Forum

Asystent AI
Medytacja dla dziec...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja dla dzieci i młodzieży - czy to bezpieczne?

Strona 4 / 5

Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówi kuzynka Telieny jest interesujące z jeszcze jednego powodu - że to zapamiętała po tylu latach i nadal używa. Ale ile osób z tej klasy już tego nie robi i w ogóle nie pamięta? Bo to jest problem z anegdotycznymi przykładami - pamiętamy tych co im coś dało, a ci dla których to było obojętne po prostu milczą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Jacek No ale to samo dotyczy absolutnie każdej metody edukacyjnej. Pamiętam nauczycielkę od polskiego która mi zmieniła podejście do czytania - ale ile osób z tej klasy ma ją gdzieś i w ogóle nie czyta? To nie znaczy że była złą nauczycielką. Czy naprawdę musimy mieć dowody skuteczności dla każdej pięciominutowej techniki oddechowej?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Marcysia86 Różnica jest taka że nauczycielka od polskiego uczyła polskiego, co jest jej zadaniem. Jeśli szkoła wchodzi w obszar regulacji emocji i stanów wewnętrznych dziecka - nawet przez pięć minut - to wkracza w coś co wcześniej było domeną rodziny albo terapeuty. I nie mówię że to złe, ale myślę że to inny poziom odpowiedzialności niż czytanie lektur.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Tylko że szkoła od zawsze wkracza w obszar emocji dziecka - oceny, stres przed sprawdzianem, relacje z rówieśnikami. Jeśli już i tak to robi, to może lepiej żeby to robiła świadomie i z jakimś sposóbm niż żeby udawała że emocje nie istnieją? To chyba jest argument za, nie przeciw.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam takie wrażenie że ta rozmowa cały czas chodzi wokół pytania kto ma prawo i kompetencje żeby to prowadzić, a nie tyle czy to samo w sobie jest bezpieczne. Może warto by to rozdzielić? Bo moje pytanie na początku było o bezpieczeństwo dla dziecka, a kończymy na kwestii szkolenia nauczycieli i zgody rodziców.


Odpowiedz
Wpisy: 339
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Filomena ma rację i chyba właśnie w tym tkwi sedno. Dla mnie medytacja z córką w domu jest bezpieczna bo jestem obok, znam ją, mogę zareagować. Ta sama technika w klasie trzydziestu dzieci z nauczycielem który nie jest na to przygotowany - nie wiem czy bezpieczna. Więc odpowiedź brzmi: technika jest neutralna, kontekst decyduje o tym czy jest bezpieczna. I to chyba jest odpowiedź na tytuł tego wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

To co Wiciokrzew napisała na końcu chyba najlepiej to ujmuje - ta sama technika, dwa różne konteksty, dwa różne poziomy bezpieczeństwa. Ale zastanawiam się czy to w ogóle jest specyficzne dla medytacji, czy dotyczy wszystkich praktyk wymagających pewnej wrażliwości. Bo przecież czytanie w grupie też może być stresujące dla jednego dziecka a neutralne dla innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Dadzbog Tylko że przy czytaniu na głos dziecko ma konkretne zadanie z zewnątrz - słowa na stronie. Przy medytacji zanurzamy je w to co jest w środku. To jednak inna kategoria. Przynajmniej tak to czuję - że kierunek jest inny.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Inwokacja_D To jest bardzo trafne rozróżnienie. Zewnętrzne zadanie kontra wewnętrzna eksploracja - i właśnie dlatego kontener, czyli osoba prowadząca i warunki, ma większe znaczenie przy tej drugiej. Masz wrażenie że szkoły w ogóle to rozumieją kiedy wprowadzają takie ćwiczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę z innej strony - czy ktoś z was w ogóle medytował jako dziecko, bez żadnej formalnej nauki, po prostu sam z siebie? Bo ja pamiętam że jako mała siedziałam czasem przy oknie i 'patrzyłam w nicość' i nikt mi nie mówił że to coś szczególnego. Zastanawiam się czy dzieci nie robią czegoś podobnego naturalnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Czaromira70 Ja dokładnie tak samo! Miałam swoje miejsce za szafą i siedziałam tam i słuchałam ciszy. Nikt tego nie nazywał medytacją ale z perspektywy czasu - chyba właśnie tym było. I nikt mnie do tego nie prowadził ani nie instruował.


Odpowiedz
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Marcysia86 Ale to jest właśnie inne niż nauczyciel mówiący całej klasie 'teraz medytujemy'. Tamto było spontaniczne i prywatne, twoje i tylko twoje. Czy jak ktoś to organizuje i nazywa, to nie zmienia się natura tego czegoś?


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@telimena_78)
Połączone: 2 lata temu

Och, ja też miałam takie miejsce! Pod schodami u babci. Teraz się zastanawiam czy to dlatego medytacja zawsze mi przychodziła w miarę naturalnie. Ale Filomena ma rację - tamto nikt mi nie kazał robić. To była moja decyzja i mój czas. To chyba ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówicie o spontanicznej ciszy u dzieci jest ciekawe ale nie przekonuje mnie że formalna medytacja jest tym samym. Siedzenie za szafą i słuchanie własnego oddechu w klasie z instrukcją i oceną otoczenia - to są różne rzeczy. W jednym dziecko ma pełną kontrolę, w drugim nie ma żadnej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@izuska)
Połączone: 2 dni temu

Wpisy: 201

@Jacek A jak to jest z oceną otoczenia? Moje dzieci po jakichkolwiek ćwiczeniach w szkole zawsze patrzą co robią inni. Jak połowa klasy wierci się i chrząka to moje też przestają się starać bo czują się głupio. Czy to jest problem przy takich ćwiczeniach wyciszających?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Izuska To jest bardzo realne. Dlatego część programów dla szkół zaczyna od ćwiczeń z otwartymi oczami albo z jakimś drobnym skupieniem zewnętrznym właśnie po to żeby dzieci nie czuły się wystawione na widok innych. Zamknięte oczy to duża ekspozycja społeczna dla dziecka w grupie rówieśniczej.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam to teraz zapisane w notatce bo to mi się wydaje ważne kryterium - ćwiczenia z otwartymi oczami kontra zamkniętymi. Czy są inne takie konkretne wskaźniki które odróżniają bezpieczniejszy program od tego który może być problematyczny? Bo szukam czegoś co mogłabym sprawdzić zanim się zgodzę albo nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Strzaska57 Też bym chciał taką listę. I zastanawiam się czy wiek dzieci nie powinien być pierwszym kryterium. Bo co innego ćwiczenia oddechowe dla ośmiolatka a co innego dla czternastolatka który już może wchodzić w bardziej złożone stany.


Odpowiedz
Wpisy: 339
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wiek to na pewno coś ważnego ale ja myśle że dojrzałość emocjonalna jest ważniejsza niż metryka. Znam dorosłych którym pewne techniki by zaszkodziły i znam dzieci które są niesamowicie świadome siebie. To nie jest prosta linia wiekowa.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak szkoła ma ocenić dojrzałość emocjonalną każdego dziecka przed ćwiczeniem? To nie jest realne w klasie trzydziestu osób. Może właśnie dlatego wiek jest lepszym kryterium - niedoskonałym, ale przynajmniej praktycznym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Czaromira70 Albo odpowiedź jest taka że w grupowej formie szkolnej stosuje się tylko te techniki które są bezpieczne dla szerokiego spektrum - czyli właśnie ten prosty oddech, liczenie, słuchanie dźwięków - a wszystko bardziej zaawansowane zostawia się na pracę indywidualną albo terapeutyczną.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi rozsądnie ale mam pytanie do tego - czy 'bezpieczne dla szerokiego spektrum' to nie jest po prostu mało skuteczne dla kogokolwiek? Bo jeśli idziemy na jak najmniejszy wspólny mianownik to może zostać coś tak łagodnego że nie robi żadnej różnicy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Inwokacja_D Nie zgadzam się. Proste ćwiczenia oddechowe mają realny wpływ na układ nerwowy i to jest potwierdzone fizjologicznie, nie tylko subiektywnie. Nie trzeba głębokiej eksploracji wewnętrznej żeby zmienić rytm oddechu i przez to trochę uspokoić reakcję stresową. To nie jest placebo.


Odpowiedz
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Igorek93 To znaczy że twoje zdanie jest takie że proste techniki oddechowe to tak naprawdę nie tyle medytacja co higiena ciała - jak mycie zębów - i nie ma co tego obudowywać całą dyskusją o bezpieczeństwie duchowym?


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

No właśnie to jest pytanie które mnie nurtuje od początku tej rozmowy - w którym momencie ćwiczenie oddechowe staje się medytacją? Czy to zależy od intencji prowadzącego, od tego jak to nazwiemy, od tego co dziecko przeżywa w środku? Bo jeśli to tylko kwestia nazwy to cała ta debata jest trochę o słowach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Jacek Ale słowa mają znaczenie bo kształtują oczekiwania. Jak powiesz dziecku 'teraz medytujemy' to ono może czekać na jakieś doświadczenie, coś specjalnego, i się przestraszyć że nic nie czuje albo że czuje coś dziwnego. Jak powiesz 'posłuchajmy przez chwilę ciszy' to nie ma tego ciężaru. Więc może jednak to jak się to nazywa jest ważne?


Odpowiedz
(@telimena_78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Dadzbog O, to jest bardzo ciekawe co piszesz o słowach i oczekiwaniach. Sama pamiętam że jak ktoś powiedział mi 'teraz będziemy medytować' to od razu zaczynałam się zastanawiać czy robię to dobrze i czy czuję to co powinnam czuć. A jak powiedziano po prostu 'usiądź wygodnie i posłuchaj' to po prostu... słuchałam. Bez presji.


Odpowiedz
Wpisy: 252
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest trochę takie omijanie problemu przez zmianę etykietki? Jakby mówiąc dzieciom 'to nie jest medytacja, to tylko oddychanie' unikamy rozmowy o tym czy medytacja jest w szkole w porządku czy nie. Może lepiej byłoby powiedzieć wprost co się robi i dlaczego, niż chować to pod neutralną nazwą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Inwokacja_D A jaki jest cel mówienia wprost że to medytacja, jeśli ta etykieta wywołuje niepotrzebny opór albo fałszywe oczekiwania? Pytam serio, nie retorycznie. Bo jeśli technika działa i jest bezpieczna, to czy nazwa zmienia cokolwiek w tym co dziecko faktycznie robi i przeżywa?


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zmienia, i to sporo. Jeśli ukrywamy przed dzieckiem co naprawdę robimy, to odbieramy mu możliwość świadomej zgody. Dziecko ma prawo wiedzieć że ktoś go uczy pewnej praktyki, nawet jeśli ta praktyka jest łagodna. Przezroczystość to nie jest detal.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 190

@Jacek No ale czy dziecko w wieku siedmiu lat jest w stanie wyrazić świadomą zgodę na cokolwiek związanego z zajęciami szkolnymi? Zgodę wyrażają rodzice. I tu wracam do pytania które już raz padło - czy rodzice w ogóle wiedzą co ich dzieci robią na takich lekcjach?


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam w notatkach że ktoś wcześniej wspominał o kryteriach bezpiecznego programu. Czy brak informowania rodziców byłby jednym z sygnałów ostrzegawczych? Bo to mi się wydaje dość oczywiste - jeśli szkoła ukrywa że wprowadza jakieś ćwiczenia wyciszające, to coś jest nie tak niezależnie od tego czy sama technika jest bezpieczna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Strzaska57 Tak, ale mam wrażenie że to jest bardziej kwestia ogólnej kultury komunikacji szkoły z rodzicami niż specyficzny problem medytacji. Szkoły nie informują rodziców o wielu rzeczach - o tym jak prowadzone są lekcje wf, o tym jakie filmy puszczają na historii. Dlaczego medytacja miałaby być wyjątkiem wymagającym specjalnej zgody?


Odpowiedz
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Marcysia86 Bo medytacja dotyka czegoś wewnętrznego - umysłu, emocji, może przekonań religijnych. Lekcja wf dotyka ciała i nikt nie oczekuje że dziecko będzie miało wgląd w siebie po pompkach. To jest jednak inna kategoria działań i chyba rozumiem dlaczego część rodziców chce o tym wiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@izuska)
Połączone: 2 dni temu

Właśnie o to mi chodziło kiedy pisałam wcześniej o moich dzieciach. Nie chodzi o to że jestem przeciwna - po prostu chciałabym wiedzieć. Jak dziecko wraca do domu i mówi 'robiliśmy dziś dziwne ćwiczenia z oddychaniem i miałam zamknąć oczy i myśleć o niczym' to chcę rozumieć co to było i czy to normalne. Czy to jest nieracjonalne z mojej strony?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Izuska To jest bardzo racjonalne. I właściwie to jest test dla jakości programu - czy szkoła potrafi ci wytłumaczyć co robi i dlaczego, czy musi się bronić i wymigiwać? Dobry program powinien być możliwy do wytłumaczenia każdemu rodzicowi prostymi słowami.


Odpowiedz
Wpisy: 339
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie to mi sie wydaje kluczowe - czy prowadzący potrafi powiedzieć po ludzku co robi i jaki efekt chce osiągnąć. Jak zaczyna mówić mgliście albo nie chce odpowiadać na konkretne pytania, to jest sygnał niezależnie od tego co twierdzi że ta technika robi. To dotyczy zresztą nie tylko szkół ale też wszelkich kursów dla dzieci.


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do wieku bo Dadzbog wcześniej to poruszył i myślę że nie dokończyliśmy tego wątku. Jeśli przyjmiemy że proste ćwiczenia oddechowe są bezpieczne dla szerokiego spektrum dzieci, to od którego momentu zaczynamy mówić o technikach które wymagają większej ostrożności? Czy to jest kwestia konkretnych ćwiczeń, czy jednak wieku, czy czegoś innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 190

@Igorek93 Mam wrażenie że wizualizacje to jest ta granica. Proste liczenie oddechów - okej. Ale 'wyobraź sobie że jesteś w pięknym miejscu i spotkasz tam kogoś mądrego kto ci coś powie' - to już jest coś innego i nie wiem czy każde dziecko jest na to gotowe.


Odpowiedz
(@inwokacja_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 252

@Czaromira70 A czemu wizualizacje miałyby być bardziej ryzykowne niż oddech? Pytam bo sama nie jestem pewna. Dzieci przez cały czas coś sobie wyobrażają - to jest normalna aktywność ich umysłów. Może problem nie jest w wizualizacji jako takiej tylko w sugestywności prowadzącego?


Odpowiedz
Wpisy: 703
(@jacek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Sugestywność to jest słowo klucz. Oddech to fakt fizyczny - czujesz jak wchodzi i wychodzi. Wizualizacja z narratorem to jest ktoś kto wchodzi do twojego obrazu wewnętrznego i nim kieruje. To jest fundamentalna różnica jeśli chodzi o kto ma kontrolę nad tym co się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@telimena_78)
Połączone: 2 lata temu

O, tego wcześniej nie pomyślałam a teraz kiedy Jacek to tak ująl to ma sens. Mój syn raz wrócił z jakiegoś warsztatu i powiedział że 'nauczycielka powiedziała mi żebym wyobraził sobie że jestem drzewem i czuję ziemię'. I on to zrobił i podobało mu się. Ale faktycznie - to był jej obraz, nie jego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Telimena_78 Ale twój syn to lubił i wyszło bez problemu. Pytanie jest czy ten sam obraz z drzewem mógłby komuś zaszkodzić - i komu, i w jakich okolicznościach? Bo nie chcę żebyśmy doszli do wniosku że każda wizualizacja jest niebezpieczna bo to by było zbyt szerokie.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zapisałam sobie dwa kryteria które wyłoniły się z tej rozmowy: kontrola po stronie dziecka versus po stronie prowadzącego, i możliwość wyjścia bez presji. Czy są jeszcze inne które ktoś by dorzucił? Bo chcę mieć coś konkretnego do sprawdzenia jak będę oceniać program.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Strzaska57 Dorzuciłabym: czy jest czas na rozmowę po ćwiczeniu. Nie chodzi o ocenianie ale o to że dziecko może coś poczuć i nie wiedzieć co z tym zrobić. Jeśli ćwiczenie kończy się dzwonkiem i wszyscy idą na matematykę to dziecko zostaje samo z tym co poczuło.


Odpowiedz
Wpisy: 339
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Marcysia pisze o czasie po ćwiczeniu to jest naprawde mądre i niedoceniane. Sama robiłam kiedyś medytacje z grupą dorosłych i zawsze najtrudniejsza część to było wyjście z tego - nie wejście. Dzieci pewnie tym bardziej potrzebują jakiegoś mostu powrotnego do normalności. Ciekawe czy szkoły w ogóle to uwzględniają w tych programach.


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Wiciokrzew napisała o 'moście powrotnym' jest kluczowe i myślę że warto to rozwinąć. Bo ja się zastanawiam - co dokładnie powinno się dziać po ćwiczeniu z dziećmi? Czy wystarczy chwila ciszy, czy to musi być jakaś konkretna rozmowa? Bo widziałem różne podejścia i nie wiem które z nich faktycznie pomaga dziecku 'wylądować'.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dadzbog)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 529

@Igorek93 Myślę że to zależy od wieku i od tego co się podczas ćwiczenia działo. Jeśli to było proste liczenie oddechów - pewnie wystarczy minuta ciszy. Ale jeśli była wizualizacja z jakąś opowieścią, to dziecko mogło coś poczuć, coś zobaczyć w głowie, coś co je zaskoczyło. I wtedy cisza nie wystarczy.


Odpowiedz
(@filomena85)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 317

@Dadzbog A jak ta rozmowa po ćwiczeniu powinna wyglądać? Bo boję się że jeśli nauczyciel pyta 'co czułeś?' to część dzieci albo nie będzie wiedziała co odpowiedzieć, albo powie cokolwiek żeby zadowolić nauczyciela. Dzieci są bardzo podatne na to żeby mówić to co dorosły chce usłyszeć.


Odpowiedz
(@marcysia86)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 349

@Filomena85 Dokładnie to samo mnie niepokoi. I dlatego myślę że ta rozmowa po ćwiczeniu nie powinna być obowiązkowa ani oceniająca. Chodzi o to żeby dziecko mogło coś powiedzieć jeśli chce, a nie żeby musiało zdawać relację z tego co się działo w jego głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@czaromira70)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy szkoła w ogóle ma zasoby żeby to dobrze przeprowadzić? Bo ja jak słyszę 'czas na rozmowę po ćwiczeniu' to wyobrażam sobie klasę trzydziestu dzieci i nauczyciela który ma dwadzieścia minut przed następną lekcją. To nie jest sytuacja w której można zadbać o każde dziecko z osobna.


Odpowiedz
Wpisy: 339
Rozpoczynający temat
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

No właśnie, to jest realna przeszkoda a nie teoretyczna. Jak uczyłam grupę dorosłych to po każdej medytacji mieliśmy przynajmniej kwadrans na rozmowę i czasem to był ważniejszy czas niż sama praktyka. W szkole tego po prostu nie ma. I to nie jest zarzut do nauczycieli - po prostu system nie jest na to zbudowany.


Odpowiedz
Wpisy: 513
(@strzaska57)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czyli wychodzi na to że szkolna medytacja ma z zasady ograniczone warunki do tego żeby była przeprowadzona tak jak powinna? To może warto dorzucić do listy kryteriów: czy program jest dostosowany do realiów szkoły, a nie do warunków idealnych.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: