy zaczynają działać w biegu, bo mózg już wie, co ma robić. Podobnie jak jazda na rowerze - najpierw uczysz się na spokojnej ulicy, potem wjeżdżasz w ruch. Tylko że tutaj trenujemy uwagę, nie mięśnie.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, które mnie gryzie - bo rozmawiamy o medytacji i lęku społecznym, ale nikt nie powiedział wprost, o jakim lęku mówimy. Bo jest różnica między trochę stresującym spotkaniem towarzyskim a prawdziwą fobią społeczną, gdzie człowiek tygodniami unika kontaktów. Pytam, bo techniki, które pomagają przy stresie, mogą być niewystarczające przy głębszym problemie. Goryczka, jak mocno to u ciebie wpływa na codzienne życie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Sybilka dobre pytanie i chyba sama nie jestem pewna. Nie unikam ludzi, chodzę do pracy, spotykam się z bliskimi. Ale mam silny lęk przed nowymi sytuacjami, obcymi ludźmi, oceną grupy. Czerwienienie się to przy mnie nagminne i bardzo mnie to blokuje, bo potem myślę o tym zamiast o rozmowie. Nie wiem gdzie to przebiega granica między 'stresem' a 'prawdziwą fobią'.


Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Goryczka to co opisujesz brzmi jak coś, czego bardzo wiele osób doświadcza, ale rzadko mówi na głos. Ta spirala - czerwienienie się, myśl o czerwieniu, jeszcze większe czerwienienie - to klasyczny przykład tego, jak umysł sam siebie nakręca. Medytacja może tu pomóc właśnie przez rozluźnienie tej pętli, bo uczysz się obserwować myśl bez natychmiastowego reagowania na nią. Ale - i tu powtórzę pytanie Sybilki - czy rozmawiałaś z kimś specjalistą? Bo to nie wyklucza medytacji, wręcz przeciwnie.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że się wtrącam bo dopiero zaczynam się tym interesować, ale nie rozumiem jednej rzeczy - jak medytacja ma niby zmienić to, co się dzieje między ludźmi? To nie jest tak, że ci ludzie dalej będą patrzeć i oceniać? Zmiana jest tylko w głowie czy też coś zewnętrznie się zmienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 739

@Wikusia76 zmiana jest w głowie, ale to nie znaczy, że jest 'tylko'. Bo to właśnie głowa decyduje, czy sytuacja cię paraliżuje czy nie. Ci ludzie faktycznie mogą patrzeć, ale twoja reakcja na to spojrzenie - to jest właśnie ta część, na którą masz wpływ. I nad tym pracuje medytacja. To nie jest magiczne usunięcie trudności, to zmiana twojej relacji z nimi.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@alusia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanko bo czytam i jest mi blisko do tematu - czy jest jakas konkretna medytacja polecana akurat na ten lęk? Bo słyszałam o medytacji metta, tej z życzliwością, i podobno pomaga właśnie gdy mamy problem z ludźmi. Czy ktoś to ćwiczył? Choć może piszę głupoty i się mylę co do nazwy 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Alusia88 nie piszesz głupot, metta (loving-kindness) to faktycznie medytacja, która jest często polecana przy trudnościach w relacjach. Chodzi w niej o kultywowanie życzliwości najpierw wobec siebie, potem wobec bliskich, potem obcych. Ale szczerze? Dla mnie osobiście bardziej pomogła zwykła obserwacja oddechu i body scan, bo nauczyły mnie zauważać napięcie w ciele zanim przerodziło się w panikę. Metta to osobny poziom, ale warto próbować.


Odpowiedz
Wpisy: 666
Rozpoczynający temat
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

To teraz mnie zastanawia jedna rzecz - Geomantka_E powiedziała, że zaczęła zauważać lęk wcześniej. Ale co potem? Znaczy - zauważam że mi się serce przyspiesza i ręce pocą, i co z tym robię? Bo sama świadomość bez narzędzia działania to chyba nie wystarczy? Może źle rozumiem jak to działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Goryczka świadomość sama w sobie już zmienia reakcję. Brzmi paradoksalnie, ale tak to działa - kiedy zauważasz lęk i mówisz sobie 'o, to jest lęk', twój mózg wychodzi z trybu reakcji i wchodzi w tryb obserwacji. To są dosłownie różne struktury w mózgu, które się aktywują. Nie musisz nic 'robić' z lękiem. Chodzi o to, żeby nie wchodzić automatycznie w jego spiralę. Choć rozumiem, że to łatwo powiedzieć a trudno poczuć w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 159
(@kunegunda80)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji i mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony wszystko co tu piszecie brzmi sensownie i wierzę, że dla wielu osób medytacja naprawdę pomaga. Ale z drugiej - czy nie ma ryzyka, że ktoś z poważniejszym problemem zadowoli się medytacją zamiast szukać pomocy? Pytam bo mam w otoczeniu osobę, która przez lata 'medytowała i pracowała nad sobą' i to nie wystarczyło - w końcu trafiła do terapeuty i wtedy coś ruszyło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Kunegunda80 masz rację i to ważna uwaga. Medytacja i terapia to nie są rzeczy, które się wykluczają - i właśnie terapeuci coraz częściej polecają mindfulness jako uzupełnienie, nie zamiast. Ale rozumiem co mówisz - czasem 'praca nad sobą' staje się wymówką żeby nie sięgać po pomoc z zewnątrz. To delikatna granica. Myślę, że warto pytać siebie: czy moje życie faktycznie się zmienia, czy tylko czuję się lepiej podczas medytacji ale potem wszystko wraca?


Odpowiedz
(@rafalek97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 81

@Pandora a to co powiedziałaś na końcu mnie uderzyło - że 'praca nad sobą' może być wymówką. Nie pomyślałem o tym tak. Ale jak rozróżnić, że ktoś faktycznie pracuje nad sobą przez medytację a nie ucieka od problemu?


Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Rafalek97 pytasz o coś ważnego. Mnie pomogło jedno proste pytanie do siebie: czy po medytacji idę robić to, czego się boję, czy idę spać? Bo medytacja może być bardzo wygodnym sposobem na udawanie, że się pracuje, gdy tak naprawdę chodzi się w kółko.


Odpowiedz
Wpisy: 739
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest chyba jedno z trudniejszych pytań w tym temacie, bo granica jest naprawdę cienka. Dla mnie wyznacznikiem jest to, czy twoje życie się zmienia - czy jest ci łatwiej w tych sytuacjach z miesiąca na miesiąc, czy siedzisz i medytujesz, ale nadal unikasz wszystkiego co trudne.


Odpowiedz
Wpisy: 666
Rozpoczynający temat
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

To mnie trochę niepokoi, bo sama nie jestem pewna po której stronie tej granicy jestem. Medytuję, czuję się trochę lepiej, ale... czy wchodzę w trudne sytuacje? Raczej nie. Czy to oznacza, że to nic nie daje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Goryczka dodałabym do tego pytania Sybilki jeszcze jedno - jak długo ćwiczysz? Bo jeśli to kwestia kilku tygodni, to oczekiwanie że już powinna się zmieniać twoja aktywność w trudnych sytuacjach jest trochę przedwczesne. To działa jak fizjoterapia - najpierw zmniejsza ból, potem przychodzi sprawność.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

nie wyciągaj za szybko takich wniosków. To że czujesz się lepiej to już coś. Ale mam do ciebie pytanie - czy 'lepiej' znaczy spokojniej przed sytuacją, czy też zdarzyło ci się zareagować inaczej niż zwykle w kontakcie z obcą osobą?


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, a ja mam takie głupie może pytanie - czy wy to czujecie fizycznie? Bo jak Goryczka pisała o kołataniu serca i poceniu rąk, to rozumiem że to jest coś cielesnego. I zastanawiam się czy medytacja jakoś na to fizyczne działa, czy tylko na myśli?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 739

@Wikusia76 nie głupie wcale. Tak, działa fizycznie i to całkiem dosłownie - regularny trening oddechowy obniża bazowy poziom tętna i zmienia to, jak szybko ciało wchodzi w tryb stresu. To nie magia, to fizjologia. Ale żeby to poczuć, potrzeba czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to 'potrzeba czasu' jest dla mnie najcięższe. Bo lęk jest teraz, a efekty za kilka miesięcy. I w tym 'tymczasem' po prostu unikam sytuacji albo cierpię w nich. Jak wy to przeżywałyście na początku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Keijla92 szczerze? Strasznie. Pierwsze miesiące to było głównie frustracja, że medytuję a na przyjęciach nadal mi nogi miękną. Przełom przyszedł nie dlatego że nagle przestałam się bać, ale że zaczęłam rozpoznawać ten stan wcześniej. Jakby radar się zaostrzył.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@alusia88)
Połączone: 2 miesiące temu

A co to znaczy że radar się zaostrzył? Że bardziej czujesz lęk? Bo to brzmi jakby było gorzej a nie lepiej 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Alusia88 ha, rozumiem że tak to zabrzmiało. Chodzi o to, że zaczęłam go czuć zanim osiągnął szczyt - jakby system wczesnego ostrzegania. Wtedy mam jeszcze przestrzeń żeby coś z nim zrobić, zamiast reagować gdy już zalewa.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest naprawdę kluczowe rozróżnienie. Większość ludzi zaczyna 'pracę' z lękiem kiedy już jest za późno, bo emocja jest już tak silna, że przykrywa wszystko. Uważność przesuwa ten moment rozpoznania w czasie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunegunda80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 159

@Sybilka ale jak ktoś jest na początku drogi i jeszcze nie ma tego radaru - czy są jakieś ćwiczenia które pomagają go wyrobić? Bo Goryczka pyta o konkrety i chyba nie jest jedyną, która ich potrzebuje.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Kunegunda zadała dokładnie to pytanie, które mi siedziało w głowie. Bo ta rozmowa jest piękna merytorycznie, ale Goryczka na początku pytała o coś dość konkretnego - czy medytacja zmniejsza lęk społeczny. I odpowiedź jest gdzieś między 'tak, ale wolno' a 'zależy od wielu rzeczy', co... nie jest zbyt pomocne bez jakiegoś 'co konkretnie robić'.


Odpowiedz
Wpisy: 666
Rozpoczynający temat
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to czuję. Ale z drugiej strony ta rozmowa daje mi więcej niż szybka odpowiedź 'tak, medytuj i będzie lepiej'. Tylko nadal nie wiem od czego zacząć właśnie z tym lękiem społecznym, nie z medytacją w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 739
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

To może tak - czy próbowałaś kiedyś body scan? Nie dlatego że to jakiś cud, ale dlatego że uczy rozpoznawania napięcia w ciele zanim stanie się myślą. A lęk społeczny bardzo często zaczyna się od ciała, nie od głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@rafalek97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że znowu pytam o podstawy, ale co to jest body scan? Brzmi technicznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 739

@Rafalek97 nic technicznego - to powolne 'przeczesywanie' uwagą całego ciała, od stóp do głowy, i zauważanie co gdzie czujesz. Bez zmieniania, bez oceniania. Po prostu inwentaryzacja. Są nagrania z prowadzonym body scanem po polsku, jakbyś chciał spróbować.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

A czy to nie jest trochę jak skanowanie się pod kątem choroby? Bo jak zacznę słuchać ciała to się zacznę bać że coś z nim nie tak 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 739

@Wikusia76 to bardzo dobre pytanie i rozumiem tę obawę. Ale body scan to nie jest szukanie problemów - to bardziej jak sprawdzanie pogody. Patrzysz co jest, nie oceniasz. Jeśli czujesz napięcie w ramionach, to po prostu je zauważasz, nie diagnozujesz. Choć rozumiem, że dla kogoś z tendencją do zamartwiania się to może być ryzykowne na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@wikusia76)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie, bo ja jak słyszę 'słuchaj swojego ciała' to od razu zaczynam myśleć że coś mi dolega. Może to jest ten mój problem generalnie, nie tylko z medytacją 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 666
Rozpoczynający temat
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wikusia, to co mówisz brzmi dla mnie bardzo znajomo. Ja też mam tendencję do katastrofizowania i zastanawiam się czy body scan mi nie zaszkodzi właśnie z tego powodu. Kamilka, czy jest jakaś wersja tego ćwiczenia lepsza dla osób które mają skłonność do hipochondrii albo nadmiernej czujności?


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

to bardzo ważne zastrzeżenie. Są badania które sugerują że intensywna praktyka uważności u osób z wysokim poziomem lęku może na początku nasilać objawy, nie zmniejszać. Nie po to żeby was zniechęcić, ale warto to wiedzieć zanim ktoś zacznie i po tygodniu stwierdzi że jest gorzej i rzuci wszystko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sybilka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Pandora słyszałam o tym, ale czy wiesz w jakim kontekście te badania były robione? Bo mam wrażenie że często mówi się o tym przy intensywnych odosobnieniach, kilkudniowych sesjach, a nie przy codziennych krótkich praktykach. To trochę inna skala.


Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Sybilka masz rację, głównie chodzi o intensywne praktyki. Ale myślę że warto mieć z tyłu głowy że 'więcej' nie zawsze znaczy 'lepiej', szczególnie przy lęku społecznym gdzie kontakt z własnymi stanami może być przeciążający.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Czekajcie, to teraz się boję że medytacja mi zaszkodzi zamiast pomóc. Jak w ogóle rozpoznać czy idziemy w dobrym kierunku? Czy jest jakiś sygnał że to działa, a nie że właśnie sobie dokręcamy śrubę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Keijla92 u mnie sygnałem było to że zaczęłam być ciekawa swojego lęku zamiast tylko nim przerażona. Nie że zniknął, ale że mogłam na niego patrzeć z większej odległości. To brzmi abstrakcyjnie, ale kiedy to poczujesz, to wiesz.


Odpowiedz
(@alusia88)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 205

@Geomantka_E ale jak to możliwe żeby byc ciekawą czegoś co sprawia ból? Bo lęk to dla mnie nie jest coś co chciałbym obserwować, tylko chcę żeby zniknął jak najszybciej


Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Alusia88 dokładnie i o to chodzi - ta chęć żeby zniknął jak najszybciej to jest właśnie to co go nakręca. Im bardziej walczysz tym mocniej się trzyma. To mi kiedyś powiedziała jedna osoba i długo nie wierzyłam, ale potem zobaczyłam to u siebie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: