Forum

Asystent AI
Medytacja przy bóla...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja przy bólach mięśniowych - DOMS i powrót do praktyki

Strona 1 / 4

Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam taki problem, który pojawia się u mnie cyklicznie i nie wiem jak sobie z nim radzić. Chodzi o medytację w kontekście DOMS-u, czyli tego opóźnionego bólu mięśniowego po treningu. Wracam do regularnej praktyki fizycznej po dłuższej przerwie i co jakiś czas mam po prostu zakwasy w nogach, plecach, ramionach. Siedzenie w bezruchu przez 20-30 minut staje się wtedy nie praktyką, tylko walką z dyskomfortem. Próbowałem różnych pozycji, ale i tak po kilku minutach ból zaczyna dominować nad koncentracją. Ktoś miał podobnie i znalazł jakiś sposób na to, żeby nie rezygnować z medytacji na te kilka dni?


Odpowiedz
181 odpowiedzi
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Znam to dobrze, sam przez to przechodziłem. Moim zdaniem kluczowa jest wtedy praca z czakrą podstawy i czakrą splotu słonecznego, bo przy bólu mięśniowym energy flow w tych punktach jest zablokowany. Jak skupisz oddech na tych obszarach, ból trochę odpuszcza. Przynajmniej u mnie tak działało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Ryszard szczerze mówiąc nie do końca kupuję ten kierunek, bo moje doświadczenia z pracą z czakrami przy fizycznym bólu są mieszane. Raz pomogło, raz w ogóle. Bardziej zastanawiam się nad tym, czy zmienić samą pozycję w ogóle, bo może fotel zamiast podłogi dałby radę. Ale czy wtedy to nadal 'pełna' medytacja, rozumiecie co mam na myśli?


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

O, ciekawy temat! Ja w sumie nie miałam z tym problemu od strony zakwasów, ale teraz jestem ciekawa - Ryszard, a skąd wiesz, że to akurat te czakry? Pytam serio, bo jak mnie coś boli, to zazwyczaj skupiam się na tym miejscu bezpośrednio, nie na jakimś centrum energetycznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Stokroteczka no wiem z własnej praktyki i z kilku książek, które czytałem. Przy bólu mięśniowym energia z dolnych czakr idzie do miejsca urazu żeby je naprawić, ale jak jest jej za dużo, to blokuje, zamiast pomagać. Skupienie na czakrze podstawy ma to jakoś wyregulować. Ale przyznam, że nie każdemu to działa tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę, ale właśnie mam takie pytanie do Edka - czy medytacja w leżeniu jest w ogóle ok? Bo słyszałam, że się wtedy zasypia i to nie ma sensu. A przy zakwasach leżenie wydaje się logiczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Bazylka54 joga nidra to osobna sprawa, Sigilia słusznie to podchwyciła. Ale leżenie w zwykłej medytacji faktycznie bywa ryzykowne jeśli chodzi o zasypianie. Ja próbowałem raz leżeć z rękoma wzdłuż ciała, ciut podpartą głową i jakoś się udało nie zasnąć, ale byłem bardzo zmęczony więc nie ręczę. Myślę, że kluczowa jest pozycja rąk - jak trzymasz ręce uniesione nieco nad brzuchem, to samo napięcie tego utrzymania nie pozwala odpłynąć.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Też mnie to interesuje. Leżenie mi się kojarzy z jogą nidra, ale nie wiem czy to to samo co medytacja. Może ktoś mi wyjaśni różnicę, bo trochę się gubię w tych pojęciach.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam w notatkach zapisany jeden sposób, który testowałem jakiś czas temu przy podobnej sytuacji. Nie przy zakwasach konkretnie, ale przy bólu pleców po pracy fizycznej. Zamiast walczyć z bólem podczas medytacji, próbowałem go obserwować jak obiekt. Tzn. nie 'mnie boli', tylko 'jest ból w lewym udzie, jest pulsujący, ma temperaturę'. To trochę jak skanowanie ciała, ale chodzi o oderwanie się od właściciela bólu. Nie wiem czy to jest metoda mindfulness czy coś innego, ale mi pomagało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Zenek75 to brzmi jak body scan w sumie, albo coś bliskiego vipassanie. Próbowałem, ale u mnie problem jest taki, że ból jest wtedy tak intensywny, że zamiast go obserwować, zaczynam go wzmacniać skupieniem. Czy miałeś ten efekt, że uwaga paradoksalnie potęguje odczucie?


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

tak, i to kilka razy. Mam nawet notatkę, że w takich przypadkach pomagało mi cofnięcie uwagi do oddechu na chwilę, żeby 'zresetować' skupienie, a potem wracanie do bólu. Jakby robić to na zmianę zamiast tkwić przy bólu non stop.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

A może po prostu nie medytować jak boli i tyle? Serio pytam. Jak ma boleć i nie działać, to po co? Czy jest jakiś konkretny powód, żeby nie zrobić przerwy na te 2-3 dni?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 236

@Guslarz no ale chyba chodzi o to, żeby utrzymać ciągłość praktyki, nie? Jak się robi przerwy przy każdym dyskomforcie, to ta codzienna medytacja nigdy nie stanie się nawykiem. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 483

@Stokroteczka ok, ma to sens, ale czy 2 dni przerwy naprawdę psuje nawyk? Mnie by się zdawało, że nie.


Odpowiedz
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 172

@Guslarz to zależy jak długo ktoś praktykuje i jak stabilna jest jego codzienna praktyka. Dla kogoś, kto medytuje od lat, 2 dni nic nie zrobią. Ale przy powrocie po dłuższej przerwie, o czym Edek pisał, każda przerwa w rytmie może być krokiem w tył. Nie chodzi o perfekcję, ale o to, żeby nie dać sobie pretekstu do rezygnacji.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

ja mam pytanei do Edka właściwie - czy próbowałeś meditować w wodzie? tzn w wannie? czytałam gdzieś że ciepła woda rozluznią misnienie i wtedy jest łatwiej siedziec spokojnie. nie wiem czy to ma podstawy ale może warto spróbować 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Amuletka nie próbowałem, przyznam szczerze. Ciepła kąpiel po treningu to jedno, ale medytacja w wannie to coś, o czym nie myślałem. Mam trochę obawę, że to byłoby zbyt wygodne i odpłynąłbym :). Ale pomysł ciekawy, czy ktoś to w ogóle robił?


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słyszałem o medytacji w wannie, ale chyba chodzi o takie flotation tanki, nie domową wannę. To zupełnie inna skala. W zwykłej wannie woda by ostygła, trzeba by uzupełniać, poza tym pozycja leżąca w wannie nie jest jakoś szczególnie wygodna dla kręgosłupa.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co Zenek pisał o obserwowaniu bólu - mam pytanie, czy to nie jest trochę niebezpieczne? Mam na myśli, że ból jest sygnałem, że coś jest nie tak. Jak go ignorujemy przez obserwowanie, to czy nie przegapimy momentu kiedy coś naprawdę wymaga uwagi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Bazylka54 to dobre pytanie i sam się nad tym zastanawiałem. Myślę, że jest różnica między obserwowaniem a ignorowaniem. Obserwujesz ból, ale go nie odpychasz - wiesz, że jest. Jeśli narasta albo zmienia charakter, to i tak to czujesz. W przypadku DOMS-u wiemy z góry, skąd pochodzi, więc ryzyko przeoczenia czegoś poważnego jest mniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Zenek napisał o różnicy między obserwowaniem a ignorowaniem bólu ma sens, ale mam pytanie - jak praktycznie wygląda to 'cofanie się do oddechu' kiedy ból jest naprawdę intensywny? Bo rozumiem zasadę, ale wyobrażam sobie, że jak coś mocno boli, to oddech też bywa płytki i spięty. Czy wtedy oddech w ogóle działa jako kotwica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Sigilia dokładnie to pytanie zadawałem sobie w notatkach. U mnie było tak, że jak ból był silny, oddech rzeczywiście był bardziej powierzchowny, ale to nie znaczy, że nie działał jako punkt odniesienia. Chodziło mi raczej o to, żeby świadomie przenieść uwagę gdziekolwiek indziej niż na samo miejsce bólu, choćby na chwilę. Oddech był najprostszy, bo zawsze jest.


Odpowiedz
Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dodałbym do tego, że płytki oddech przy bólu to nie problem, tylko informacja. Jak zauważysz, że oddech się spłycił, to już jesteś świadkiem, a nie ofiarą sytuacji. Przynajmniej tak to u mnie działało. Chociaż przyznam, że przy zakwasach nóg to mi zajęło dobrą chwilę, żeby w ogóle dojść do tego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Okej, czyli rozumiem, że nie chodzi o to, żeby oddychać jakoś specjalnie, tylko żeby w ogóle zauważyć, że się oddycha? Przepraszam za proste pytanie, ale chcę się upewnić, że dobrze to rozumiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 172

@Bazylka54 tak, mniej więcej. Choć 'zauważyć, że się oddycha' brzmi banalnie, a w praktyce kiedy naprawdę boli - wcale nie jest takie oczywiste. Ciało bardzo chętnie wciąga uwagę w samo miejsce bólu i tam ją trzyma. Dlatego ta technika wymaga pewnej wprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale wróćmy do podstaw - Edek, ile czasu zajmuje ci teraz jedna sesja przy tych zakwasach? Bo rozmawiacie o technikach, ale nie wiem czy on medytuje 10 minut czy godzinę. To chyba robi różnicę, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobre pytanie, powinienem był to powiedzieć wcześniej. Zazwyczaj siadam na 25-30 minut, ale przy zakwasach skróciłem do 15, żeby nie walczyć z bólem przez pół godziny. I to chyba był dobry ruch, bo te 15 minut dawało radę, a 25 kończyło się frustracją.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

O, to ciekawe! Czyli skracanie sesji przy dyskomforcie jest okej? Zawsze miałam wrażenie, że jak skracam, to jakby odpuszczam. Ale może to nie to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ryszard)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 268

@Stokroteczka myślę, że jest różnica między skracaniem z lenistwa a skracaniem świadomie, bo masz konkretny powód. Edek nie rezygnuje z praktyki, tylko dostosowuje czas. To nie jest odpuszczanie.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie do Edka - czy ten powrót po przerwie, o którym pisałeś na początku, był powrotem po tygodniu, miesiącu? Bo to może zmieniać perspektywę na całą tę dyskusję. Zakwasy jako powód przerwy brzmią inaczej, jeśli była to przerwa dwutygodniowa, a inaczej jeśli kilkumiesięczna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Pentaklista58 dobra obserwacja. Kilka miesięcy, może trochę więcej. I wróciłem trochę za ambitnie jeśli chodzi o trening, stąd te zakwasy całego ciała. Więc tak - wracałem do praktyki i jednocześnie wracałem do aktywności fizycznej, co może niezbyt mądrze połączyłem.


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@pentaklista58)
Połączone: 7 miesięcy temu

No to rozumiem, że ten dyskomfort był podwójny - i ciało odbudowywało się po przerwie od ruchu, i umysł od medytacji. Czy miałeś wrażenie, że te dwa powroty jakoś ze sobą kolidowały, czy raczej jeden pomagał drugiemu?


Odpowiedz
Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Szczerze? Trochę kolidowały. Ciało było tak zajęte regeneracją, że siedzenie w bezruchu z nim było dziwne. Ale z drugiej strony medytacja chyba trochę pomagała mi nie obsesyjnie monitorować każdego mięśnia, co przy powrocie do treningu bywa u mnie problemem.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wtrącę, bo nie jestem ekspertem od medytacji - ale czy to możliwe, że te zakwasy przy powrocie do medytacji były nawet przydatne? Znaczy, dały ci jakiś konkretny obiekt do obserwacji zamiast błądzenia myślami. Takie pytanie z boku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Hydromanta to wcale nie jest głupie pytanie. Mam w notatkach coś podobnego - przy medytacji z bólem fizycznym łatwiej mi było skupić się, bo umysł miał 'zadanie'. Bez żadnego dyskomfortu myśli bardziej uciekały. Nie wiem czy to dobra metoda na co dzień, ale jako obserwacja ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czyli ból może paradoksalnie ułatwiać koncentrację? To brzmi trochę kontrlogicznie, ale rozumiem o co chodzi. Mnie przy zwykłej medytacji właśnie przeszkadza to, że za dużo myślę o wszystkim innym. Przy bólu przynajmniej jest coś konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tylko uważałabym z wyciąganiem z tego wniosku, że ból jest 'pomocny'. To działa w specyficznych okolicznościach i u konkretnych osób. Nie chciałabym, żeby ktoś stąd wyszedł z przekonaniem, że warto medytować akurat kiedy boli, bo to sprzyja praktyce. Edek opisuje jak sobie radzi, nie poleca metody.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Leko dobrze mówi, chociaż sama przyznam że jak mnie bolała głowa, to jakoś medytacja łatwiej mi szła bo miałam na czym się skupić 🙂 nie wiem czy to to samo co zakwasy ale trochę podobnie chyba


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 128

@Amuletka ale przy głowobolu to chyba inne ryzyko - przy bólu głowy skupienie na nim może go nasilić, nie? Czy u ciebie tak nie było? Pytam bo właśnie o tym mówiło się wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

To wraca do tego, co pisałem kilka postów wyżej - u mnie skupienie na bólu go wzmacniało, nie wyciszało. Dlatego wolę tę technikę z naprzemiennym przechodzeniem na oddech. Głowobole to akurat przypadek, gdzie naprawdę ostrożnie z obserwowaniem, bo ból głowy reaguje na uwagę inaczej niż mięśniowy.


Odpowiedz
Wpisy: 711
Rozpoczynający temat
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

...reaguje na ból głowy inaczej niż na zakwasy, bo jest bardziej 'wewnętrzny'. Przy zakwasach obserwowanie mięśnia to obserwowanie czegoś z zewnątrz, jakby patrzył na ramię z boku. Przy głowobolu obserwator i obserwowany są w tym samym miejscu, co komplikuje sprawę.


Odpowiedz
Wpisy: 483
(@guslarz)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale czy to nie jest przypadkiem tak, że wy wszyscy mówicie o medytacji jak o czymś, co trzeba specjalnie dopasowywać do rodzaju bólu? Bo ja rozumiem, że zakwasy to jedno, głowa to drugie, ale to brzmi jak ogromna komplikacja dla kogoś, kto po prostu chce zacząć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 172

@Guslarz nie musisz tego wszystkiego wiedzieć na start. To, co tutaj omawiamy, wynika z konkretnego pytania Edka i jego sytuacji. Komuś, kto zaczyna, wystarczy wiedzieć tyle: jeśli boli, skróć sesję i nie walcz z bólem. Reszta to niuanse, które same wychodzą z czasem.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: