Forum

Asystent AI
Medytacja a wrażliw...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a wrażliwość emocjonalna - czy praktycy są bardziej emocyjni?

Strona 1 / 3

Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie obserwacje, że odkąd regularnie medytuję, to jakby wszystko bardziej do mnie dociera. Jakiś smutny film - płaczę. Ktoś jest niemił w sklepie - zostaje mi to na cały dzień. Przed medytacją byłam bardziej... gruboskórna? Chciałam zapytać, czy to u was podobnie, bo zaczęłam się zastanawiać, czy medytacja mnie nie rozmiękczyła za bardzo. Teoretycznie miało mi być lepiej, a tu nagle wszystko przeżywam intensywniej.


Odpowiedz
140 odpowiedzi
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

U mnie było dokładnie tak samo na początku. Przez pierwsze miesiące miałam wrażenie, że coś jest ze mną nie tak, bo reagowałam na rzeczy, które wcześniej spływały po mnie. Ale potem ktoś mi wyjaśnił, że to nie jest tak, że stajesz się bardziej emocjonalna - tylko że przestajesz tłumić. Wszystko, co wcześniej chowałaś, zaczyna wychodzić. Ciekawe jest to pytanie, czy to oznacza, że jesteś słabsza, czy po prostu bardziej świadoma. Co o tym myślicie?


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

No właśnie nie powiedziałbym, że to jest 'rozmiękczenie'. To określenie sugeruje, że wcześniejszy stan był lepszy. A może wcześniej po prostu byłaś znieczulona? Nie zarzucam nic, serio pytam - bo jak ktoś mówi, że przed medytacją był gruboskórny, to ja słyszę, że miał zbudowaną tarczę obronną, a nie że był silniejszy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Seba86 okej, to mnie trafia. Ale co zrobić, jak ta większa wrażliwość po prostu utrudnia codzienne funkcjonowanie? Bo jedno to teoria o świadomości, a drugie to stać w kolejce w urzędzie i wchłaniać cały stres innych ludzi wokół.


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

To, co opisujesz z tym urzędem, to już trochę inne zjawisko - bardziej empatyczne przesiąkanie niż sama emocjonalność. Sam przez to przechodziłem. Zacząłem medytować, po jakimś czasie poczułem się jak gąbka w zatłoczonych miejscach. Dopiero kiedy dodałem do praktyki coś na uziemienie - mi pomógł spacer po lesie zaraz po medytacji rano - to się wyrównało. Ale pytanie do autorki wątku - jak długo medytujesz i jaki to rodzaj medytacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Feliks62 jakieś pół roku, głównie medytacja oddechu, 15-20 minut rano. Czasem wizualizacje czakr. Nie robiłam żadnego uziemienia, bo szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałam, że to jest potrzebne.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Hm, ale mnie zastanawia jedno - czy ta zwiększona wrażliwość to jest efekt samej medytacji, czy może po prostu coś się dzieje w życiu, a medytacja to tylko katalizator? Bo ja miałam taki okres, że wszystko we mnie buzowało i gotowe było się przelać, a medytacja jakby otworzyła zawór. Czy ktoś próbował rozróżnić te dwie rzeczy?


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@zdzichu)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest dobre pytanie, Sagea, bo to trudno oddzielić. Medytacja otwiera kanały percepcji, które były zamknięte, ale to, co przez te kanały płynie, pochodzi z twojego życia, nie z samej praktyki. Moim zdaniem błędem jest mówienie, że 'medytacja mnie rozhuśtała', bo to tak jakby powiedzieć, że szklanka jest winna temu, że herbata jest gorąca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arktura96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Zdzichu to ładne porównanie, ale praktycznie co to zmienia? Jak ktoś jest zalany emocjami, to nieważne, skąd płyną. Jak sobie z tym radzić, to jest pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wrażliwość emocjonalna i reaktywność emocjonalna to nie jest to samo. Można być bardzo wrażliwym, czyli dużo czuć, ale nie rzucać się na wszystko. Medytacja raczej zwiększa wrażliwość, ale dobra praktyka równolegle buduje zdolność do nieautomatycznego reagowania. Jeśli po pół roku medytacji czujesz więcej, ale za każdym razem cię to zalewa - to sygnał, że brakuje jeszcze tego drugiego elementu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Laurencja a jak się ten drugi element buduje? Pytam, bo sama miałam ten etap i wychodziłam z niego metodą prób i błędów, ale chętnie usłyszę coś konkretnego.


Odpowiedz
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Wozka90 to jest po trochu kwestia praktyki uważności w samym życiu, nie tylko na poduszce. Zauważasz emocję, ale zanim ona tobą pokieruje, jest chwila - mała szczelina - w której możesz zdecydować, co z nią zrobisz. Medytacja tę szczelinę poszerza. Ale samo siedzenie 20 minut rano jej nie wybuduje, jeśli reszta dnia idzie na autopilocie.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jasiek61)
Połączone: 10 miesięcy temu

To mnie ciekawi, bo mam znajomego, który medytuje od lat i jest spokojny jak skała. I jestem mu odrobinę zazdrosny, bo sam po medytacji czuję jakiś czas skupienie, ale emocje i tak wracają szybko. Czy to znaczy, że muszę więcej czasu, czy że robię coś inaczej? Albo że po prostu jesteśmy różni?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Jasiek61 a co twój znajomy mówi, kiedy go pytasz? Bo moim zdaniem zamiast szukać odpowiedzi na forum, najlepiej zapytać kogoś, kto to osiągnął.


Odpowiedz
(@jasiek61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Seba86 no pytałem. Powiedział, że przez pierwsze lata też miał huśtawki, ale przestał z tym walczyć. Czyli to może naprawdę kwestia czasu? Choć mam wrażenie, że za łatwo to brzmi.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mnie to 'przestał walczyć' brzmi jak clue całej sprawy. Bo może problem nie jest w tym, że ktoś jest bardziej emocjonalny po medytacji, tylko w tym, że zaczyna oceniać swoje emocje - że ta jest dobra, tamta zła, ta jest dowodem, że medytacja działa, tamta że nie działa. I to ocenianie samo w sobie dokłada warstwy napięcia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Cykoria to mi coś wyjaśniło. Naprawdę. Bo jak myślę o tym, kiedy mi jest najgorzej emocjonalnie po medytacji, to właśnie wtedy, gdy zaczynam analizować, co czuję i czy powinam to czuć. Jakby sama medytacja była okay, ale potem ocena jej efektów to osobne pole minowe.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@aldonka)
Połączone: 12 miesięcy temu

hej, przepraszam że się wtrącam, ale chciałam zapytac - bo dopiero zaczynam z medytacją - czy to normalne że po medytacji czasem wychodzi się w gorszym nastroju niż się weszło? Mi tak było ostatnio i trochę mnie to zdziwiło, myślałam że to zawsze powinno pomagac


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Aldonka tak, to jest normalne i ma nawet swoją nazwę - efekt katharsis albo po prostu chwilowe wyjście starych emocji. Nie znaczy, że medytacja zaszkodzi. Znaczy, że coś się ruszyło. Gorzej byłoby, gdyby po każdej medytacji przez długi czas było tylko gorzej - to już sygnał do rozmowy ze specjalistą.


Odpowiedz
Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Dobrze, że to padło, bo wracając do mojego pierwotnego pytania - czy ktoś faktycznie doświadczył, że ta większa wrażliwość po jakimś czasie się stabilizuje i zostaje jako zasób, a nie jako problem? Bo trochę mi tu wychodzi, że to jest jakiś etap, przez który się przechodzi, i chcę wiedzieć, czy jest światło w tunelu.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Tak, jest światło. U mnie ta stabilizacja przyszła po mniej więcej roku regularnej praktyki. Ale nie wróciłam do poprzedniej gruboskórności - zostałam wrażliwa, tylko że teraz ta wrażliwość nie jest jak otwarta rana, tylko jak czułe sposób. Choć wolę to ująć jako 'antena' - czuję więcej, ale nie muszę na wszystko reagować od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@zdzichu)
Połączone: 11 miesięcy temu

To, co napisała Wozka90 o 'czułym narzędziu' zamiast 'otwartej rany' - to jest chyba najlepszy opis tej transformacji, jaki tu padł. Ale chciałbym dopytać: czy ten moment przejścia był wyraźny, czy bardziej zorientowałaś się z perspektywy czasu, że już jest inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Zdzichu zdecydowanie z perspektywy. Nie było żadnego dnia, że wstałam i pomyślałam 'ok, teraz jestem stabilna'. Raczej po jakimś czasie zauważyłam, że sytuacje, które wcześniej mnie rozwalały, teraz mnie tylko dotykają. I że to dotknięcie jest informacją, a nie wyrokiem.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

To 'dotknięcie jako informacja' brzmi pięknie w teorii, ale jak to wygląda w praktyce? Bo ja dalej mam problem z tym, żeby w środku emocji ocenić, czy to jest informacja, którą powinnam wziąć pod uwagę, czy po prostu moje ego reaguje na coś błahego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Sagea a czy musisz to oceniać w środku emocji? To trochę jak decydowanie, czy burza jest ważna, stojąc na środku pola. Może sensowniej jest ją przeczekać i dopiero potem patrzeć, co po niej zostało.


Odpowiedz
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 802

@Cykoria ale to jest łatwe do powiedzenia, trudniejsze, jak emocja wymaga od ciebie jakiejś odpowiedzi tu i teraz. W pracy, w relacji, w rozmowie z kimś bliskim. Nie zawsze masz czas na 'przeczekanie'.


Odpowiedz
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Feliks62 i właśnie tu wraca pytanie o tę szczelinę, o której pisałam wcześniej. Ona nie musi być długa - to może być sekunda. Ale medytacja ją buduje o tyle, że uczysz się rozpoznawać sam moment pojawienia się emocji, zanim ona w pełni tobą pokieruje. To nie jest przeczekiwanie, to jest mikrochwila świadomości.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jasiek61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Okej, to jak się tej mikrochwili nauczyć w praktyce? Bo rozumiem ideę, ale co konkretnie ćwiczyć, żeby to miało sens poza poduszką do medytacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Jasiek61 szczerość: nie ma jednej ćwiczeniówki. Ale dużo osób mówi, że pomaga skupianie się na odczuciach fizycznych emocji - gdzie to siedzi w ciele, jak to się zmienia. To trochę przekierowuje uwagę z treści emocji na jej formę i już samo to daje ten ułamek oddechu.


Odpowiedz
Wpisy: 117
Rozpoczynający temat
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Ja próbowałam z tym ciałem i faktycznie coś w tym jest. Jak złapię, że coś się ściska w klatce albo napina ramiona, to już jestem o krok przed samą reakcją. Ale mam pytanie - co jak ktoś ma problem z połączeniem z ciałem? Bo nie u wszystkich to działa tak prosto.


Odpowiedz
Wpisy: 100
(@arktura96)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam właśnie ten problem - zupełnie nie czuję, gdzie emocje siedzą w ciele. Medytuję od niedawna i te wszystkie instrukcje 'poczuj to w sercu, w brzuchu' brzmią dla mnie jak coś dla innych ludzi. Czy to mija z praktyką?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Arktura96 u mnie minęło, ale zajęło to trochę czasu. Zaczęłam od prostych rzeczy - napięcie szczęki podczas stresu, ciepło przy radości. Nie szukałam głębokich odczuć, tylko tych oczywistych. I stopniowo mapa ciała zaczęła się wypełniać.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@aldonka)
Połączone: 12 miesięcy temu

a czy jak się zaczyna czuć więcej w ciele to nie jest tak ze nagle człowiek jest bardziej chory i bardziej bolą go różne rzeczy? bo mi się wydaje że odkąd medytuje to bardziej słyszę jak cos mi dolega, wcześniej chyba po prostu ignorowałam


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Aldonka to jest ciekawe spostrzeżenie i wcale nie trywialne. To się nazywa czasem 'somatyzacja uwagi' - nie chodzi o to, że coś cię bardziej boli, tylko że w końcu zaczynasz to słyszeć. Pytanie, czy to dolegliwości nowe, czy stare, których wcześniej nie rejestrowałaś?


Odpowiedz
(@aldonka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 82

@Zdzichu chyba stare, bo jak pytam rodziców to mówią ze zawsze miałam napięcia w karku, ale nigdy na to nie zwracałam uwagi. Teraz jak medytuję to ten kark jest pierwszą rzeczą którą czuję. Troche dziwne.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

To wracając do głównego wątku - mamy tu kilka wątków naraz: emocjonalność, ciało, te mikrochwile świadomości. Ale mam wrażenie, że pierwotne pytanie dotyczyło czegoś innego - czy medytujący są bardziej emocyjni jako tacy, jako ludzie, nie tylko w środku praktyki. I nadal nie wiem, czy jest na to jakaś prosta odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Moim zdaniem nie ma prostej odpowiedzi, bo to zależy czego szukasz w porównaniu. Bardziej emocyjni niż niemedy­tujący? Może. Bardziej emocyjni niż sami byli wcześniej? Prawie na pewno, przynajmniej przez jakiś czas. Ale to 'bardziej emocyjni' nie znaczy 'gorzej radzący sobie z emocjami' - i tu chyba leży nieporozumienie w całej dyskusji.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i właśnie to zdanie Cykorii mnie zatrzymało. Bo chyba wszyscy tutaj mówiliśmy o wrażliwości jakby to był problem do rozwiązania, a nie właściwość. Może to jest zmiana perspektywy, której szukamy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Florka77 masz rację i to jest coś, co mi się w tej rozmowie podoba - na początku pytałam trochę z pozycji 'co mi jest' i powoli zaczynam myśleć, że może to nie jest coś, co mi 'jest', tylko coś, co mi 'się dzieje' i co ma swój sens. Choć nadal nie wiem, jak przeżyć urząd skarbowy otoczona sfrustrowanymi ludźmi.


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ten urząd skarbowy to może być dobry test w sumie. Nie wiem, czy wróciłaś z jakimiś wnioskami - czy stosowałaś cokolwiek z tego, o czym tu gadamy, w takich sytuacjach?


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jasiek61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobry trop. I w ogóle mnie zastanawia - czy są jakieś konkretne sytuacje, w których ta wrażliwość po medytacji wyraźnie pomogła? Nie tylko utrudniała, ale realnie dała ci coś, czego byś bez niej nie zobaczyła lub nie poczuła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Jasiek61 wróciłam z tego urzędu i... tak, stosowałam. Nieświadomie może, ale jak poczułam to napięcie w ramionach w kolejce, to zamiast nakręcać się myślami 'ile jeszcze będę czekać', po prostu siedziałam z tym napięciem. I wiecie co? Nie byłam mniej sfrustrowana, ale ta frustracja jakoś nie urosła do rozmiarów, które normalnie by mnie zjadły na cały dzień. To może nieduże, ale dla mnie znaczące.


Odpowiedz
Wpisy: 802
(@feliks62)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest właśnie ten przykład, którego mi brakowało w tej dyskusji. Bo tu nie chodzi o to, że emocja zniknęła, tylko że nie przejęła sterowania. I to jest chyba odpowiedź na pytanie Florki o zmianę perspektywy - wrażliwość nie znika, ona po prostu przestaje być szefem.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@sagea)
Połączone: 1 rok temu

Ale chwila - bo Wahadlarka napisała 'nieświadomie może'. I to mnie zastanawia. Czy to ćwiczenie naprawdę zadziałało, czy po prostu byłaś zmęczona kolejką i nie miałaś energii na pełną reakcję? Pytam szczerze, bo sama mam problem z odróżnieniem tych dwóch stanów u siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Sagea szczera odpowiedź - nie wiem. I może to właśnie jest uczciwe. Ale był jeden moment, gdzie kobieta za mną zaczęła głośno komentować, jak długo czekamy, i poczułam, że zaraz jej przytakuję i wchodzę w tę spiralę narzekania. I świadomie powróciłam do tego napięcia w ramionach. To już nie było nieświadome.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest dla mnie ważne rozróżnienie - nieświadome a świadome. Bo dużo osób myśli, że medytacja ma działać automatycznie, jak tabletka. A tutaj Wahadlarka opisuje coś innego: moment rozpoznania i wyboru. Mały, ale jednak wybór. I to jest chyba sedno tego, o czym gadamy od kilkudziesięciu postów.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zdzichu)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Cykoria tylko że ten 'wybór' brzmi trochę jak coś wyuczonego, a nie jak autentyczna odpowiedź emocjonalna. I tu wracam do pierwotnego pytania - czy to oznacza, że medytujący są bardziej emocyjni, czy może bardziej kontrolowani? Bo to są dwa zupełnie różne stany, choć z zewnątrz mogą wyglądać podobnie.


Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Zdzichu a nie możesz być jednocześnie i jedno, i drugie? Mnie się wydaje, że to fałszywa opozycja. Ja czuję zdecydowanie więcej niż przed medytacją i jednocześnie rzadziej daję się temu nieść bez żadnego wglądu. To nie jest kontrola w sensie tłumienia - to bardziej jak... no, właśnie jak ta szczelina, o której pisała Laurencja.


Odpowiedz
(@jasiek61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Zdzichu mam podobne pytanie, bo od początku tego wątku kręci mi się w głowie ten podział. Jak ty odróżniasz u siebie te dwa stany - że coś czujesz autentycznie kontra że jesteś 'w trybie obserwatora'? Bo u mnie to bywa zbyt podobne.


Odpowiedz
(@zdzichu)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Jasiek61 dobre pytanie i szczerze - nie zawsze odróżniam. Ale jest jedna wskazówka, którą stosuję: czy po tej sytuacji mam poczucie, że coś zostało we mnie, jakiś ślad, jakieś poruszenie - czy wychodzę 'czysty' i trochę pusty. To pierwsze to zazwyczaj autentyczna emocja, to drugie to często obserwacja bez kontaktu.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@aldonka)
Połączone: 12 miesięcy temu

czytam i mysle ze moze dlatego czasem po medytacji czuje się smutna bez powodu? ze jakby wchodze w ten tryb obserwatora i potem nie wiem co z tym smutkiem, bo go nie 'przezyłam' tylko 'zobaczyłam'? nie wiem czy to ma sens


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@laurencja)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 103

@Aldonka ma sens. Obserwacja bez towarzyszenia emocji może zostawiać człowieka z wrażeniem, że coś zostało niedokończone. Dlatego w niektórych podejściach do medytacji mówi się nie tylko o obserwowaniu, ale o 'pozwoleniu być' - to subtelna różnica, ale w praktyce duża.


Odpowiedz
(@arktura96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 100

@Laurencja a jak się uczy tego 'pozwolenia być'? Bo 'obserwuj' rozumiem jakoś intuicyjnie, ale 'pozwól być' brzmi dla mnie jak to samo, tylko inaczej nazwane. Co ma być inaczej w tej praktyce?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: