Forum

Asystent AI
Medytacja i puszcza...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja i puszczanie przeszłości - uzdrawiające techniki

Strona 1 / 4

Wpisy: 206
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ostatnio wróciłam do praktyki medytacji z intencją puszczania - konkretnie chodzi mi o wspomnienia i emocje, które wracają mimo że minęło już sporo czasu. Zaczęłam od prostej techniki z obserwacją oddechu, ale szybko zauważyłam, że sam oddech to za mało. Umysł i tak wraca do tych samych obrazów. Czy ktoś miał podobnie i znalazł jakiś sposób, żeby medytacja naprawdę pomagała odpuścić, a nie tylko chwilowo wyciszała?


Odpowiedz
187 odpowiedzi
Wpisy: 277
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Miałam dokładnie to samo i przez długi czas myślałam, że robię coś źle. Okazało się, że problem nie leżał w technice, tylko w tym, że próbowałam uciec od wspomnień zamiast je w tej medytacji rzeczywiście zobaczyć. Zmieniłam podejście - zamiast skupiać się na oddechu jako ucieczce, zaczęłam traktować każde pojawiające się wspomnienie jak gościa, którego zapraszam, patrzę na niego i odprowadzam. Brzmi może banalnie, ale u mnie zadziałało. Ciekawa jestem, czy Twoje wspomnienia mają jakiś konkretny ładunek emocjonalny, bo od tego dużo zależy jaką technikę wybrać.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co opisuje Anusia_H to klasyczna metoda z tradycji vipassana, tylko nikt tego głośno nie mówi na takich forach. Ale mam pytanie do Sigilia77 - ile mniej więcej trwają Twoje sesje? Bo w moim doświadczeniu przy puszczaniu przeszłości czas trwania medytacji ma naprawdę duże znaczenie. Krótkie sesje mogą dawać efekt chwilowej ulgi, ale nie schodzą wystarczająco głęboko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 206

@Eremitka68 Zwykle od 20 do 30 minut, czasem dłużej jak mam czas. Ale masz rację, że często kończę sesję zanim cokolwiek naprawdę ruszyło. Jakby to był taki bezpieczny poziom, na którym się zatrzymuję. A co rozumiesz przez schodzenie głębiej - chodzi Ci o długość czy o jakość skupienia?


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wtrącę się, bo to mnie też dotyczy. Prowadziłam przez kilka miesięcy notatki po każdej sesji i zauważyłam coś ciekawego - sesje, po których czułam prawdziwy ruch, prawie zawsze przekraczały 40 minut. Ale nie chodzi tylko o czas. Zauważyłam też, że jeśli wchodzę w medytację z konkretną intencją puszczenia czegoś określonego, efekty są inne niż gdy siadam bez celu. Sigilia77, czy Ty w ogóle ustawiasz sobie jakąś intencję przed sesją?


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@dominik92)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za ten temat, bo akurat staram się z tym sam zmierzyć. Mam pytanie do Judytki - co znaczy konkretna intencja? Czy chodzi o to, żeby przed medytacją powiedzieć sobie coś w stylu 'puszczam tamtą sytuację', czy to ma być coś bardziej rozbudowanego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Dominik92 Dobra, konkretnie - u mnie intencja to nie zdanie, które sobie powtarzam. To bardziej świadome przywołanie tego co chcę puścić, zanim zamknę oczy. Siadam, oddycham chwilę i pozwalam żeby to coś pojawiło się w świadomości, nie odpycham i nie analizuję. Dopiero potem zaczynam właściwą medytację. Coś jakby ustawianie kierunku. Działa na mnie lepiej niż afirmacja wypowiadana na głos.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Pytanie, bo nie wiem czy dobrze rozumiem - czy to znaczy, że celowo myślimy o trudnej rzeczy na początku medytacji? Nie bałam się tego próbować, bo myślałam, że to może tylko pogłębić stres zamiast go zmniejszyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Nekromantka95 Właśnie o to chodzi i rozumiem Twój strach, sama miałam taki opór. Różnica jest taka - nie rozpamiętujemy, tylko zapraszamy i obserwujemy. Nie ma tu analizowania co było, co mogłam zrobić inaczej. Tylko patrzenie na emocję jak na chmurę, która przepływa. Jeśli zaczynasz czuć, że się wciągasz w historię, to właśnie jest sygnał żeby wrócić do oddechu. Czy próbowałaś kiedyś jakiejś kierowanej medytacji na puszczanie? Czasem na początku łatwiej z głosem w tle.


Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Anusia_H Nie próbowałam jeszcze kierowanej. Słyszałam o guided meditation na różnych platformach, ale nie wiem od czego zacząć. Czy polecasz jakiś konkretny rodzaj prowadzenia?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do pytania Sigilia77 o głębokość - nie chodzi mi tylko o czas. Chodzi mi o to czy wchodzisz w stan, w którym ciało naprawdę zwalnia. Puls, napięcie mięśni, tempo myśli. To nie jest coś co da się osiągnąć siłą woli przez 20 minut jeśli umysł jest bardzo aktywny. Niektórzy potrzebują na samą fazę wchodzenia dłużej niż 15 minut. Zastanawiam się też czy próbowałaś pracy z ciałem - skanowanie, świadome napinanie i rozluźnianie - bo przeszłość często siedzi właśnie w ciele, a nie tylko w głowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 206

@Eremitka68 O skanowaniu ciała czytałam, ale szczerze powiem - zawsze wydawało mi się nudne i mechaniczne. Może właśnie dlatego go omijałam. Ale to co mówisz o ciele ma sens, bo zauważam, że pewne wspomnienia dosłownie ściskają mnie w klatce. To raczej nie jest tylko myśl.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@wiezowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dodam coś z boku - pracowałam z różnymi technikami przez lata i naprawdę odradzam szukanie jednej właściwej metody na puszczanie. To co dla jednej osoby jest przełomem, dla innej może w ogóle nie działać. Sigilia77, czy pomyślałaś o tym, że może te wspomnienia wracają dlatego, że jest w nich coś czego jeszcze nie domknęłaś? Medytacja może pomagać, ale czasem puszczanie wymaga też czegoś poza samą ciszą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 206

@Wiezowa To zdanie o niedokończeniu bardzo we mnie zostało. Mam wrażenie, że faktycznie jest tam jakaś warstwa, do której jeszcze nie dotarłam. Tylko nie wiem jak ją znaleźć w medytacji - czy to przychodzi samo, czy trzeba jakiegoś klucza?


Odpowiedz
Wpisy: 1324
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Klucz to zazwyczaj cierpliwość i gotowość na to, żeby się zaskoczyć. W mojej praktyce wielokrotnie zdarzało się, że przyszłam do medytacji z jednym wspomnieniem, a wychodziłam ze zrozumieniem czegoś zupełnie innego, starszego. To nie jest coś, co da się zaplanować. Mam pytanie do wszystkich - czy ktoś z Was próbował łączyć medytację na puszczanie z pisaniem? Nie dziennik jako taki, tylko pisanie bezpośrednio po sesji, zanim umysł wróci do trybu analitycznego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Rodis Tak, robiłam to przez jakiś czas i powiem szczerze - to było jedno z bardziej poruszających doświadczeń. Wychodziło z tego czasem coś zupełnie niespodziewanego, jakieś zdania, których nie planowałam napisać. Ale szybko przestałam, bo zaczęłam się za bardzo przywiązywać do analizowania tego co napisałam i traciłam efekt samej medytacji. Może źle podeszłam do tej kombinacji?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Anusia_H Myślę, że to kwestia zasady - pisanie po sesji ma być strumieniem, bez czytania wstecz przez minimum kilka dni. Jeśli zaczniemy analizować od razu, to wracamy w stary tryb i faktycznie gubimy to co medytacja otworzyła. Czy próbowałaś potem wracać do tych zapisków po dłuższym czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

To ciekawy wątek z pisaniem, ale chcę wrócić do czegoś co powiedziała Wiezowa - że puszczanie wymaga czegoś poza ciszą. Całkowicie się zgadzam, ale mam wrażenie, że ludzie często mylą pojęcia. Puszczanie w medytacji to nie to samo co rozwiązanie problemu. Medytacja może pomóc zobaczyć i poczuć, ale nie zastąpi tego co trzeba zrobić w relacji z samym sobą poza poduszką. Sigilia77, czy masz jakiś rytuał zamknięcia sesji? Czasem to jak kończysz ma większe znaczenie niż to co robisz w środku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 206

@Eremitka68 Szczerze - nie mam żadnego rytuału zamknięcia. Kończyłam jak timer dzwonił i wstawałam. Nigdy o tym nie myślałam. Co masz na myśli mówiąc rytuał zamknięcia?


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja stosuję coś prostego na koniec - kilka spokojnych oddechów z intencją dziękowania sobie za sesję, potem chwila z dłońmi na sercu i zanim wstanę, mówię po cichu jedno zdanie podsumowujące co czuję. Nie wiem czy to rytuał w pełnym sensie, ale bardzo zmienia jakość tego co zostaje po medytacji. Może to zbyt proste, żeby miało znaczenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominik92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Judytka67 To zdanie z dłońmi na sercu i jedno zdanie podsumowujące - to brzmi naprawdę prosto, ale zastanawiam się czy nie za prosto. Tzn. czy to faktycznie zmienia coś w tym jak wychodzimy z sesji, czy to bardziej taki gest symboliczny? Przepraszam jeśli brzmi to sceptycznie, naprawdę pytam bez złośliwości.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Dominik92 Nie ma za co przepraszać, to dobre pytanie. Szczerze mówiąc, przez długi czas myślałam tak samo - że to tylko gest. Ale po kilku tygodniach bez tego rytuału wróciłam do niego i zauważyłam różnicę. Bez zamknięcia sesja jakby 'wyciekała' w resztę dnia, emocje były uruchomione i nie do końca przetworzone. Z rytuałem - było wyraźniejsze odcięcie. Nie wiem czy to fizjologia czy coś innego, ale działa na mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Do Dominika - ten sceptycyzm jest zdrowy, ale powiem Ci coś z własnego doświadczenia. Rytuał zamknięcia nie musi mieć żadnego mistycznego uzasadnienia, żeby działać. To po prostu sygnał dla układu nerwowego, że sesja się skończyła. Mózg lubi wyraźne granice. Pytanie do Ciebie - jak teraz kończysz sesje? Po prostu wstajesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominik92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Eremitka68 Tak, dosłownie wstaję jak timer dzwoni. Czasem od razu biorę telefon. Teraz jak to piszę, to brzmi trochę... bezrefleksyjnie. Może dlatego mam wrażenie, że moje sesje są takie urwane?


Odpowiedz
Wpisy: 206
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dokładnie to samo robiłam, Dominiku. I mam wrażenie, że to jest jeden z tych małych szczegółów, które sprawiają, że medytacja 'nie działa', choć tak naprawdę to my ją urywamy w połowie procesu. Spróbuję tej techniki z Judytką. Ale mam pytanie do Eremitki - skoro ciało tak ważne, to jak długo ten rytuał zamknięcia powinien trwać? Czy to kwestia minut, czy sekund?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Nie ma jednej odpowiedzi. U mnie to od minuty do pięciu, zależy od sesji. Jeśli było coś poruszającego, potrzebuję więcej czasu na przejście. Jeśli sesja była spokojna, starczy kilka głębokich oddechów i spokojne otwarcie oczu. Ważniejsze niż czas jest to, żeby ten moment był świadomy, a nie automatyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wtrącę, ale zostałam z poprzedniego pytania bez odpowiedzi - pytałam Anusię o guided meditation i rodzaj prowadzenia. Może ktoś inny może mi powiedzieć od czego w ogóle zacząć? Chodzi mi konkretnie o sesje zorientowane na puszczanie, nie ogólnie na relaks.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Nekromantka95 Sorki, zgubiłam ten wątek! Moje pierwsze doświadczenie z guided przy puszczaniu było z prowadzeniami, które zaczynają od długiego rozluźnienia ciała, a potem bardzo powoli zapraszają do wyobrażenia sobie emocji jako czegoś zewnętrznego - np. koloru, kształtu. Nie nazywają 'tamtej sytuacji' wprost. To ważne, bo pozwala nie wchodzić od razu w narrację i analizę. Szukaj czegoś z kategorii 'letting go' albo 'emotional release'.


Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Anusia_H To to wyobrażenie jako kształtu czy koloru - jak to wygląda w praktyce? Tzn. czy to coś, co samo przychodzi, czy prowadzący mówi ci żebyś sobie to wyobraziła? Bo mam problem z wizualizacją, zawsze wydaje mi się że 'zmyślam' zamiast naprawdę czegoś doświadczać.


Odpowiedz
Wpisy: 1324
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To poczucie zmyślania to bardzo częsta blokada i myślę, że Nekromantka tu trafia w coś ważnego. Pytanie jest takie - a co jeśli 'zmyślanie' i 'doświadczanie' w medytacji nie są tak różne jak myślimy? Umysł produkuje obrazy z materiału, który ma dostępny. Skąd wiesz, że to co przychodzi to nie jest właśnie coś Twojego, tylko przykryte słowem 'wyobraźnia'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Rodis Nigdy na to tak nie patrzyłam. To trochę zmienia perspektywę. Ale jak rozróżnić te dwa tryby - kiedy to naprawdę coś a kiedy po prostu... fantazjuję?


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@wiezowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Szczerość - nie zawsze da się to rozróżnić, przynajmniej nie na początku. I może nie zawsze trzeba. Czasem ważniejsze jest to, co za tym idzie - czy po sesji czujesz jakiś ruch, rozluźnienie, albo wręcz przeciwnie silne emocje. To jest sygnał że coś się poruszało. Natomiast przy sesji czysto relaksacyjnej zwykle jest tylko spokój, bez żadnego rezonansu emocjonalnego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Wiezowa Ale właśnie tu mam wątpliwość - czy silne emocje po sesji to zawsze znak, że coś się poruszyło w dobrym kierunku? Bo ja miałam sesje, po których płakałam i czułam się dużo gorzej przez kilka godzin. I nie wiedziałam czy to uzdrawianie czy po prostu otworzyłam coś czego nie powinnam.


Odpowiedz
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 202

@Judytka67 To jest kluczowe rozróżnienie i też z tym się zmagałam. Moje kryterium jest takie - czy po tym płaczu następuje coś na kształt ulgi, lekkości, nawet po czasie? Czy zostaje samo wyczerpanie i pobudzenie bez żadnego rozładowania? Pierwsze to znak procesu, drugie może oznaczać, że weszłaś za szybko w coś za dużego.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Eremitka68 Myśląc wstecz - chyba było to drugie. Wyczerpanie bez ulgi. Czyli co - za szybko, za głęboko?


Odpowiedz
Wpisy: 206
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - czy jest jakiś sposób, żeby zawczasu rozpoznać, że idziemy za głęboko? Bo mam wrażenie, że zawsze dowiaduję się po fakcie. Coś mi mówi, że powinnam wejść, wchodzę, a potem siedzę rozedrgana przez resztę dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 1324
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Jest kilka sygnałów, które pojawiają się podczas sesji, zanim jeszcze przejdziesz punkt bez powrotu. Przyspieszone bicie serca, napięcie w szczęce albo ramionach, uczucie jakbyś stała na krawędzi. To są ciałowe komunikaty, że emocja jest silna. W tym miejscu masz wybór - możesz zostać z tym bardzo ostrożnie i obserwować, albo świadomie cofnąć się do oddechu. Obie opcje są prawidłowe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Rodis Napięcie w szczęce - to mnie zaskoczyło, bo właśnie to mam i nigdy tego nie łączyłam z głębokością sesji. Myślałam, że to po prostu napięcie dnia. Mam pytanie - czy to znaczy, że jak pojawia się ta szczęka, powinnam zwolnić, czy wręcz to moment żeby być szczególnie uważną?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1324

@Anusia_H Dla mnie to sygnał do uważności, nie do cofania się. Ale uważności bez nacisku - nie walczysz z napięciem, tylko je zauważasz i oddychasz do tego miejsca. Czasem to wystarczy, żeby napięcie samo odpuściło i coś się przy tym poruszyło. A czasem szczęka trzyma i to też jest informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@dominik92)
Połączone: 1 rok temu

Niesamowite jak dużo informacji jest w ciele, a zupełnie tego nie czytam podczas sesji. Właściwie to w ogóle nie jestem świadomy swojego ciała kiedy medytuję, skupiam się wyłącznie na myślach i czy 'dobrze oddycham'. Chyba zaczynam rozumieć co miała na myśli Eremitka z tym skanowaniem ciała - to nie jest nuda, to właśnie jest ten klucz o którym Sigilia mówiła wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@dominik92)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję za tę rozmowę, naprawdę. Właśnie sobie uświadomiłem, że przez całe miesiące medytowałam - to znaczy, ja medytowałem - jakby w oderwaniu od ciała. Jakbym siedział w głowie i stamtąd obserwował, czy myśli są dobre czy złe. Czy to w ogóle jest medytacja, czy tylko monitoring?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@eremitka68)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest jedno z najczęstszych nieporozumień na początku drogi. I szczerze? Wielu ludzi przez lata zostaje przy tym 'monitoringu', bo nikt im nie powiedział, że ciało też jest częścią praktyki. Ale powiedz mi, Dominiku - kiedy mówisz, że skupiasz się na myślach, to co dokładnie z nimi robisz? Obserwujesz, czy próbujesz je zatrzymać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominik92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 77

@Eremitka68 Chyba... oceniam? Zauważam myśl i od razu sprawdzam, czy 'powinienem' ją mieć. Jak się pojawia coś związanego z przeszłością, to automatycznie myślę 'nie, wróć do oddechu'. To jest popychanie, nie puszczanie, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 1324
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To jest dokładnie to rozróżnienie, które zmienia wszystko przy pracy z przeszłością. Puszczanie nie polega na odpychaniu. Odpychanie to właśnie zatrzymywanie, tylko energetyczne. Naprawdę ciekawe, że sam to nazwałeś, Dominiku, bez żadnej podpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 206
Rozpoczynający temat
(@sigilia77)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tu mam pytanie do Rodis - bo to brzmi logicznie, ale jak w praktyce wygląda nieodpychanie? Jak myśl o przeszłości przychodzi podczas sesji zorientowanej na puszczanie, to co właściwie robię zamiast odsyłać ją z powrotem?


Odpowiedz
Wpisy: 1324
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Pozwalasz jej być. Nie zapraszasz, nie gościsz, nie analizujesz - ale też nie kładziesz przy drzwiach tabliczki 'zakaz wstępu'. Obserwujesz, że jest. I czekasz co zrobi. Czy coś przy tym czujesz w ciele? Gdzie to siedzi? Myśl o przeszłości rzadko jest tylko myślą.


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

To co mówi Rodis bardzo zgadza się z moim ostatnim doświadczeniem. Miałam sesję, gdzie pojawił się temat, który ciągnie się za mną od lat. Zamiast odpychać, zostałam z nim. I całe napięcie przeniosło się do klatki piersiowej - fizycznie. Potem pracowałam z tym napięciem, nie z myślą. Efekt był inny niż cokolwiek wcześniej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anusia_h)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 277

@Judytka67 I co się stało z tym napięciem w klatce? Rozeszło się samo czy robiłaś coś konkretnego? Bo ja mam podobne miejsce i nie wiem, czy to 'praca z tym', czy po prostu siedzę i czekam aż minie.


Odpowiedz
(@judytka67)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Anusia_H Oddychałam do tego miejsca - dokładnie tak jak Rodis mówiła o szczęce. Nie mocno, nie z naciskiem. I po jakimś czasie poczułam, że to się jakby 'otwiera'. Trudno to opisać inaczej. Nie minęło, ale zmieniło jakość.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@nekromantka95)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i myślę - to wszystko wymaga dużo czasu i regularności, tak? Czy da się zacząć od krótszych sesji i też mieć jakiś efekt przy puszczaniu przeszłości, czy to musi być przynajmniej 30-40 minut?


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: