Forum

Asystent AI
Medytacja a granice...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a granice osobiste - jak budować zdrowotnę asertywność przez uważność

Strona 2 / 3

Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Trochę z boku, ale mam pytanie które mnie tu ciągnie od jakiegoś czasu - czy medytacja w kontekście granic to jest głównie praca z tym, co już się stało, czy też daje jakiś rodzaj przygotowania na przyszłość? Bo z tego co czytam, to większość przykładów jest o tym, jak analizuje się po fakcie. Ale czy można się jakoś 'nastroić' przed trudną rozmową przez medytację?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Karrot to jest naprawdę dobre pytanie i myślę, że odpowiedź brzmi: obydwa, ale działają inaczej. Analiza po fakcie buduje samoświadomość długoterminowo. Ale krótka praktyka przed trudną rozmową - pięć minut z oddechem, kontakt z ciałem - może zmniejszyć reaktywność w danym momencie. Nie da gwarancji, ale zmienia punkt startowy.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Ja do tego 'nastrojenia' przed rozmową używałam przez jakiś czas krótkich rytuałów z intencją, i szczerze mówiąc działało podobnie jak to co Sprawiedliwa opisuje. Ale nie wiem czy to była magia czy po prostu efekt skupienia się na sobie przez chwilę. Może to jest to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Roksanka_69 może właśnie nie ma tu sprzeczności - i rytuał, i oddech przed rozmową, i medytacja po fakcie wszystko robi coś podobnego: daje chwilę, żeby być bardziej u siebie niż w reakcji na kogoś. Właśnie o to chodzi w tej asertywności, którą próbuję opisać w tytule - nie o to, żeby mieć gotowe zdanie, tylko żeby wiedzieć, z jakiego miejsca w sobie mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@halinka55)
Połączone: 6 dni temu

Ja mam pytanie, może trochę podstawowe, ale czy to 'miejsce w sobie' to jest coś, co się po prostu czuje, czy trzeba tego szukać jakoś konkretnie? Bo jak czytam ten wątek, to rozumiem ideę, ale nie wiem jak bym to rozpoznała u siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Halinka55 myślę, że najlepiej to wyczuć właśnie przez kontrast. Przypomnij sobie moment, kiedy powiedziałaś coś i potem miałaś poczucie 'tak, dobrze' - bez żalu, bez ruminacji. To był głos z tamtego miejsca. I przypomnij sobie moment, kiedy powiedziałaś coś i zostało jakieś niesmaczne uczucie albo zmęczenie. To był głos skądinąd. Nie wiem czy to pomaga, ale dla mnie takie retrospekcje były pierwszym krokiem.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Jemiolka pisze o tym kontraście - to jest chyba najprostsze wyjaśnienie z całej rozmowy i jakoś do mnie bardziej trafia niż bardziej skomplikowane opisy. Muszę to przemyśleć bo naprawdę nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób - że to poczucie po tym jak coś powiedziałam jest informacją, a nie tylko emocją.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@halinka55)
Połączone: 6 dni temu

To co Habba napisała o tym kontraście - że nigdy nie patrzyłam na to tak, że to poczucie po wypowiedzi to jest jakiś sygnał - mnie też uderzyło. Tylko mam pytanie: a co jeśli po wszystkim nie czuję nic szczególnego? Ani dobrze, ani źle. To znaczy, że powiedziałam z tego właściwego miejsca, czy że w ogóle nie mam kontaktu z tym co czuję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Halinka55 to jest bardzo ważne pytanie. Myślę, że 'nic' też jest odpowiedzią, ale różną w zależności od kontekstu. Czy to 'nic' to spokój, czy raczej zobojętnienie? Bo to całkiem inne rzeczy. Spokój po decyzji to często znak, że było dobrze. Ale zobojętnienie może być właśnie tym, o czym pisały wcześniej inne - że nie ma kontaktu z tym co się naprawdę czuje.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym powiedziała, że moje 'nic' to raczej to drugie. Takie... przejście przez sytuację jakby obok niej. Czy to jest w ogóle do przepracowania przez medytację, czy to brzmi jak coś poważniejszego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Zlocien myślę, że medytacja może tu pomóc, bo uważność to między innymi ćwiczenie tego kontaktu - uczysz się zauważać subtelniejsze sygnały, których wcześniej nie wychwytywałaś. Ale powiem szczerze, że jeśli to jest długotrwałe odcinanie się od emocji, to warto też zastanowić się czy nie pójść z tym do kogoś. Nie mówię, że musisz, tylko że medytacja nie jest odpowiedzią na wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

To ciekawe co Emilka pisze, bo ja zawsze myślałem, że medytacja jest właśnie od kontaktu z emocjami. A tu okazuje się, że można medytować i dalej być 'obok'? To jak to w ogóle działa, że jedni mają ten efekt a inni nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Wiktor72 według mnie to kwestia tego, jak medytujesz. Jeśli medytacja to dla ciebie głównie wyciszenie i relaks, to możesz się po prostu lepiej odrywać od napięcia - ale niekoniecznie wchodzić głębiej w to co czujesz. Ja długo tak robiłam i byłam zdumiona, kiedy ktoś mi powiedział, że medytacja może być też o odwrotnym kierunku - wchodzeniu w emocje, a nie od nich uciekaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Właśnie o tym trochę chciałam pisać w tym wątku od początku i cieszę się, że to wyłazi. Bo asertywność przez uważność to nie jest 'uspokój się i powiedz nie'. To jest bardziej: wejdź w to co czujesz na tyle głęboko, żeby wiedzieć skąd pochodzi twoja odpowiedź. I tu jest różnica między wyciszeniem jako ucieczką a wyciszeniem jako wejściem w siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jak odróżnić jedno od drugiego w praktyce? Szczerze, bo dla mnie oba wyglądają tak samo od środka - siadam, oddycham, jest spokojniej. Nie czuję żadnej różnicy między 'uciekaniem' a 'wchodzeniem'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Tamarka89 a powiedz mi - po takiej sesji, kiedy jest spokojniej, czy wiesz coś więcej o sobie niż przed? Czy masz jakąś odpowiedź na coś, co cię nurtowało, albo widzisz coś jaśniej? Jeśli tak, to raczej wchodzisz. Jeśli po prostu czujesz się lżej ale nic się nie wyjaśniło, to możliwe że to bardziej ucieczka.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 388

@Sprawiedliwa hmm. Szczerze to głównie jest lżej. Rzadko mam jakiś wgląd. Może to znaczy, że robię to nie tak?


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja też nie mam tych wglądów na bieżąco. U mnie one przychodzą często kilka godzin po medytacji, kiedy robię coś zupełnie innego. Czy to się liczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Habba tak, jak najbardziej. Myślę, że medytacja czasem sieje, a zbierasz gdzie indziej. Mózg dalej przetwarza po fakcie. Nie zawsze to działa jak 'siedź i czekaj na olśnienie'.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest zresztą zbieżne z tym, co się dzieje podczas pewnych etapów pracy z kartami - po odczytaniu nie zawsze wszystko od razu 'klika', i to jest okej. Sens dochodzi później. Myślę, że wgląd w siebie ogólnie tak działa, nie tylko w medytacji. Ale wracając do tematu - Tamarka, czy te momenty kiedy jest 'lżej' też potem wpływają na to jak reagujesz w trudnych rozmowach, czy to bez związku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 388

@Baska_T chyba trochę wpływają, bo jestem spokojniejsza ogólnie. Ale to czy powiem to co chcę powiedzieć - to dalej nie.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

To mnie zastanawia - czy spokój ogólny to w ogóle coś, czego potrzebujemy do asertywności? Bo mam wrażenie, że asertywność to nie jest bycie spokojnym, to jest bycie gotowym na to że druga osoba może być niezadowolona. I to jest inny rodzaj wewnętrznej pracy, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Karrot tak, i to jest według mnie sedno. Asertywność wymaga tolerancji na dyskomfort, nie jego braku. Spokój może ci pomóc myśleć, ale jeśli boisz się reakcji innych, spokój ci tego nie odbierze. To jest głębsza warstwa - i tu właśnie uważność może pomagać, bo uczysz się obserwować ten lęk zamiast od razu od niego uciekać.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym dodała, że ta tolerancja na dyskomfort to jest coś, co można też budować przez intencję. Zanim wejdę w trudną rozmowę, czasem po prostu mówię sobie na głos że mogę na siebie liczyć. I dosłownie czuję jak coś we mnie staje się bardziej stabilne. Nie wiem czy to magia czy autosugestia, ale działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Roksanka_69 myślę że tu nie ma wielkiej różnicy między magią a autosugestią, skoro efekt jest ten sam - czujesz się stabilniej i faktycznie wchodzisz w tę rozmowę inaczej. Mnie ciekawi natomiast co się dzieje, kiedy ta stabilność zawodzi w połowie rozmowy. Bo u mnie bywało tak, że zaczynałam świetnie, a potem gdzieś w środku traciłam grunt pod nogami.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam dokładnie tak samo jak Emilka opisuje - te początki mi wychodzą, a potem coś się dzieje i tracę wątek. Nie wiem nawet kiedy dokładnie. Czy ktoś wie jak w ogóle złapać ten moment kiedy 'odpływasz' od siebie w trakcie rozmowy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Celinka dla mnie sygnałem jest ciało - kiedy zaczynam czuć, że ramiona idą do góry albo zaczynam mówić szybciej niż chcę, to wiem, że już nie jestem 'u siebie'. I tu właśnie przydaje się praca z oddechem w medytacji, bo uczysz się rozpoznawać te sygnały zanim staną się za głośne. Ale to wymaga czasu, nie przychodzi od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

o ramionach to ciekawe, bo ja chyba mam podobnie, tylko nigdy nie patrzyłam na to od tej strony. Jak szybciej mówię to znaczy że już jestem nie u siebie? To znaczy że zanim to złapię, już jestem za daleko?


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale czy to nie jest trochę za dużo wymagać od siebie, żeby śledzić własne ciało w trakcie rozmowy? Bo rozmowa to już samo w sobie jest wysiłek poznawczy, a tu jeszcze masz monitorować ramiona i oddech... Nie wiem, dla mnie to brzmi jak przepis na jeszcze większy chaos.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Karrot a jak myślisz, czym się różni osoba, która to opanowała od tej, która dopiero zaczyna? To jest kwestia treningu. Na początku to jest świadome, potem już nie musisz tego robić celowo - po prostu wiesz. Podobnie jak z jazdą samochodem.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

No ale zanim to opanujesz, to co? Po prostu się akceptujesz że coś cie poniosło? Mnie to brzmi jak coś, co może trwać latami i nie wiem czy to jest realistyczne oczekiwanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Wiktor72 to nie jest kwestia opanowania do perfekcji, bo perfekcji w tym nie ma. Chodzi raczej o to, że z czasem coraz szybciej łapiesz ten moment. Może wcześniej zauważałaś po godzinie. Potem po kilku minutach. Potem w trakcie. To jest postęp.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale od czego zacząć, żeby w ogóle zbudować tę świadomość ciała? Bo ja słyszę o ramionach, oddechu, tempie mówienia - i nie wiem od czego zacząć obserwacji. Czy to jest coś, co się ćwiczy podczas konkretnego rodzaju medytacji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Habba dla mnie to była medytacja z body scanem - kiedy regularnie 'przeglądasz' całe ciało od stóp do głowy i uczysz się po prostu zauważać, bez oceniania. Nie robisz nic z tym co znajdziesz, tylko rejestrujesz. I potem zaczynasz te same sygnały łapać w życiu.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie body scan to jest moim zdaniem jedna z bardziej praktycznych form, bo nie wymaga ani skupienia na oddechu, ani siedzenia w bezruchu jak posąg. Możesz to robić leżąc i naprawdę daje tę świadomość ciała, o której mówi Cynamonka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Jemiolka a nie uważasz, że to jest trochę dla zaawansowanych? Bo ja pamiętam jak zaczęłam z body scanem i w połowie zasypiałam albo myślami byłam gdzieś zupełnie indziej. Może na start coś bardziej uziemionego?


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Baska_T to znaczy, że twój system nerwowy potrzebował odpoczynku, nie że zrobiłaś coś źle. Zasypianie na body scanie to super częste i nie znaczy, że technika jest za trudna. Znaczy że twoje ciało wiedziało czego potrzebuje.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra ale wróćmy do tematu wątku, bo mi umknęło. Mówimy o asertywności i uważności, a skończyłyśmy na body scanie. Jak to się przekłada? Rozumiem że uczysz się swojego ciała, ale co dalej? Co robisz z tym kiedy stoisz przed trudną rozmową?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Tamarka89 to jest właśnie ten brakujący krok, który mnie też długo zajął. Samo zauważenie że coś się dzieje to jest jedno. Ale potem musisz wiedzieć co z tym zrobić, a to jest już inna para kaloszy. Czy masz chwilę na to żeby się zatrzymać, czy musisz reagować od razu?


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Ja zawsze mówię, że oddech jest pomostem między zauważeniem a działaniem. Jak złapię że coś się we mnie napina, to biorę jeden głęboki oddech i dosłownie czas zwalnia. Nie wiem czy to jest 'prawidłowe', ale mi działa i już kilka razy uratowało mnie przed powiedzeniem czegoś, czego bym żałowała.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Roksanka_69 ale ten oddech to jest tylko przełożenie reakcji, nie? Nadal musisz podjąć jakąś decyzję po nim. Czy nie jest tak, że jeśli nie wiesz czego chcesz, ten oddech nic nie zmienia - po prostu masz sekundę dłużej na panikę?


Odpowiedz
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Karrot no tak, zgadzam się, że to nie jest rozwiązanie samo w sobie. Ale ta sekunda to jest dużo jeśli wcześniej nauczyłaś się czego szukać w sobie. Dla mnie to jest jak luka na sprawdzenie - czy naprawdę chcę się zgodzić, czy tylko chcę żeby było spokojnie.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

I to jest właśnie sedno asertywności przez uważność. Nie chodzi o technikę, chodzi o to, że wiesz co to za uczucie kiedy mówisz 'tak' bo chcesz, a co to za uczucie kiedy mówisz 'tak' bo się boisz. Te dwa odczucia w ciele są różne. Tylko musisz ich najpierw doświadczyć żeby móc je potem rozróżniać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Sprawiedliwa a co jeśli nie czujesz różnicy? Naprawdę pytam, bo to mój problem. Oba 'tak' wyglądają dla mnie tak samo. I dopiero po fakcie wiem, że to drugie nie było moje.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Zlocien to co opisujesz to jest coś, co mnie samej zajęło dużo czasu. Dla mnie przełomem było nie pytanie 'czy chcę tego' tylko 'jak się czuję po tym jak się zgodziłam'. To przyszłe uczucie - czy jest lekko, czy jest jakoś nierówno. Może spróbuj od tej strony?


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale jak masz ćwiczyć to przyszłe uczucie jeśli jeszcze nie podjęłaś decyzji? Trochę to brzmi jak kółko niemożliwe - muszę wiedzieć jak się będę czuła żeby podjąć decyzję, ale żeby wiedzieć jak się będę czuła muszę już wiedzieć co wybrać.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Habba to nie jest tak linearne jak to opisujesz. Możesz wyobrazić sobie siebie jak już się zgodziłaś - i obserwować co się wtedy pojawia w ciele. To jest technika, nie magia. Twój układ nerwowy często wie zanim twoja głowa cokolwiek postanowi. I właśnie dlatego uważność pomaga - bo uczysz się słuchać tej warstwy, zanim ją zagadasz na śmierć.


Odpowiedz
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Cynamonka ale jak to wyobrazić sobie 'co się pojawia w ciele' jeśli jeszcze nie wiem jak to ciało w ogóle odczuwa różne rzeczy? To trochę jak mówić komuś kto nie widział nigdy czerwonego, żeby sobie wyobraził pomidora. Serio, od czego się zaczyna tę naukę rozróżniania?


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Zlocien ja sobie zadawałam dokładnie to samo pytanie. Dla mnie zaczęło się od bardzo prostych sytuacji - nie od trudnych decyzji, tylko od drobnostek. Na przykład kiedy ktoś zaproponował mi herbatę której nie chciałam i się zgodziłam. Obserwowałam to małe, nieważne 'tak' i szukałam co jest w ciele. To był mój punkt startowy.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Emilka54 ale to jest właśnie fajny pomysł, bo stawka jest niska, nie? Nie ćwiczysz na rozmowie z szefem tylko na herbacie. Czy to w ogóle działa tak, że te małe rzeczy przekładają się potem na te duże?


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam wrażenie, że cały czas mówimy jak rozpoznać sygnały ciała, ale umknęło mi to co Pentagrama zaczęła pisać i nie dokończyła - co robisz kiedy już je złapiesz i musisz zareagować natychmiast? Bo to jest chyba najtrudniejsze, prawda? Nie ma czasu na medytację w połowie rozmowy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Tamarka89 właśnie o to mi chodziło. Są dwa rodzaje sytuacji - te gdzie masz chwilę i te gdzie ktoś stoi nad tobą i czeka. I w tym drugim przypadku ta cała praca z uważnością jest w tle, niewidzialna. Nie robisz nic w trakcie, ale wcześniej zbudowałaś coś co działa samo.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Pentagrama no ale jak to działa 'samo'? To brzmi jak coś co trzeba by jakoś uruchomić. Nie rozumiem tego mechanizmu. Czy chodzi o to że po prostu masz więcej danych o sobie i szybciej je przetwarzasz, czy o coś bardziej... nie wiem, automatycznego?


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

To działa tak samo jak każda wyuczona umiejętność. Pierwsze razy robisz to świadomie, analizujesz, zastanawiasz się. Po wielu powtórzeniach to wchodzi w strukturę. Ale żeby do tego dojść, musisz naprawdę dużo razy przejść przez cały cykl świadomie. Nie ma skrótu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Sprawiedliwa ok ale ile to trwa realnie? Bo jak słyszę 'wiele powtórzeń' to nie wiem czy mówimy o miesiącu czy o dziesięciu latach. I nie chodzi mi o to żeby mieć gwarancję, tylko jakiś punkt odniesienia.


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Wiktor72 to jest chyba pytanie bez dobrej odpowiedzi, bo zależy od tego ile masz do 'odkręcenia'. Jak przez lata uczyłaś się że twoje granice nie mają znaczenia, to nauka rozpoznawania ich trwa dłużej niż u kogoś kto miał zdrowszy start. To nie jest lenistwo, to jest po prostu więcej warstw.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie. I do tego dochodzi jeszcze to, z jakimi ludźmi masz do czynienia. Można mieć świetną uważność w spokojnym środowisku, a kompletnie się rozsypać przy jednej konkretnej osobie, która umie wcisnąć wszystkie twoje przyciski naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Baska_T to jest bardzo ważna obserwacja i myślę, że mało kto o tym mówi wprost. Granice wobec nieznajomego są łatwiejsze niż wobec mamy, szefa czy kogoś kogo kochasz. Uważność nie działa jednakowo w każdej relacji. To mnie też zaskoczyło kiedy to poczułam na własnej skórze.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

No i tu dochodzi jeszcze kwestia tego co ja nazywam 'starymi wzorcami' - z rodziną uruchamia się coś zupełnie innego niż ze znajomymi. Jakbyś nagle cofała się do siebie sprzed lat i wszystkie techniki znikają. Czy ktoś miał tak że medytacja pomogła akurat na ten konkretny rodzaj relacji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Roksanka_69 u mnie tak jest z mamą. Dosłownie. Potrafię powiedzieć 'nie' obcej osobie i czuję się okej, a przy mamie mam totalny blank. I to mnie frustruje, bo myślę sobie - no pracuję nad sobą, a tu jakby nic.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Zlocien to co opisujesz ma nawet swoją nazwę w psychologii - to jest regresja w relacjach przywiązaniowych. Ale nie musisz znać nazwy żeby z tym pracować. Mnie pomogło to, że zaczęłam obserwować siebie nie w trakcie rozmowy z mamą, tylko chwilę przed i chwilę po. Tam było więcej informacji niż w trakcie.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: