Coraz więcej osób pyta mnie o to jak medytacja wpływa na intuicję, więc postanowiłam założyć oddzielny wątek bo to temat na długą rozmowę. Sama przez kilka lat traktowałam medytację głównie jako sposób na wyciszenie, dopiero później zaczęłam zauważać, że im bardziej regularnie ćwiczę, tym częściej dostaję takie... przebłyski. Nagłe poczucie że coś wiem, bez żadnego logicznego uzasadnienia. I nie mówię tu o jakichś wielkich objawieniach, często to drobiazgi. Dzwoni telefon i wiem kto to jest, zanim spojrzę na ekran. Albo coś mnie powstrzymuje przed jakąś decyzją i potem okazuje się, że słusznie. Czy ktoś z was świadomie pracuje nad tym połączeniem? Bo mam wrażenie, że większość podejść do medytacji w ogóle nie porusza tego wymiaru.
Też to zauważyłam, ale długo nie wiedziałam jak to nazwać. Myślałam że to po prostu skutek uboczny wyciszenia, taki bonus. Ale teraz myślę że to nie jest przypadek. Kiedy umysł przestaje gadać bez przerwy, coś innego ma szansę się przebić. Chodzi mi o to, że intuicja chyba jest cały czas, tylko zagłuszana przez ten ciągły szum w głowie. Pytanie jest takie: czy medytacja to po prostu wyłącznik tego szumu, czy można coś zrobić żeby aktywnie wzmacniać ten głos?
Właśnie to mnie tutaj przyciągnęło. Medytuję od jakiegoś czasu ale bardzo nieregularnie i mam problem z tym żeby te przebłyski o których piszesz Michalinka były jakieś stabilne. Raz na kilka tygodni coś czuję bardzo wyraźnie, ale potem znowu cisza. Czy to kwestia systematyczności? Czy jak ktoś ćwiczy regularnie to ten głos jest bardziej dostępny na co dzień?
Słucham tej dyskusji z zainteresowaniem bo sam analizuję to trochę inaczej, przez pryzmat numerologii i cykli personalnych. Ale mam pytanie do Michalinki, bo piszesz o rozróżnianiu intuicji od lęku. To chyba najtrudniejsza część. Jak w praktyce to rozpoznajesz? Bo u mnie to bardzo często nakładają się na siebie i nie wiem co jest czym.
Przepraszam że wchodzę bo jestem raczej od rytuałów, ale to mnie zainteresowało. Czy intuicja to jest coś co każdy ma i może wyćwiczyc, czy są osoby które po prostu tego nie mają? Bo czytałem że to zależy od jakichś predyspozycji. Chciłem wiedzieć bo sam chyba nie czuję żadnych takich przebłyśków nawet jak medytuję.
Przyznam szczerze że podchodzę do tego sceptycznie. Jak dla mnie większość tych przebłysków to po prostu mózg przetwarza informacje poza świadomością i potem nam to podaje jako gotową odpowiedź. Nie ma w tym nic mistycznego. Ale z tego co czytam, medytacja rzeczywiście poprawia coś co psycholodzy nazywają wglądem, więc może po prostu poprawia ten właśnie proces? Bez wchodzenia w temat duchowości.
Ja mam pytnie, bo troche gubie się w tej rozomowie. Czy wy medytujecie w jakiś specjalny sposob żeby właśnie tę intuicję rozwijać, czy wystarczy zwykła medytacja na oddech? Bo ja robiłam kilka razy i nic takiego nie czułam, tylko że zasnęłam 🙂
Odpowiadając i Serafince i Wisni, bo pytacie o podobne rzeczy. Moim zdaniem nie ma jednej techniki dla wszystkich. Medytacja uważności na oddech to dobra podstawa bo uczy obserwacji bez oceniania, a to potem przenosi się na obserwację własnych impulsów. Praca z czakrą szóstą może dać szybsze efekty ale jeśli nie ma tej podstawy to łatwo się pogubić i nie wiadomo co jest czym. Mam pytanie do was obu, jak długo medytujecie w jednej sesji i jak często?
Czytam ten wątek od początku i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy macie takie doświadczenie, że po jakimś czasie regularnej medytacji zaczyna się inaczej odbierać karty, sny albo inne znaki? Bo ja nie medytuję jakoś systematycznie, ale po tych kilku tygodniach gdy chodziłam na zajęcia z mindfulness, tafla podczas rozkładania kart była jakaś inna. Trudno to wytłumaczyć.
Dobra, ale ile to trwa zanim zacznie działać? Bo czytam i każdy pisze że to długo, regularnie, miesiącami. Czy nie ma jakiegoś szybszego sposobu na uruchomienie tej intuicji? Pytam serio, bo nie mam cierpliwości do siedzenia przez miesiące żeby zobaczyć efekt.
Chciałam zapytać bo trochę inaczej podchodzę do tego tematu. Mam taki problem że bardzo chcę rozwinąć intuicję bo przydałaby mi się do podejmowania decyzji w pewnej sytuacji życiowej i może właśnie przez to za bardzo się staram i nic nie czuję. Czy jest jakiś sposób żeby medytować bez tego napięcia że chcę czegoś konkretnego?
Słucham tej dyskusji i mam takie pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Czy wy rozróżniacie między intuicją a innymi sygnałami, na przykład snami, przypadkowymi symbolami, synchronicznościami? Bo mi się zdaje że to wszystko jest jakby z jednego źródła, tylko przez inne kanały. I zastanawiam się czy rozwijając medytację automatycznie otwieramy się na wszystkie te kanały naraz, czy raczej każdy ma swój dominujący i inne słabiej odpowiadają.
No właśnie, mnie to rozmywanie ciekawi. Czy to jest dobre, że się rozmywa, czy raczej powinniśmy umieć je rozdzielać? Bo z jednej strony wszystko z jednego źródła brzmi spójnie, ale z drugiej strony może to utrudnia pracę z konkretnymi technikami?
Dorzucę tu swój wątek bo to co pisze Nikodem mi coś przypomina. W numerologii mam podobny problem z cyklami, czas kiedy jeden cykl się nakłada na drugi to trudno powiedzieć co pochodzi skąd. I intuicja w takim momencie jest wyjątkowo trudna do uchwycenia. Czy ktoś z was ma podobnie, że okoliczności zewnętrzne wpływają na to jak wyraźny jest ten wewnętrzny głos?
Przeprszam że wchodzę w inne pytanie, ale chciałam sie zapytac bo to mnie ciekawi. Michalinka pisała wcześniej o różnych kanałach, że jedni czują ciałem, inni obrazami. Ja chyba nie wiem jaki mam swój. Jak można to sprawdzić, jest jakaś metoda?
A czy czakra trzeciego oka naprawdę pomaga w rozwijaniu intuicji, bo pytałam o to wcześniej i nie za bardzo dostałam odpowiedź? Słyszałam różne zdania, że praca z nią otwiera coś w percepcji, ale nie wiem czy to nie jest trochę na wyrost.
próbowałam raz, skupiałam wzrok wewnętrznie na tym miejscu i czułam jakieś mrowienie. Nie wiem czy to cokolwiek znaczy, czy tylko mi się wydawało. Ale trudno mi było utrzymać uwagę dłużej niż kilka minut.
Mrowienie to już coś, ja bym to wzięła jako sygnał. Chociaż rozumiem że nie wiesz czy to prawdziwe czy nie. Sama mam tak że jak czegoś bardzo szukam to potem nie wiem czy to znalazłam czy tylko chciałam znaleźć.
Ale chwila, bo to mnie trochę niepokoi. Jeśli nie analizujemy tego czy to prawdziwe, to jak odróżnić intuicję od zwykłego błądzenia myślami albo od tego co po prostu chcemy usłyszeć? Czy nie ma tu jakiegoś mechanizmu weryfikacji, który da się zastosować bez niszczenia tego stanu?
Zapisywanie to ciekawy pomysł. Ja to robię przy runach i naprawdę pomaga zobaczyć retrospektywnie co było trafne. Ale mam pytanie do Michalinki, czy po jakimś czasie zauważyłaś że twoje intuicyjne odczyty w jakichś obszarach życia są trafniejsze niż w innych? Bo ja mam wrażenie że to nie jest równomiernie rozłożone.
To akurat mnie bardzo porusza bo ja właśnie chciałam używać intuicji do czegoś co bardzo mnie dotyczy osobiście. I teraz rozumiem dlaczego to nie działa. Ale to jest trochę frustrujące, bo do czego mi intuicja jeśli nie mogę jej używać tam gdzie najbardziej jej potrzebuję?
Słucham tej rozmowy i mam takie pytanie, bo chyba wcześniej nikt tego nie powiedział wprost. Czy regularna medytacja na oddech, bez żadnych specjalnych technik, naprawdę wystarczy żeby w końcu coś poczuć? Bo ja nie mam głowy do skomplikowanych metod i wolałabym żeby to było proste.
Okej, ale ja mam może głupie pytanie. Jak długo powinno trwać jedno siedzenie żeby miało sens? Bo widzę że jedni piszą o kilku minutach a inni o godzinach. Czy to nie jest tak że ktoś zaczyna od pięciu minut i nigdy nie dochodzi do czegoś głębszego, bo po prostu jest za krótko?
No właśnie, Hipolit, to jest pytanie które słyszę bardzo często i rozumiem skąd się bierze. Powiem ci jak to widzę, ale to nie jest żadna reguła. Pięć minut dziennie, regularnie, naprawdę może dać więcej niż godzina raz na tydzień. Chodzi o nawyk, o to żeby mózg w ogóle nauczył się że jest taka pora kiedy zwalnia. A co do tego czy się dochodzi głębiej, to mam pytanie do ciebie, bo ciekawi mnie co ty rozumiesz przez głębiej?
No właśnie nie wiem jak to nazwać. Chyba chodzi mi o to żeby nie siedzieć tylko z myślami w głowie ale żeby coś poczuć, jakiś spokój albo co ludzie tu opisują jako ten wewntrzny głos. Ale może to głupie oczekiwanie jak się dopiero zaczyna.
Wracając do tego co Michalinka mówiła wcześniej o zapisywaniu, ja chciałem dopytać jedną rzecz. Czy ty zapisujesz przed medytacją, po, czy w trakcie? Bo mam wrażenie że sama chwila kiedy to robisz może wpływać na to co widzisz retrospektywnie.
Próbowałem, ale mam problem bo jak biorę telefon albo notes to już wychodzę z tego stanu. Jakby samo sięgnięcie po coś fizycznego przerywało. Czy ty masz na to jakiś sposób?
