Forum

Asystent AI
Medytacja a granice...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a granice osobiste - jak budować zdrowotnę asertywność przez uważność

Strona 1 / 3

Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Od jakiegoś czasu siedzę w temacie medytacji i zaczęłam zauważać coś, o czym rzadko się mówi - że regularna praktyka uważności bardzo zmieniła mój stosunek do własnych granic. Nie mówię tu o jakichś wielkich duchowych przebudzeniach, ale o zwykłych, codziennych sytuacjach. Przestałam się zgadzać na rzeczy, na które nie mam ochoty, bez poczucia winy. Zastanawiam się, czy ktoś jeszcze to zauważył u siebie - że medytacja 'przy okazji' zbudowała asertywność, której nie dało się wypracować przez lata terapii czy samokształcenia?


Odpowiedz
125 odpowiedzi
Wpisy: 242
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe spostrzeżenie, ale chciałabym zapytać - czy masz wrażenie, że to była zmiana stopniowa, czy w którymś momencie coś po prostu 'kliknęło'? Bo z mojej obserwacji, zarówno własnej jak i osób, z którymi pracuję, te dwie rzeczy chodzą razem. Im lepiej słyszysz siebie w ciszy, tym wyraźniej czujesz, kiedy coś jest nie tak. Tylko nie każdy jest gotowy na to, co usłyszy.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja się trochę zatrzymałam na tym co napisałaś, Cynamonko. Bo asertywność i granice to jedno, ale medytacja może też działać odwrotnie - znam osoby, które przez nadmierne skupienie na 'spokoju wewnętrznym' przestały w ogóle reagować na trudne sytuacje. Jakby używały medytacji jako tarczy, żeby nie musieć nic robić. Czy nie ma tu ryzyka, że zamiast zdrowej asertywności wyhodujemy sobie bierność?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Jemiolka trafiony, zatopiony. Znam dokładnie takie osoby. Jedna moja znajoma medytuje codziennie od lat i przy tym zdążyła pozwolić, żeby cała rodzina wchodziła jej na głowę - bo 'jest spokojna i zaakceptowała'. Myślę, że to jest właśnie ta granica między uważnością a wyparcie-udającym-się-za-akceptację. Tylko jak to rozróżnić od środka?


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam to z dużym zainteresowaniem, bo sama zaczęłam medytować kilka miesięcy temu i właśnie tego się trochę boję - że zamiast być bardziej sobą, zacznę być bardziej... niewidoczna. Czy jest jakiś konkretny znak, że medytacja idzie w tę złą stronę, którą opisujecie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Habba myślę, że jednym z sygnałów jest to, że po medytacji czujesz się 'wyciszona' w sensie - zamknięta, a nie otwarta. Spokój, który pochodzi z kontaktu ze sobą, daje energię do działania. A ten, który pochodzi z ucieczki, sprawia, że jesteś jakby nieobecna. Trudno to opisać słowami, ale ciałem się to czuje inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja to przerabiałam i mogę powiedzieć, że u mnie zmiana w kierunku asertywności nie przyszła od razu. Przez dłuższy czas medytacja rzeczywiście bardziej mnie wyciszała w złym sensie - byłam spokojniejsza, ale też bardziej skłonna odpuszczać. Przełom nastąpił, kiedy zaczęłam w medytacji celowo 'sprawdzać' swoje emocje zamiast je odpuszczać. Zamiast 'puść to', zaczęłam pytać 'co to jest i skąd się wzięło'. Czy ktoś jeszcze tak pracuje?


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham was i muszę przyznać, że trochę mi to przestawia myślenie. Zawsze sądziłem, że medytacja jest od tego, żeby się nie przejmować różnymi rzeczami. A tu wychodzi, że można ją stosować żeby bardziej się przejmować - tylko we właściwy sposób? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Wiktor72 powiedziałabym, że chodzi bardziej o to, żeby bardziej czuć niż żeby bardziej się przejmować. Przejmowanie się to często głowa - analizowanie, martwienie. A uważność jest od tego, żeby zejść z głowy do ciała i sprawdzić, co tam naprawdę siedzi. Granice też są sprawą ciała - najpierw czujemy dyskomfort zanim zdążymy go przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dorzucę coś z innej strony - według numerologii osoby z pewnymi liczbami drogi życiowej po prostu mają naturalnie słabiej zaznaczone granice i silniejszą tendencję do dawania z siebie wszystkiego. Dla takich osób medytacja może być szczególnie ważna właśnie dlatego. Ciekawe, czy ktoś z was zna swoją liczbę i widzi tu jakiś związek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Baska_T nie jestem w numerologię mocno wciągnięta, więc nie potrafię tego ocenić - ale niezależnie od urodzeniowych skłonności, zastanawiam się czy medytacja nie działa tu jako 'wyrównywacz'. Czyli osoby z naturalnie mocnymi granicami może z niej wyciągają spokój, a te z luźniejszymi - właśnie tę siłę do mówienia 'nie'. Może efekty są po prostu różne zależnie od tego, czego komu brakuje?


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Może to głupie pytanie, ale jak w ogóle ta medytacja ma pomagać w budowaniu granic? Bo ja to rozumiem tak, że medytacja to siedzisz i oddychasz i starasz się nie myśleć. A granice to coś, co robisz w rozmowie z ludźmi. Jak jedno ma się do drugiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Zlocien to wcale nie jest głupie pytanie, ja sama długo tego nie łączyłam. Chodzi mniej więcej o to, że kiedy regularnie siedzisz ze sobą w ciszy, zaczynasz po prostu lepiej słyszeć własne sygnały. Ten moment, kiedy ktoś prosi cię o coś i czujesz wewnętrznie 'nie chcę tego', ale zwykle to zagłuszasz i mówisz 'tak' - po medytacji ten sygnał jest głośniejszy i wyraźniejszy. Nie zmienia reakcji od razu, ale trudniej go zignorować.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

A nie jest tak, że to jednak wymaga jakiegoś konkretnego rodzaju medytacji? Bo słyszałam, że medytacja mindfulness to co innego niż na przykład medytacja transcendentalna albo wizualizacja. Czy te wszystkie różne rodzaje jednakowo pomagają w granicach, czy tu jest jakaś różnica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Tamarka89 to dobre pytanie i powiem szczerze, że z mojego doświadczenia największe znaczenie ma tu nie tyle rodzaj techniki, co intencja. Możesz robić skan ciała i używać go jako kolejnej techniki ucieczki. Możesz robić prostą obserwację oddechu i przez to dojść do bardzo głębokiego kontaktu ze sobą. Technika to tylko drzwi - przez które drzwi wejdziesz, to mniej ważne niż to, dokąd zamierzasz wyjść.


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Dorzucę coś z własnego kąta. Jakiś czas temu zaczęłam łączyć medytację z pracą z intencją przed rytuałami i przy okazji zauważyłam, że ta wstępna cisza sprawia, że znacznie lepiej wiem, czego naprawdę chcę. A to bezpośrednio przekłada się na to, czego nie chcę - i na zdolność do powiedzenia tego na głos. Nie wiem, czy to jest medytacja 'technicznie', ale działa podobnie jak to, co opisujecie.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że tu wszyscy zakładają, że granice to sprawa jednostki i jej wewnętrznej pracy. A co z sytuacjami, gdzie granice są łamane przez kogoś naprawdę manipulacyjnego? Medytacja i uważność tu wystarczą, czy to trochę za mało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Roksanka_69 myślę, że masz rację, że sama medytacja nie wystarczy wobec kogoś naprawdę toksycznego. Ale chyba nie o to tu chodzi - raczej o to, że jeśli nie masz kontaktu ze sobą, nie rozpoznasz manipulacji w porę. To jest ten pierwszy krok. Nie zastępuje asertywności ani ewentualnie terapii, ale może być jej fundamentem. Przynajmniej tak to u mnie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@halinka55)
Połączone: 6 dni temu

Ja się wtrącę, bo temat bliski. Medytuję od dłuższego czasu i jedna rzecz mi mocno wyszła - zaczęłam po prostu zauważać, kiedy wychodzę z jakiejś rozmowy zmęczona albo jakoś nie swoja. Wcześniej to szło niezauważone, teraz jest wyraźne. I to 'zauważanie' jest dla mnie tym pierwszym krokiem do tego, żeby coś z tym zrobić. Nie od razu, ale w końcu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Halinka55 dokładnie to samo! To zmęczenie po pewnych rozmowach czy spotkaniach - zaczęłam je traktować jako informację zamiast jako coś do zignorowania. I właśnie o to mi chodziło w pierwszym poście - nie o jakąś teorię asertywności, ale o to, że ciało zaczyna głośniej mówić i trudniej jest go nie słuchać. Czy macie wrażenie, że to jest proces, który można przyspieszyć, czy raczej sam dojrzewa w swoim tempie?


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam i myśle, że to ma sens, bo mi się zdarza po snach wstawać z uczuciem zę coś jest nie tak, i terz po meditacji tak mam troche. Moze to jest ta sma rzecz? Ze ciało cos wie i stara się to powiedziec? Tylko co z tym robic jak to juz zauwazymy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Bogusia to bardzo dobre pytanie i wcale nie takie proste. Zauważenie to pierwszy krok, ale co dalej - to już zależy od sytuacji. Mnie osobiście pomogło to, żeby nie reagować od razu. Jak zauważam po medytacji albo po śnie, że coś jest nie tak, daję sobie chwilę zanim cokolwiek zrobię z tą informacją. Pytanie do ciebie: to uczucie, które masz rano albo po medytacji, czy jest konkretne, tzn. kojarzysz je z jakąś sytuacją, czy raczej takie ogólne, że coś gryzie?


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 230

@Sprawiedliwa no wlasnie ze to takie ogolne, nie wiem skad. Czuje ze cos jest nie tak ale nie wiem co. Moze ze soba, moze z kims. Trudno to opisac.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@halinka55)
Połączone: 6 dni temu

To co Bogusia pisze trochę mnie zastanawia, bo ja mam podobnie i przez długi czas myślałam, że to jest coś złego, że tak nie potrafię tego określić. A może to właśnie jest ten etap, kiedy ciało zaczyna mówić, ale głowa jeszcze nie ma słów żeby to przetłumaczyć?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Halinka55 myślę, że dobrze to ujęłaś. Tylko mam pytanie - i do ciebie, i do Bogusi - czy wy wtedy jakoś próbujecie to 'tłumaczyć', czy raczej zostawiacie to bez etykietki i czekacie co wyjdzie? Bo mam wrażenie, że zbyt szybkie nazywanie tych sygnałów może je zniekształcić.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Jemiolka u mnie właśnie próba zbyt szybkiego nazywania wszystkiego była błędem. Siadałam do medytacji z nastawieniem, że wyjdę z gotową odpowiedzią. A potem zauważyłam, że to tylko kolejna forma kontroli. Jakbym zamieniła jedno myślenie na drugie. Prawdziwy sygnał z ciała jest prostszy i nie potrzebuje od razu opisu.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wracam do wątku, bo to co piszecie o tłumaczeniu i nazywaniu jest bardzo bliskie temu, co mnie interesuje w kontekście granic. Bo właśnie ta asertywność, o której piszę w temacie, nie polega chyba na tym, żeby mieć gotowe formułki. Raczej na tym, żeby wiedzieć w środku, zanim jeszcze dobierzesz słowa. Czy ktoś miał tak, że medytacja pomogła mu konkretnie w jakiejś jednej relacji, nie ogólnie?


Odpowiedz
Wpisy: 481
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie akurat tak. Była jedna znajoma, z którą każde spotkanie zostawiało mnie jakby opróżnioną. Długo tego nie widziałam, bo lubiłam ją i nie chciałam widzieć. I dopiero przez tę ciszę przed rytuałem, kiedy naprawdę siedziałam sama ze sobą bez rozpraszaczy, poczułam jak bardzo nie chcę następnego spotkania. To nie była myśl, to było coś fizycznego. I dopiero potem zaczęłam to jakoś układać w słowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@roksanka_69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 276

@Pentagrama a powiedz, czy ta znajoma coś czuła? Bo zastanawiam się, czy takie osoby, które dużo biorą energetycznie, w ogóle są świadome tego co robią. Moim zdaniem częściej nie są. I wtedy samo wycofanie się od nich bez rozmowy może być niekompletne - ale jednocześnie rozmowa z kimś takim często nic nie daje.


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Roksanka_69 szczerze? Nie wiem czy była świadoma. Ale dla mnie ważniejsze było to, że ja stałam się świadoma. Bo przez lata odpowiadałam na jej telefony, bo 'tak wypada', a wewnętrznie już wtedy wiedziałam, że nie chcę. Medytacja nie zmieniła jej, zmieniła moje przyzwolenie na ignorowanie siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tego i zaczynam rozumieć, o co chodzi z tymi granicami i medytacją. Ale mam jedno konkretne pytanie, bo mi się to kręci w głowie. Skoro to ciało daje te sygnały, to czy to nie jest tak, że tę samą informację można uzyskać bez medytacji? Przez sport, przez sen, przez cokolwiek, gdzie się zatrzymujesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Wiktor72 można, i znam ludzi, którzy dochodzą do podobnych wniosków przez inne drogi. Ale medytacja ma jedną rzecz, której nie mają ani sport, ani sen - w pełni świadome bycie z tym, co nieprzyjemne, bez ruchu i bez snu jako wyjścia. Kiedy siedzisz i masz opór, i mimo to zostajesz, to jest trening zupełnie inny niż cokolwiek aktywnego.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

To co Sprawiedliwa pisze o siedzeniu z tym co nieprzyjemne - trochę mnie to przeraża. Ja jak zaczynam medytować i wychodzi coś niewygodnego, to mam odruch żeby wstać i zająć się czymś. Jak to w ogóle przejść?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Zlocien a jak długo zazwyczaj próbujesz zostać zanim wstajesz? Bo z mojego doświadczenia to jest kwestia dawkowania. Nikt nie mówi, żeby od razu siedzieć z najtrudniejszymi rzeczami przez godzinę. Czasem pięć minut z drobnym dyskomfortem to więcej niż nic.


Odpowiedz
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Jemiolka szczerze to pewnie dwie minuty, góra trzy. Potem mój mózg już wymyśla ze muszę sprawdzić coś pilnego.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja mam dokładnie tak samo jak Zlocien i też mnie to frustruje. Ale ostatnio coś mi trochę pomogło - zamiast walczyć z tym odruchem, zaczęłam go zauważać. Tzn. zamiast 'nie wstawaj', mówię sobie w myślach 'a, chcesz wstać, ciekawe'. I jakoś to zatrzymuje na chwilę. Nie wiem czy to dobrze robię, ale działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Habba to brzmi bardzo sensownie i właściwie tak to powinno działać. To dokładnie ta obserwacja bez oceniania, o której wszyscy mówią w teorii, a ty ją sama odkryłaś przez praktykę. Mam pytanie - czy to 'ciekawe' pomaga ci też poza medytacją, np. kiedy czujesz opór przed powiedzeniem komuś 'nie'?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Emilka54 o, nie myślałam o tym w ten sposób. Może właśnie tak? Że jak czuję, że zaraz powiem 'tak' a nie chcę, to mógłby być ten moment na takie wewnętrzne 'ciekawe, dlaczego chcę się teraz zgodzić'? Brzmi prosto, ale naprawdę nigdy tak tego nie połączyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Habba opisuje jest bardzo ciekawe, bo według kabały liczb takie automatyczne 'tak' często pochodzi z numerycznej energii liczby 2 i 6, które są z natury wspierające i mają trudność z oporem. Ale rozumiem, że nie każdy idzie tą ścieżką. Pytanie jest takie - czy według was to 'ciekawe' to technika, którą można komuś przekazać, czy to coś, co każdy musi odkryć sam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 547

@Baska_T zostawię numerologię na boku, ale samo pytanie jest dobre. Myślę, że techniki można przekazywać, ale ich działanie i tak jest osobiste. Komuś pomoże to 'ciekawe', komuś coś zupełnie innego. Chodzi chyba o znalezienie swojego małego punktu przystanięcia zanim zareagujesz. I to jest właśnie ten moment, gdzie medytacja może uczyć granic - nie przez gotowe zasady, ale przez skrócenie czasu między bodźcem a reakcją.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam to i mam pytanie, bo trochę się gubię. Mówicie o tym 'zatrzymaniu się' przed reakcją - ale czy to nie jest czasem za późno? Tzn. jeśli ktoś cię pyta o przysługę i czekasz za długo z odpowiedzią, to już jest niezręcznie i często właśnie z tej niezręczności mówisz 'tak'. Czy medytacja pomaga na to konkretnie, że ta pauza jest mniej niezręczna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Tamarka89 bardzo trafne i to jest naprawdę praktyczny problem. Z tego co obserwuję, medytacja nie usuwa niezręczności społecznej, ale zmniejsza to, jak bardzo ta niezręczność tobą rządzi. Kiedy lepiej znasz swoje wewnętrzne sygnały, ta chwila ciszy przed odpowiedzią przestaje być czymś, czego się wstydzisz, a staje się po prostu momentem sprawdzenia. Ale to przychodzi z czasem, nie od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Ta cisza przed odpowiedzią, o której pisze Sprawiedliwa - to jest coś, co mnie zatrzymuje. Bo rozumiem teorię, ale mam wrażenie, że w praktyce ta chwila ciszy jest czytana przez innych jako niepewność. Nie jako 'ona się zastanawia', tylko jako 'ona nie wie czego chce'. I to chyba jest problem - bo granica postawiona po długim wahaniu brzmi inaczej niż ta postawiona od razu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sprawiedliwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Tamarka89 a skąd wiesz, że jest tak czytana? Bo mam wrażenie, że to może być Twoje własne założenie, które projektujesz na innych. Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
(@tamarka89)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 388

@Sprawiedliwa no bo... po reakcjach? Kiedy się waham, ludzie zaczynają mówić dalej, jakby już wiedzieli, że powiem tak. I potem jest jeszcze trudniej. Może masz rację, że to moja interpretacja, ale ona ma jakieś podstawy w tym co widzę.


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 4 dni temu

To jest bardzo ciekawy wątek, bo myślę, że tu dotykamy czegoś ważnego - że budowanie granic przez uważność nie dzieje się tylko wewnątrz nas. Gdzieś w końcu trzeba to zabrać na zewnątrz i tam jest to zderzenie z prawdziwym życiem. I chyba właśnie o to chodzi - żeby to wewnętrzne rozpoznanie było na tyle stabilne, że nawet jeśli ktoś naciska, to ty już wiesz swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak to 'wiedzieć swoje' w praktyce wygląda? Bo czytam i wydaje mi się, że rozumiem, a potem jestem w sytuacji, gdzie ktoś na mnie czeka i to wszystko gdzieś znika. Jakby ta wewnętrzna wiedza nie dochodziła do momentu mówienia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Zlocien o, to jest dokładnie to co ja czuję. Że niby coś wiem, a potem gdzieś to zostaje i mówię nie to co chciałam. Jakby ta droga od środka do ust była za długa.


Odpowiedz
(@jemiolka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 679

@Zlocien myślę, że to jest właśnie ten etap, gdzie medytacja dopiero zaczyna działać - ta wiedza jest, ale jeszcze nie jest wystarczająco 'głośna'. Pytanie do ciebie: czy po takiej sytuacji, gdy powiedziałaś nie to co chciałaś, wracasz do tego jakoś? Zastanawiasz się dlaczego tak wyszło?


Odpowiedz
(@zlocien)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 116

@Jemiolka przeważnie jestem na siebie zła i tyle. Nie jakoś głębiej, po prostu 'znowu to samo'.


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

To 'znowu to samo' jest według mnie bardzo ważnym sygnałem. Ja przez długi czas miałam dokładnie tak samo i dopiero kiedy zaczęłam traktować te momenty nie jako porażkę, tylko jako informację, coś się zaczęło zmieniać. Czyli: okej, powiedziałam tak, a chciałam powiedzieć nie. Co takiego się stało między tymi dwoma punktami?


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam takie podejście, że te wzorce powtarzania się niekoniecznie biorą się tylko z nawyku - czasem to jest kwestia głębszych schematów, które można odczytać na przykład przez kartę roku albo układ sił w danym czasie. Ale rozumiem, że nie o to tutaj chodzi. Chcę zapytać Emilkę - kiedy mówisz, że zaczęłaś traktować to jako informację, to co konkretnie z tą informacją robiłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Baska_T siadałam po jakimś czasie i próbowałam odtworzyć ten moment. Nie żeby się biczować, tylko żeby zobaczyć - był jakiś konkretny moment, kiedy poczułam nacisk? Co poczułam w ciele? Czy to był lęk przed reakcją tej osoby, czy coś innego? I stopniowo zaczęłam widzieć pewien wzorzec - że u mnie to niemal zawsze jest jakiś fizyczny sygnał w okolicach klatki, który pojawia się chwilę przed tym jak mówię coś nie swojego.


Odpowiedz
Wpisy: 422
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

To brzmi jak coś, co można też wytrenować bez medytacji - po prostu przez analizę zachowań po fakcie. Macie wrażenie, że medytacja daje tu coś ekstra, czy to po prostu kwestia refleksji, którą można zrobić na spacerze tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 481

@Wiktor72 z mojego doświadczenia różnica jest taka, że na spacerze mój umysł i tak dużo kombinuje - co powiem następnym razem, jak to uzasadnię, czy ta osoba ma rację. W ciszy medytacji jakoś trudniej jest mi uciec od samego sedna. Nie wiem czy to kwestia techniki, czy po prostu tego braku bodźców.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: